Nasze projekty
Arkadiusz Grochot, Tomasz Rożek

Tomasz Rożek: Szczepionka uczy organizm rozpoznawać, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem

Jaka jest różnica między szczepionkami dostępnymi na rynku, dlaczego w procesie ich powstawania trzeba było użyć linii komórkowych i jak podejść do ryzyka zakrzepicy - o tym w Rozmowach Stacji7 opowiada Tomasz Rożek, fizyk, dziennikarz, popularyzator nauki i prowadzący kanał YouTube „Nauka. To lubię”.

Reklama

W Polsce dostępne są dwa rodzaje szczepionek. Działanie każdej szczepionki polega na tym samym – żeby wyuczyć organizm rozpoznawania kto jest wrogiem, a kto jest przyjacielem. Bez szczepień ten proces nauki odbywa się przez przechorowanie – opisuje Rożek.

Preparaty firmy Pfizer i Moderna to szczepionki typu mRNA. Szczepionka mRNA to szczepionka bardzo nowoczesna. Ten sposób naukowcy badali od wielu lat, ale ta epidemia jest w zasadzie pierwszą, kiedy szczepionki tego typu wykorzystano na tak dużą skalę. Polega to na tym, że w materiale szczepionki jest fragment nici mRNA, która to nić nie pochodzi wprost od wirusa SARS-Cov2, jest identyczna z tą, którą ma wirus. W tym fragmencie jest zapisany przepis na jedno z białek otoczki wirusa. Jeżeli ten fragment wejdzie do komórki człowieka, to komórka w oparciu o ten przepis wyprodukuje to białko. Organizm na tym fragmencie uczy się tego, jak wygląda wróg. To jest sytuacja, jakbyśmy wysłali na komputery ludzi na całym świecie, a po otwarciu z tej informacji pojawiłoby się zdjęcie np. groźnego przestępcy, który uciekł z więzienia. Samo patrzenie na to zdjęcie nie jest groźne, ono nam nic nie zrobi, ale dzięki temu, że możemy je sobie wyświetlić i poprzyglądać się temu, być może kogoś takiego spotkamy na ulicy i będziemy wiedzieli, że to jest przestępca – stwierdza.

Pozostałe szczepionki to tzw. szczepionki wektorowe. Tutaj nie wprowadzamy do organizmu fragmentu mRNA, czyli fragmentu kodu genetycznego wirusa, tylko wprowadzamy innego wirusa, zupełnie dla nas niegroźnego, który jest zmodyfikowany genetyczne. Jest zmodyfikowany tak, że ma w sobie fragment mRNA, który koduje to białko z otoczki wirusa. (…) Z takich szczepionek wektorowych korzystaliśmy wielokrotnie wcześniej, jest to sprawdzony i przetestowany sposób, który był wykorzystywany w wielu szczepionkach na całym świecie – mówi i dodaje, że to są preparaty firm AstraZeneca i Johnson and Johnson.

Reklama
Reklama

Na pewno możemy powiedzieć, że te szczepionki, które są teraz dopuszczone w ogóle są bardzo skuteczne. W porównaniu ze szczepionkami na przykład na grypę sezonową, są bardziej skuteczne. Gdyby przyjrzeć się liczbom bliżej, to rzeczywiście szczepionki Pfizera i Moderny są nieco bardziej skuteczne, AstraZeneca jest trochę mniej skuteczna, ale to są pojedyncze procenty i to nie gra jakieś roli. Johnson and Johnson jest mniej skuteczna niż ta trójka dlatego, że to jest szczepionka jest jednodawkowa, podczas gdy tamte szczepionki mają dwie dawki – mówi Rożek.

„Linie komórkowe są standardem w wielu badaniach medycznych”

W procesie powstawania szczepionek wykorzystywane są linie komórkowe, które zostały pobrane od abortowanych dzieci kilkadziesiąt lat temu. Jak tłumaczy Tomasz Rożek, te linie są często wykorzystywane również w produkcji leków. Na którymś etapie powstawania każdej szczepionki i przeważającej większości leków do tego, żeby sprawdzić nie tylko skuteczność, ale przede wszystkim ich bezpieczeństwo, potrzebne są ludzkie komórki, bo ostatecznie możemy oczywiście wiele rzeczy symulować, liczyć, tworzyć modele matematyczne, ale ostatecznie komórka jest na tyle skomplikowaną strukturą, że wcześniej czy później i tak będziemy to musieli przetestować na ludzkiej komórce. Te ludzkie komórki mogą pochodzić z wielu różnych źródeł. Oczywiście można je dzisiaj pobierać też od osób dorosłych, natomiast kilka dekad temu przy okazji dwóch aborcji, tak chyba mogę powiedzieć, pobrano także materiał do badań naukowych. W dwóch przypadkach z powodów czysto biologicznych te komórki, które zostały pobrane były na tyle specyficzne i miały pewne cechy, które ułatwiały ich namnażanie, a to jest ważne – kontynuuje.

Reklama
Reklama

Sprawa, która może jest nawet sprawą filozoficzną jest to, czy to są nadal komórki tamtego dziecka, bo one były na tyle wiele razy modyfikowane, że tak naprawdę to już są zupełnie inne biologiczne twory. Faktem jest, że w przypadku dwóch linii komórkowych, których zresztą jest bardzo dużo, one swój początek miały u dziecka, które zostało abortowane. Te linie komórkowe są dzisiaj swego rodzaju standardem. Co prawda biologicznie te komórki już dawno nie są tylko i wyłącznie klonami i kopiami tamtych komórek, ale faktem jest, że stamtąd miały swój początek – dodaje.

Stwierdza też, że to standardowe działanie i nie jest niczym nowym. One są standardem w wielu badaniach medycznych i gdyby się przyjrzeć liście leków i preparatów w których te linie komórkowe są wykorzystywane, to okazałoby się, że w każdej domowej apteczce jest przynajmniej jeden taki preparat. Przykładowo one są wykorzystywane przy testowaniu popularnych leków przeciwbólowych, które są bez recepty i które każdy z nas ma w torebce, czy w apteczce – zwraca uwagę.

„Szukamy dźwięku złamanego patyka, kiedy łamią się duże drzewa”

Reklama

Tomasz Rożek zapytany o przypadki zakrzepicy, która wystąpiła tuż po przyjęciu szczepionki zauważa, że to statystycznie bardzo rzadkie odczyny poszczepienne. Nie znajduję argumentu, żeby wycofywać którąś z tych szczepionek na podstawie danych, które teraz mamy. W niektórych krajach wystąpiło kilkanaście zgonów osób, które były zaszczepione szczepionką AstraZeneca. Z tym, że mówimy o kilkunastu zgonach w skali wielu milionów szczepień, czyli kiedy wprowadzimy to do statystyki, to na 1 milion osób zaczepionych średnio forma zakrzepicy jakoś powiązana ze szczepionką występowała u 3 do 4 osób. To nie chodzi o to, że te 3, czy 4 osoby są mało ważne, tylko chodzi o to, żebyśmy poznali skalę. Nie znajduję argumentów w związku z tym, żeby wycofywać tę szczepionkę – argumentuje.

Jeżeli ktoś po szczepieniu czuje nietypowe objawy, które powinien usłyszeć od lekarza i zgłosi się do szpitala, czy do lekarza z tą informacją, to dla niego ta zakrzepica, którą mógł mieć, nie jest niczym groźnym – dodaje.

Oczywiście, kiedy mówimy o kilkunastu osobach w skali Europy, to nikt z nas nie chciałby się znaleźć w tej grupie, ale musimy mieć świadomość tego, że o kilkaset razy bardziej prawdopodobne jest to, że umrzemy z powodu np. zakrzepicy, kiedy się nie zaszczepimy, a na przykład zachorujemy na koronawirusa, niż wtedy, kiedy się zaszczepimy szczepionką AstraZeneca. Mówimy o sytuacji w której wyszukujemy dźwięk złamanego patyka w lesie, a tymczasem w lesie jest wichura i łamią się duże drzewa. Tak, ten patyk gdzieś się złamie i to jest fakt, natomiast jest cała masa różnych efektów, które mają nieporównywalnie większy ciężar i które sprowadzają na nas dużo większe zagrożenie, jak chociażby sama ta choroba – porównuje.

Kiedy skończy się pandemia?

Na pytanie o to, kiedy skończy się pandemia, Tomasz Rożek odpowiada, że ciężko jest przewidzieć zachowanie wirusa. W przypadku tego konkretnego patogenu, po to, żeby uzyskać odporność społeczeństwa, powinno przynajmniej 70-80 procent społeczeństwa mieć przeciwciała i mieć tę pamięć wirusa. To możemy uzyskać albo przez szczepienia, albo przez przechorowanie, które jest dużo bardziej niebezpieczne. Trudno na tym etapie powiedzieć, jak długo ta pamięć z nami będzie, czyli jak długo te przeciwciała z nami będą i trudno powiedzieć, czy wirus zmutuje i w którą stronę pójdzie. Może mutować, bo to jest wpisane w częstą replikację wirusa. Może się zdarzyć tak, że on będzie bardziej zjadliwy, ale mniej zaraźliwy. Może być tak, że będzie bardziej zaraźliwy, ale mniej zjadliwy, mówiąc zjadliwy mam na myśli niebezpieczny. Może być też tak, że nie dość, że będzie się szybciej rozprzestrzeniał, to będzie bardziej niebezpieczny. Wszelkie opcje są możliwe – zaznacza.

Nie można wykluczyć tego, że pojawi się taki szczep, na który te szczepionki będą za słabe – tego nie wiemy. W naszym interesie jest to, żeby wirus namnażał się jak najwolniej, bo wtedy jest najmniejsza szansa na to, że pojawi się jakaś mutacja, która będzie dla nas groźniejsza, niż te, które są. Jedynym sposobem w momencie, w którym nie mamy lekarstwa, jest powszechny program szczepień – kończy.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite