Nasze projekty
Arkadiusz Grochot

Misjonarka Ewa Korbut: Działa Jezus, my jesteśmy tylko narzędziem

„Jeżeli ktoś chce wyjechać na misje, to działa Pan Jezus, a my jesteśmy tylko narzędziem. Ja bym tu nic sama nie zrobiła, ale mam wsparcie od Jezusa, od mojej wspólnoty, od Ruchu Światło-Życie. Nie chodzi o myślenie: "Ja chcę jechać do Afryki i zbawiać świat", a raczej "ja chcę działać w imieniu Pana Jezusa". Wtedy to się musi udać” – mówi w Rozmowach Stacji7 Ewa Korbut, animatorka Ruchu Światło-Życie, która od roku pracuje w Kenii.

Reklama

Ewa Korbut jest misjonarką i animatorką Ruchu Światło-Życie. Od prawie roku pracuje w centralnej Kenii w wiosce Mitungu. Mieszka w szkole „Shalom”, razem z 500 dziećmi w różnym wieku. To placówka dla sierot i dzieci z trudnych i patologicznych rodzin.

Reklama
Reklama

Jak wspomina, w przygotowaniu się do wyjazdu, najtrudniejszą częścią było powiedzenie o swojej decyzji rodzinie. Trzeba było skończyć pracę, zrezygnować z mieszkania, popakować wszystkie swoje rzeczy. (…) Najtrudniejszym elementem przygotowań było powiedzenie rodzinie. Nie była to łatwa rozmowa, to było po niedzielnym obiedzie – mój brat zapytał, czy w Polsce nie ma osób, które potrzebują pomocy. Moja siostra chcąc rozładować atmosferę powiedziała: „to dobrze, bo już myślałam, że jesteś w ciąży”. Moja mama przestała się odzywać na godzinę. Babcia wyszła z pokoju i po chwili wróciła z różańcem i powiedziała: najpierw się pomódlmy – wspomina. Na święta widziałam się z rodziną przez telefon. Byłam „podawana” i przy stole padało pytanie: Kto jeszcze nie miał cioci Ewy”. Mam zdjęcie z rodziną ze świąt – moja mama trzymająca laptopa – dodaje.

Diakonia misyjna Ruchu Światło-Życie prowadzi program adopcji na odległość. Odkąd tu jestem mamy już 150 nowych adopcji. To jest 150 historii dzieci, które będą miały lepszą przyszłość. Mogą iść do szkoły, mogą mieszkać w internacie, dostawać jedzenie, ubranie i wszystko, co trzeba. To jest odmienianie oblicza Kenii. Chcemy odmieniać historię Kenijczyków, żeby oni sami potem budowali swoją lepszą przyszłość, ale też lepszą przyszłość swojego miasta i kraju – zaznacza.

Reklama
Reklama

Koszt utrzymania dziecka ze szkołą, zamieszkaniem, wyżywieniem i mundurkiem to 120 złotych miesięcznie. Wśród rodzin adopcyjnych mamy pojedyncze osoby, rodziny, wspólnoty, szkoły, są też parafie, są grupy znajomych – wylicza.

Żeby dołączyć do programu adopcji na odległość, wystarczy wysłać e-maila na adres: [email protected] i tam można dostać deklarację i wszystkie potrzebne informacje. Jeżeli ktoś chce pomóc w doraźny sposób, to można to zrobić za pośrednictwem strony www.wspieram.oaza.pl, gdzie zbierane są pieniądze na powrót dzieci do szkoły.

Reklama

 

„Wiara Kenijczyków jest bardzo roztańczona i głośna”

Jednym z zadań Ewy Korbut jest też organizacja rekolekcji oazowych w Kenii. Rekolekcje, tak samo jak w Polsce, trwają 15 dni, mamy też pięciodniowe rekolekcje ewangelizacyjne. Robimy wszystko wspólnie, trzeba uwzględnić w czasie rekolekcji trochę więcej czasu na szkołę śpiewu, bo wtedy też jest próba tańca do procesji. Te msze też są dłuższe – opisuje.

Czasem problemem wiary tutejszych ludzi jest to, że ona jest bardzo roztańczona, głośna, uwielbieniowa, natomiast czasem brakuje fundamentów, podstaw i stabilizacji. To, że Ruch Światło-Życie ma przemyślaną formację, bardzo gruntuje tę wiarę – dodaje.

„Pandemia uderzyła w najuboższych”

Ewa Korbut mówi też, że pandemia koronawirusa miała duży wpływ także na życie społeczne i gospodarcze w Kenii. Prezydent od razu nałożył dużo obostrzeń, zamknięto też szkoły. Z 500 uczniów zostało 100. Zostały tutaj tylko takie dzieci, które naprawdę nie miały dokąd wrócić. Część dzieci poszła do zaprzyjaźnionych rodzin zastępczych. Z tygodnia na tydzień dzieci wracały, bo ich rodziny nie mogły sobie pozwolić na ich utrzymanie. Przez to, że zamknięty był sektor turystyczny, były ograniczenia w transporcie, to bardzo uderzyło w najuboższych – opisuje.

Szkoły zostały otworzone od 1 stycznia, ale właściwie jesteśmy o jeden rok szkolny do tyłu. Teraz trzeba będzie przyspieszyć i w kolejne 3 lata zrobić 4 lata nauki. Widać, że nie wszyscy stanęli na nogi, wielu Kenijczyków przez ostanie 10 miesięcy nic nie zaoszczędziło, ale wydali wszystkie swoje i tak małe oszczędności. Kenia będzie się jeszcze długo podnosić. Tutejsi księża mówią też, że wielu ludzi nie wróciło do Kościoła – stwierdza.

Jeżeli ktoś chce wyjechać na misje, to działa Pan Jezus, a my jesteśmy tylko narzędziem. Ja bym tu nic sama nie zrobiła, ale mam wsparcie od Jezusa, od mojej wspólnoty, od ruchu Światło-Życie. Nie chodzi o myślenie: „Ja chcę jechać do Afryki i zbawiać świat”, raczej „ja chcę działać w imieniu Pana Jezusa”. Wtedy to się musi udać – podsumowuje Ewa Korbut.

SPRAWDŹ: Bp Robert Chrząszcz: Małe grupy są nadzieją Kościoła

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite