Grzegorz Kasjaniuk: Zło osobowe jest faktycznie obecne w muzyce popularnej

O zagrożeniach duchowych w popkulturze rozmawiamy z Grzegorzem Kasjaniukiem ewangelizatorem, nawróconym dziennikarzem muzycznym, przez lata prowadzącym audycje promujące muzykę metalową i rockową, autorem najnowszej książki „Zło w popkulturze”.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Grzegorz Kasjaniuk: Zło osobowe jest faktycznie obecne w muzyce popularnej
O zagrożeniach duchowych w popkulturze rozmawiamy z Grzegorzem Kasjaniukiem ewangelizatorem, nawróconym dziennikarzem muzycznym, przez lata prowadzącym audycje promujące muzykę metalową i rockową, autorem najnowszej książki „Zło w popkulturze”.

Dlaczego zdecydował się Pan poświęcić tematyce zła w popkulturze swoją książkę? 

Grzegorz Kasjaniuk: Nie ma zbyt wiele rzetelnej informacji o zagrożeniach duchowych w popkulturze, stąd moje działanie. Decyzję podjąłem po pierwszym wykładzie na ten temat w 2012 roku – „Krok do przepaści. Dekadencja w muzyce rockowej – samotność i przekleństwo”. Byłem zaproszony do Biblioteki Uniwersyteckiej UWM w Olsztynie jako prelegent cyklu (pop) kultura Biblioteka Kulturalna. Pojawiły się podczas konferencji nazwiska muzyków: Ian Curtis, Syd Barett, Hank Williams, Layne Staley, Bon Scott, Alice Cooper, Jim Morrison, Kid Rock, Elvis Presley. W jednym szeregu i to o krok od przepaści. Jeden ze słuchaczy stwierdził, że nasunęło mu się mnóstwo pytań, jednak na ten moment chce poprzestać na jednym: „mówiłeś o satanizmie w muzyce metalowej. Co Twoim zdaniem przesądza o “satanistyczności” danego utworu? Tekst, budowa muzyczna, a może wizualna otoczka?”. To pytanie i cała dyskusja ze studentami oraz wykładowcami, która potem rozgorzała utwierdziła mnie w konieczności ukazywania zła w popkulturze i wskazywania na Jezusa Chrystusa, jako jedyny ratunek. Pisanie książek, to odpowiedź na pytania słuchaczy moich konferencji, audycji radiowych i czytelników książek oraz artykułów w internecie i prasie.

 

Do kogo skierowana jest książka? 

Obecnie wydana książka “Zło w popkulturze” skierowana jest przede wszystkim do ludzi wierzących: do katolików, do wszystkich chrześcijan. W wymiarze świadectw, skierowana jest również do osób negujących te treści. Należy ją odbierać także na płaszczyźnie ewangelizacyjnej. 

 

Istnieje ryzyko, że nie dotrze ona do fanów zespołów i wokalistów wymienianych w książce…

Książka zanim została wydana, już dotarła w to środowisko i jest na różne sposoby komentowana. Moim celem nie jest dotarcie do opisywanych przeze mnie muzyków, z którymi w większości osobiście się zetknąłem, ale wskazanie na zły owoc ich twórczości. Zachęcam do modlitwy w ich intencji, a nie do ich „hejtowania”. Obyśmy wszyscy spotkali się w Niebie. Daj Panie Boże!

 

W książce umieścił Pan także swoje świadectwo. Treści zamieszczone w książce nie wynikają z obserwacji, ale z własnego doświadczenia…

Nie jestem teoretykiem, doświadczyłem tego wszystkiego co opisuję, dlatego jest to też moje świadectwo. Z jednej strony jestem z pokolenia Jana Pawła II, a z drugiej tzw. dzieckiem popkultury. Od małego słuchałem muzyki rockowej dzięki starszemu bratu. Była to kontestacja przeciw PRL. W czasach technikum byłem we wspólnocie Ruchu Światło-Życie, ale jednocześnie identyfikowałem się jako metalowiec. Subkultura była moim żywiołem. Po krótkiej formacji oazowej (I stopień), zrezygnowałem z niej i zacząłem jeździć co rok na festiwal rockowy do Jarocina. Uczęszczać na koncerty. Tworzyć lokalne środowisko subkultury. Zacząłem grać na gitarze basowej i organizować koncerty. 

 

Skąd wzięła się taka fascynacja muzyką?

Wychowywałem się w czasach PRLu i muzyka była dla mnie kontestacją tamtej rzeczywistości. Zafascynował mnie bunt w muzyce i możliwość zamknięcia się z nią w swoim świecie. Odizolowania od wszechobecnej indoktrynacji komunistycznej. Nie widziałem przyszłości dla siebie, lekarstwem stała się muzyka. Poprzez nią chciałem pokazać zaciśniętą pięść komunistycznej władzy. W domu dobrze się słuchało muzyki rockowej czy bluesowej. Było to katalizatorem, ale jednak waleniem głową w mur. Ciężka muzyka rockowa dawała coś więcej. Hard rock i heavy metal potrzebowały przestrzeni. Stąd pojawiała się subkultura i koncerty. Hard rock miał dla mnie powalającą siłę sekcji rytmicznej, ale metal w każdej z odmian dawał mi pozór mega wewnętrznej mocy, którą mógłbym podbić świat – siła riffu i solówek gitarowych była nawet ponad związki ze znajomymi, czy sympatiami. Jeżeli ktoś nie lubił tej muzyki, to kontakt z taką osobą urywał mi się automatycznie. Dla mnie muzyka stała się ważniejsza, niż międzyludzkie relacje. Zostałem dziennikarzem muzycznym i konferansjerem. Starałem się być świadkiem najważniejszych wydarzeń muzycznych w Polsce. W świecie popkultury czułem się jak ryba w wodzie. To było moje życie.

 

Poświęcił Pan cały rozdział rozpoznawalnym na całym świecie wokalistkom takim jak Rihanna, Katy Perry, Madonna, Kesha czy Miley Cyrus – dlaczego?

Wielu fanów metalu, broni się przed Prawdą wskazując, że tylko tej stylistyce przypisuje się zagrożenia duchowe. Są one jednak wszędzie, w całej popkulturze. To dzieje się także w muzyce pop, disco, czy disco polo. Świat muzycznych celebrytów, to świat wypełniony pychą i brakiem pokory. Nie jest bezpieczną przystanią, ukojeniem serwowanym z anten radiowych i telewizyjnych. To ułuda. Wskazuję, że pod przykrywką pięknej i uroczej fasady, kryje się często zgnilizna, która kreowana jest na wartość. Przedstawiam fakty, co zrobi z tym czytelnik? To jest pytanie – jesteś wierzący, nie wiedziałeś do tej pory, a co z tym zrobisz, jak już wiesz, gdy już masz wiedzę, że kryją się tam treści zdrożne, a nawet bluźniercze? 

 

W jaki sposób więc rozpoznać te zagrożenia? Skąd wiemy, że treść danej piosenki może nam duchowo zagrażać?

Wiele osób mnie o to pyta. Czy jest jakaś granica, jakaś linia, do której można się zbliżyć, ale jej nie przekroczyć, żeby nie wpaść w sidła zastawiane przez szatana? Nie ma takiej granicy. Jeżeli czujesz w sercu, że coś Cię niepokoi, to już jest ten sygnał. To jest głos sumienia, chociaż byś kochał mocno tego idola i jego muzykę, musisz to zostawić.

Zło ma wymiar osobowy, a popkultura jest masową przestrzenią jego działania. Zło jest zniewalające pięknem, jak i odpychające brzydotą. Ma urzekające zapachy, a z drugiej strony przykry smród. Jest wysportowane, ale i niezgrabne. Mocne i chuderlawe. Zdrowe i chore na ciele. Pięknie się maluje i krwawo okalecza. Jest pozorną niewinnością i konkretnym zdeprawowaniem. Te opozycje w popkulturze spaja bezczelność, ordynarność, egoizm, egocentryzm, pycha i różnorodne uzależnienia. To są środki. Celem jest zniszczenie człowieka.

Zły wpływ zaczyna się od odciągnięcia młodego człowieka od rodziny, żeby zastąpić rodzinę innym modelem, antywartością. Dzieje się to bardzo szybko. Trzeba być roztropnym i nie chłonąć muzyki bezrefleksyjnie. Oglądać teledyski, czytać teksty piosenek, obserwować poczynania artystów w życiu codziennym. Przede wszystkim oddać w zawierzeniu swoje zainteresowania Jezusowi – On tym się zajmie.  

 

Czy Pana zdaniem brakuje w popkulturze wyraźnego głosu o zagrożeniach duchowych? Gdzie szukać odpowiedzi na pojawiające się wątpliwości?

Popkultura nie chce zajmować się zagrożeniami duchowymi. Jest antykulturą, narzędziem cywilizacji śmierci. Stąd brak takiego głosu. Ci, którzy decydują się na informowanie o zagrożeniach duchowych w muzyce, godzą się na wyalienowanie, na odrzucenie, na hejt, a nawet poważne groźby. Być może dlatego nie ma tu zbyt wielu publicystów – a mówię o całym świecie, nie tylko o Polsce – zajmujących się tym tematem. Są za to ewangelizatorzy, zazwyczaj po doświadczeniu nawrócenia. Dzielą się świadectwem i to jest cenne, gdyż teoretyzowanie w tej przestrzeni jest ryzykowne, trąci nieznajomością, a nawet ewangelizacyjnym faryzeizmem. Osobiście stawiam tylko kierunkowskaz do jedynego źródła Szczęścia i Miłości. Przez bezpośredni kontakt z fanami muzyki, daję świadectwo swojego życia. Wskazuję na zawierzenie siebie Sercu Jezusowemu przez Niepokalane Serce Maryi, błogosławienie w rodzinie, przebaczenie prześladowcom i prośbę o wybaczenie swoich przewinień względem bliźniego. Stałe korzystanie z sakramentów. Adorację Najświętszego Sakramentu. Odpowiedzi na wątpliwości? Codzienna lektura Pisma Świętego – to osobista, modlitewna relacja z Najwyższym.

 

Czy jako katolicy powinniśmy się skupiać na lęku przed Złym? Często ten lęk blokuje też dobre motywacje i działania i dobre projekty. Jak to wyważyć?

Katolik ma sakramenty. Jeżeli z nich korzysta, to szatan jest na uwięzi jak groźny pies. Nie należy do niego blisko podchodzić. Sakramenty chronią i nie należy się bać. Trzeba jednak żyć zgodnie z Dekalogiem. To podstawa. Delektowanie się muzyką, która obraża Boga, która stawia wierzącego fana w pozycji letniego chrześcijaństwa, skraca dystans ze złym i naraża nawet na pożarcie. Poprzez treści zawarte w książce „Zło w popkulturze” wskazuję, że szatan oddziałuje w widoczny sposób na nasze życie. Nie należy jednak skupiać się na lęku przed szatanem. Jako katolicy, chrześcijanie mamy skupić się na Jezusie Chrystusie. Bramą zbawienia jest Jezus ukrzyżowany i zmartwychwstały – to jest główne przesłanie tej książki.

 


 

Zło w popkulturze
Rynek muzyczny. Krok do przepaści

Grzegorz Kasjaniuk

Konsekwentna obecność patologii w mediach skutecznie przyzwyczaja odbiorców do „inności” z wolna podmieniając dawną normalność na nową i lepszą. Dawne definicje miłości, wiary i rodziny zostają podmienione przez nowe paradygmaty. Popkultura i lansowane przez nią wzorce; hedonizm, egoizm, akceptacja dla pornografii, nieskrępowanego seksu czy kaleczenia ciała – to nie element luzackiej mody, tylko taktyka salami, powolnego wciągania zachodniej cywilizacji na złą stronę mocy. Każdy z przytoczonych i udokumentowanych przykładów uzupełniony jest świadectwem nawróconego muzyka.

Kolejna książka Grzegorza Kasjaniuka, nawróconego dziennikarza muzycznego, który środowisko estradowe zna jak mało kto w Polsce. Przez lata prowadził audycje promujące muzykę thrash-metalową, zatem wie doskonale, jak toczą się losy muzyków dokonujących w życiu mrocznych wyborów. Bo wbrew deklaracjom Rolling Stonesów, muzyka to nie jest tylko rock’n’roll, tylko sposób na życie, dla wielu również sposób wyboru życia wiecznego.

KUP KSIĄŻKĘ>>>

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
ROZMOWY

Abby Johson: Kościół za bardzo idzie na kompromis w sprawie aborcji

Moje przesłanie do was brzmi: odrzućcie ten kompromis, który został zawarty. Chcę was również ostrzec, że to co obserwujemy obecnie w waszym kraju w sferze kultury aborcji i prawa aborcyjnego, zmierza w niebezpiecznym kierunku – przyznała Abby Johson, amerykańska działaczka antyaborcyjna w rozmowie z Pauliną Guzik

Polub nas na Facebooku!

Abby Johson: Kościół za bardzo idzie na kompromis w sprawie aborcji
Moje przesłanie do was brzmi: odrzućcie ten kompromis, który został zawarty. Chcę was również ostrzec, że to co obserwujemy obecnie w waszym kraju w sferze kultury aborcji i prawa aborcyjnego, zmierza w niebezpiecznym kierunku – przyznała Abby Johson, amerykańska działaczka antyaborcyjna w rozmowie z Pauliną Guzik

Paulina Guzik: Abby, jak przyjęto Cię w Polsce?

Abby Johson: Byłam bardzo podekscytowana perspektywą przyjazdu do Polski. Jestem katoliczką, więc przyjazd do katolickiego kraju wzbudzał emocje. Uderzyła mnie mocna wiara katolicka. To wyjątkowe miejsce z bardzo bogatą historią katolicyzmu i pięknymi katolicki świętymi. Polacy są wspaniałymi ludźmi. Jestem szczęśliwa, że mogę być z wami.

 

Kościół i ludzie relatywnie rzecz biorąc nie zabierają głosu. Kiedy dobrzy ludzie milczą, kiedy sami milczą, wówczas do głosu dochodzi zło.

Z Krakowa wychodzi wyjątkowe przesłanie. Masz może jakieś szczególne przesłanie z tego miejsca dla świata czy dla Polski?

Gorliwie modliłam się o przesłanie przed moim przyjazdem do Polski. Nie jestem Polką, więc nie zamierzam udawać, że znam tutejszą kulturę. Jednak wiem, co wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych. Dzieje się tak dlatego, że ludzie cały czas idą na kompromis ze złem. Drzwi kompromisu otworzyły się już w Polsce, jeśli chodzi o aborcję, zapłodnienie in vitro i inne poważne kwestie moralne. Kościół i ludzie relatywnie rzecz biorąc nie zabierają głosu. Kiedy dobrzy ludzie milczą, kiedy sami milczą, wówczas do głosu dochodzi zło. Właśnie coś takiego ma u was miejsce. Moje przesłanie do was brzmi: odrzućcie ten kompromis, który został zawarty. Chcę was również ostrzec, że to co obserwujemy obecnie w waszym kraju w sferze kultury aborcji i prawa aborcyjnego, zmierza w niebezpiecznym kierunku.

 

Co mogłoby wzmocnić w obecnej chwili ruch pro-life, nie tylko w Polsce, ale również w Stanach Zjednoczonych?

Według mnie musi być to Kościół. Ten impuls musi wyjść z Kościoła, zwłaszcza z Kościoła katolickiego, który od zawsze stawia kwestię ochrony życia na pierwszym miejscu. Niestety Kościół stał się relatywnie milczący, za bardzo się obawia, aby nie urazić innych. Oznacza to współpracę ze złem. Kościół nie mówi otwarcie, nie korzysta z prawa głosu, nie korzysta z władzy danej nam przez samego Chrystusa, kiedy ustanawiał Kościół katolicki. Zawiedliśmy Go, zawiedliśmy Chrystusa. Kościół to najpotężniejsza organizacja.

 

Przeraża mnie fakt, że obecnie mamy całą masę katolików, którzy otwarcie popierają aborcję, a otrzymują komunię, choć księża znają ich poglądy. Można dostrzec ten problem również w Polsce.

A więc uważasz, że Kościół w obecnych czasach nie wystarczająco głośno broni dzieci?

Niestety nie. Kościół za bardzo idzie na kompromis. Chcę podkreślić, że kocham moją wiarę, kocham Kościół katolicki. Zostałam katoliczką, bo właśnie tutaj mamy prawdę o Chrystusie. W Kościele katolickim mamy pełnię naszej wiary. Dlatego przeraża mnie fakt, że obecnie mamy całą masę katolików, którzy otwarcie popierają aborcję, a otrzymują komunię, choć księża znają ich poglądy. Można dostrzec ten problem również w Polsce. Zauważyłam, że Polacy nie mówią o tym głośno, bo żyją w przekonaniu, że w Polsce jest wielu katolików i tego typu problemy tutaj nie występują. Ale to nieprawda. Jak długo będziecie ignorować ten problem, to problem ten będzie narastał.

 

Jakie są Twoje przewidywania? Co może się zdarzyć, jeśli nie zabierzemy głosu w kwestii aborcji?

Jeśli teraz nie zabierzecie głosu, to dojdzie do złagodzenia prawa aborcyjnego. Na początku będą to małe kroki, co już ma miejsce, czyli legalna aborcja w trzech przypadkach. Jednak widzimy, że lekarze już testują granice. Prawo jest obecnie nieprawidłowo interpretowane. Aborcja ma być przeprowadzana, kiedy życie kobiety jest w niebezpieczeństwie, bądź jeśli dziecko nie będzie mogło samodzielnie funkcjonować, co według mnie nie jest przesłanką do usunięcia ciąży. Jednak tak się nie dzieje. Kobiety nagminnie usuwają ciążę, gdy dziecko ma zespół Downa. A przecież te dzieci mogą prowadzić całkowicie normalne życie. Nawet obecnie obowiązujące prawo nie jest przestrzegane w takim stopniu, w jakim powinno być. Właśnie dlatego, że zawarto kompromis. Tak to właśnie wygląda. Kiedy zło przenika, to rośnie w siłę.

Jeśli teraz nie zabierzecie głosu, to dojdzie do złagodzenia prawa aborcyjnego. Na początku będą to małe kroki, co już ma miejsce, czyli legalna aborcja w trzech przypadkach. Jednak widzimy, że lekarze już testują granice.

Ludzie o tym wiedzą. Mimo że o tym wiedzą, to zastanawiają się, co powinni z tym zrobić. A przecież powinni pójść do mediów, ujawnić ten proceder, szukać sprawiedliwości dla nienarodzonych dzieci i matek, które okłamano, którym powiedziano, że ich dzieci nie będą mogły prowadzić normalnego życia, a tymczasem rodzą się zupełnie zdrowe. Należy szukać sprawiedliwości. Nie można obawiać się skutków.

Ja sama nie miałam pojęcia, co się stanie, kiedy opuściłam klinikę Planned Parenthood. Nie wiedziałam, że znajdę się na sali sądowej naprzeciw jednej z największym organizacji na świecie. Nie miałam pojęcia. Jednak trzeba działać. Nawet jeśli się boimy. Nie jesteśmy powołani do strachu. Bóg nie daje nam ducha lęku i bojaźni, ale ducha siły i odwagi. Bojaźń i słaby głos są u was obecne.

Wydaje mi się, że katolicy w Polsce uważają, że nie jest tak źle, że to tylko tysiąc dzieci rocznie. A te tysiąc dzieci, to o tysiąc za dużo. Nawet jeśli byłoby to tylko jedno dziecko, to o jedno za dużo. Czas, by Polacy się przebudzili. Jeśli nie zaczniecie odpychać tego zła, jeśli nie zaczniecie krzyczeć na temat tego, co dzieje się obecnie w waszym kraju, wówczas dojdzie do liberalizacji aborcji. Staniecie się krajem, jakim są Stany Zjednoczone, gdzie można dokonywać aborcji przez dziewięć miesięcy ciąży z jakiegokolwiek powodu. Do tego dojdzie w waszym pięknym katolickim kraju, jeśli ludzie nie zaczną się sprzeciwiać.

Wydaje mi się, że katolicy w Polsce uważają, że nie jest tak źle, że to tylko tysiąc dzieci rocznie. A te tysiąc dzieci, to o tysiąc za dużo. Nawet jeśli byłoby to tylko jedno dziecko, to o jedno za dużo. Czas, by Polacy się przebudzili.

 

Co pomogło Ci zagoić rany, kiedy opuściłaś klinikę po tym, jak zdałaś sobie sprawę, czym jest aborcja i zdałaś sobie sprawę, co stało się z Twoimi własnymi dziećmi, bo sama dokonałaś dwóch aborcji?

Z pewnością dużą rolę odegrała moja wiara katolicka: sakramenty, spowiedź, Eucharystia. Jednak szczerze powiedziawszy potrzebowałam duchowego treningu. Każdego dnia budziłam się i musiałam podejmować decyzję, czy będę żyć przeszłością, której nie mogę zmienić i czy będę rozpaczać, smucić się, żałować, zamartwiać i odczuwać wstyd, czy może obudzę się i będę żyć teraźniejszością akceptując dar od Boga i pozwolę Mu działać w moim życiu.

Przez osiem lat pracując w klinice byłam z dala od Boga, więc może już najwyższy czas, żeby zacząć żyć dla Jego chwały. Jednego dnia obudziłam się i podjęłam złą decyzję. Kolejnego dnia obudziłam się użalając się przez cały dzień, pijąc zbyt dużo wina i litując się nad sobą. Jednak najczęściej budziłam się i decydowałam się żyć dla Chrystusa.

Pewnego dnia, kiedy takie zmagania trwały już od długiego czasu, obudziłam się i wiedziałam, że już nie muszę dokonywać takich wyborów. Wiedziałam już, jak ma wyglądać moje życie. Pomaga mi też dzielenie się moją historią z innymi, pomaganie innym ludziom, aby sprzeciwiali się tej niesprawiedliwości wiedząc, że dzięki temu ratuję im życie, bo Bóg może działać przeze mnie, przez moją przeszłość. Jednak uzdrowienie to podróż i ta podróż potrwa całe życie.

 

Czy jest to też podróż miłosierdzia?

Jak najbardziej. Zdecydowanie. Bóg jest względem mnie niezwykle miłosierny. Nie zasługuję na to, co mam, nie zasługuję na te łaski, które od Niego otrzymuję, nie zasługuję na te wszystkie cudowne dzieci, którymi mnie obdarzył. Ale On jest właśnie tak dobry. To właśnie Bóg, to Jego miłosierdzie.

 

Miłosierdzie działa także wobec byłych pracowników klinik aborcyjnych, którzy przeszli na stronę życia. O tym piszesz w swojej nowej książce, która właśnie ukazała się w Polsce. Możesz przytoczyć najbardziej uderzającą historię, jaką usłyszałaś od byłego pracownika kliniki aborcyjnej, które opisujesz w książce „Ściany będą wołać?”AJ: W książce można przeczytać historię kobiety, która zabiegała o aborcję zdrowego dziecka przy pomocy litu. Dostała zastrzyk, który miał zabić jej dziecko. Po zastrzyku zmieniła zdanie, natychmiast pożałowała decyzji i chciała ocalić swoje dziecko. Tak naprawdę lekarz-aborter wymusił na niej przeprowadzenie aborcji. Ludziom trudno uwierzyć w tę historię. Nie mogą uwierzyć, że kobiety dostają środki uspokajające, a potem są zmuszane do zabicia własnego dziecka, kiedy próbują je ocalić. Ale tak właśnie się dzieje. Tak to wygląda na całym świecie. Takie rzeczy małą miejsce każdego dnia w Chinach, w Stanach Zjednoczonych, we wszystkich krajach. Jest to prawdziwy problem. Wydaje się to niewiarygodne, póki nie zaczniesz pracować w tym przemyśle. Wówczas przekonujesz się, że dzieje się to każdego dnia.

 

Przypisuję Matce Przenajświętszej i Janowi Pawłowi II nawrócenie mojej rodziny na wiarę katolicką. Mój mąż i ja byliśmy na początku bardzo sceptycznie nastawieni. Nie byliśmy pewni, wydawało nam się to czymś szalonym

Wiem, że bardzo kochasz Jana Pawła II. W tym roku obchodzimy stulecie jego urodzin. Jesteśmy w jednym z jego ulubionych miejsc, które tak naprawdę stworzył. W jaki sposób św. Jan Paweł II Cię inspiruje?

Przypisuję Matce Przenajświętszej i Janowi Pawłowi II nawrócenie mojej rodziny na wiarę katolicką. Mój mąż i ja byliśmy na początku bardzo sceptycznie nastawieni. Nie byliśmy pewni, wydawało nam się to czymś szalonym. Mój mąż przeczytał Teologię ciała i Humanae vitae. Zaczął też czytać pisma św. Jana Pawła II. Przyszedł do mnie pewnego dnia i powiedział, że przeczytał różne rzeczy napisane przez papieża i uważa, że on ma rację. Stwierdził, że skoro ma rację w tych kwestiach, to Kościół katolicki musi mieć rację we wszystkim. Podeszłam do tego sceptycznie i byłam cyniczna. Jednak skłoniło mnie to do sięgnięcia po dzieła Ojców Kościoła. Zaczęłam też czytać encykliki i listy św. Jana Pawła II. Tak naprawdę to mnie przekonało, że jesteśmy na właściwej drodze, że Kościół katolicki jest naszym domem, że Kościół katolicki jest domem dla wszystkich. To wspaniałe uczucie być w miejscu, gdzie przebywał, chodził, mieszkał i gdzie był biskupem. Dzisiaj skosztowałam kremówkę papieską.

 

Smakowała?

O, tak. Powiedziałam ks. Maciejowi, który mi towarzyszył, że chcę ją na śniadanie, obiad i kolację. To czas odnowy i dla mojej wiary, to że tutaj jestem, w miejscu, gdzie mieszkał tak niezwykły święty papież.

 

Rozmowa odbyła się w programach Między Ziemią a Niebem TVP1 i Okiem Wiary TVP Info.

 


Modlitewnik Nieplanowane. 280 dni modlitwy za życie zagrożone

Modlitewnik ten i akcja, którą propaguje, to owoc głośnego filmu Nieplanowane. Będąc pod jego wrażeniem, wielu widzów pytało, co dalej możemy zrobić dla sprawy życia. Modlitewnik. Nieplanowane jest odpowiedzią. W jednej ze scen filmu główna bohaterka przyznaje, że według poufnych danych klinik aborcyjnych akcje modlitewne za życie nienarodzone potrafią odwieść od zamiaru aborcji nawet 75% kobiet. Zatem modlitwa to najbardziej skuteczne narzędzie w walce o ochronę życia.

Książka jest dostępna TUTAJ.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap