Nasze projekty

Grzegorz Kasjaniuk: Zło osobowe jest faktycznie obecne w muzyce popularnej

O zagrożeniach duchowych w popkulturze rozmawiamy z Grzegorzem Kasjaniukiem ewangelizatorem, nawróconym dziennikarzem muzycznym, przez lata prowadzącym audycje promujące muzykę metalową i rockową, autorem najnowszej książki „Zło w popkulturze”.

Reklama

Dlaczego zdecydował się Pan poświęcić tematyce zła w popkulturze swoją książkę? 

Grzegorz Kasjaniuk: Nie ma zbyt wiele rzetelnej informacji o zagrożeniach duchowych w popkulturze, stąd moje działanie. Decyzję podjąłem po pierwszym wykładzie na ten temat w 2012 roku – „Krok do przepaści. Dekadencja w muzyce rockowej – samotność i przekleństwo”. Byłem zaproszony do Biblioteki Uniwersyteckiej UWM w Olsztynie jako prelegent cyklu (pop) kultura Biblioteka Kulturalna. Pojawiły się podczas konferencji nazwiska muzyków: Ian Curtis, Syd Barett, Hank Williams, Layne Staley, Bon Scott, Alice Cooper, Jim Morrison, Kid Rock, Elvis Presley. W jednym szeregu i to o krok od przepaści. Jeden ze słuchaczy stwierdził, że nasunęło mu się mnóstwo pytań, jednak na ten moment chce poprzestać na jednym: „mówiłeś o satanizmie w muzyce metalowej. Co Twoim zdaniem przesądza o „satanistyczności” danego utworu? Tekst, budowa muzyczna, a może wizualna otoczka?”. To pytanie i cała dyskusja ze studentami oraz wykładowcami, która potem rozgorzała utwierdziła mnie w konieczności ukazywania zła w popkulturze i wskazywania na Jezusa Chrystusa, jako jedyny ratunek. Pisanie książek, to odpowiedź na pytania słuchaczy moich konferencji, audycji radiowych i czytelników książek oraz artykułów w internecie i prasie.

Reklama
Reklama

Do kogo skierowana jest książka? 

Obecnie wydana książka “Zło w popkulturze” skierowana jest przede wszystkim do ludzi wierzących: do katolików, do wszystkich chrześcijan. W wymiarze świadectw, skierowana jest również do osób negujących te treści. Należy ją odbierać także na płaszczyźnie ewangelizacyjnej. 

Istnieje ryzyko, że nie dotrze ona do fanów zespołów i wokalistów wymienianych w książce…

Reklama
Reklama

Książka zanim została wydana, już dotarła w to środowisko i jest na różne sposoby komentowana. Moim celem nie jest dotarcie do opisywanych przeze mnie muzyków, z którymi w większości osobiście się zetknąłem, ale wskazanie na zły owoc ich twórczości. Zachęcam do modlitwy w ich intencji, a nie do ich „hejtowania”. Obyśmy wszyscy spotkali się w Niebie. Daj Panie Boże!

W książce umieścił Pan także swoje świadectwo. Treści zamieszczone w książce nie wynikają z obserwacji, ale z własnego doświadczenia…

Nie jestem teoretykiem, doświadczyłem tego wszystkiego co opisuję, dlatego jest to też moje świadectwo. Z jednej strony jestem z pokolenia Jana Pawła II, a z drugiej tzw. dzieckiem popkultury. Od małego słuchałem muzyki rockowej dzięki starszemu bratu. Była to kontestacja przeciw PRL. W czasach technikum byłem we wspólnocie Ruchu Światło-Życie, ale jednocześnie identyfikowałem się jako metalowiec. Subkultura była moim żywiołem. Po krótkiej formacji oazowej (I stopień), zrezygnowałem z niej i zacząłem jeździć co rok na festiwal rockowy do Jarocina. Uczęszczać na koncerty. Tworzyć lokalne środowisko subkultury. Zacząłem grać na gitarze basowej i organizować koncerty. 

Reklama

Skąd wzięła się taka fascynacja muzyką?

Wychowywałem się w czasach PRLu i muzyka była dla mnie kontestacją tamtej rzeczywistości. Zafascynował mnie bunt w muzyce i możliwość zamknięcia się z nią w swoim świecie. Odizolowania od wszechobecnej indoktrynacji komunistycznej. Nie widziałem przyszłości dla siebie, lekarstwem stała się muzyka. Poprzez nią chciałem pokazać zaciśniętą pięść komunistycznej władzy. W domu dobrze się słuchało muzyki rockowej czy bluesowej. Było to katalizatorem, ale jednak waleniem głową w mur. Ciężka muzyka rockowa dawała coś więcej. Hard rock i heavy metal potrzebowały przestrzeni. Stąd pojawiała się subkultura i koncerty. Hard rock miał dla mnie powalającą siłę sekcji rytmicznej, ale metal w każdej z odmian dawał mi pozór mega wewnętrznej mocy, którą mógłbym podbić świat – siła riffu i solówek gitarowych była nawet ponad związki ze znajomymi, czy sympatiami. Jeżeli ktoś nie lubił tej muzyki, to kontakt z taką osobą urywał mi się automatycznie. Dla mnie muzyka stała się ważniejsza, niż międzyludzkie relacje. Zostałem dziennikarzem muzycznym i konferansjerem. Starałem się być świadkiem najważniejszych wydarzeń muzycznych w Polsce. W świecie popkultury czułem się jak ryba w wodzie. To było moje życie.

Poświęcił Pan cały rozdział rozpoznawalnym na całym świecie wokalistkom takim jak Rihanna, Katy Perry, Madonna, Kesha czy Miley Cyrus – dlaczego?

Wielu fanów metalu, broni się przed Prawdą wskazując, że tylko tej stylistyce przypisuje się zagrożenia duchowe. Są one jednak wszędzie, w całej popkulturze. To dzieje się także w muzyce pop, disco, czy disco polo. Świat muzycznych celebrytów, to świat wypełniony pychą i brakiem pokory. Nie jest bezpieczną przystanią, ukojeniem serwowanym z anten radiowych i telewizyjnych. To ułuda. Wskazuję, że pod przykrywką pięknej i uroczej fasady, kryje się często zgnilizna, która kreowana jest na wartość. Przedstawiam fakty, co zrobi z tym czytelnik? To jest pytanie – jesteś wierzący, nie wiedziałeś do tej pory, a co z tym zrobisz, jak już wiesz, gdy już masz wiedzę, że kryją się tam treści zdrożne, a nawet bluźniercze? 

W jaki sposób więc rozpoznać te zagrożenia? Skąd wiemy, że treść danej piosenki może nam duchowo zagrażać?

Wiele osób mnie o to pyta. Czy jest jakaś granica, jakaś linia, do której można się zbliżyć, ale jej nie przekroczyć, żeby nie wpaść w sidła zastawiane przez szatana? Nie ma takiej granicy. Jeżeli czujesz w sercu, że coś Cię niepokoi, to już jest ten sygnał. To jest głos sumienia, chociaż byś kochał mocno tego idola i jego muzykę, musisz to zostawić.

Zło ma wymiar osobowy, a popkultura jest masową przestrzenią jego działania. Zło jest zniewalające pięknem, jak i odpychające brzydotą. Ma urzekające zapachy, a z drugiej strony przykry smród. Jest wysportowane, ale i niezgrabne. Mocne i chuderlawe. Zdrowe i chore na ciele. Pięknie się maluje i krwawo okalecza. Jest pozorną niewinnością i konkretnym zdeprawowaniem. Te opozycje w popkulturze spaja bezczelność, ordynarność, egoizm, egocentryzm, pycha i różnorodne uzależnienia. To są środki. Celem jest zniszczenie człowieka.

Zły wpływ zaczyna się od odciągnięcia młodego człowieka od rodziny, żeby zastąpić rodzinę innym modelem, antywartością. Dzieje się to bardzo szybko. Trzeba być roztropnym i nie chłonąć muzyki bezrefleksyjnie. Oglądać teledyski, czytać teksty piosenek, obserwować poczynania artystów w życiu codziennym. Przede wszystkim oddać w zawierzeniu swoje zainteresowania Jezusowi – On tym się zajmie.  

Czy Pana zdaniem brakuje w popkulturze wyraźnego głosu o zagrożeniach duchowych? Gdzie szukać odpowiedzi na pojawiające się wątpliwości?

Popkultura nie chce zajmować się zagrożeniami duchowymi. Jest antykulturą, narzędziem cywilizacji śmierci. Stąd brak takiego głosu. Ci, którzy decydują się na informowanie o zagrożeniach duchowych w muzyce, godzą się na wyalienowanie, na odrzucenie, na hejt, a nawet poważne groźby. Być może dlatego nie ma tu zbyt wielu publicystów – a mówię o całym świecie, nie tylko o Polsce – zajmujących się tym tematem. Są za to ewangelizatorzy, zazwyczaj po doświadczeniu nawrócenia. Dzielą się świadectwem i to jest cenne, gdyż teoretyzowanie w tej przestrzeni jest ryzykowne, trąci nieznajomością, a nawet ewangelizacyjnym faryzeizmem. Osobiście stawiam tylko kierunkowskaz do jedynego źródła Szczęścia i Miłości. Przez bezpośredni kontakt z fanami muzyki, daję świadectwo swojego życia. Wskazuję na zawierzenie siebie Sercu Jezusowemu przez Niepokalane Serce Maryi, błogosławienie w rodzinie, przebaczenie prześladowcom i prośbę o wybaczenie swoich przewinień względem bliźniego. Stałe korzystanie z sakramentów. Adorację Najświętszego Sakramentu. Odpowiedzi na wątpliwości? Codzienna lektura Pisma Świętego – to osobista, modlitewna relacja z Najwyższym.

Czy jako katolicy powinniśmy się skupiać na lęku przed Złym? Często ten lęk blokuje też dobre motywacje i działania i dobre projekty. Jak to wyważyć?

Katolik ma sakramenty. Jeżeli z nich korzysta, to szatan jest na uwięzi jak groźny pies. Nie należy do niego blisko podchodzić. Sakramenty chronią i nie należy się bać. Trzeba jednak żyć zgodnie z Dekalogiem. To podstawa. Delektowanie się muzyką, która obraża Boga, która stawia wierzącego fana w pozycji letniego chrześcijaństwa, skraca dystans ze złym i naraża nawet na pożarcie. Poprzez treści zawarte w książce „Zło w popkulturze” wskazuję, że szatan oddziałuje w widoczny sposób na nasze życie. Nie należy jednak skupiać się na lęku przed szatanem. Jako katolicy, chrześcijanie mamy skupić się na Jezusie Chrystusie. Bramą zbawienia jest Jezus ukrzyżowany i zmartwychwstały – to jest główne przesłanie tej książki.


Zło w popkulturze
Rynek muzyczny. Krok do przepaści

Grzegorz Kasjaniuk

Konsekwentna obecność patologii w mediach skutecznie przyzwyczaja odbiorców do „inności” z wolna podmieniając dawną normalność na nową i lepszą. Dawne definicje miłości, wiary i rodziny zostają podmienione przez nowe paradygmaty. Popkultura i lansowane przez nią wzorce; hedonizm, egoizm, akceptacja dla pornografii, nieskrępowanego seksu czy kaleczenia ciała – to nie element luzackiej mody, tylko taktyka salami, powolnego wciągania zachodniej cywilizacji na złą stronę mocy. Każdy z przytoczonych i udokumentowanych przykładów uzupełniony jest świadectwem nawróconego muzyka.

Kolejna książka Grzegorza Kasjaniuka, nawróconego dziennikarza muzycznego, który środowisko estradowe zna jak mało kto w Polsce. Przez lata prowadził audycje promujące muzykę thrash-metalową, zatem wie doskonale, jak toczą się losy muzyków dokonujących w życiu mrocznych wyborów. Bo wbrew deklaracjom Rolling Stonesów, muzyka to nie jest tylko rock’n’roll, tylko sposób na życie, dla wielu również sposób wyboru życia wiecznego.

KUP KSIĄŻKĘ>>>

 

 

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę