Indie: próby przekształcenia kraju w hinduistyczne państwo

Kościół w Indiach jest zaniepokojony falą przymusowych konwersji na hinduizm i podejmowanymi na różnych szczeblach próbami przekształcenia tego kraju w państwo hinduistyczne

Polub nas na Facebooku!

Kościół przypomina zarazem, że wzniecanie napięć między wspólnotami religijnymi i projekt ideologicznego ujednolicenia społeczeństwa stanowią poważne zagrożenie dla wszystkich mieszkańców kraju: dla kobiet, dalitów oraz dla mniejszości językowych, kulturowych i religijnych. Wzrost antychrześcijańskiej agresji i umacnianie się tzw. hindutwy, czyli ideologii pod hasłem „Indie tylko dla wyznawców hinduizmu”, znalazły się w centrum obrad episkopatu tego azjatyckiego kraju.

W czasie spotkania podkreślono, że wzrost hinduistycznego nacjonalizmu stawowi poważne zagrożenie dla tkanki społecznej, charakteryzującej się w Indiach wielką różnorodnością. Biskupi wskazali, że za rządów premiera Narendra Modiego wzrosła liczba antychrześcijańskich ataków, które naznaczyły ostatnio aż pięć indyjskich stanów. Przypomnieli zarazem, że Indie są państwem świeckim, którego konstytucja gwarantuje wolność wyznania wszystkim obywatelom.

O tym, że obawy indyjskich biskupów są uzasadnione świadczy najnowszy raport o stanie wolności religijnej w tym kraju, opracowany przez katolicką organizację Catholic Secular Forum. W ubiegłym roku z powodu wyznawanej wiary zabito tam pięciu chrześcijan, w tym 11-letniego chłopca, a ponad 300 księży, pastorów i odpowiedzialnych za chrześcijańskie wspólnoty religijne zostało pobitych i rannych. Z rąk hinduistycznych ekstremistów ucierpiało też 2 tys. chrześcijańskich kobiet. Raport informuje, że w Indiach każdego dnia dochodzi do antychrześcijańskich incydentów, a stanem obecnie najbardziej niebezpiecznym dla wyznawców Chrystusa jest Ćhattisgarh.


RV / Delhi


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Erytrea: patriarcha Antoni od ośmiu lat w areszcie

Komisja Stanów Zjednoczonych ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej (USCIRF) wezwała władze Erytrei do natychmiastowego uwolnienia zwierzchnika Kościoła Prawosławnego Erytrei oraz ponad 2 tys. innych osób aresztowanych z powodu swej wiary, które bez procesu ani oficjalnego oskarżenia zostały osadzone w obozach pracy

Polub nas na Facebooku!

Nieliczni świadkowie tego, co się naprawdę dzieje w obozach, informują o biciu i torturach, mających na celu skłonienie do wyparcia się wiary, w tym o umieszczaniu więźniów w metalowych kontenerach, które na słońcu zamieniają się w rozpalone piekarniki. Monitorująca przestrzeganie praw człowieka organizacja Human Rights Watch nazwała Erytreę „wielkim więzieniem chrześcijan”.

W styczniu mija osiem lat od bezprawnego złożenia z urzędu i uwięzienia patriarchy Antoniego. Doszło do tego 13 stycznia 2006 r., gdy odmówił on ekskomunikowania – na żądanie władz – 3 tys. wiernych i wezwał do uwolnienia więźniów politycznych. W 2007 r. władze skonfiskowały insygnia władzy patriarszej, ustanowiły nowym patriarchą biskupa Dioskura, po czym wyrzuciły Antoniego z jego rezydencji i umieściły w areszcie domowym w innym miejscu. Amerykańska komisja alarmuje, że Antoni, którego stan zdrowia się pogarsza z powodu choroby cukrzycowej, został pozbawiony opieki lekarskiej.

Od 2004 r. Departament Stanu Stanów Zjednoczonych traktuje Erytreę jako „kraj szczególnie niepokojący” z powodu „systematycznego, trwającego i rażącego” łamania wolności religijnej.

Tamtejsze władze pozwalają na istnienie tylko czterech wspólnot religijnych: Kościoła Prawosławnego Erytrei, sunnickiego islamu, Kościoła rzymskokatolickiego i Ewangelickiego Kościoła Erytrei. Sprawują jednocześnie ścisłą kontrolę nad ich działalnością. Np. w 2006 r. nakazały Kościołom przekazywanie państwu wszystkich ofiar od wiernych, by same mogły wypłacać pensje duchownym, zażądały też zmniejszenia liczby księży. W kolejnych latach wydaliły z kraju 18 księży i zakonnic katolickich, odmawiając im wcześniej przedłużenia wiz.

Gdy Kościół katolicki nie zgodził się na wcielanie księży i zakonników do wojska (służba w nim może trwać nawet kilkanaście lat), w odpowiedzi władze narzuciły państwową kontrolę nad wszystkim dziełami prowadzonymi przez Kościół: szkołami, placówkami opieki medycznej i projektami charytatywnymi. W 2008 r. przeszkoleni przez chińskich komunistów lewicowi przywódcy erytrejscy ogłosili, że rekwirują majątek kościelny, czyniąc go kapitałem narodowym.

Kościół Prawosławny Erytrei, należący do tzw. niechalcedońskiego nurtu chrześcijaństwa wschodniego (wraz z Kościołami etiopskim, koptyjskim, ormiańskim oraz syromalabarskim i syromalankarskim w Indiach), był przez całe stulecia częścią Kościoła etiopskiego, który z kolei aż do 1950 r. podlegał koptyjskiemu Patriarchatowi Aleksandrii. Uniezależnił się, gdy cała Erytrea, będąca do tego czasu prowincją Etiopii, uzyskała w maju 1993 r. niepodległość. Liczbę wiernych tego Kościoła ocenia się na ok. 1,7 mln (na ponad 4 mln mieszkańców). W kraju istnieje ponad półtora tysiąca świątyń, a posługę duszpasterską pełni ok. 15 tys. duchownych.

Od czasu uzyskania niepodległości przez Erytreę, krajem rządzi jedyna legalna partia polityczna – marksistowski Ludowy Front na Rzecz Demokracji i Sprawiedliwości (EPLF).


pb (KAI/allafrica.com) / Asmara, Waszyngton


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas