video-jav.net

Wyjdźmy naprzeciw migrantom i uchodźcom szukającym pokoju

Przyjmowanie, chronienie, promowanie i integrowanie – to cztery kluczowe działania w stosunku do migrantów, uchodźców i ofiar handlu ludźmi, których spełnienie może, zdaniem Franciszka, doprowadzić do rozwiązania tego nabrzmiałego problemu. Właśnie migrantom i uchodźcom jako ludziom poszukującym pokoju poświęcone jest orędzie papieża na najbliższy, 51. Światowy Dzień Pokoju, obchodzony przez Kościół katolicki 1 stycznia. Jego treść przedstawiono 24 listopada na konferencji prasowej w Watykanie.

Polub nas na Facebooku!

Swój 6-punktowy dokument Ojciec Święty rozpoczął od przypomnienia, że na świecie jest obecnie ponad 250 mln migrantów, w tym przeszło 22,5 mln uchodźców. Są to ludzie płci obojga i w różnym wieku, którzy – jak wspomniał o tym jeszcze w 2012 Benedykt XVI – „szukają miejsca, gdzie mogliby żyć w pokoju”. Papież podkreślił, że „pokój jest głębokim dążeniem wszystkich osób i wszystkich narodów, zwłaszcza tych, które najdotkliwiej cierpią z powodu jego braku”. W tym celu gotowi są ryzykować własne życie, aby wyruszyć w drogę, często długą i niebezpieczną.

 

„W duchu miłosierdzia bierzemy w ramiona wszystkich, którzy uciekają od wojen i głodu lub są zmuszani opuścić swoją ziemię z powodu dyskryminacji, prześladowań, ubóstwa i degradacji środowiska” – napisał Franciszek.

 

Zwrócił następnie uwagę, że samo otwarcie serc na cierpienie nie wystarcza i potrzeba wielu innych działań, aby przybysze mogli zaznać pokoju i bezpieczeństwa. Wielka odpowiedzialność ciąży pod tym względem na rządach państw, ale też na społeczeństwach krajów docelowych. Potrzebna jest cnota roztropności, aby przyjąć, wspierać, chronić i integrować tę grupę ludzi, ustanawiając przy tym praktyczne posunięcia w granicach dyktowanych przez prawidłowo rozumiane dobro wspólne – podkreślił Ojciec Święty.

 

Papież sprzeciwił się przy tym „retoryce wyolbrzymiającej zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego lub koszty przyjęcia nowych przybyszów”, lekceważącej godność ludzką oraz siejącej „przemoc, dyskryminację rasową i ksenofobię”. W tym kontekście zachęcił państwa i narody do przyjęcia dwóch porozumień międzynarodowych: nt. bezpiecznych, uporządkowanych i uregulowanych migracji oraz w sprawie uchodźców. Wyraził przekonanie, że jeśli dokumenty te, nad którymi w 2018 odbędzie się dyskusja na forum ONZ zostaną uchwalone, staną się punktami odniesienia dla programów politycznych i posunięć praktycznych.

 

Wśród działań, które już teraz należy podejmować wobec tej grupy ludzi, Ojciec Święty wymienił: przyjmowanie, chronienie, wspieranie i integrowanie uchodźców. Wyjaśnił, że w pierwszym punkcie chodzi o rozszerzanie możliwości legalnego ich wjazdu, aby nie odsyłać ich do miejsc, gdzie mogą paść ofiarami prześladowań i przemocy oraz o rozważenie troski o bezpieczeństwo narodowe wraz z ochroną podstawowych praw człowieka. Drugi punkt oznacza obowiązek uznania i ochrony niepodważalnej godności uciekinierów z miejsc zagrożenia i zapobiegania wykorzystywania ich, zwłaszcza kobiet i dzieci.

 

Wspieranie to promowanie całościowego rozwoju ludzkiego tych osób, np. zapewnienie dzieciom i młodzieży dostępu do oświaty wszystkich szczebli. I wreszcie przez integrowanie papież rozumie umożliwianie uchodźcom i migrantom pełnego udziału w życiu społeczeństwa przyjmującego, w dynamice wzajemnego wzbogacania i owocnej współpracy różnych grup.

 

Na zakończenie, nawiązując do dnia ogłoszenie orędzia – 13 listopada, gdy Kościół wspomina św. Franciszkę Ksawerę Cabrini, „która poświęciła swoje życie służbie migrantom” i stała się ich patronką – Ojciec Święty życzył, aby za jej wstawiennictwem „Pan pozwolił nam wszystkim doświadczyć, że «owoc sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój»”.

 

Pomysłodawcą Światowego Dnia Pokoju był w 1967 r. Paweł VI, który zaproponował, aby rozpoczynał on kolejny rok kalendarzowy. Pierwszy taki Dzień obchodzono 1 stycznia 1968. Inicjatywę tę podjął Jan Paweł II, a po nim kontynuowali ją jego następcy – Benedykt XVI i obecnie Franciszek.


kg (KAI) / Watykan

„W ubogich objawia się obecność Jezusa”

- W ubogich objawia się obecność Jezusa - mówił papież Franciszek w homilii wygłoszonej podczas Mszy św., którą odprawił w bazylice św. Piotra w I Światowym Dniu Ubogich. Jednocześnie zauważył, że „nikt nie może uważać siebie za bezużytecznego, nikt nie może uznać siebie za tak ubogiego, aby nie mógł dać czegoś innym”.

Polub nas na Facebooku!

Ojciec Święty wskazał, że „wszyscy jesteśmy żebrakami tego, co istotne – miłości Boga, która daje nam sens życia i życie bez końca”. Wyciągamy do Niego rękę, aby otrzymać Jego dary. Ewangeliczna przypowieść o talentach przekonuje, że jesteśmy „utalentowani” w oczach Boga. – Dlatego nikt nie może uważać siebie za bezużytecznego, nikt nie może uznać siebie za tak ubogiego, aby nie mógł dać czegoś innym. Jesteśmy wybrani i pobłogosławieni przez Boga, który pragnie napełnić nas swoimi darami, znacznie bardziej niż ojciec i matka pragną obdarować swoje dzieci – tłumaczył Franciszek.

 

A jednocześnie Bóg uczy nas odpowiedzialności, każąc pomnożyć otrzymane talenty. Niepomnażanie ich jest bowiem zaniechanie, które oznacza nieczynienie dobra. – Również my często uważamy, że nie uczyniliśmy nic złego i tym się zadowalamy, przyjmując, że jesteśmy dobrzy i sprawiedliwi – zauważył papież. Ale „nieczynienie niczego złego nie wystarcza. Ponieważ Bóg nie jest kontrolerem szukającym ludzi jeżdżących na gapę, ale Ojcem poszukującym dzieci, któremu trzeba powierzyć swoje dobra i swoje plany. I smutno, kiedy miłujący Ojciec nie otrzymuje wielkodusznej odpowiedzi miłości od dzieci, które ograniczają się do przestrzegania reguł, aby wypełniać przykazania, jak najemnicy w domu Ojca”.

 

Franciszek wskazał, że „nie jest wierny Bogu ten, kto troszczy się jedynie o zachowanie, o utrzymanie skarbów przeszłości”. Naprawdę wierny jest ten, kto dodaje nowe talenty, „ponieważ ma taką samą mentalność jak Bóg i nie stoi biernie: podejmuje ryzyko ze względu na miłość, naraża swe życie dla innych, nie godzi się, by zostawić wszystko takim, jakim jest. Pomija tylko jedną rzecz: własną korzyść. To jest jedyne słuszne zaniechanie”.

 

– Zaniechanie to także wielki grzech wobec ubogich. Tutaj przyjmuje wyraźną nazwę: obojętność. To powiedzenie: „To mnie nie obchodzi, to nie moja sprawa, to wina społeczeństwa”. To odwrócenie się w inną stronę, kiedy brat jest w potrzebie, to zmienianie kanału, kiedy jakaś poważna sprawa nas irytuje, a także oburzanie się na zło, nic nie czyniąc. Jednakże Bóg nie zapyta nas, czy mieliśmy słuszne oburzenie, ale czy uczyniliśmy dobro – podkreślił Ojciec Święty.

 

Odpowiadając na pytanie, w jaki sposób możemy konkretnie podobać się Bogu, zaznaczył, że „gdy chcemy zadowolić kogoś nam drogiego, na przykład dając mu prezent, trzeba najpierw poznać jego gusty, aby uniknąć takiej sytuacji, gdy prezent bardziej podoba się temu, kto go daje niż temu, kto go otrzymuje”. – Kiedy chcemy ofiarować coś Panu, to Jego upodobania odnajdujemy w Ewangelii – stwierdził papież i zacytował słowa Jezusa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

 

– Tymi braćmi najmniejszymi, przez Niego umiłowanymi są głodny i chory, obcy i więzień, ubogi i opuszczony, cierpiący pozbawiony pomocy i odrzucony potrzebujący. Możemy sobie wyobrazić odciśnięte na ich twarzach Jego oblicze; na ich ustach, mimo że zamkniętych z bólu, Jego słowa: „To jest Ciało moje”. W ubogim Jezus puka do naszego serca i spragniony prosi nas o miłość. Kiedy pokonujemy obojętność i w imieniu Jezusa poświęcamy się Jego braciom najmniejszym, to jesteśmy Jego przyjaciółmi dobrymi i wiernymi, z którymi lubi On przebywać. Bóg to bardzo docenia – zapewnił Franciszek, odwołując się do pierwszego czytania mszalnego „dzielnej niewieście”, która „otwiera dłoń ubogiemu, do nędzarza wyciąga swe ręce”. – To jest prawdziwe męstwo: nie zaciśnięte pięści i założone ramiona, ale ręce pracowite i wyciągnięte ku ubogim, ku zranionemu ciału Pana – powiedział Ojciec Święty.

 

Dodał, że „w ubogich objawia się obecność Jezusa, który będąc bogatym, stał się ubogim”. – Z tego powodu, w nich, w ich słabości jest „zbawcza moc”. A jeśli w oczach świata mają małą wartość, to oni otwierają nam drogę do nieba, są naszym „paszportem do raju”. Dla nas troska o nich, będących naszym bogactwem, to ewangeliczny obowiązek i mamy to czynić nie tylko dając chleb, ale również dzieląc z nimi chleb Słowa, którego są oni naturalnymi adresatami. Kochać ubogiego to walczyć z wszelkim ubóstwem, duchowym i materialnym – zachęcał Franciszek.

 

Jego zdaniem „przydałoby się nam wszystkim zbliżenie do uboższych od nas”, gdyż poruszy to nas i „przypomni nam, co liczy się naprawdę: kochać Boga i bliźniego”. – Tylko to trwa wiecznie, wszystko inne przemija. Zatem to, co inwestujemy w miłość – pozostaje, reszta zanika – mówił papież.

 

Swą homilię zakończył słowami: „Niech Pan, który współczuje naszemu ubóstwu i obdarza nas swoimi talentami, daje nam mądrość, byśmy szukali tego, co się liczy i odwagę, aby kochać, nie słowami, lecz czynem”.


st, pb (KAI) / Watykan