Rozwój duchowy dziecka. Nikt nie motywuje bardziej niż ojciec

Wspólnie odmówione modlitwy z ojcem, wspólne pójście do kościoła i poważna rozmowa na tematy religijne i duchowe pozwalają dzieciom doświadczyć dziecięctwa duchowego i wzmacniają poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa w przekonaniu, że Bóg jest przy nich i je ochrania. Tego typu przeżycia są jak szczepionka przeciw depresjom i nerwicom, stanowią zabezpieczenie przed załamaniem się w sytuacji kryzysu.

Ks. prof. Romuald
Jaworski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Bywają ojcowie, których funkcja rodzicielska sprowadza się do udziału w poczęciu dzieci, natomiast bardzo mało lub prawie wcale nie troszczą się o ich wszechstronny rozwój. Drugą liczną grupą są ojcowie zatroskani o swoje rodziny. Trwają w przekonaniu, że ich jeśli nie jedynym, to najważniejszym zadaniem jest zapewnienie warunków bytowych, utrzymania bezpieczeństwa finansowego. Dlatego z pasją i czasem bezkrytycznie poświęcają się pracy zarobkowej, aby zapewnić środki związane z osiąganiem bezpieczeństwa w sferze materialnej. Dlatego mniejszą uwagę przywiązują do spawy wychowania, a sferę duchową w życiu ich dzieci zostawiają do zagospodarowania swoim żonom.

Tymczasem sfera życia duchowego pozostaje niejednokrotnie całkowicie zaniedbana lub troska o nią ograniczona do minimum. A to właśnie sfera życia duchowego obejmuje najważniejsze dla ludzkiej egzystencji obszary, tzn. deklarowane i realizowane wartości, religijność, problematykę sensu życia, znaczenie pracy, miłości, cierpienia.

Jak może realizować się ojcostwo duchowe? W jaki sposób i w jakich okolicznościach dziecko może rozwinąć w sobie życie duchowe? Jaki jest udział ojca w tym procesie?

Według powszechnie uznawanych zasad psychologicznych, obraz Boga kształtuje się na bazie obrazu ojca. Nieobecny ojciec przyczynia się do przekonania, że Bóg jest także nieobecny, a jeśli nawet istnieje, to nie interesuje się człowiekiem, tak jak ojciec nie interesował się uczuciami, myślami, obawami i nadziejami dziecka, które tęskniło za kontaktem z nim. Ojciec, który wyraża autentyczne zainteresowanie nie tylko dobrem doczesnym, ale także – a może przede wszystkim – zbawieniem dziecka, zwraca uwagę na jego potrzeby duchowe, na rozumienie celu i sensu życia, na odniesienie do Boga, który jest Miłością.

Wspólnie odmówione modlitwy z ojcem, wspólne pójście do kościoła i poważna rozmowa na tematy religijne i duchowe pozwalają dzieciom doświadczyć dziecięctwa duchowego i wzmacniają poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa w przekonaniu, że Bóg jest przy nich i je ochrania.

Opowiadała mi pacjentka, że gdy jako mała dziewczynka z młodszą siostrą zasypiały w swoim pokoju, matka przychodziła je uśpić i na dobranoc opowiadała im bajki lub śpiewała kołysanki. A gdy usnęły, mama wychodziła i do pokoju wchodził ojciec, który kreślił na ich czołach znak krzyża, błogosławiąc je na dobranoc. Gdy odkryły ten rytuał, czasem udawały, że już śpią i czekały na przyjście ojca i jego błogosławieństwo. Ta historia pokazuje, jak bardzo dzieci potrzebują ojca w ich rozwoju duchowym. Wspólnie odmówione modlitwy z ojcem, wspólne pójście do kościoła i poważna rozmowa na tematy religijne i duchowe pozwalają dzieciom doświadczyć dziecięctwa duchowego i wzmacniają poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa w przekonaniu, że Bóg jest przy nich i je ochrania. Tego typu przeżycia są jak szczepionka przeciw depresjom i nerwicom, stanowią zabezpieczenie przed załamaniem się w sytuacji kryzysu. Są podstawą przekonania, że człowiek nie jest sam i w najtrudniejszych momentach życia Boża obecność zapewni ratunek.

 

 

Ojciec powinien cechować się wobec dzieci miłością warunkową, ale także bezwarunkową. Wtedy będzie w stanie ukazać swoją postawą relację Boga do człowieka.

Niezwykle ważnym aspektem duchowego ojcostwa jest odniesienie do Boga Ojca. Im bardziej pozytywne doświadczenia relacji dziecka z ojcem, tym piękniejsza, głębsza i bardziej znacząca relacja do Boga. Dwaj twórcy psychoanalizy, Sigmund Freud i Viktor Emil Frankl, ukazują drogi kształtowania się obrazu Boga w zależności od wczesnodziecięcych przeżyć. Freud spostrzegał Boga jako uwzniośloną figurę ojca, wobec którego miał ambiwalentny stosunek: bał się go, a zarazem tęsknił za jego bliskością. Ten skomplikowany obraz ojca i Boga ukazał w opisie kompleksu Edypa. Frankl przeżył pewnego słonecznego poranka silne poczucie bezpieczeństwa i ochrony, gdy po zbudzeniu otworzył oczy i ujrzał nad sobą uśmiechającego się ojca pochylonego nad nim. Dlatego stosunek do Boga i do religii u każdego z nich był radykalnie inny.

Ojcowska troska o duchowość dziecka jest związana z jego zakorzenieniem w życiu religijnym i pielęgnowaniem – najpierw w sobie samym – wiary, nadziei i miłości. Ojciec powinien cechować się wobec dzieci miłością warunkową, ale także bezwarunkową. Wtedy będzie w stanie ukazać swoją postawą relację Boga do człowieka. Bóg jest zarazem wymagający i surowy, ale równocześnie wybaczający, ochraniający i miłosierny. Ojciec realizujący swoje duchowe ojcostwo charakteryzuje się pielęgnowaniem miłości do Boga, do siebie samego i do bliźnich. Dzieci, obserwując swego tatę, uznają za naturalne i normalne dobre relacje z sobą samym, Bogiem i ludźmi z otoczenia. Na drodze naśladownictwa, którą psycholodzy nazywają modelowaniem, przejmą od ojca taką pozytywną postawę. Oczywiście matka ma także troszczyć się o duchowe macierzyństwo, którego obszar merytoryczny jest podobny do duchowego ojcostwa. Istnieją tu jednak pewne różnice, których charakterystyka wykracza poza ramy tego rozważania. Warto jednak podkreślić, że stymulacja w kierunku duchowości i religijności ze strony ojca jest dla dziecka czymś ważniejszym, silniej motywującym.

Zadania duchowego ojcostwa wobec dzieci można ująć w hasłach: przyjąć i zaakceptować, uczyć i wychowywać, prowadzić do Boga, uczyć ofiary, odkrywać zadania, wypełnić wolę Boga, błogosławić, samemu wycofać się, gdy przyjdzie na to czas.

Ojcowskie duchowe towarzyszenie dzieciom jest rzeczywistością dynamiczną, złożoną i mającą specyficzne formy w zależności od fazy rozwoju dziecka. To towarzyszenie musi we wczesnym dzieciństwie zacząć się od wrażliwości poznawczej i od dostrzegania u dziecka potrzeb duchowych. W miarę upływu lat, szczególnie w okresie małego dziecka i przedszkolnym, ojciec powinien towarzyszyć dziecku w jego kontaktach ze światem religii i duchowości. Ma czuwać nad rozwojem sumienia i wypracowywaniem nawyków życia religijnego, a także być obecny przy przeżywaniu pierwszych trudności egzystencjalnych: lęków, poczucia osamotnienia, poczucia grzeszności. W okresie szkoły podstawowej i średniej powinien umiejętnie stawiać wymagania i uczyć samokontroli w omawianych tu obszarach życia. Szczególnie w okresie dojrzewania, gdy pojawiają się pierwsze burzliwe kryzysy religijne, powinien nie tylko umiejętnie stawiać wyzwania, ale nauczyć walki o to, co dobre, godne, prawdziwe. W okresie wczesnej dorosłości zadanie ojca polega na wzmocnieniu samodzielności i odpowiedzialności za osobiste życie religijne i duchowe. Wycofując się z kierowania życiem dorosłych dzieci, może nadal dyskretnie towarzyszyć im radą, świadectwem życia i modlitwą.

Zadania duchowego ojcostwa wobec dzieci można ująć w hasłach: przyjąć i zaakceptować, uczyć i wychowywać, prowadzić do Boga, uczyć ofiary, odkrywać zadania, wypełnić wolę Boga, błogosławić, samemu wycofać się, gdy przyjdzie na to czas.

Można powiedzieć, że ojcostwo duchowe w konkretnych sytuacjach ujawnia się jako komunikowanie miłości. Na koniec warto odwołać się do przykładu Abrahama – ojca wszystkich wierzących. Abraham swojego syna przyjął, ucieszył się nim, uczył i wychowywał, gdy Bóg tego zażądał, ofiarował Mu swego syna. Każdy ojciec powinien za przykładem Abrahama przyjąć swe dziecko jako szczególny dar. Powinien też nauczyć je posłuszeństwa wobec Boga. Ma je doprowadzić do Boga i oddać Bogu (ofiarować). Nie może zatrzymać dziecka dla siebie. Każde duchowe ojcostwo jest szczególną osobistą drogą na górę Moria.

 

Tekst pochodzi z najnowszego numeru miesięcznika dla kobiet List do Pani.

Pismo ukazuje się od lutego 1993 r., a jego wydawcą jest Polski Związek Kobiet Katolickich. Miesięcznik poświęcony szeroko pojętej formacji religijnej, adresowany jest do kobiet, które pragną ogarnąć refleksją swoje życie i zadania wynikające z kobiecego powołania. Punktem odniesienia dla twórców pisma jest Ewangelia i nauczanie Jana Pawła II, Jego teologiczna wizja kobiety i jej zadań w misterium Stworzenia i Zbawienia. Wpisany w nurt tak pojętego nowego feminizmu „List do Pani” ukazuje niezwykłą rolę kobiety w rodzinie, społeczeństwie, w nowej ewangelizacji; upomina się o powszechny szacunek dla macierzyństwa, ojcostwa, rodziny, dziecka, o politykę prorodzinną; stara się wykazać, jak błędne i szkodliwe są postawy i ideologie zaprzeczające w pełni ludzkiemu i duchowemu rozumieniu rodziny, kobiety i dziecka.

Informacje o prenumeracie dostępne są na stronie internetowej miesięcznika.

Ks. prof. Romuald Jaworski

Ksiądz diecezji płockiej, posiada magisterium i licencjat z teologii, doktorat z psychologii i habilitację z pedagogiki.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Ks. prof. Romuald
Jaworski
zobacz artykuly tego autora >

Lęk przed ojcostwem

Można by się zastanawiać, jak współcześni mężczyźni podchodzą do ojcostwa. Dla jednych będzie ono pięknym zadaniem, a dla innych niechcianą wpadką… Skąd biorą się tak głębokie różnice?

Andrzej
Lewek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wyzwanie czy zadanie?

Każdy z nas jest inny. Bóg stworzył nas jako unikalne arcydzieła, osoby upragnione i ukochane przez Niego. Każdy z nas niesie w sobie zestaw unikalnych i zupełnie niepowtarzalnych cech. Wśród aktualnie żyjących ponad 7 miliardów ludzi nie znajdziemy dwóch identycznych osób. Niesiemy w sobie różny kod genetyczny, różne temperamenty, różne doświadczenia i bagaż emocjonalnych wzmocnień i zranień.

Jesteśmy ukochani przez Boga. Tak, to prawda. Bóg nas kocha i pragnie dla samego Siebie. Ta Boża Miłość wynika z Jego ojcostwa, w które włącza nas Jezus poprzez wykupienie Swoją drogocenną krwią. Dlaczego więc nasze ziemskie ojcostwo nie niesie w sobie tej treści? Dlaczego często dzieci wyrastają w odczuciu braku akceptacji, nie wspominając o miłości ze strony ziemskiego ojca?

Problem ma swoje korzenie już w raju. Tam Adam, postawiony przy swojej żonie Ewie, pouczony przez Boga wobec wszystkich praw i obowiązków dezerteruje. Widząc i słysząc, co się dzieje, nie bierze odpowiedzialności za tę, która jest mu dana. Czy nie odnajdujemy się w tej postawie? Czy nie wolimy raczej nie wtrącać się, a w rezultacie udawać, że nie dotyczy nas pokusa a nawet grzech naszych najbliższych?

Ojcostwo i egoizm to pojęcia sprzeczne. Nie da się pogodzić koncentracji na sobie samym, na własnych potrzebach (a raczej zachciankach) z ofiarną służbą, jaką jest ojcostwo. Właśnie tak. Ojcostwo to ofiarna służba tym, których Bóg nam przyprowadził, których wobec nas postawił, których nam zadał w naszej przestrzeni odpowiedzialności. Czy jednak dorośliśmy do jej podjęcia?

 

Dorastanie do odpowiedzialności

Boża Miłość wynika z Jego ojcostwa, w które włącza nas Jezus poprzez wykupienie Swoją drogocenną krwią. Dlaczego więc nasze ziemskie ojcostwo nie niesie w sobie tej treści?

W Izraelu chłopcy osiągają dorosłość w czasie Bar micwy. Podczas tej uroczystości chłopiec żydowski staje się według prawa pełnoletni. Jak to możliwe, by tak młody chłopiec (13 lat) stawał się odpowiedzialny za siebie przed Bogiem? A jednak. Jezus w przeddzień Bar micwy – w wieku 12 lat idzie do świątyni, by wejść w sprawy Ojca (por Łk 2, 49). Jest gotów do przejścia w nowy etap. W etap pełnienia woli Ojca Niebieskiego. To właśnie wejście w odpowiedzialność za własne życie.

Współczesna kultura poszła w zupełnie przeciwnym kierunku. Młody chłopiec może właściwie wszystko, jednak jest zwolniony z odpowiedzialności. Dlatego najczęściej to rodzice muszą odpowiadać za czyny popełniane przez nasze nastoletnie dzieci. To nie uczy odpowiedzialności, nie wychowuje do zaradności i samowystarczalności. Za to przygotowuje młodych egoistów, którzy zwalniani są z konsekwencji własnych szaleństw. „Młodość musi się wyszumieć” – powiadamy. Ale czy na pewno?

 

 

Męska inicjacja

Bardzo znamienne jest to, że scena odnalezienia Jezusa w świątyni była ostatnim epizodem, w którym spotykamy św. Józefa. Czy Bóg nie chce nam czegoś przez to pokazać? Jezus osiąga pełnoletniość, wykazuje samodzielność – jest gotów do odpowiedzialnych decyzji. Jest to swoista inicjacja w dorosłość.

Dziś trudno znaleźć, wyodrębnić punkt w czasie, w którym chłopiec staje się mężczyzną. Niektórzy chcą widzieć ten punkt w czasie pierwszego upicia się, inni przy pierwszej przygodzie seksualnej. Jednak nie tędy droga. Męska inicjacja musi się wiązać z rozciąganiem swoich możliwości, przekroczeniem siebie, podjęciem odpowiedzialności, wykazaniem się nabytymi umiejętnościami. W moim przekonaniu bez takiego punktu wychowujemy dorosłe dzieci niezdolne do odpowiedzialności. Dorośli chłopcy nie znając swojej wartości, nie zdobywający życiowych sprawności pozostają z mamusią, gdzie mogą bezpiecznie się bawić mając jedzenie i opierunek.

 

Diagnoza. Skąd lęk?

Ojcostwo to ofiarna służba tym, których Bóg nam przyprowadził, których wobec nas postawił, których nam zadał w naszej przestrzeni odpowiedzialności.

Możemy mówić o pokoleniu lęku przed odpowiedzialnością. Dziedziczymy go po naszych wycofanych ojcach i przekazujemy kolejnemu pokoleniu. Każdy potrzebuje afirmacji ze strony ojca. „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Mk 1,11). Czy usłyszałeś kiedyś takie słowo od własnego ojca? Czy zyskałeś pewność swojej wartości? Czy poczułeś się chciany, wyjątkowy, doceniony? Bez tego trudno o twarde stawanie na ziemi. Potrzebujemy poznać swoją wartość i poznać swoje możliwości.

Drugim hamulcem w dorastaniu do męskości jest lenistwo. Nie podejmując odpowiedzialności staczamy się w poczucie bezsensu zaangażowania. Łatwiej jest przeczekać – bo może mi się upiecze i ktoś inny wykona moją robotę. Zaangażowanie boli. Czy warto więc się wysilać?

 

Lekarstwo – MIŁOŚĆ

Lekarstwem na lęk i lenistwo jest Miłość. Św. Jan napisał: „W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk,  ponieważ lęk kojarzy się z karą.  Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości.” (1 J 4, 18) Prawdziwa dojrzałość chłopca możliwa jest w spotkaniu z Prawdziwą Miłością. Tą przez duże „M”. Tą Miłością jest Jezus – osobowy Bóg. On nie wahał się oddać tego, co najcenniejsze z miłości do człowieka. Ta Miłość uczy nas życia ofiarnego, które jest zaprzeczeniem egoizmu i lenistwa. Wtedy – zamiast własnej wygody zaczynamy pragnąć dobra tych, których kochamy. To naprawdę zmienia wszystko. To pozwala odkryć sens życia i pełnię radości w Bogu, który jest jej źródłem.

 

Andrzej Lewek

Od 21 lat w małżeństwie, ojciec 4 dzieci (w tym jedno w Niebie), od 12 lat zaangażowany w budzenie mężczyzn do pełnego życia poprzez ruch Mężczyzn świętego Józefa.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Andrzej
Lewek
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap