fot. Ewa Polsa/Twitter.com

„Za 3 godziny bierzemy ślub. Zrobicie nam obrączki?”

Do sklepu jubilerskiego weszła młoda para Ukraińców. Ona miała około 18 lat, on 19. Mieli w ręku 50 Euro i szukali... ślubnych obrączek! Nigdzie jednak za taką cenę nie mogli ich znaleźć. Na ratunek przyszła polska firma jubilerska, która przygotowała dla pary obrączki z cyrkoniami w ukraińskich barwach. Pan młody chwilę po ślubie wrócił do Ukrainy, by walczyć z okupantem.

Reklama

Pewnego dnia do sklepu jubilerskiego Pauliny i Pawła Rojewskich weszła para młodych Ukraińców. Mówili łamanym polsko-ukraińsko-angielskim. Po chwili okazało się, że chodzi im o kupno obrączek ślubnych, które potrzebne były właściwie na już, bowiem ślub w ukraińskiej ambasadzie miał odbyć się za trzy godziny.

Zależało im na czasie, a w kieszeni mieli tylko 50 euro. Wiedzieli, że nie kupią za tę cenę złotych obrączek, więc chcieli choćby symboliczną, ślubną biżuterię choćby ze srebra lub zwykłego drutu. Ona miała zaledwie 18 lat, a on 19. Wesele planują tuż po tym, gdy wojna się zakończy. Pan młody po ślubie miał wyjechać walczyć do Ukrainy.

Liczył się czas, dlatego Pan Rojewski i jego córka stanęli na wysokości zadania. Młodym zależało, aby obrączki były białe. Niestety taką biżuterię robi się na zamówienie, a nie w przeciągu trzech godzin. Mimo to, jubilerzy postanowili pomóc młodej parze i zaprosili ich na godzinną kawę. W tym czasie skrupulatnie przygotowywali obrączki dla przyszłego małżeństwa.

Reklama
Reklama

Obrączki z cyrkoniami w kolorze flagi Ukrainy

Obrączki, które przygotowali dla młodej pary jubilerzy, zostały wykonane z białego złota. Na obu widnieje wygrawerowana data, a ponadto w każdej z nich jest niebieski topaz i żółty cytryn. To małe kamyczki, które mają niezwykle symboliczne znaczenie dla młodej pary.

Para Ukraińców była niezwykle szczęśliwa, wzruszona i wdzięczna. Wszyscy w tamtej chwili mieli łzy w oczach, bowiem było to naprawdę wyjątkowe przeżycie. Co ważne, właściciele salonu nie wzięli od nich żadnych pieniędzy i potraktowali obrączki jako prezent ślubny dla przyszłej młodej pary. Chwilę później dziewczyna i chłopak przymierzyli obrączki tak, jak robi się podczas przysięgi.

Niech dobro się niesie

Jubilerzy Rojewscy niestety nie znają imion pary młodej. Jak można się domyślić – nie było czasu, by o tym porozmawiać. To była chwila, którą wszyscy zapamiętają na zawsze. Tak naprawdę zdążyli się tylko przytulić, podziękować sobie wzajemnie i pożegnać. Zakochani obiecali jednak, że przyjadą odwiedzić jubilerów po wojnie, gdy pan młody wróci z frontu.

Reklama
Reklama

Informację o geście jubilerów podała na Twitterze Ewa Polska. „Para była przeszczęśliwa. Po uroczystości wrócili do państwa Rojewskich z ciastem. Dziś chłopak pewnie już walczy. Kolejna wspaniała i ludzka postawa Polaków”.

Aleteia, noizz.pl, tvn24.pl, Twitter/Ewa Polska, kw/Stacja7

Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę