Fot. Wojciech Łączyński

“To biskup otwarty na kapłanów i świeckich”. 50 lat temu kard. Nycz przyjął święcenia kapłańskie

Kardynał Kazimierz Nycz, swoim stylem bycia biskupem otwartym na kapłanów pokazał księżom, jacy oni powinni być dla innych, czyli sprawować swój urząd jako posługę. Kapłani, przypominał wielokrotnie przy różnych okazjach, mają być sługami Boga – duszpasterzami, a nie urzędnikami.

Reklama

Kardynał Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, dokładnie 50 lat temu, 20 maja 1973 roku, przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Juliana Groblickiego w Kaniowie. O jego długoletniej posłudze opowiada ks. Matteo Campagnaro, od ponad dziesięciu lat najbliższy współpracownik kardynała Nycza. 


Od lipca 2012 r. mam zaszczyt towarzyszyć z bliska kard. Nyczowi w jego posłudze duszpasterskiej jako jego osobisty sekretarz i kapelan. W ten sposób mogłem przekonać się o pasterskiej gorliwości kardynała, który poświęcił się całkowicie sprawie Ewangelii, aby mogła ona dotrzeć do wszystkich mieszkańców archidiecezji.

“Nowe czasy”

„Przychodzi do Warszawy biskup na nowe czasy”. Tak kard. Glemp powitał nowego biskupa warszawskiego, arcybiskupa Kazimierza Nycza, podczas jego wjazdu do katedry warszawskiej 1 kwietnia 2007 r.

Reklama

I rzeczywiście tak było. Ponad szesnastoletnia posługa duszpasterska kard. Nycza w Warszawie dobitnie tego dowodzi. „Nowe czasy” – ponieważ Kościół w Polsce wchodził wówczas w nowy okres swojej historii, naznaczony śmiercią Jana Pawła II, który przez ponad 26 lat był jego duchowym przywódcą, oraz coraz wyraźniejsza laicyzacja, która prowadziła do nasilającego się odchodzenia od praktyk religijnych, zwłaszcza wśród ludzi młodych. Podczas przemówienia inauguracyjnego w czasie uroczystości wejścia do katedry abp Nycz powiedział, że szczególnym adresatem jego biskupich inspiracji będą właśnie młodzi. „Nie tylko dlatego, że są przyszłością Kościoła i świata. O młode pokolenie rozgrywa się dziś największa, najbardziej agresywna i bezwzględna walka negatywnych sił współczesnego świata” – wyjaśnił.

W swoim pierwszym przemówieniu jako arcybiskup warszawski, abp Nycz dotknął jeszcze dwóch punktów, które rzeczywiście stały się programem jego biskupiej posługi w stolicy. Na pierwszym miejscu wymienił świeckich, dodając, że wielkie nadzieje wiązał z nimi Papież Jan Paweł II: „Bez świeckich i ich apostolstwa Kościół nie wypełni zadań, jakie mu powierzył Chrystus, Ewangelia będzie nieobecna w większości miejsc współczesnego świata”[2] – przekonywał nowy metropolita warszawski. Po drugie, zwracając się do kapłanów, abp Nycz zakreślił szeroki program odnowy parafii, który pragnie realizować: „Będziemy razem otwierać parafie na miarę naszych czasów, by były domami przyjaznymi pięknej liturgii, katechezy dorosłych i młodzieży, pracy charytatywnej oraz wielorakiej pracy z grupami – oświadczył.

To są właśnie te obszary, o które najbardziej dotąd troszczył się kard. Nycz w swojej posłudze duszpasterskiej w stolicy.

Reklama

Pasterska posługa kard. Nycza w Warszawie jest właśnie taką wielościenną służbą Kościołowi, nastawioną na dialog i zrozumienie wszystkich charyzmatów i różnych rzeczywistości obecnych w diecezji, niezamykająca przed nikim drzwi, ale szukająca tej jedności w różnicach, która musi charakteryzować Kościół przyszłości.

Postawił na świeckich

Bp Nycz przybył do Warszawy w 2007 r. Od razu wykazał wielką otwartość na świeckich zarówno w pracy duszpasterskiej, jak i w materialnym zarządzaniu diecezją. Zaraz po przyjeździe stworzył nową radę ekonomiczną, wybierając do niej wybitnych świeckich ekonomistów. Odnowił też diecezjalną radę duszpasterską. Oprócz tego podczas każdej wizyty duszpasterskiej w parafiach przeznacza wiele czasu na spotkania z parafialną radą duszpasterską i różnymi wspólnotami działającymi w parafii. W wywiadzie w 2021 r. stwierdził, że „świeccy uczestniczą też, na różnych poziomach, w życiu parafii. Nie tylko służą radą proboszczowi w sprawach ekonomicznych czy gospodarczych, są też konsultowani w radach parafialnych. Choć pewnie mogliby być pytani częściej i uwzględniani przy podejmowaniu decyzji. A na pewno niedopuszczalna jest sytuacja, kiedy świeckich tylko się pyta, a potem robi się i tak po swojemu. To jest nasz powszechny obowiązek, słuchać głosu Kościoła i uwzględniać ten wielki potencjał, jaki mają ludzie świeccy w Kościele“. Kardynał przy każdej okazji zachęca proboszczów do otwarcia się na nowe rzeczywistości, aby parafia rzeczywiście stała się wspólnotą wspólnot. 

Kolejnym świadectwem otwartości Księdza Kardynała na świeckich są bliskie relacje ze światem akademickim. Tak jak w przypadku relacji ze świeckimi kard. Nycz był z pewnością pod wpływem ówczesnego kard. Wojtyły, tak samo można powiedzieć, że swojej otwartości i bliskiego kontaktu ze światem akademickim nauczył się niejako od kard. Franciszka Macharskiego, zwanego przez kard. Nycza „Mistrzem”. 

Reklama

Podobne bliskie stosunki z rektorami różnych uczelni kard. Nycz utrzymywał w Warszawie, spotykając się z nimi przy różnych okazjach, np. podczas inauguracji roku akademickiego i dwa razy w ciągu roku, podczas inauguracji Warszawskiej Akademii Katolickiej oraz w okresie Bożego Narodzenia, zapraszając wszystkich rektorów na obiad do Domu Arcybiskupów Warszawskich. Od ponad dziesięciu lat jestem świadkiem tych spotkań i mogę zaświadczyć, że cechuje je atmosfera przyjaźni i szczerości, w której każdy – wierzący, agnostyk czy ateista czuje się swobodnie.

“Kiedy dzwoni ksiądz, który chce się ze mną spotkać, masz go przyjąć”

Relacje kard. Nycza z jego duchowieństwem były zawsze otwarte i szczere. Pamiętam, że kiedy w 2012 r. rozpocząłem swoją posługę jako sekretarz i kapelan Księdza Kardynała, jedną z pierwszych rzeczy, które mi powiedział, były słowa: „Kiedy dzwoni do ciebie ksiądz, który chce się ze mną spotkać, masz go zawsze przyjąć, nie musisz go pytać, co chce, masz go po prostu przyjąć”. Pokazuje to, jak bliskie jego sercu były zawsze relacje z kapłanami. Chce, aby była to relacja rodzinna, dlatego zawsze bardzo stara się poznać i spotkać ze swoimi kapłanami, nie tylko podczas wizyt duszpasterskich. Gdy tylko przyjechał do Warszawy w 2007 r., zaczął od objazdu parafii.

Kardynał Nycz, swoim stylem bycia biskupem otwartym na kapłanów pokazał księżom, jacy oni powinni być dla innych, czyli sprawować swój urząd jako posługę. Kapłani, przypominał wielokrotnie przy różnych okazjach, mają być sługami Boga – duszpasterzami, a nie urzędnikami. Tak samo, jeśli chodzi o sprawowanie urzędu proboszcza, uświadomił księży, że są oni posłani do wszystkich. Parafie, według Księdza Kardynała, mają być przyjaznym i otwartym dla wszystkich domem, nawet dla tych, którzy są krytycznie nastawieni do Kościoła. W homilii na Wielki Czwartek 2012 r., gdy hasło roku duszpasterskiego brzmiało „Kościół jest domem”, metropolita warszawski powiedział, że właśnie to hasło jest bardzo zobowiązujące przede wszystkim dla biskupów i kapłanów. Dlatego też „musimy sobie – mówił kard. Nycz – ciągle stawiać pytania: Czy naszą postawą przy ołtarzu, w konfesjonale, w kancelarii parafialnej, w szkole, a także w codziennym życiu dajemy świadectwo, że Kościół jest domem? Czy drzwi Kościoła otwarte są dla żyjących na jego obrzeżach, obojętnych, a nawet krytykujących go? Czy wychodzimy im naprzeciw i jesteśmy gotowi powitać ich z radością i nadzieją?”.

Parafia jest miejscem, w którym realizuje się i rozwija Kościół. W ciągu tych lat, kiedy mogłem z bliska obserwować pracę duszpasterską Księdza Kardynała, uświadomiłem sobie, jak w centrum swojego duszpasterstwa stawia on parafię. Wszystkie struktury diecezjalne – takie jak kuria, seminarium, Caritas itp. – są dla kard. Nycza efektywnie funkcjonalne, jeśli są w służbie parafii i nie mogą zastępować parafii w pracy duszpasterskiej, ale ją inspirować i pomagać w razie potrzeby.

Dla kard. Nycza parafia musi się stać wspólnotą wspólnot, w której grupy, ruchy i różne charyzmaty współpracują z kapłanami, aby parafia była misyjna, dostosowana do naszych czasów.

“Bez rodziny nie ujdziemy za daleko”

Ale dla kard. Nycza najważniejszą rzeczywistością w duszpasterstwie parafialnym pozostaje rodzina. To właśnie rodzina jest uprzywilejowanym miejscem pierwszego chrześcijańskiego przepowiadania. Kardynał jest o tym głęboko przekonany i ma świadomość, że różne grupy w parafii są powołane do pomocy rodzinie, a nie do zastępowania jej w roli wychowawczej. „W sprawach religijnych – komentował kard. Nycz podczas jednej wizytacji – bez rodziny nie ujdziemy za daleko. Kościół, także szkoła, którą prowadzi samorząd, to są ważne instytucje, bez nich nie da się wychować człowieka w ogóle i religijnie. Ale one są instytucjami, które tylko mogą pomóc, a nie zastąpić. Cały problem dzisiaj katechezy w szkole, problem młodych ludzi w parafii na Mszy św. polega na tym, że nie są wtajemniczeni w te praktyki życia religijnego w domu rodzinnym. Bardzo często rodzice ulegają takiej pokusie, że posyłają dziecko do kościoła, posyłają dziecko na religię, a to nie tylko trzeba posłać, ale należy z nim po prostu pójść”.

Jedność w różnorodności

We wszystkich różnych aspektach swojej pracy duszpasterskiej kard. Nycz zawsze szukał jedności w różnorodności, w duszpasterstwie wielopłaszczyznowym, pojmując Kościół bardziej jako przestrzeń otwartą i miejsce spotkania niż jako wieżę, której trzeba bronić.

Kardynał Nycz jest naprawdę tym nowym człowiekiem, którego potrzebowała nasza diecezja. Tak jak po dwóch wielkich papieżach, Janie Pawle II i Benedykcie XVI, przyszedł Franciszek, nowy człowiek i głęboki duszpasterz dusz, tak po dwóch wielkich kardynałach, bł. Stefanie Wyszyńskim i prymasie Józefie Glempie, przyszedł kard. Kazimierz Nycz, wielki duszpasterz zakochany w Kościele. Można go określić na wiele sposobów: jako świetnego katechetę, wielkiego budowniczego (dzięki niemu udało się wreszcie zrealizować w Warszawie budowę Świątyni Opatrzności Bożej), człowieka o przenikliwym zmyśle organizacyjnym i ekonomicznym itd.

Duszpasterz na trudne czasy

Wszystkie te określenia są prawdziwe, ale myślę, że ludzie zapamiętają go przede wszystkim jako duszpasterza, który sterował okrętem Kościoła w Warszawie w trudnych czasach. Mówiąc do stypendystów Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia z okazji setnej rocznicy urodzin Jana Pawła II, kard. Nycz mówił o papieżu, że Bóg „przygotowywał go w sposób niezwykle obfity, obdarzając wieloma zdolnościami, wieloma talentami. Ale obdarzył go także talentem pracowitości, dlatego tak wiele w życiu osiągnął, rozwijając to, co dał mu Pan. Kiedy te dwie rzeczy złączą się, a one w nim się złączyły, tylko wtedy mamy do czynienia z takim pięknym życiem, życiorysem osoby Jana Pawła II Świętego i wielkiego pasterza”.

Otóż myślę, że w tym możemy porównać św. Jana Pawła II do kard. Nycza: ich naturalne talenty były połączone z pracowitością i to sprawiło, że jako prawdziwi duszpasterze dusz mogli zrobić tak wiele dobrego dla Kościoła. Z całą szczerością mogę stwierdzić, że w kard. Nyczu zrealizowała się postawa biskupa pożądana przez papieża Franciszka w Evangelii gaudium, kiedy mówi: „Powinnością biskupa jest sprzyjanie dynamicznej, otwartej i misyjnej komunii, jego obowiązkiem jest pomoc w osiąganiu dojrzałości wiernych poprzez różne formy uczestnictwa w życiu oraz inne formy dialogu pasterskiego, z pragnieniem słuchania wszystkich, a nie tylko niektórych, zawsze gotowych prawić mu komplementy. Jednak celem tych działań nie będzie w pierwszym rzędzie organizacja kościelna, lecz realizacja misyjnego marzenia o dotarciu do wszystkich”.

Realizacja misyjnego marzenia była tym, co kierowało kard. Kazimierza Nycza podczas jego 35-letniej posługi biskupiej. On tego nas uczy, bo sam tym żyje.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Wspieraj nas - złóż darowiznę