Fot. amorsanto/Cathopic

S. Hieronima ze Lwowa: Pan Bóg uczy nas żyć daną chwilą

"Pan Bóg nauczył nas żyć daną chwilą i dziękować Mu, że możemy Go przyjmować do serca i z Nim iść tam, gdzie On nas posyła. Nauczyłam się gotowości. Słowa "Jezu ufam Tobie" mają dziś inną wartość" - mówi s. Hieronima Kondracka, albertynka, która w Lwowie pomaga potrzebującym uchodźcom.

Reklama

S. Hieronima Kondracka jest Albertynką ze Lwowa – siostry codziennie niosą pomoc we Lwowie, który stał się dziś miastem uchodźców. W rozmowie z Pawłem Kęską opowiada jak wygląda pomoc we Lwowie, kogo spotykają siostry i jakiej pomocy udzielają.

„Oni nie mają już do czego wracać”

Jest duży napływ ludzi z Charkowa, Zaporoża, ostatnio z Mariupola. Jedna pani opowiadała, że wybuchom towarzyszy bardzo duży huk. Spod gruzów udało się im wyciągnąć 5-letnie dziecko. Ile to dziecko przeszło… Spotkałam też matkę, po cesarskim cięciu z 2-tygodniowym dzieckiem, która przyjechała bo nie mogła już dłużej ukrywać się w schronie. Nie mają już domu, nie mają już gdzie wrócić. Ci ludzie najczęściej tak jak stali, wsiedli w pociąg i odjechali. Staramy się zapewnić im odzież czy wyżywienie – opowiada s. Hieronima o sytuacji we Lwowie.

Zaznacza, że wśród tych osób jest wiele takich, którzy nie mają dokąd jechać. Wśród osób, które docierają do nas pociągiem spora jest takich, na które ktoś czeka – rodzina czy znajomi. A po chwili wysiadają ludzie, którzy nie widzą dalszego celu i sensu. Tak instynktownie podchodzę i się pytam – ostatnio mama z Doniecka mówi: „siostro, usiadłam bo już nie mam siły, nawet nie wiem gdzie mam iść”. I wtedy mówimy, że możemy zaoferować nocleg, mogą się zatrzymać na dłużej. Z początku jest u nich lęk, na wschodzie Ukrainy jest mało sióstr zakonnych i jak sami mówią, nie mieli wcześniej takiego kontaktu z siostrami. Wtedy się zaczynają nasze rozmowy.

Reklama
Reklama

„Nie umiem się modlić…”

Siostra Hieronima wyjaśnia, że często też siostry są proszone o pomoc duchową. Jedna z pań mówi, że nie umie się modlić, że nigdy tego nie robiła. I w pociągu jechała obok niej pani, która zaproponowała, że przeczyta psalm. Mówimy, że mogą się modlić własnymi słowami, prosić i też dziękować Bogu za to, ze dał przeżyć noc. Staramy się ukazywać dobro, które dzieje się na co dzień. Ta pani pojechała dalej do Włoch i zwierzyła się, że doświadczyła czegoś, czego nigdy wcześniej nie miała okazji doświadczyć i jest szczęśliwa. Jest dużo pięknych przykładów.

Słowa, które mają moc

Siostra Hieronima przyznaje, że modlitwa w czasie wojny ma zupełnie inny wymiar i moc. Słowa modlitw brzmią dziś ze zdwojoną siłą. Podczas komplety mówimy: „Noc spokojną, śmierć szczęśliwą niech nam da Bóg Wszechmogący…”. Dla mnie te słowa nabrały wielkiej mocy. Nie wiem, czy jutro spotkam się z siostrami, czy ta noc nie będzie dla mnie ostatnią nocą. Gdy śpiewamy suplikacje – dziś te słowa mają taką moc! Akty strzeliste, które wypowiadamy, czy „Jezu, ufam Tobie”, modlitwa „Ojcze nasz”…

Rano dziękuję Bogu za przeżytą noc, chociaż ona jest czasem ciężka, bo są alarmy. Pan Bóg nauczył nas żyć daną chwilą i dziękować Mu, że możemy Go przyjmować do serca i z Nim iść tam, gdzie On nas posyła. Nauczyłam się gotowości. Słowa „Jezu ufam Tobie” mają dziś inną wartość, są wypowiadane z sercem. Każdego dnia wiem, ze nie idę sama, idzie ze mną Jezus, który idzie do swoich braci by ich odnaleźć, pocieszyć, przyodziać, przytulić.

Reklama
Reklama
Posłuchaj rozmowy przygotowanej i wyemitowanej na antenie Radia Warszawa:

Radio Warszawa,zś/Stacja7

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę