Nasze projekty
fot. ks. Paweł Kłys/Archidiecezja Łódzka

Profanacja czy spontaniczny akt wiary? Co o Eucharystii podczas Areny Młodych sądzą wierni?

Wydarzenia, które miały miejsce w czasie tegorocznej Areny Młodych sprawiły, że dyskusje nie gasną. Jedni uważają, że było to tylko spontaniczne ukazanie wiary, inni widzą w tym profanacje i zwykłe show. Jak sytuację oceniają wierni komentujący w internecie?

Reklama

Arena Młodych to jedno z największych spotkań młodych ludzi o charakterze ewangelizacyjnym. Co roku gromadzi kilkadziesiąt tysięcy osób, które wierzą, ale również tych, którzy mówią, że nie wierzą, ale poszukują. Przychodzą, aby poczuć wspólnotę Kościoła, wiary i znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich kwestie. W tym roku Arena Młodych odbyła się wyjątkowo – w pandemicznej rzeczywistości – nie tak jak dotychczas na “Atlas Arenie”, ale na otwartej przestrzeni Stadionu “Orła Łódź”. Jednak nie przeszkodziło to młodym ludziom, aby zjawić się i wspólnie doświadczać Ewangelii. 

Choć od tego wydarzenia minęło już nieco ponad dwa tygodnie, to na nowo jest o nim głośno, a to za sprawą Pro Memoria Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Wydanie go związane jest z licznymi zapytaniami dotyczącymi integralności i sposobu odprawionej przez abp. Grzegorza Rysia Mszy św. w czasie tej właśnie Areny Młodych. 

“Nie dochowałem wszystkich norm”

Szczerze przepraszam wszystkich, którzy poczuli się zgorszeni lub choćby zaniepokojeni formą celebracji Eucharystii sprawowanej przeze mnie (…). Uznaję, iż podczas tej celebracji nie dochowałem wszystkich norm i kanonów z nią związanych. Powodem mojego postępowania nie było wszakże ani lekceważenie, czy kwestionowanie przepisów liturgicznych, lecz rozeznanie (poprzedzone także długą modlitwą i konsultacjami) zarówno co do charakteru samego wydarzenia, jak i co do duchowych potrzeb, wrażliwości i pobożności biorących w nim udział młodych ludzi – przyznaje abp. Ryś w liście odpowiadającym Komisji. 

Reklama
Reklama

Pełną treść Pro Memoria Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów oraz listu abp. Grzegorza Rysia można znaleźć tutaj.

Mimo iż Arcybiskup odniósł się w liście do stawianych mu pytań i jednocześnie przeprosił, nie milkną dyskusje na ten temat, a w licznych komentarzach nie brakuje opinii zarówno broniących celebracji jak i takich, które jednoznacznie określają to wydarzenie jako profanację Mszy św. 

Najbardziej jednak w całej sprawie niepokojącą kwestią są wierni, którzy uczestniczyli w celebracji, a teraz czytając opinię komisji oraz odpowiedź arcybiskupa już zapewne sami nie wiedzą w czym brali udział. Postanowiliśmy zebrać opinie naszych czytelników, przedstawiamy niektóre z nich:

Reklama
Reklama

“Które prawo jest silniejsze”

Wiele osób zastanawia się nad zgodnością z prawem kościelnym wydarzeń z Areny Młodych, jednak jedna z internautek zadaje zupełnie inne pytanie: Co by zrobił Chrystus? Rozmyślam nad tym, czy także by przepraszał tych, którzy poczuli się zgorszeni? Zgorszeni prawem? Które prawo jest silniejsze: prawo Boga miłości czy prawo litery, które ON Sam ją PRZEKROCZYŁ? 

Czy Pan przepraszał saduceuszy i faryzeuszy, że przekroczył prawo i dotknął zmarłego stając się w ich oczach „ nieczystym, gorszym”? Czy miłość musi przepraszać że kocha?! Czy miłość ma prawo przekroczyć prawo?! Jakie jest prawo (błogosławionej) miłości?! Czy miłość jest zabroniona czy dozwolona w prawie miłości Chrystusa?! – dodaje.

Wyłoniły się też opinie, że cała ta sytuacja, pomimo ustępstw przyniosła wiele dobrego i samo postępowanie abp. Rysia budzi, u niektórych podziw: Jestem pod wrażeniem w jaki sposób próbuje Biskup dotrzeć do młodych. Chwała Panu, że są tacy duchowni. Bo idąc za tym, co zrobiłby Jezus, myślę, że kierowałby się miłością do drugiego człowieka, nie sztywnymi regułami – pisze z przekonaniem kolejna osoba biorąca udział w dyskusji. 

Reklama

“Co wy robicie na co dzień żeby ci młodzi ludzie widzieli, że warto być w tym Kościele?”

Kochani komentujący, zatroskani o perfekcyjne odprawienie mszy, co wy robicie na co dzień żeby ci młodzi ludzie widzieli, że warto być w tym Kościele, iść za Jezusem, że to jest trudna, ale możliwa i przepiękna droga życia? Jak uczycie kochać Boga, siebie i bliźniego, żeby Słowo Boga było chlebem powszednim dla młodych i nie tylko? – 

pyta się jedna z internautek, dodając: Jak znajdziecie pozytywne odpowiedzi na te pytania w sobie i swoim życiu, w swoim postępowaniu to nie będzie trzeba nawet kierować poruszającego Słowa, a będzie wielu młodych, wielu ludzi, którzy będą chętni nie tylko od święta na komunię z Jezusem, to będzie norma, a msza św. będzie perfekcyjna zawsze. Stawiajcie sobie takie wyzwanie każdego dnia, żeby przed Bogiem nie zabrakło wam miłości, pomimo dążenia do dbania o perfekcyjność mszy. Z miłości przede wszystkim będziemy sądzeni.

“Nie jesteśmy idealni czy perfekcyjni. Jesteśmy wierni”

Jednak szybko inny z internautów zauważa, że: na co dzień – w miejscach, w których posługujemy – dbamy o to aby być wiernymi Świętej Liturgii (…). Nie jesteśmy idealni czy perfekcyjni. Jesteśmy wierni. I to jest miłość. Tym samym zwracając uwagę na jeszcze inny aspekt “wierności”, która równie ważna jest jak miłość i tak samo może doprowadzić do nawrócenia. 

“Zrobili z Mszy Św. szopkę”

Pojawiają się także komentarze osób, dla których wydarzenia z Łodzi są zupełnie sprzecznym aktem wiary, który nie ma nic wspólnego z prawdziwym chrześcijaństwem. Zrobili z Mszy Św. szopkę byleby przypodobać się młodzieży…. odniesie to chwilowy skutek, zainteresowanie, ale nie zbuduje prawdziwego fundamentu. Co jeszcze? Może mecz piłki nożnej? Rozgrywki eksportowe, kabaret w trakcie mszy? bo przecież 6,5 tys. osób słucha….– komentuje internauta, zaznaczający inne stanowisko. 

Inny dodaje: Arcybiskup też człowiek, choć wysoce kształcony, tym bardziej nie powinien budzić kontrowersji jakąś nową „formą” mszy Św!? Prawda? Żeby ludzie tam obecni nie zauważyli, że uczestniczą we mszy… to są opinie osób , które były tam obecne…

“Biskup jest po to, żeby niezmienności Mszy św. strzec”

Odniesień do samej postawy Arcybiskupa Rysia jest więcej. Wielu uważa, że nawet jego przeprosiny nic nie wnoszą. Uważają, że popełnił duży błąd i nie do końca właściwie się do niego odniósł: Przykro się czyta to tłumaczenie biskupa… takie to niestety kościelne (i to jak widać w każdym kościelnym środowisku tak działa)…przeprosić tak, żeby się jednak do błędu nie przyznać… – piszą.

Nie ma wytłumaczenia do robienia z Mszy św. happeningu, przedstawienia, czy co to tam było… Przepisy liturgiczne są po to, żeby je przestrzegać, bo powstały w długim procesie modlitwy, konsultacji i uwagi na każde słowo. Nie może jeden biskup wedle swojego rozeznania zmieniać nic w Mszy św.. Biskup jest po to, żeby niezmienności Mszy św. strzec i bronić. I tyle w temacie – dostrzega internauta. 

“To nie zabawa, to nie rozrywka”

Nie brakuje także głosów broniących powagi sytuacji i wyniosłości Eucharystii. Przypominają, że prawo nie jest ustanawiane po to by je łamać. Wszyscy zapominają, że Jezus nie przyszedł prawa znieść tylko je wypełnić. Ci, którzy patrzą na serce i człowieka stawiają w centrum, zapominają o postawieniu na 1 miejscu Boga i Jego Syna Jezusa Chrystusa (…) – przypomina jeden z komentujących.

Moja troska o zasady wynika z Miłości do bliźniego. Eucharystia to Ofiara Golgoty. To nie zabawa, to nie rozrywka. Ewangelizacja winna odbywać się przed Eucharystią i prowadzić do niej. Nigdy w drugą stronę. Ci sami ludzie w następstwie pójdą do kościoła gdzie Bóg przychodzi w ciszy i tam Go nie odnajdą. Dlaczego? Bo odnaleźli emocje i uczucia a nie Jego – dodaje. 

“Zamiast patrzeć i oceniać”

Inni starają się nie oceniać wydarzeń z Areny Młodych, czy były dobre czy nie koniecznie. Szukają w tym innego sensu, który ich zdaniem pokazuje wartość dodatnią, nawet w sytuacji, która wydaje się niezgodna z prawem. Zamiast patrzeć i oceniać, co źle zrobili, należało wielbić, wielbić, wielbić, wtedy Pan otworzyłby Ci Twoje serce i już tylko On byłby ważny. Faryzeusze też obserwowali i chcieli pochwycić Jezusa na słowie, bo ich kamienne serca nie były gotowe. Ludzie,którzy nie umieją kochać Boga i ludzi całym sercem, próbują wypatrzyć innym ich rzekome błędy, żeby móc przyznać sobie nagrodę za swoją”wspaniałość”. Faryzeusze byli w czasach Jezusa i nadal są – komentuje internauta. 

Nie szkodzić – rozmawiać

Jest jeszcze jedna bardzo ważna kwestia, na którą zwrócili uwagę obserwujący sprawę: rozmowa, nie tyle o samym wydarzeniu, ale o tym jak szybko i łatwo przyszło ludziom wzajemne ocenianie się. Wydarzenie, które miało miejsce w Łodzi na Arenie Młodych ma swoich zwolenników, obrońców, jak i przeciwników. Jak każda tego typu sytuacja, niesie ze sobą wiele wątpliwości i sprzecznych opinii, jednak istotne jest to, aby każda ze stron akceptowała odmienne stanowisko, ale przede wszystkim nie zapominała w swoich wypowiedziach o tym, czego próbuje bronić: miłości do bliźniego.

Jak zaznacza jedna z komentujących: Jeśli są wątpliwości! Trzeba się uderzyć w piersi. Ufamy, że ci, którzy poczuli ’ niesmak’, nie będą trwali w rozmyślaniu nad tym zdarzeniem. My wierni, opieramy swoją wiarę o 10 przykazań Bożych, które są dla każdego czytelne i zrozumiałe”.

“Kulturalna rozmowa nie boli – hejt tak”

Do sprawy odniósł się na swoim Instagramie także jeden z prowadzących Arenę Młodych – Michał “Pax” Bukowski. Zauważył on jedną bardzo ważną rzecz: większość komentujących zapomniała w jaki sposób powinno rozwiewać się tego typu wątpliwości. Skupiono się na wzajemnym, często bardzo niegrzecznym wypominaniu win i błędów, zamiast po prostu na rozmowie. Zwyczajnie mi przykro, kiedy widzę co się zadziało w komentarzach i filmikach. Przykro mi też, że wielcy internetowi obrońcy kościoła zapomnieli o podstawowej rzeczy wymienionej w Piśmie Św. : „Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi!” – pisze PAX, dodając:

Jeśli więc są tacy, którzy uważają, że zadziały się złe rzeczy to czemu nikt nie chciał zapytać? Porozmawiać? A nawet napomnieć albo wyrazić swojego krytycznego zdania we wspomniane 4 oczy? Gdzie jest dialog i chęć kulturalnej rozmowy? Czemu jako Kościół zamiast odkrywać wzajemnie swoje talenty i charyzmaty, wspierając się i tworząc wspólnotę , obrzuca się wzajemnie błotem, tworząc twierdze nie do zdobycia bo oto: „charyzmatyk to nawiedzony a tradycjonalista to pomyleniec?”

Na litość! Czerpmy od siebie , uczmy się od siebie i napominajmy się wzajemnie w miłości, jeśli mamy obawy. Kulturalna rozmowa nie boli – hejt tak  – kończy.

pa/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę