Nasze projekty

Panie Krzysiu, jeszcze się spotkamy

Wyjątkowa osoba, obdarzona ogromnym ciepłem, bijącym przy każdym spotkaniu. Ciepłem, dobrocią i spokojem. Dla mnie był Człowiekiem przez duże „C”

Reklama

Legendarny piosenkarz, obdarzony barytonowym głosem, polski Elvis Presley, kompozytor, wielu znany jako wielki mistrz polskiej estrady. Aż trudno uwierzyć, że od teraz o Panu Krzysiu, będziemy mówić w czasie przeszłym. Był, śpiewał, żył… Człowiek żyje jednak tak długo, jak długo trwa pamięć o nim. A w pamięci wielu niewątpliwie pozostanie na długie lata. Nie tylko ze względu na bycie sławnym artystą, ale przez to, jakim człowiekiem był na co dzień.

Człowiek przez duże „C”

Dla mnie był Człowiekiem przez duże „C”.To wyjątkowa osoba, obdarzona ogromnym ciepłem bijącym przy każdym spotkaniu. Ciepłem, dobrocią i spokojem. Być może spokój ten był też wynikiem doświadczeń życiowych i nabytej dzięki nim mądrości życiowej. Na pewno miała na to wszystko wpływ mocna wiara, o której otwarcie mówił, którą się dzielił. Jej żywym przykładem była niewątpliwie ogromna, niezwykła i czuła miłość między Nim a jego żoną, Ewą.

Na zawsze zostaną w mojej pamięci spotkania m.in. w okresie Bożonarodzeniowym, podczas których lubił dzielić się swoimi rozważaniami czy spostrzeżeniami dotyczącymi wiary, Boga. Mówił o mocy różańca, zachęcając do jego odmawiania, o Matce Bożej. Często opowiadał anegdoty z własnego życia. Czasem coś przy tym zaśpiewał. Niczym przestrogę zapamiętałam Jego słowa, gdy mówił, jak szkodliwy wpływ mają używki. Jak często my, ludzie, przymykamy na to oko, nie zdając sobie sprawy jak potrafią nas zniszczyć…

Reklama
Reklama

„Czy w tym roku pan Krawczyk będzie też śpiewał na Pasterce?”

Ale Pan Krzyś to nie tylko poważne tematy, to nie tylko wewnętrzny spokój, ale i radość życia! To śpiewanie wszystkich możliwych zwrotek kolędy na zakończenie Pasterki, pomimo że na zegarach wybijała już prawie 2 w nocy! To łzy wzruszenia, gęsia skórka i ciarki przechodzące przez ciało podczas słuchania Bożonarodzeniowego wykonania Ave Maria czy Sekwencji Wielkanocnej podczas mszy rezurekcyjnej. Chyba wszyscy z parafii pana Krzysia pamiętają słowa proboszcza, że znów miał telefony z pytaniem „czy i w tym roku pan Krawczyk będzie dawał koncert kolęd podczas pasterki?”. I choć prowadził śpiew, dla Niego była to przede wszystkim Eucharystia, o czym jej uczestnikom przypominał. Mimo tego zawsze był życzliwy dla tych, którzy pojawili się jedynie dla „koncertu”.

fot. januarybratek

Otwartość i życzliwość

Krzysztof Krawczyk to także niesamowita otwartość i życzliwość. W czasach, gdy ludzie coraz częściej są zamknięci w sobie, na ludzi, mniej ufają, Pan Krzysztof był przykładem bezinteresownej otwartości i dobroci dla innych. Dobroci, do której zapraszał i zachęcał każdego. Zawsze się uśmiechnął, zapytał co słychać, nigdy nie przeszedł obojętnie obok drugiego człowieka. Gdy w 2001 roku moja starsza siostra wróciła po ciężkiej operacji do domu, po jednej z pierwszych mszy, na których ją zobaczył, podszedł do niej i zapytał z uśmiechem „jak się czujesz? Bo my całą rodziną codziennie się za Ciebie modlimy.” I tak już zostało. Zawsze, gdy się widzieli, pytali się nawzajem „jak się czujesz?”, zawsze wspierali siebie modlitwą.

Taki był właśnie nasz Krzyś. Złoty Człowiek. Nigdy się nie wywyższał. Nie dało się odczuć, że to osoba znana w całej Polsce. Zawsze chętny na spotkania, gdy tylko był w swoim ukochanym domu. A z tych spotkań najbardziej zapamiętam sernik. Krzysiek uwielbiał sernik!

Reklama
Reklama

Miał też słuch wyczulony na muzykę. Pamiętam jedną z mszy w grotnickiej parafii, gdy tradycyjnie po przyjęciu eucharystii poszedł do kaplicy się pomodlić. Tym razem jednak zajęło Mu to mniej czasu niż zwykle. Szybkim krokiem powrócił do ławki, by nieco odsunąć mikrofon od m.in. mojej mamy, która podczas śpiewu najwyraźniej nie do końca wpadała w odpowiednie dźwięki pieśni. A tak chociaż wsparł swoją niesamowitą barwą głosu.

Anioł w Grotnikach

Wiem, że po śmierci zdawałoby się „nie wypada” mówić źle o zmarłym. Tym razem, w przypadku Krzysztofa, nie da się inaczej. Wiadomo, i On miał niedoskonałości, nie jeden błąd czy złą decyzję za sobą. To jednak nie zmienia faktu, że był naszym Aniołem w Grotnikach.

Krzysiu, dziękuję za wszystko, czego mogłam się od Ciebie nauczyć! Dziękuję za zaszczyt bycia Twoim chórkiem wraz z Twoją ukochaną żoną, Ewą, podczas jednej z pasterek w naszej parafii! Za to, że odważnie dawałeś świadectwo wiary! I choć chóry anielskie mają teraz niesamowite wsparcie z Twojej strony, będzie Cię brakować w pierwszej ławce w kościele, Twojego wykonania Ave Maria czy Barki…

Reklama

Ale przecież jeszcze się zobaczymy, nieprawdaż?


Katarzyna Tatara
Akademia Dziennikarstwa

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite