Fot. jp2project.org

Ojciec Jonasz: “Moja mama jest zakonnicą. To spektakularny dar!”

Jest kapłanem, a jego mama… zakonnicą! On mieszka w Krakowie, jego mama we Włoszech - widują się tylko przez kraty zakonnego klasztoru. “Prawdziwa miłość jest jednak zawsze obecna i doświadczalna nieważne ile kilometrów nas dzieli.” - mówi o. Jonasz.

Reklama

Magdalena Siemion: Ojcze, jak to jest mieć mamę zakonnicę?

O. Jonasz De Oliveira: To niczym niezasłużona nagroda. To spektakularny dar dla mnie!

Kto pierwszy wybrał drogę wyłącznie poświęconą Bogu, mama czy Ksiądz?

Ja! Mama zrobiła to zaraz po mnie. Uważam to za wielką łaskę. Moja mama zawsze była “milcząca”, nigdy nie wywierała na mnie żadnej presji, na przykład, że powinienem zostać księdzem. Mama po prostu była przy mnie i swoim zachowaniem pokazywała mi cnoty, które mnie zachwycały. Zawsze dobrze mnie wychowywała.

Czy to tylko wpływ mamy?

Kapłaństwem zainteresowałem się w wieku 8 lat. Często chodziliśmy na msze św., ale nie byliśmy jakoś mocno zaangażowani w życie parafii. Gorliwość księdza diecezjalnego o dusze i duszpasterska troska o wiernych wzbudziła we mnie pragnienie poświęcenia swego życia Bogu. Moja rodzina początkowo myślała, że to powołanie jest “marzeniem z dzieciństwa”, czymś, co szybko przeminie, ale ja byłem pewien, że tak nie jest, że to „coś” więcej. Potwierdził to rektor Małego Seminarium Instytutu Słowa Wcielonego, w którym mieszkałem mając 13 lat, gdy moja mama odprawiała rekolekcje ignacjańskie.

Reklama
Reklama

Jak to się stało, że także twoja mam wstąpiła do zakonu i to w dodatku kontemplacyjnego?

Jako jedynak, po wstąpieniu do seminarium, trochę martwiłem się, że mama pozostanie sama, ale Boża Opatrzność tak wszystkim pokierowała, że wstąpiła do Instytutu Służebnic Pańskich i Madonny de Matará, żeńskiej gałęzi rodziny zakonnej Słowa Wcielonego. To ta sama wspólnota, do której i ja należę. Moja mama jest pielęgniarką, zakonnice zaprosiły ją do pomocy przy pracy z osobami niepełnosprawnymi psychicznie i tam odkryła swoje powołanie. Siostry zaproponowały jej wstąpienie do brazylijskiego nowicjatu. Moja mama uznała ten pomysł za wspaniały. Dzięki temu mogła być bliżej mnie i ciągle towarzyszyć mi na drodze mojego powołania.

Siostry zaproponowały jej wstąpienie do brazylijskiego nowicjatu. Moja mama uznała ten pomysł za wspaniały. Dzięki temu mogła być bliżej mnie i ciągle towarzyszyć mi na drodze mojego powołania.

Razem z Ojcem Bernardem przyjechaliście na misje do Polski, do Krakowa. Jak się tutaj czujesz?

Jestem wdzięczny, że tu jestem. Mogę służyć swoim kapłaństwem tam, gdzie jestem potrzebny. Obecnie pomagamy grupom neokatechumenalnym oraz posługujemy przy Sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach. Zostaliśmy przyjęci bardzo gościnnie. Moim głównym zadaniem jest nauczyć się języka polskiego, żeby móc studiować dzieła Jana Pawła II w oryginale oraz lepiej poznać polską kulturę.

Reklama
Reklama

Jak długo tu zostaniecie?

To zależy od decyzji moich przełożonych. Najprawdopodobniej minimum tak długo, ile trwają studia, a może i dłużej. Ja bym chciał dłużej, ponieważ bardzo dobrze czuję się w Polsce. Polacy i Brazylijczycy są do siebie podobni. Obydwa kraje są bardzo chrześcijańskie i bardzo kochają Jana Pawła II. To nas łączy.

A może założycie Instytut Słowo Wcielonego także w Polsce, w Krakowie?

To jest nasze wielkie marzenie, ale jesteśmy świadomi, że to daleka przyszłość. Dla Pana Boga jednak nic nie jest niemożliwego, więc kto wie….  

Tęskni Ksiądz za mamą?

Moja mama jest teraz we Włoszech, więc wcale nie tak daleko. Czasami ją odwiedzam i widzimy się, ale tylko przez kraty. Taki charakter zakonu. Prawdziwa miłość jest jednak zawsze obecna i doświadczalna nieważne ile kilometrów nas dzieli.

Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę