Nasze projekty
fot. Anna Tarazevich/pexels.com

Ma 19 lat i walczy z rakiem piersi. Aktorka z “Ania, nie Anna” o swojej chorobie

“Wszyscy dziewiętnastolatkowie powinni mieć ten przywilej. Przez ostatnie trzy miesiące powoli traciłam włosy i spędzałam dużo czasu przed lustrem wyobrażając sobie siebie łysą. W rezultacie ten ostatni krok, szczerze nie był wielkim szokiem” - tak o swojej chorobie mówi Miranda McKeon, 19- letnia aktorka, która zmaga się z nowotworem piersi. W Europejski Dzień Walki z Rakiem Piersi warto uświadomić sobie jak wielkim zagrożeniem jest ta choroba.

Reklama

Różowy październik”

Październik ma wiele obliczy. Przede wszystkim kojarzy się nam z jesienią i złoto-brązowo-rudymi barwami. Skąd więc wziął się “różowy październik”?

Jedną z najniebezpieczniejszych chorób jaka obecnie spotyka kobiety to rak piersi. Zaraz po raku płuc, jest przyczyną największej umieralności kobiet w Polsce – szacuje się, że dotyka on 10 tys. z nich rocznie, co oznacza, że każdego roku na nowotwory piersi zachoruje 30 na 100 tys. pań. 

W październiku obchodzimy Miesiąc Świadomości Raka Piersi, a na 15-tego przypada Europejski Dzień Walki z Rakiem Piersi. Najważniejszym celem wprowadzenia tych świąt jest regularne uświadamianie ludziom jak wielkie zagrożenie niesie za sobą brak badań kontrolnych. Profilaktyka, samobadanie i korzystanie z usług lekarzy, specjalistów jest niezastąpione w razie pojawienia się choroby. Szybka reakcja znacznie zwiększa szansę na przeżycie, ale i całkowite wyzdrowienie. 

Reklama
Reklama

Rak piersi dotyczył kiedyś kobiet głównie w wieku pomiędzy 50 a 65 rokiem życia. Dziś niestety dotyka on coraz młodsze kobiety. 

Wyczuła guzka w piersi…

Miranda McKeon to amerykańska aktorka młodego pokolenia. Popularność zyskała dzięki roli w serialu “Ania, nie Anna”. W styczniu skończyła zaledwie 19 lat, a w czerwcu wyczuła guzka w piersi. Dziewczyna niemal natychmiast rozpoczęła leczenie. Mimo to rak niebezpiecznie szybko się rozwinął. Niedawno przekazała fanom, że jest w trzecim stadium choroby i ma przerzuty do węzłów chłonnych. Jednak nie poddaje się i nadal walczy, relacjonując walkę na instagramie. 

Na jednym z ostatnich swoich postów poinformowała, że przed swoją ósmą chemioterapią w końcu zdecydowała się na ogolenie głowy. Jak mówi krok ten był dla niej bardzo trudną decyzją, nie sądziła jak bardzo można być przywiązanym do włosów. Mimo, że jej zawód poniekąd wiąże się z różnymi, często drastycznymi zmianami fryzur, teraz, w czasie choroby bardzo ciężko przychodziło jej podjęcie decyzji o zgoleniu włosów.

Reklama
Reklama

“Nadszedł czas, aby odpuścić i wreszcie ogolić głowę”

Zrobiłam coś!!!! Zaledwie kilka dni przed moją ostatnią chemią, nadszedł czas, aby odpuścić i wreszcie ogolić głowę. Od momentu zdiagnozowania, włosy były głównym powodem stresu – może nawet większym niż mój ogólny stan zdrowia.To nie są „tylko włosy” i nie „odrastają” (choć odrosną) – w ciągu ostatnich czterech miesięcy zdałam sobie sprawę, ile włosy znaczą dla kobiecości. – napisała w poruszającym poście.

Kontynuując napisała, że wcześniej nie zdawała sobie sprawy jak ważne mogą być dla niej włosy i ile w ogóle znaczą one dla kobiety. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele radości sprawia mi codzienne poczucie piękna i jak bardzo określają mnie moje włosy. Wszyscy dziewiętnastolatkowie powinni mieć ten przywilej. Przez ostatnie trzy miesiące powoli traciłam włosy i spędzałam dużo czasu w lustrze wyobrażając sobie siebie łysą. W rezultacie ten ostatni krok, szczerze nie był wielkim szokiem – zaznacza.

Piękna mimo, że bez włosów

Jak się okazuje zmiany w swoim wizerunku jakich dokonała przez chorobę, pozwoliły jej zrozumieć, że włosy to nie wszystko i wcale nie jest tak, że bez nich jest gorsza czy mniej piękna. Jest równie mocno wartościowa i kobieca. Byłam jednak trochę zaskoczona tym, jak pięknie nadal czuję się bez włosów. Zdałem sobie sprawę, że jestem piękna za mój wkład w rozmowy, za mój humor i bezbronność, za rodzaj przyjaciela, jakim jestem i sposób, w jaki pokazuję się ludziom wokół mnie – wyznała.

Reklama

Moja uroda jest we mnie najmniej interesująca. Moi przyjaciele i rodzina byli tak niesamowicie wspierający i pokazali mi dogłębnie, że ludzie w moim życiu nie kochają mnie za to, jak wyglądam, kochają mnie za osobę, którą jestem – i naprawdę naprawdę kocham tę osobę. Myślę, że jest piękna. Więc chociaż na pewno tęsknię za patrzeniem w lustro i odczuwaniem piękna w konwencjonalny sposób, nadal będę celebrować swoją urodę w szerszy, bardziej znaczący sposób (a mam naprawdę ładnie ukształtowaną głowę) – zakończyła. 

pa/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę