Nasze projekty
fot. Flickr/mat. prasowe Rycerze Kolumba

Angelika, Michał, Marysia, Piotruś Steciakowie. Rodzina Roku

Nasz syn po prostu na nas czekał i chwała Bogu za to, że nikt nie zgodził się na jego adopcję. Dzięki temu Piotruś jest naszym cudem i jest z nami, a nie w jakiejś innej rodzinie. Chcieliśmy kochać i chcieliśmy obdarzyć naszego syna miłością, dziwiąc się, że nikt wcześniej nie chciał tego zrobić, że słowa „zespół Downa” wykluczyły go z adopcji.

Reklama

Angelika i Michał poznali się przy okazji organizacji marszu z okazji pierwszej rocznicy śmierci Jana Pawła II. Od tamtej pory uważają go za swojego orędownika. Wierzymy głęboko, że św. Jan Paweł II cementował naszą znajomość i jemu zawierzyliśmy nasz związek – wspomina Michał. Ślub wzięli 22 października 2011 roku, w pierwsze wspomnienie liturgiczne nowego błogosławionego. – Ufamy, że jest on obecny stale na naszej drodze. Zawierzamy mu nasze sprawy i wierzymy, że jest orędownikiem w naszym małżeństwie i rodzinie – podkreśla Michał.

Pogrzebane nadzieje i marzenia

Jednak już kilka miesięcy po ślubie musieli zrewidować swoje plany i marzenia dotyczące rodziny. Angelika z silnym bólem trafiła do szpitala. – Kilka dni przed wigilią miałam operację usunięcia torbieli razem z jajnikiem. To spowodowało, że weszłam w przedwczesną menopauzę. Z biegiem kolejnych lat okazało się, że nie będę mogła mieć dzieci – mówi.

Byli młodym małżeństwem, a sakrament, który zawarli, wzywał ich do dzielenia się miłością. Zaczęli angażować się w działania społeczne: pomoc seniorom, niepełnosprawnym dzieciom. Założyli Fundację „Wioska Aniołów”. Włączyli się w działalność parafii, wspólnot, w tym Rycerzy Kolumba.

Reklama
Reklama

Angażowanie się w pomoc drugiemu człowiekowi jest przepięknym świadectwem życia – wyjaśnia Angelika. Natomiast najpiękniejszym, co może dać małżeństwo jest jednak bycie dla kogoś dziś, jutro i pojutrze. W pewnym momencie właśnie w tym procesie bycia dla innych poczuliśmy, że jesteśmy dla innych, ale na chwilę.

Misja: adopcja

Tak zrodziła się decyzja o adopcji. Bardzo dużo modliliśmy się za wstawiennictwem św. Jana Pawła II o pomoc w wyborze drogi naszego życia. Kiedy już podjęliśmy decyzję o adopcji, trafiliśmy do ośrodka w Kielcach, gdzie przygotowaliśmy się na kursie. W tym czasie zaczęły się dziać różne cuda i znaki, które doprowadziły nas do dziecka – mówi Michał.

Na początku 2020 roku obejrzeli film „Nieplanowane”, historię Abby Johnson, która po okresie pracy w klinice aborcyjnej bardzo mocno zaczęła angażować się w działalność pro-life. Kiedy okazało się, że Abby przyjedzie do Polski, postanowili pojechać na spotkanie z nią do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. Tam usłyszeli słowa, które głęboko w nich utkwiły: Jeżeli zależy nam na życiu i to każdym, które się poczęło, to dlaczego nie adoptujemy niepełnosprawnych dzieci, dlaczego nie dajemy im szansy życia, tylko doprowadzamy do ich śmierci i aborcji?

Reklama
Reklama

.Dobrze pamiętam tę datę 12 lutego, bo dwa dni później, 14 lutego, dostaliśmy telefon z ośrodka z pytaniem, czy myśleliśmy o adopcji dziecka z wadą genetyczną – wspomina Michał. Jeszcze tego samego dnia byli w ośrodku adopcyjnym, gdzie usłyszeli, że dziewięć rodzin przed nimi nawet nie chciało poznać kilkumiesięcznego chłopca o imieniu Piotruś. Razem z żoną pomyśleliśmy, że to nie może być przypadek, że on po prostu na nas czeka i chwała Bogu za to, że tak naprawdę nikt się nie zgodził, bo dzięki temu nasz syn jest naszym cudem i jest z nami, a nie w jakiejś innej rodzinie. Chcieliśmy kochać i chcieliśmy obdarzyć Piotrusia naszą miłością, dziwiąc się, że nikt wcześniej nie chciał tego zrobić, że słowa „zespół Downa” wykluczyły go z adopcji – dodał.

Piotruś, który czekał na takich rodziców

Michał wspomina pierwsze chwile z synem: – To było niesamowite uczucie. Jeżeli ktoś czeka tyle lat, żeby spotkać swoje własne dziecko, to nie ma piękniejszej sytuacji, gdy widzi się je, takie malutkie na rękach i sercem się czuje, że ono na nas czekało i my na nie czekaliśmy. Wiedzieliśmy, że to jest on, nasz syn, który czekał na nas i tak naturalnie od razu wzięliśmy go na ręce, zaczęliśmy go przytulać, bawić się z nim. Wrażenia są nie do opisania. Porównywalne może z narodzinami biologicznego dziecka.

Kiedy zobaczyłam Piotrusia po raz pierwszy, to najpierw zwróciłam uwagę na jego prześliczne, błękitne oczy, które po prostu są cudowne. Poczułam miłość. Uśmiechnął się do nas, tego nie zapomnę, jak właśnie uśmiechał się tak słodko – wspomina pierwsze spotkanie Angelika.

Reklama

Parafia drugim domem

Oprócz świadectwa i zaangażowania w działania pro-life, Michał z Angeliką angażują się w działalność przy parafii. Zaczęli od organizacji spotkań dla dzieci, zainicjowali powstanie kręgu biblijnego im. Jana Pawła II oraz scholi. Angelika namówiła proboszcza na organizację nabożeństw fatimskich oraz nabożeństw do św. Rity.

Jednocześnie zaangażowanie w męską wspólnotę Rycerzy Kolumba jest dla Michała szansą niesienia pomocy lokalnej społeczności, pracy przy parafii oraz organizacji wydarzeń. Nie chodzi tylko o pomoc finansową. Często jest to pomoc związana z poświęceniem czasu drugiemu człowiekowi – wyjaśnia. Michał podkreśla, że spotkanie z mężczyznami, którzy służą innym jest budujące. To pokazuje prawdziwą siłę mężczyzn. Dzieła, które tworzą Rycerze Kolumba bardzo często zbliżają do Pana Boga, a wyjazdy i rekolekcje sprawiają, że mężczyzna nie pozostaje sam w formacji duchowej, ale może rozwijać się we wspólnocie – dodaje.

Ważnym aspektem działalności Rycerzy Kolumba jest rodzina. – Właśnie przez ten pryzmat patrzę na nasz Zakon. Za każdym z naszych Rycerzy – ojcem, mężem, dziadkiem, wujkiem stoją ich rodziny i myślę, że dzięki temu nasz Zakon ma taką siłę – mówi Michał.

Nagroda Międzynarodowa Rodziny Roku Rycerzy Kolumba

Rodzina Angeliki i Michała Steciaków została uhonorowana Nagrodą Międzynarodowej Rodziny Roku Rycerzy Kolumba podczas odbywającej się 139. Najwyższej Konwencji.

Krzysztof Zuba Delegat Stanowy, przywódca Rycerzy Kolumba w Polsce, podkreśla, że wybór Rodziny Roku przez Radę Stanową był jednomyślny. – Gdy wszyscy zapoznali się z nadesłanymi kandydaturami, już po pierwszej lekturze byliśmy pewni, że Angelika i Michał zostaną wybrani Rodziną Roku. Ich dorobek w działalności na rzecz parafii jest ogromny, a świadectwo wiary, odpowiedzi Panu Bogu na wezwanie i otwartość na życie budzi szacunek. Szczególnie w obecnych czasach mogą stanowić oni źródło i wzór do naśladowania dla wszystkich – uzasadnia wybór.

Rodzina Roku

Rodzina Roku Rycerzy Kolumba jest wybierana spośród rodzin, których kandydatury zgłaszają rady działające przy parafiach. Rodziny uhonorowane na poziomie krajowym stają się kandydatami do nagrody Międzynarodowej Rodziny Roku.

Polska Rada Stanowa nagrodziła rodzinę Steciaków tytułem w maju, a podczas Najwyższej Konwencji okazało się, że wśród wyróżnionych przez lokalne Rady Stanowe rodzin na całym świecie, to właśnie polska rodzina urzekła członków Rady Najwyższej Rycerzy Kolumba. – Bardzo cieszymy się, że Rada Najwyższa przyznała nam tytuł Międzynarodowej Rodziny Roku, a nasza historia poruszyła tak wiele osób. Czujemy, że wydarzyło się coś wielkiego i że to nie przypadek, ale działanie Boga. Być może nasze świadectwo posłuży komuś – mówi Michał Steciak, Rycerz Kolumba z rady 16266 im. św. Jana Bosko w Rembieszycach w diecezji kieleckiej.

Jego żona, Angelika dodaje, że wyróżnienie stawia im wysokie wymagania. – Trzeba sprostać temu tytułowi na co dzień, kiedy jesteśmy zwykłą rodziną. Kiedy trzeba ugotować obiad, którego dzieci nie będą chciały jeść. Kiedy trzeba iść do kościoła, a dzieci śpią. Albo kiedy trzeba będzie nauczyć dzieci modlitwy, szacunku do drugiego człowieka – to tak naprawdę wszystko jest przed nami.

kw/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę