Ubierz się ładnie

Czasy kiedy szczęśliwy był ten, kto miał jedną parę butów na jedną porę roku, szczęśliwie minęły. A w chwili, gdy pojawia się możliwość posiadania drugiej i trzeciej – zaczyna się moda. I cały ten cyrk.

Piotr
Bucki
zobacz artykuly tego autora >

Moda jest wszędzie – ubiór okrywający nasze ciało spełnia nie tylko funkcje czysto użytkowe. Gdy jest nam wystarczająco ciepło i czujemy się bezpiecznie, moda wprowadza nas o stopień wyżej i wkracza w obszar potrzeb społecznych czyli potrzeby prestiżu i uznania. Aspekt praktyczny przestaje być dominujący w naszych wyborach. Na scenę wchodzi konwencja związana z określonymi standardami prestiżu. Na samym szczycie piramidy Masłowa jest potrzeba samorealizacji. Dotyczy ona także mody: niektórzy traktują ją jako bardzo indywidualną formę wyrażania siebie.

Od czego zależy, na jakim szczeblu piramidy jesteśmy? Wiadomo: od zaspokojania kolejnych potrzeb. Nie ma szansy wejść wyżej, jeśli nie zaspokoiło się potrzeby niższej. Jeśli nie stać nas na buty i marzniemy, to w żaden sposób nie będzie nam w głowie takie komponowanie stroju, by wyrażał naszą indywidualność. Jeśli zależy nam wyłącznie na uznaniu i prestiżu, nie będziemy eksperymentowali z modą jak Daphne Guiness – dziedziczka fortuny Guinessów, której stylizacje należą do skrajnie szokujących.

W przypadku mody niektórzy świadomie chcą się zatrzymać na samym dole piramidy. Uznają, że ubiór powinien spełniać tylko funkcje użytkowe i uznają za fanaberię korzystanie z mody jako środka manifestowania swojej indywidualności. Fanaberię, która ma na celu jedynie przykrycie braków osobowości. Przecież prawdziwą wartością człowieka nie może być opakowanie. Czy jednak rzeczywiście moda jest protezą dla tych, którzy nie mają nic ciekawego do powiedzenia? Czy to domena próżnych, pustych ludzi, którzy gonią za nowinkami? Czemu w ogóle służy moda?

Ubrania, dodatki, gadżety to nasze zewnętrzne atrybuty. W najprostszym ujęciu to przedłużenie naszego stylu życia, przynależności klasowej, ekspresja naszej filozofii i stanu konta. Ale moda to też przejaw naszej kreatywności. W każdym razie większość magazynów lansuje hasło „baw się modą”. Pytanie brzmi jednak, czy to my bawimy się modą, czy też moda bawi się nami. W większości sytuacji nawet jeśli wybieramy określone stylizacje, wybieramy je z określonego zasobu przygotowanego przez stylistów, trendsetterów, projektantów.

Bo przecież moda to nie tylko zabawa, ale potężny przemysł, który musi zarabiać. A jak to zrobić najskuteczniej? Skoro mamy bawić się modą, powinniśmy mieć jak najwięcej zabawek.

Trendy więc zmieniają się szybko, a my się bawimy. Często słono za tę zabawę przepłacając.

Ubierz się ładnie

Ale moda to nie tylko zabawa – to także narzędzie… represji. Nawet jeśli teraz mamy do czynienia z pełną jej demokratyzacją, trudno nie zauważyć, że moda nadal ustawia nas w rolach społecznych.

Nie tak silnie jak w przeszłości, gdy gorsety, fiszbiny, i halki skutecznie krępowały kobiety. Wciąż jednak ubiór decyduje o stereotypach związanych z płcią. Kobiecość i męskość, prestiż lub jego brak – oceniane są na pierwszy rzut oka. Bardzo ciekawe jest wartościowanie człowieka na podstawie jego ubrania. Jak mówi Charlotte Gainsbourg w filmie The Cement Garden – jeśli dziewczyna ubiera się jak chłopak – to jest ok. Jeśli jednak chłopak ubiera się jak dziewczyna, oceniamy to jako dziwne, wręcz poniżające, bo w głębi duszy uznajemy, że bycie dziewczyną jest poniżające. Nasze role genderowe w oczywisty sposób określane są kodem damskiej i męskiej mody, w której coraz częściej pojawiają się modele uni. To znak czasów, końca jasno określonych granic, ale przede wszystkim chyba jednak wygoda oraz pewien konformizm.

Moda i płeć są nierozerwalnie związane także w obszarze „tańca godowego”, w którym wszyscy prędzej czy później uczestniczymy na różnych etapach swojego życia.

Ludzie jako gatunek bez ubrania nie mogą się specjalnie wyróżnić. Nie możemy stroszyć piór, rozwijać ogonów, lśnić, wabić… I tu moda przychodzi z odsieczą.

Eksponuje atrybuty godowe. Według Dawida Bussa większość naszych wyborów ubioru i stylu związanych jest z próbą ekspozycji gotowości do nawiązania relacji – wysokie szpilki pogłębiają lordozę i sprawiają, że pośladki są bardziej wypięte, dekolty eksponują biust, szminka w intensywnych odcieniach czerwieni naśladuje podniecenie. Taliowane garnitury podkreślają pożądany męski kształt sylwetki, zegarki i spinki do mankietów świadczą o zasobności. I tak moda pozwala nam realizować podstawową potrzebę społeczną – bliskości i przynależności.

Ubierz się ładnie

Czy moda może mieć inne funkcje? Według Richarda Rybolta, autora książki 75 sposobów na depresję moda może nas terapeutyzować.

Oczywiście nie dosłownie i oczywiście nie należy tej terapii stosować jako jedynego oręża w walce z depresją. Jednym jednak ze sposobów, które autor wspomnianej książki podaje jest… ubierz się ładnie.

Każdy, kto przechodził przez tę okrutną chorobę lub zna kogoś, kto na nią cierpiał, wie jak bardzo na drugi plan schodzi troska o to jak wyglądamy. Tu Rybolt proponuje się przełamać i po prostu ubrać się w jakiś ulubiony zestaw, w którym zawsze dobrze wyglądamy. Ponoć działa cuda.

Moda to przemysł, sztuka, forma ekspresji, pomysł na życie. Bez względu na to jak bardzo chcemy się od niej odciąć i traktować nasze wybory jako niezależne od tego co prezentują trendseterzy, nigdy nie będziemy mieli pewności, czy jednak nie realizujemy czyjegoś pomysłu na to jak my mamy się ubierać…  Jak mówiła niezapomniana Miranda Priestley w filmie Diabeł ubiera się u Prady  nawet te osoby, które chcą zamanifestować, że wyłączają się z szaleństwa mody, bardzo często nie mają świadomości, że jemu ulegają, choćby wyciągając z kosza na wyprzedaży lazurowy sweter. Bo choć z kosza i na wyprzedaży, znalazł się tam jako część precyzyjnej układanki, w której sami dobieramy elementy, mniej lub bardziej samodzielnie realizując nasze potrzeby.

Piotr Bucki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Piotr
Bucki
zobacz artykuly tego autora >

Przejmująca jak „Mały książę”

Thomas ma dziewięć lat i już wie co chce robić, kiedy dorośnie – chce być Szczęśliwy!

Paweł
Kęska
zobacz artykuly tego autora >

Przejmująca jak „Mały książę”

Tymczasem spotyka się z kłopotami i nie wie co z nimi zrobić. Na jego dom spadają plagi egipskie: przemoc, chłód i brak zrozumienia. Na szczęście tymi plagami interesuje się Ktoś Wyjątkowy – Jezus. Scenerię opowieści barwnie uzupełniają też: dobra czarownica, stare płyty gramofonowe, piękna Eliza ze skrzypiącą nogą oraz pies tyłkogryz.

„Książka wszystkich rzeczy” autorstwa holenderskiego pisarza Guus Kuijer, to opowieść o trudnych sprawach, napisana w urzekająco prosty i mądry sposób. Opowieść, zdawać się może, napisana dla dzieci. Pomoże jednak również tym dorosłym, którzy nie rozumieją skąd się w domu bierze zło i jak być szczęśliwym. Główny bohater Thomas zadaje wiele pytań: czym różni się wiara oparta na lęku od wiary opartej na szacunku i zaufaniu? Skąd bierze się zło w rodzinie? Jak być szczęśliwym? 

„Książka wszystkich rzeczy”, Guus Kuijer, (Laureat The Astrit Lindgren Memorial Award 2012), Wydawnictwo Dwie Siostry

Paweł Kęska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł
Kęska
zobacz artykuly tego autora >