fot. Matthew Yohe/Wikimedia

O. Adam Szustak o trzech myślach Steve’a Jobsa

Dziś urodziny obchodzi wybitna postać, założyciel koncernu "Apple" - Steve Jobs. Poznaj 3. jego wyjątkowe myśli, które analizuje o. Adam Szustak, wyciągając z nich to, co najpiękniejsze - motywację do czynienia dobra na każdy dzień.

Reklama

Ojciec Adam Szustak w książce „Szusta Rano” przytacza m.in. cytaty z Biblii, świętych, słowa fikcyjnych postaci filmowych, cytaty z sieci czy cytaty azjatyckich myślicieli. Dlaczego tak różnorodnie i wręcz może nawet czasem mało pobożnie? Dlatego, że genialność Ducha Bożego polega na tym, że Pan Bóg w każdym człowieku, w każdym, nawet najdziwniejszym, miejscu czy wydarzeniu, potrafi zasiać jakieś dobro. Nie trzeba być geniuszem ani fenomenalnie przeżyć życia, ani też mieć poglądów tylko zgodnych z chrześcijaństwem, by posiadać w sobie kawałek Bożej dobroci i mądrości – pisze. Szukajmy po całym świecie okruchów dobra!

Poznaj 3 wyjątkowe cytaty Steve’a Jobsa, które analizuje o. Adam, wyciągając z nich to, co najpiękniejsze – motywację do czynienia dobra na każdy dzień.

1.
Twój czas jest ograniczony. Nie marnuj go na życie cudzym życiem.

Reklama
Reklama

Ważne i bardzo prawdziwe zdanie. Ile bowiem czasu marnujemy na nieustanne kopiowanie czyjegoś życia? Myślimy sobie: „On żyje tak nie-zwykle i fantastycznie, jest szczęśliwy, robi niesamowite rzeczy, więc ja pójdę dokładnie tą samą ścieżką”. I oczywiście, że w życiu cenne jest nie tylko to, co oryginalne i niepowtarzalne. Kiedyś usłyszałem od jednego z moich przyjaciół zdanie: „Ojcze, Pan Jezus był najbardziej nieoryginalnym człowiekiem świata, On cały czas mówił: «Robię tylko to, co mi Ojciec kazał robić. Mówię tylko to, co mi Ojciec kazał powiedzieć», czyli Jezus nieustannie naśladował swojego Ojca”.

I to prawda. Nie oryginalność jest najważniejsza ani to, by robić wszystko inaczej, nie korzystając z wzorów. Jestem wręcz całym sercem za tym, by uczyć się dobrych rzeczy od innych, by inspirować się tym, co osiągnęli w życiu, by posiłkować się ich pomysłami. Nie chodzi o głupią oryginalność. Zdanie Steve’a Jobsa mówi jednak o tym, że my bardzo często nie żyjemy prawdziwie dlatego, że chcemy żyć życiem innych ludzi. Pomyśl, czy przypadkiem w swoim życiu nie próbujesz czegoś osiągnąć, ponieważ albo wymyślili to twoi rodzice albo ktoś ci to nakazał, ale de facto to w ogóle nie jest twoje myślenie i to nie są twoje pragnienia, tylko zmusza cię do tego jakaś sytuacja życiowa. Trzeba słuchać tego, co mówi Pan Bóg przez Kościół, przez ludzi, których mamy wokół, ale jednocześnie używać rozumu i nie pozwolić zmuszać się do tego, by żyć tak, jak ktoś mówi. Jeżeli coś rzeczywiście okazuje się świetnym pomy-słem, warto w to iść.

Nie chodzi o ślepe odrzucanie wszelkich propozycji i nakazów. Znam jednak wielu ludzi, którzy, niestety, nieustannie patrzą na innych, czasem (nie daj Boże) na jakieś gwiazdy z internetu albo z telewizji i myślą: „Boże, jak ja bym chciał mieć takie życie jak on”. Nie! To jest życie dla niego! Natomiast ty masz swoją ścieżkę życiową i chodzi o to, żeby ją znaleźć, wykorzystać wszystko, co jest dookoła, do tego, żeby była jak najlepsza. Znaleźć tę ścieżkę i żyć swoim życiem. Masz tylko jedno życie. Nie marnuj go na głupie kopiowanie życia kogoś innego, dobra?

Reklama
Reklama

2.To, co odróżnia przedsiębiorców odnoszących sukces od tych bez sukcesu, to czysty upór

Myślę, że to zdanie można przełożyć na rzeczywistość duchową. Nie czas, by interpretować je w kontekście przedsiębiorstw i robienia jakichś biznesów, choć to jasne, że w tym znaczeniu jest ono bardzo prawdziwe. Warto zobaczyć je w nieco innym kluczu – nas robiących różne dobre rzeczy, walczących ze słabościami i z grzechem, osiągających jakieś marzenia, szukających pracy, próbujących znaleźć ciekawy zawód czy budujących związki.

Otóż, to zdanie pokazuje, że najważniejszą rzeczą w osiąganiu czegoś nie są talenty ani predyspozycje. Jeśli ktoś je posiada, to jest mu oczywiście łatwiej, ale to nie one sprawiają, że osiągamy sukces. Znam mnóstwo ludzi z niewiarygodnymi talentami, którzy nic nie osiągnęli, dlatego że popadli w lenistwo i nie chciało im się nic robić w życiu, więc zmarnowali swoje zdolności, choć wszystko mieli podane na tacy. Rzeczywisty sukces – i nie chodzi o jakąś komerchę, tylko o rzeczywisty sukces duchowy, sukces wartościowego życia, sukces bycia kimś naprawdę sensownym, dobrym, świętym – bierze się z niczego innego jak z wytrwałości i z uporu, z nieustannego mobilizowania się do tego, żeby robić rzeczy, o których wiemy, że mamy je robić.

Reklama

Nie pozwólmy, żeby nasze życie było przegrane dlatego, że nam się nie chciało. Czasem rzeczywiście trzeba stawać na rzęsach i niemalże wkładać sobie zapałki pod powieki, żeby nie zasnąć, ale działać – mimo trudu warto. Nie chodzi tu o głupi pracoholizm. Tylko jeżeli masz budować związek, to go buduj, a nie myśl, że sam się zbuduje. Jeżeli chcesz być kimś i czegoś się uczysz, to się ucz, a nie myśl sobie: „Jakoś tam pozdaję, jakoś pójdzie”. Mówiąc krótko: „Do roboty, leniu!”. I mówię to przede wszystkim do siebie, bo jestem naczelnym leniem RP. Więc zadanie na dziś: upór, upór, upór.

3. Bycie najbogatszym człowiekiem na cmentarzu mnie nie interesuje. Kłaść się do łóżka z myślą, że zrobiliśmy coś wspaniałego – to się dla mnie liczy.

Genialne zdanie. Pokazuje ono, że na świecie jest mnóstwo rzeczy ważnych i istotnych oraz mnóstwo rzeczy błahych i nieznaczących. Warto więc robić te, które mają w sobie potencjał na wieczność i będą trwały zawsze, a nie te, które choć w tym świecie wydają się fenomenalne, naprawdę nie mają żadnego znaczenia. Najprostszym przykładem są tu pieniądze. Tak, właśnie o nich chciałbym powiedzieć, mimo że wielu uważa, że nie jest to temat dla księdza.

Oczywiście, nie uważam, że pieniądze są złe, a zarabianie ich – nawet jeśli oznacza posiadanie takiej pracy, która daje ich bardzo dużo i przez to nie tylko pozwala zapewnić rzeczy koniecznie, lecz także rzeczy niekonieczne, czyli wakacje, przyjemności czy rozrywkę – to coś złego. Nie. Jeżeli jednak pieniądze są głównym motorem tego, co robimy, to daję stuprocentową gwarancję, że do końca życia będziemy nieszczęśliwi. Tylko myślenie w kluczu: „Czy to, co robię, jest czymś dobrym?” daje szczęście i może stać się drogą do nieba.

Pieniądze, jeśli staną się celem, niszczą człowieka. Może jesteś w takim momencie swojego życia, że trochę już pracujesz i zarabiasz, może pięć, dziesięć, a nawet piętnaście lat. Warto więc w tym miejscu swojego życia zadać sobie pytanie, czy to, co robisz, to są rzeczy dobre, wspaniałe i zmieniające świat. Myśląc „świat”, mówię nie o jakiś bliżej niesprecyzowanych obszarach Ziemi, ale o twoich najbliższych, rodzinie i przyjaciołach. Kryterium sensowności naszych działań nie są pieniądze, ale dobro. Czy robisz więc rzeczy wspaniałe? Dzisiaj rzeczywiście naprawdę warto odłożyć na bok zdrowy rozsądek, czyli wszelkie kalkulacje i rozkminy (które tak w ogóle są potrzebne i ważne), by zadać sobie jedno radykalnie ostre pytanie: „Czy robię rzeczy wspaniałe?”. Wiadomo, że wszyscy chcielibyśmy je robić, ale czy robimy?

Fragmenty książki „Szusta Rano” o. Adama Szustaka


Fot. Materiały Stacji7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę