Nasze projekty

Człowiek opieki – matka

Zacznijmy – bardzo krótko – od patologii: kobieta nie zajmuje się swoim dzieckiem, nie daje mu należytej opieki. Taka sytuacja jest nienormalna, choć trzeba jasno powiedzieć: nie zawsze jest zawiniona.

Reklama

Ale jest nienormalna, bo w naturze każdej kobiety jest potrzeba i umiejętność opiekowania się innymi. Pan Bóg już tak nas stworzył, że mama jak nikt inny na świecie potrafi zadbać o nasze poczucie bezpieczeństwa. I nie ma to nic wspólnego z realnymi, obiektywnie przyjętymi kryteriami – podejrzewam, że nawet w najgorszym uwięzieniu, w środku bitwy, na tonącym statku, człowiek byłby w stanie spokojnie usnąć, gdyby w swych ramionach utuliła go mama.

 

1. Słucha i pociesza

Reklama
Reklama

 

Niemal każdy z nas ma podobne doświadczenie: jeśli jest mi smutno, mogę iść do mamy. To robiliśmy jako trzy- i dziesięcioletnie dzieci. Z większym oporem przychodziło to nam, gdyśmy weszli w „durny i chmurny” czas dojrzewania – wtedy to już nas naprawdę musiało przycisnąć. Ale później, gdy dorośliśmy, dużo łatwiej przychodzi nam wykonać telefon, wpaść na kawę czy niedzielny obiad, a przy okazji opowiedzieć o swoich kłopotach, zmartwieniach, podzielić się planami na przyszłość, a może i cichutko wspomnieć o niezrealizowanych marzeniach.

 

Reklama
Reklama

Człowiek opieki – matka

A mama słucha (to dobrze), powie kilka słów pociechy (bardzo dobrze), doradza (to już mniej fajne) albo koryguje nasze myślenie (całkiem źle) i krytykuje podjęte przez nas decyzje (tragedia). W tym ostatnim przypadku człowiek żałuje, że w ogóle przyszedł, że zaczynał temat. Lecz przy następnej okazji i tak przyjdzie.

 

Reklama

Błogosławiona matka, która potrafi zachować granice… i nie odejść za daleko! Błogosławiona matka, która potrafi dać dziecku wszystko to, co potrzebuje jako dziecko, i pozwolić mu dorosnąć! Umiejętność, której nigdy nie można przecenić: być matką od początku do końca, nie przemieniając w dzieci dorosłych córek i synów.

 

2. Opiekuje się

 

Albowiem z opieką nad innymi zawsze wiąże się ogromne niebezpieczeństwo: opiekuńczość, zaangażowanie, troska (wszystko to jest jak najbardziej pozytywne) może przekształcić się w niszczącą nadopiekuńczość. Opiekowanie się drugim oznacza zaspokojenie potrzeb osoby, która na stałe albo przez pewien czas sama tego uczynić nie może. Gdy mówimy o osobach starszych czy niepełnosprawnych, to oczywistym jest, iż taka opieka musi mieć wymiar stały, bo nikt nie odmłodnieje, a rzadko komu udaje się powrócić do pełni zdrowia.

 

Inaczej, gdy trzeba opieką otoczyć dziecko czy osobę chorą. Dzieci dorastają, chorzy zdrowieją. Jeślibym opiekował się osobą dorosłą i zdrową, to szybko wpoiłbym jej postawę roszczeniową, oduczyłbym ją dbania o siebie samą i nie dam przykładu, iż należy dbać o innych.

 

3. Wymaga

 

Ten, od kogo nigdy niczego się nie wymaga, nie zacznie nagle sam od siebie wymagać. Dalej będzie się tylko domagał – dla siebie. Przy ogromnej wrodzonej wrażliwości będzie umiał się domagać dla innych, lecz sam od siebie niczego dać nie będzie w stanie.

Człowiek opieki – matka

Trzeba brać przykład z ptaków: najpierw pisklęta, wiecznie głodne, nieopierzone, zdane są na łaskę i niełaskę rodziców – trzeba za nie zrobić wszystko. Ale potem obrastają w piórka – zaczynają wygrzebywać się na brzeg gniazda, aż w końcu z niego wyfruwają. Niedaleko. Za słabe są, by gdziekolwiek pofrunąć. Zaraz wracają i znów siedzą w gnieździe z rozwartymi dziobami – same jeszcze nie potrafią znaleźć sobie pożywienia. Z czasem jednak te ich wyprawy stają się coraz dłuższe – i w końcu kiedyś odlatują, aby założyć swoje gniazda.

 

Nie jest to powód, by swoje gniazdo likwidować. Wszak niejeden młody ptak będzie jeszcze potrzebował miejsca, do którego będzie mógł zajrzeć, gdy życie okaże się zbyt trudne (np. gdy jakiś wredny sęp za dużo piór mu powyrywa). W takim wypadku wsparcie rodziców bardzo się przydaje. Ale nie można oczekiwać, że wielkie ptaszyska dalej będą udawać pisklęta.

To niebezpieczeństwo, o którym wcześniej wspomniałem, polega właśnie na oduczaniu ptaków latania. Niejedna matka mówi do swego dorosłego syna czy córki: drogi pisklaczku, gdzie ci będzie lepiej, po co masz trudzić swe skrzydła? Posiedź w ciepłym gniazdku, a mamusia i tatuś przyniosą ci świeżych robaczków.

 

I siedzi taki „pisklak” nie dostrzegając, że jego potrzeby pokarmowe są coraz większe, a starym ptakom coraz trudniej jest zdobywać dla niego robaczki. A gdy spróbuje się gdziekolwiek ruszyć, ze zgrozą stwierdza, iż zniedołężniałe skrzydła nie są w stanie unieść ciężkiego kałduna. Rodzice słabną, on nie potrafi o nikogo zadbać. W konsekwencji giną wszyscy z głodu.

 

Inaczej, gdy potomstwo odfrunie – każdy może zająć się samym sobą. Dobrze jest się odwiedzać i cieszyć obserwacją czynionych postępów w dziedzinach, które każdego z nas radują.

 

Człowiek opieki – matka

4. Dyskretnie zawsze jest blisko

 

Trudno jest być matką. Trudno jest przez dwadzieścia lat być na każde zawołanie, „rano, wieczór, we dnie, w nocy”. Ale jeszcze trudniej jest uwierzyć w to, że gdy dorosną, już naprawdę nie muszę być na każde zawołanie, i że miłość do moich „dzieci” (bo w głębi serca żadna matka nie wierzy, że oni są już dorośli) wymaga, abym pozostawiła ich samym sobie, żebym pozwoliła im o sobie decydować.

 

Lecz to jest warunek konieczny do tego, by na dni, gdy „starym ptakom” zabraknie sił, ich dawne dzieci, zrealizowawszy własne plany życiowe, szczęśliwe i spełnione, przyfrunęły do rodzinnego gniazda i otoczyły opieką tych, którzy je wykarmili. Uczynią to bez żalu i złości, bo będą miały świadomość, że matka i ojciec zrobili dla nich wszystko, co było potrzebne. I uczynili to z miłości. Więc i synowie i córki na miłość odpowiedzą miłością.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę