FOT. Wikipedia/PAP

„Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi… Tej ziemi!” Historyczna, pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski

"Mój krótki pobyt w Polsce umocnił jeszcze moje duchowe więzy z umiłowaną Ojczyzną i z tym Kościołem, z którego wyszedłem i któremu pragnę służyć nadal całym sercem i ze wszystkich sił poprzez moją uniwersalną posługę papieską". Dziś 43. rocznica rozpoczęcia pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny.

Reklama

2 czerwca 1979 r. Historyczna papieska homilia

2 czerwca wypadał w sobotę, dokładnie sobotę poprzedzającą niedzielę Zesłania Ducha Świętego. Była piękna pogoda, lato.

Samolot z Janem Pawłem II ląduje na lotnisku Okęcie w Warszawie dokładnie o 10:07. Po wyjściu z samolotu Jan Paweł klęka i całuje ziemię. Rozpoczyna się przejazd przez Warszawę odkrytym samochodem, zaś wzdłuż drogi stoi i pozdrawia papieża wielu mieszkańców.

O 16 jedzie na Plac Zwycięstwa aby złożyć kwiaty przy grobie Nieznanego Żołnierza a potem piechotą, w poprzek placu przechodzi pod ołtarz i odprawia Mszę św. w Wigilię Zesłania Ducha św. Homilia wygłoszona wtedy przez niego przechodzi do historii. To na jej zakończenie padają słowa, na które tłum wiernych reaguje piętnastominutową owacją: – „Chrystusa nie można wyłączyć z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu na ziemi”. Ojciec Święty kończy słowami: „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi!… Tej ziemi!”.

Reklama
Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ>>>

3 czerwca 1979 r. Wizyta w Gnieźnie i szczególny dialog z młodymi

3 czerwca 1979 r. wypadał w niedzielę i to nie zwyczajną, lecz niedzielę Zesłania Ducha Świętego. W niedzielę papież jest na nogach od świtu. Już o 7 rano przybywa pod pobliski kościół św. Anny, gdzie czekają już na niego tłumy młodzieży, zwłaszcza studentów. Tu ma ważne przemówienie, w którym dużo mówi o szukaniu przez młodego człowieka własnej tożsamości. Nawiązuje też do Zesłania Ducha Świętego – bo właśnie tego dnia ono wówczas wypada.

Prosto stamtąd jedzie na pobliski Plac Zwycięstwa, gdzie wsiada do helikoptera i leci do Gniezna. W pierwotnym majowym programie papieskiej pielgrzymki do Polski Gniezna nie było. Nie brano go też pod uwagę w trakcie negocjacji z władzami. Z zapisków kard. Franciszka Macharskiego wynika, że propozycja wyszła od samego papieża: „sam powiedział: Gniezno” zanotował metropolita krakowski.

Reklama
Reklama

W Gnieźnie – zdaniem wielu – zaczął się też szczególny dialog, jaki Jan Paweł II prowadził z młodzieżą przez cały pontyfikat. „Jesteś naszą nadzieją” – napisali na jednym z transparentów młodzi ludzie czekający 3 czerwca 1979 roku pod balkonem Rezydencji Arcybiskupów Gnieźnieńskich. – Jesteście nadzieją Kościoła, jesteście moją nadzieją – powtarzał później wielokrotnie papież.

CZYTAJ WIĘCEJ>>>

4 czerwca 1979 r. „Jasna Góra jest sanktuarium narodu”

Trzeci dzień pobytu św. Jana Pawła II w Ojczyźnie w 1979 r. upływa w niezwykłym miejscu dla wszystkich Polaków: na Jasnej Górze. To tego dnia 40 lat temu padają historyczne słowa o tym, że to na Jasnej Górze Polacy zawsze byli wolni.

Reklama

Wspólnie z Prymasem wsiadają do helikoptera, który obiera kurs na Częstochowę. „Lądujemy przy katedrze, na wyciętym starym ogrodzie” – notuje kard. Wyszyński w swoich notatkach. Znów wsiadają do odkrytego samochodu i przez wypełnione tłumami ludzi ulice jadą wprost do jasnogorskiego klasztoru. Tam swojego mieszkania użycza mu Prymas, sam zaś zajmuje miejsce w jednej z cel ojców paulinów. Krótki jest jednak odpoczynek po podróży, bo już o 11:30 rozpoczyna się na tzw. jasnogórskim szczycie Msza św.

Na zakończenie papież składa swój osobisty akt zawierzenia Matce Bożej Jasnogórskiej, zaś u stóp Jej obrazu składa złotą różę.

CZYTAJ WIĘCEJ>>>

5 czerwca 1979 r. „Olbrzymie nabożeństwo” na Jasnej Górze

Czwarty dzień pamiętnej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w całości upłynął na Jasnej Górze, gdzie przybył nie tylko papież, biskupi z kraju i zagranicy ale przede wszystkim tysiące Ślązaków, którzy do Częstochowy mieli najbliżej. Papież odprawia dwie Msze św. i kilka razy spotyka się z wiernymi.

Jak wyjaśnia IPN Jasna Góra była miejscem zastępczym dla spotkań Jana Pawła II z wiernymi z regionów kraju, gdzie nie mógł się udać. Władze komunistyczne nie wyraziły zgody na odwiedzenie przez papieża Trzebnicy oraz Piekar Śląskich, stąd na Jasnej Górze 5 czerwca odbyło się spotkanie z pielgrzymami z archidiecezji wrocławskiej (z Dolnego Śląska, Ziemi Lubuskiej i Śląska Opolskiego).
W trakcie tej homilii padają jego znamienne słowa poświęcone polskim rodzinom:

I ja – drodzy rodacy – pragnę modlić się dziś razem z wami – o jedność wszystkich polskich rodzin. Jedność ta bierze początek w sakramencie małżeństwa, w owych uroczystych ślubach, którymi wiążą się z sobą mężczyzna i kobieta na całe życie, powtarzając sakramentalne „a iż cię nie opuszczę aż do śmierci”. Jedność ta wynika z miłości oraz wzajemnego zaufania – a owocem jej i nagrodą jest również miłość i zaufanie dzieci w stosunku do rodziców. Ta więźba duchowa jest najsilniejszym fundamentem jedności. Biada, jeśli ona osłabnie lub wykruszy się pomiędzy małżonkami, a także pomiędzy rodzicami i dziećmi. Świadomi zła, jakie niesie z sobą rozbicie rodziny, módlmy się dzisiaj o to, aby nie ulegała ona temu wszystkiemu, co niszczy jedność, ażeby była prawdziwym „siedliskiem sprawiedliwości i miłości”.

CZYTAJ WIĘCEJ>>>

6 czerwca 1979 r. „Raz jeszcze oddaję Ci siebie w macierzyńską niewolę miłości wedle słów mego zawołania: Totus Tuus!”

Jasnogórska Matko Kościoła! Raz jeszcze oddaję Ci siebie w „macierzyńską niewolę miłości” wedle słów mego zawołania: Totus Tuus! – te słowa Jan Paweł II wypowiedział żegnając się z Jasną Górą w piątym dniu swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. Tuż przed wyjazdem do Krakowa.

Część spotkań odbywa się w częstochowskiej katedrze. Tam właśnie przemawia do przybyłych na spotkanie z nim licznych kapłanów. Mówi do nich słowa, które także dziś brzmią niezwykle aktualnie:

Kościół najłatwiej jest (darujcie to słowo) pokonać również przez kapłanów. Jeżeli zabraknie tego stylu, tej służby, tego świadectwa – najłatwiej jest pokonać Kościół przez kapłanów. W Polsce to nie zachodzi. Ale też trzeba stale czuwać, żeby to przypadkowo w jakiejś mierze, na jakiejś drodze nie nastąpiło. Nie rozwinęło się coś w niewłaściwym kierunku. Musicie bardzo czuwać, musicie wszyscy mieć tego ducha rozeznania.

CZYTAJ WIĘCEJ>>>

7 czerwca 1979 r. „Z wielkim wzruszeniem przybywam dziś do tego miasta, w którym się urodziłem”

Rankiem Ojciec Święty wyjeżdża z Franciszkańskiej i w drodze do Oświęcimia zatrzymuje się w Kalwarii Zebrzydowskiej. O 10 rano wygłasza przemówienie do zebranych.

W południe jest już w Wadowicach – po raz pierwszy jako papież wchodzi do własnego parafialnego kościoła, całuje chrzcielnicę, przy której został ochrzczony, modli się przed otaczanym szczególną czcią obrazem Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Potem odwiedza swój dom rodzinny – mieszkanie na piętrze sąsiadującej z kościołem jednopiętrowej kamienicy pod adresem Rynek 2. Po powrocie na Rynek widzi ogromny tłum mieszkańców, czekających na całą jego wizytę z wielką radością.

CZYTAJ WIĘCEJ>>>

8 czerwca 1979 r. Tatry i młodzi

W piątek 8 czerwca 1979 r. Jan Paweł II rozpoczął dzień od wyjazdu w góry. Był w Nowym Targu, był nad Tatrami, był na Wawelu, ale nade wszystko był wieczorem z młodzieżą zgromadzoną przy kościele na Skałce. To spontaniczne, pełne żartów spotkanie od razu przeszło do historii.

Już od rana na płycie lotniska w Nowym Targu gromadziły się tłumy wiernych. Władze podawały liczbę 220‒240 tys., z kolei uczestnicy mówili nawet o milionie. Wszyscy czekali na śmigłowiec wiozący „ich” Ojca Świętego z Krakowa. Jan Paweł II przybył tam przed południem i po kilkunastu minutach przygotowania rozpoczął uroczystą Mszę św. dla Podhalan. 

Msza trwa długo, nie brakuje entuzjastycznej atmosfery. Zaraz potem papież znów wsiada do helikoptera, ale zanim obierze kierunek na Kraków, pilot zgadza się polecieć nad ukochane dla Jana Pawła Tatry. Wczesnym popołudniem wraca do Krakowa. 

Po uroczystościach na Wawelu papież jedzie do kościoła św. Michała Archanioła na Skałce, gdzie już czeka na niego tłumnie wypełniające świątynię środowisko ludzi nauki, kultury i sztuki, zaś pod kościołem jeszcze tłumniej zgromadzona młodzież. 

CZYTAJ WIĘCEJ>>>

9 czerwca 1979 r. Rozpoczęcie tradycji spotkań pod Oknem Papieskim

Ósmego dnia swojej pielgrzymki jedzie do Nowej Huty, odwiedza grób rodziców i brata, spotyka się z chorymi, z teologami, siostrami zakonnymi. A wieczorem zgodnie z nową tradycją – z młodzieżą czekającą na niego pod oknem.

Jest sobota, dokładnie tydzień od wylądowania papieża w Ojczyźnie. Papież rozpoczyna dzień od spotkania z naukowcami z Rady Papieskiego Wydziału Teologicznego, z którego powstał dzisiejszy Uniwersytet Papieski Jana Pawła II. 

Bezpośrednio po tym spotkaniu Jan Paweł II jedzie do kościoła franciszkanów, gdzie już czekają na niego chorzy i niepełnosprawni. Podchodzi do tych na wózkach, przytula chore dzieci.

Z kościoła franciszkanów udaje się na lądowisko helikoptera, skąd śmigłowcem leci do Nowej Huty, do opactwa cystersów w Mogile-Nowej Hucie. Tam odprawia Mszę św. w obecności tłumów krakowian oraz przy współudziale kilku zagranicznych biskupów, m.in. kard. Josepha Ratzingera z Monachium, późniejszego Benedykta XV czy Franz Koeniga z Wiednia.

Po Mszy św. i obiedzie jedzie do bazyliki mariackiej na spotkanie z kolejnym środowiskiem, tym razem sióstr zakonnych z Krakowa i całej archidiecezji. Po drodze udaje mu się zatrzymać na cmentarzu Rakowickim na krótką modlitwę przy grobie swoich Rodziców i brata. 

O 20 spotyka się z przedstawicielami zagranicznych episkopatów, zaś po godz. 22 znów wychodzi do młodzieży spontanicznie gromadzącej się pod oknem na Franciszkańskiej 3, gdzie papież nocuje.  To ostatnie podczas tej pielgrzymki spotkanie z młodzieżą na audiencji „okiennej”, ale dopiero jedno z pierwszych, które w trakcie następnych wizyt Jana Pawła II w Krakowie nastąpiły. 

CZYTAJ WIĘCEJ>>>

10 czerwca 1979 r. „Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara!”

Ostatni dzień pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski to niedziela, niedziela Trójcy Świętej. Zaczyna ją od niezwykłej, gromadzącej nieprzebrane tłumy wiernych Mszy na krakowskich Błoniach. Potem są już tylko wzruszające rozstania.

O godz. 10 hejnał z wieży Kościoła Mariackiego ogłasza przybycie papieża na krakowskie Błonia. Nie tylko ulice pełne były ludzi pragnących zobaczyć przejazdem Ojca Świętego. Prawdziwe tłumy zaczynają się dopiero tutaj, na Błoniach, które tego dnia – 10 czerwca dokładnie 40 lat temu – po raz pierwszy stają się miejscem Mszy Jana Pawła z rodakami. Pierwszy i nie ostatni. Na papieża czeka już tam nawet półtora miliona wiernych, co należy uznać za wielki wyczyn zważywszy na problemy z transportem, stosunek władz do tej wizyty i straszenie Polaków dantejskimi scenami, które mogłyby się rozegrać w takim tłumie.

Nic takiego się nie wydarza. Oprócz papieża na Błonia przybywa również Prymas Wyszyński – od kilku dni nieobecny przy papieżu, aby pozwolić mu samemu „rządzić” ponownie w jego dawnej diecezji. Oprócz Prymasa jest oczywiście obecny też kard. Franciszek Macharski, następca Karola Wojtyły na krakowskiej katedrze.

Msza św. trwa długo. Po niej papież wraca na Franciszkańską na obiad i kolejne spotkanie. Tym razem przyjmuje dziennikarzy obsługujących pielgrzymkę. Rozmawia z nimi w kilku językach: po polsku, francusku, włosku i angielsku.

Potem znów wsiada do odkrytego samochodu, aby dojechać na lotnisko w Balicach, skąd odleci do Rzymu. Wzdłuż całej trasy na lotnisko stoją tłumy ludzi. Na lotnisko dojeżdża niedługo przed godz. 17, już czekają przedstawiciele władz państwowych oraz biskupi, w tym Prymas Polski. Nie brakuje wzruszeń.

Mój krótki pobyt w Polsce umocnił jeszcze moje duchowe więzy z umiłowaną Ojczyzną i z tym Kościołem, z którego wyszedłem i któremu pragnę służyć nadal całym sercem i ze wszystkich sił poprzez moją uniwersalną posługę papieską. Dziękuję za zapewnienie o pamięci w modlitwie. Tam za Alpami słuchał będę w duchu bicia dzwonów wzywających do modlitwy, zwłaszcza na „Anioł Pański”, i równocześnie słuchał będę bicia serc moich rodaków. – mówił papież.

CZYTAJ WIĘCEJ>>>

Na podstawie fragmentów cyklu „Tymczasem 40 lat temu…” autorstwa Anny Druś, który powstał z okazji 40. rocznicy pierwszej papieskiej pielgrzymki do Polski. Przypomina co dokładnie działo się w kolejne dni papieskiej wizyty. Ciekawostkami historycznymi podzielił się dr Paweł Skibiński – historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jana Pawła II.


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę