Tymczasem 40 lat temu: 9 czerwca 1979 r.

Papież w Ojczyźnie jest już od tygodnia. Ósmego dnia swojej pielgrzymki jedzie do Nowej Huty, odwiedza grób rodziców i brata, spotyka się z chorymi, z teologami, siostrami zakonnymi. A wieczorem zgodnie z nową tradycją - z młodzieżą czekającą na niego pod oknem.

Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tymczasem 40 lat temu: 9 czerwca 1979 r.
Papież w Ojczyźnie jest już od tygodnia. Ósmego dnia swojej pielgrzymki jedzie do Nowej Huty, odwiedza grób rodziców i brata, spotyka się z chorymi, z teologami, siostrami zakonnymi. A wieczorem zgodnie z nową tradycją - z młodzieżą czekającą na niego pod oknem.

Jest sobota, dokładnie tydzień od wylądowania papieża w Ojczyźnie. Papież rozpoczyna dzień od spotkania z naukowcami z Rady Papieskiego Wydziału Teologicznego, z którego powstał dzisiejszy Uniwersytet Papieski Jana Pawła II. Wspomina tam przede wszystkim swoje związki z tą uczelnią, która – jak sam wyjaśniał – służyła jako miejsce rozwijania naukowego kapłanów, choć wywodziła jeszcze z Wydziału Teologicznego założonego przez Królową Jadwigę Uniwersytetu

Bezpośrednio po tym spotkaniu Jan Paweł II jedzie do kościoła franciszkanów, gdzie już czekają na niego chorzy i niepełnosprawni. Podchodzi do tych na wózkach, przytula chore dzieci.

 

 

W przemówieniu mówi o znoszeniu swojego krzyża choroby wspólnie z Chrystusem i prosi o modlitwę. – Moja siła jest z was! – przekonuje.

 

Z kościoła franciszkanów udaje się na lądowisko helikoptera, skąd śmigłowcem leci do Nowej Huty, do opactwa cystersów w Mogile-Nowej Hucie. Tam odprawia Mszę św. w obecności tłumów krakowian oraz przy współudziale kilku zagranicznych biskupów, m.in. kard. Josepha Ratzingera z Monachium, późniejszego Benedykta XV czy Franz Koeniga z Wiednia.

 

 

 

Dziękuję Chrystusowi ukrzyżowanemu za to, że znów jestem w Jego mogilskim sanktuarium w Nowej Hucie. Za to, że znów jestem tutaj wspólnie z wami, z wami, z którymi połączyły mnie całe lata wspólnego budowania Nowej Huty na fundamencie Krzyża

– mówi na początku. Całą homilię poświęca teologii krzyża i teologii ludzkiej pracy, wychodząc właśnie od niezwykłej historii krzyża nowohuckiego. 

Kiedy w pobliżu Krakowa powstawała Nowa Huta – olbrzymi kombinat przemysłowy oraz nowe wielkie miasto: nowy Kraków – może nie uświadamiano sobie, że powstaje ono przy tym Krzyżu. Przy tej relikwii, którą wraz z prastarym opactwem cysterskim odziedziczyliśmy po czasach piastowskich. Rok 1222: czasy księcia Leszka Białego, czasy biskupa Iwona Odrowąża, okres poprzedzający kanonizację św. Stanisława. W tych czasach, w trzecim stuleciu milenium naszego chrztu, założono tutaj cysterskie opactwo. A później wprowadzono relikwię Krzyża świętego, do której od wieków pielgrzymował Kraków i ziemia krakowska od północy od strony Kielc, i od wschodu od strony Tarnowa, i od zachodu od strony Śląska. To wszystko działo się na terenie, na którym wedle tradycji istniała kiedyś Stara Huta, jakby daleka historyczna poprzedniczka tej współczesnej Nowej Huty.

Po Mszy św. i obiedzie jedzie do bazyliki mariackiej na spotkanie z kolejnym środowiskiem, tym razem sióstr zakonnych z Krakowa i całej archidiecezji. Po drodze udaje mu się zatrzymać na cmentarzu Rakowickim na krótką modlitwę przy grobie swoich Rodziców i brata. 

Gdy już dociera do bazyliki Mariackiej mówi:

Byłbym w sumieniu niespokojny, czy naprawdę byłem w Krakowie, gdybym nie odwiedził bazyliki Mariackiej, gdybym nie wszedł do tej wspaniałej świątyni, o której trudno jest mówić zwięźle. Tyle w niej piękna, tyle wyrazu, tyle modlitewnego nastroju, tyle maryjnej tajemnicy i tyle polskości! Więc wam za to bardzo dziękuję, że wasza tutaj obecność tak liczna przymusiła mnie, aby tu przyjść.

W sumie nie mówi długo, przemawiając do sióstr zakonnych, choć – jak przyznaje – mówi całkowicie z głowy.

O 20 spotyka się z przedstawicielami zagranicznych episkopatów, zaś po godz. 22 znów wychodzi do młodzieży spontanicznie gromadzącej się pod oknem na Franciszkańskiej 3, gdzie papież nocuje.  To ostatnie podczas tej pielgrzymki spotkanie z młodzieżą na audiencji “okiennej”, ale dopiero jedno z pierwszych, które w trakcie następnych wizyt Jana Pawła II w Krakowie nastąpiły. Prawdopodobnie wtedy zostało zrobione to nagranie:

 

 


Zapraszamy do naszego cyklu“Tymczasem 40 lat temu…” przypominającego, co dokładnie działo się w kolejne dni pierwszej pielgrzymki Papieża-Polaka do Ojczyzny. Codziennie do 10 czerwca rano będziemy  przypominać wydarzenia i atmosferę danego dnia sprzed 40 lat. Ciekawostkami historycznymi dzieli się  dla Czytelników Stacji7 dr hab. Paweł Skibiński – historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Paweł Skibiński

Paweł Skibiński

historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Tymczasem 40 lat temu: 8 czerwca 1979 r.

Dokładnie 40 lat temu, w piątek 8 czerwca 1979 r. Jan Paweł II rozpoczął dzień od wyjazdu w góry. Był w Nowym Targu, był nad Tatrami, był na Wawelu, ale nade wszystko był wieczorem z młodzieżą zgromadzoną przy kościele na Skałce. To spontaniczne, pełne żartów spotkanie od razu przeszło do historii.

Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tymczasem 40 lat temu: 8 czerwca 1979 r.
Dokładnie 40 lat temu, w piątek 8 czerwca 1979 r. Jan Paweł II rozpoczął dzień od wyjazdu w góry. Był w Nowym Targu, był nad Tatrami, był na Wawelu, ale nade wszystko był wieczorem z młodzieżą zgromadzoną przy kościele na Skałce. To spontaniczne, pełne żartów spotkanie od razu przeszło do historii.

Piątek 8 czerwca to kolejny dzień upalnej pogody nad Polską.

Już od rana na płycie lotniska w Nowym Targu gromadziły się tłumy wiernych. Władze podawały liczbę 220‒240 tys., z kolei uczestnicy mówili nawet o milionie. Wszyscy czekali na śmigłowiec wiozący “ich” Ojca Świętego z Krakowa. Jan Paweł II przybył tam przed południem i po kilkunastu minutach przygotowania rozpoczął uroczystą Mszę św. dla Podhalan. 

W przemówieniu papież nawiązuje m.in. do problemu polskich emigrantów, którzy opuścili Podhale i za chlebem i pracą pojechali aż za Ocean.

Dzisiaj pragnę im wszystkim, po całym świecie – a zwłaszcza w Ameryce: tam ich najwięcej – gdziekolwiek są, powiedzieć “Szczęść Boże”. Niech nie zapominają Ojczyzny, rodziny, Kościoła, modlitwy – wszystkiego, co stąd wynieśli. Bo chociaż musieli emigrować z braku dóbr materialnych, to przecież wynieśli stąd wielkie bogactwo i dziedzictwo duchowe. Niech pilnują, aby stawszy się materialnie bogatymi, duchowo nie zubożeli. Aby stawszy się Amerykanami, nie przestali być góralami. Ani oni, ani ich dzieci, ani wnuki.

Dalej mówi dużo o etosie pracy, potrzebie budowania silnych, opartych na sakramencie małżeństwa rodzin, ale też o potrzebie odpoczynku, nawiązując do licznej grupy młodych przyjeżdżającej co roku w góry, aby znaleźć wytchnienie od pracy.

 

Wszystkich powierza Matce Bożej Ludźmierskiej, której figurę górale przynieśli w procesji na tę Mszę św. 

Msza trwa długo, nie brakuje entuzjastycznej atmosfery. Zaraz potem papież znów wsiada do helikoptera, ale zanim obierze kierunek na Kraków, pilot zgadza się polecieć nad ukochane dla Jana Pawła Tatry. Wczesnym popołudniem wraca do Krakowa. 

Już o 17 stawia się w bazylice na Wawelu, aby przewodniczyć uroczystościom zamknięcia obrad Synodu archidiecezji krakowskiej. Odprawia tam także kolejną Mszę św. i tu ciekawostka: papież używa w niej po raz pierwszy w historii formularza o bł. Jadwidze Królowej, którą ogłosił błogosławioną zaledwie kilka dni wcześnie, 31 maja w Rzymie. Był to nietypowy sposób beatyfikacji, bo nie odbywał się, jak to zwykle bywa, w miejscu, z którego pochodziła kandydatka na ołtarze. Beatyfikacja odbyła się na wcześniej złożony w Watykanie wniosek o zatwierdzenie kultu Królowej Jadwigi i stało się to poprzez wymienienie jej w kanonie rzymskim podczas Mszy beatyfikacyjnej. Nigdy więcej papież takiej formy nie powtarza. Tego dnia jednak, 8 czerwca 1979 r. po raz pierwszy jest sprawowana Msza o bł. Jadwidze. Jan Paweł II kanonizuje ją również w Krakowie dopiero w roku 1997.

To jednak nie koniec niezwykłych wydarzeń tego dnia. Po uroczystościach na Wawelu papież jedzie do kościoła św. Michała Archanioła na Skałce, gdzie już czeka na niego tłumnie wypełniające świątynię środowisko ludzi nauki, kultury i sztuki, zaś pod kościołem jeszcze tłumniej zgromadzona młodzież. Papieża wita prof. Tadeusz Ulewicz z wydziału polonistyki na UJ, przyjaciel z czasów studiów Karola Wojtyły. Wspomina wspólną przeszłość wielkiego Polaka. Mówi:

– I nigdy w tamtych latach po koleżeńsku nie mogliśmy przecież przypuszczać, że w twojej zamyślonej, a skupionej sylwetce przesuwała się zarazem starą ulicą Gołębią i poprzez zakłady Solvayu, lecz przede wszystkim przez seminarium duchowne i pałac biskupi na Franciszkańskiej – zaskakująca, nowa, a nadzwyczajna karta historyczna, o której trudno nam w tej chwili wyrokować.  

Papież dziękuje serdecznie za powitanie, a kiedy chór paulinów wykonał potężne “Alleluja”, przemawia do zebranych.

Boję się, czy potrafię dać wyraz wszystkiemu, czemu powinien bym dać wyraz, czemu pragnąłbym dać wyraz w tym momencie, w momencie tego spotkania na Skałce

– zaczyna. Jego przemówienie jest bardziej przyjacielską gawędą niż oficjalnym wystąpieniem. Jest wielokrotnie przerywane oklaskami, a po zakończeniu długo oklaskiwane. Stąd papież przechodzi przez budynek klasztorny do ogrodu, gdzie właśnie od długiego czasu czeka na niego młodzież. 

Gdy tylko pojawia się oczekiwany gość zapanowuje wrzawa. Z wielu stron zaczynają “płynąć” ku podium papieskiemu niezliczone bukiety kwiatów, podawane sobie wzajemnie do przodu. Wkrótce papież stoi już w kolorowym kwiatowym morzu. Orkiestra z Zielonek oraz chór próbują grać i śpiewać przygotowane wcześniej powitalne utwory, ale wrzawa i radość jest tak wielka, że i tak młodzi wszystko przekrzykują. W pewnym momencie zawiązuje się taki dialog:

– Czy ja was mogę o coś się spytać?

(oklaski, okrzyki)

– Czy ja was mogę o coś się spytać?

(oklaski powoli cichną…)

– Czy ja was o coś mogę spytać?

( TAAAK!)

– To ja się was o coś spytam!

(taaaak!)

– Powiedzcie mi, jak…, powiedzcie mi, jak ten papież ma żyć, jak wy tak na niego krzyczycie?

(radość, śmiech, wrzawa. Gdy cichną papież znów pyta:)

Czy ja wam mogę coś powiedzieć? 

(TAAAK!)

– To ja wam coś powiem. Ja was bardzo lubię.

Przemówienie zaczyna od stwierdzenia, że odchodzi od wcześniej przygotowanego tekstu i będzie mówi całkowicie z głowy..

Poza tym jeszcze jako tako po polsku potrafię mówić, nie tylko czytać

O czym mówi? Wspomina swoje duszpasterzowanie akademickie, chwali rosnące w liczbę duszpasterstwa studentów w Krakowie. To przemówienie trzeba przeczytać w całości>>

Spotkanie się przeciąga do późnych godzin. Tego, co się tam działo nie sposób opowiedzieć, trzeba posłuchać. Na szczęście zachowało się kilka nagrań, oto fragment jednego z nich:

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Paweł Skibiński

Paweł Skibiński

historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >