fot. Jakub Strzelczyk - Praca własna, CC BY-SA 4.0, wikipedia.org/Red Cross Unit München-Nord 3 Harthof/Hasenberg/Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0/wikipedia.org
„Każdy ma swoje Westerplatte” – słowa, które przeszły do historii
12 czerwca 1987 roku, na Westerplatte, Jan Paweł II skierował do młodych jedno z najważniejszych przesłań swojego pontyfikatu.
W 1987 roku papież Jan Paweł II po raz trzeci odwiedził Ojczyznę. Była to ostatnia podróż apostolska papieża-Polaka do Państwa Ludowego. Oficjalnie papież przybył, by przewodniczyć II Krajowemu Kongresowi Eucharystycznemu w Warszawie oraz uczestniczyć w beatyfikacjach Karoliny Kózkówny i biskupa Michała Kozala.
Pod hasłem „Do końca ich umiłował” odwiedził: Warszawę, Lublin, Tarnów, Kraków, Szczecin, Gdynię, Gdańsk, Częstochowę i Łódź.
Dlaczego Gdańsk? Jest tyle innych pięknych miast!
Jednak, tradycyjnie władze kościelne i państwowe spierały się o trasę pielgrzymki. Chodziło głównie o Rzeszów i Gdańsk. W tym drugim przypadku władze obawiały się demonstracji zdelegalizowanej „Solidarności”, nieformalnego zjazdu byłej Komisji Krajowej związku oraz spotkań Papieża z Lechem Wałęsą i ks. prałatem Henrykiem Jankowskim.
W przypadku położonego w pobliżu granicy ze Związkiem Radzieckim Rzeszowa chodziło o to, aby nie drażnić „wielkiego brata”. Zastępca przewodniczącego Rady Państwa Kazimierz Barcikowski uważał, że „nie trzeba się pchać na pogranicze ze względu na interes narodu”. Nie bez znaczenia był też fakt, że Rzeszów wchodził wówczas w skład diecezji przemyskiej, rządzonej przez znienawidzonego przez komunistów bp. Ignacego Tokarczuka.
Kiedy rok przed pielgrzymką biskup gdański Tadeusz Gocłowski przywiózł do Watykanu list, Ojciec Święty odrzekł, że nie musi go czytać, bo wie, że jest tam prośba o jego przyjazd do Gdańska. Obecny przy tym sekretarz Episkopatu, abp Bronisław Dąbrowski zagaił: „Ojcze Święty, sytuacja nadal jest bardzo trudna, wydaje się, że jeszcze tym razem to się nie uda, ale następnym razem Ojciec Święty na pewno będzie w Gdańsku”. Po długiej chwili milczenia odezwał się Papież: „Księże arcybiskupie, jeśliby i tym razem nie mógł pojechać do Gdańska, musiałbym się zastanowić, czy mogę jechać do Polski”.
Przeczytaj również
„Dlaczego Gdańsk?” – pytał gen. Czesław Kiszczak przedstawicieli Kościoła abp. Bronisława Dąbrowskiego i ks. Alojzego Orszulika. „Jest tyle innych pięknych miast. Boję się, że niezależnie od obaw o osobiste bezpieczeństwo Papieża uroczystości w Gdańsku przerodzą się w sabat czarownic. Z tego, co wiemy, planuje się w Gdańsku gwiaździsty zjazd na czas pobytu Papieża. Ani Kościół, ani my temu nie zapobiegniemy, chyba że użyjemy siły, a więc armatek wodnych, silnych oddziałów. W uroczystościach może być wiele treści o charakterze politycznej demonstracji, godzących w autorytet Papieża” – przewidywał gen. Kiszczak.
Ostatecznie władze kościelne Rzeszów „odpuściły”, ale przy Gdańsku konsekwentnie się upierały, dopingowane przez Papieża.
ZOBACZ TEŻ>>> Jan Paweł II i Jego Westerplatte
Każdy ma swoje Westerplatte
Jednym z najbardziej symbolicznych momentów tej podróży było spotkanie z młodzieżą 12 czerwca na Westerplatte – miejscu, gdzie w 1939 roku rozpoczął się opór wobec niemieckiej agresji.
To właśnie wtedy wypowiedział słynne do dziś słowa: „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte”. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można „zdezerterować”. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba „utrzymać” i „obronić”, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych”.
Posłuchaj!
Przypominamy artykuł z 2025 roku/
KAI, wikipedia.org, pa/Stacja7











