Tymczasem 40 lat temu: 6 czerwca 1979 r.

Jasnogórska Matko Kościoła! Raz jeszcze oddaję Ci siebie w "macierzyńską niewolę miłości" wedle słów mego zawołania: Totus Tuus! - te słowa Jan Paweł II wypowiedział dokładnie 40 lat temu, żegnając się z Jasną Górą w piątym dniu swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. Tuż przed wyjazdem do Krakowa.

Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tymczasem 40 lat temu: 6 czerwca 1979 r.
Jasnogórska Matko Kościoła! Raz jeszcze oddaję Ci siebie w "macierzyńską niewolę miłości" wedle słów mego zawołania: Totus Tuus! - te słowa Jan Paweł II wypowiedział dokładnie 40 lat temu, żegnając się z Jasną Górą w piątym dniu swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. Tuż przed wyjazdem do Krakowa.

Piąty dzień pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II obfituje w ważne spotkania, słowa i wydarzenia. To ostatni jego dzień na Jasnej Górze i pierwszy, kiedy może wreszcie ujrzeć porzucony przez siebie kilka miesięcy wcześniej Kraków.

Najpierw o 8 rano znów odprawił Mszę św. w kaplicy Cudownego Obrazu. Od razu po śniadaniu zaczyna się seria spotkań z różnymi środowiskami: klerykami i studentami uczelni katolickich, chorymi i ich opiekunami, profesorami i studentami KUL.

 

Studenci KUL idą na spotkanie z papieżem (FOT. IPN)

 

Część spotkań odbywa się w częstochowskiej katedrze. Tam właśnie przemawia do przybyłych na spotkanie z nim licznych kapłanów. Mówi do nich słowa, które także dziś brzmią niezwykle aktualnie:

Kościół najłatwiej jest (darujcie to słowo) pokonać również przez kapłanów. Jeżeli zabraknie tego stylu, tej służby, tego świadectwa – najłatwiej jest pokonać Kościół przez kapłanów. W Polsce to nie zachodzi. Ale też trzeba stale czuwać, żeby to przypadkowo w jakiejś mierze, na jakiejś drodze nie nastąpiło. Nie rozwinęło się coś w niewłaściwym kierunku. Musicie bardzo czuwać, musicie wszyscy mieć tego ducha rozeznania.

Po spotkaniach w katedrze papież wraca do jasnogórskiego klasztoru, gdzie odprawia długą i pamiętną Mszę św. dla pielgrzymów z Zagłębia i Górnego i Dolnego Śląska oraz ziemi lubuskiej. Mówi dużo o pracy robotników, ale jego słowa można i dziś odnieść do sytuacji pracowników w różnych branżach:

Drodzy bracia i siostry! Ludzie wielkiej, ciężkiej, gigantycznej pracy ze Śląska, z Zagłębia, a także z całej Polski! Nie dajcie się uwieść pokusie, że człowiek może odnaleźć siebie, wyrazić siebie, odrzucając Boga, wykreślając modlitwę ze swego życia, pozostając przy samej tylko pracy w złudnej nadziei, że same jej wytwory bez reszty nasycą wszystkie potrzeby ludzkiego serca. Nie samym bowiem chlebem żyje człowiek! (por. Mt 4,4). (…) Słowa te wypowiedział Ten, który zna ludzkie serce i dał dość dowodów troski o materialne potrzeby.

Wtedy również spontanicznie ofiarowuje swoją stułę sanktuarium Matki Bożej Piekarskiej.

 

 

Bezpośrednio po Mszy, trwającej aż 4 godziny, papież żegna się z Jasną Górą, wypowiadając pamiętane do dziś słowa:

Jasnogórska Matko Kościoła! Raz jeszcze oddaję Ci siebie w “macierzyńską niewolę miłości” wedle słów mego zawołania: Totus Tuus! Oddaję Ci cały Kościół – wszędzie, aż do najdalszych krańców ziemi! Oddaję Ci ludzkość i wszystkich ludzi – moich braci. Wszystkie ludy i narody. Oddaję Ci Europę i wszystkie kontynenty. Oddaję Ci Rzym i Polskę, zjednoczone poprzez Twego sługę nowym węzłem miłości.

Na koniec też żartuje porównując nieprzebrane tumy wiernych na Jasnej Górze do kolejnego jej oblężenia.

 

🔷 PRZECZYTAJ: Tymczasem 40 lat temu: 5 czerwca 1979 r.

 

Prosto z klasztoru jedzie na lądowisko helikoptera, skąd leci do umiłowanego Krakowa, którego zaledwie rok wcześniej był biskupem.

 

Lądowanie na krakowskich Błoniach (FOT. IPN)

Ląduje na Błoniach, przy dźwięku dzwonu Zygmunta, obwieszczającego historyczne wydarzenia. Najpierw jedzie na Wawel, modlić się w katedrze. Potem udaje się do swego wieloletniego domu – pałacu arcybiskupów na Franciszkańskiej.

 

🔷 PRZECZYTAJ: Nowenna do Ducha Świętego. Dzień 7.

 

Tam wieczorem rozgrywa się pierwszy dialog z młodzieżą zgromadzoną pod papieskim oknem.

 

 


Zapraszamy do naszego cyklu“Tymczasem 40 lat temu…” przypominającego, co dokładnie działo się w kolejne dni pierwszej pielgrzymki Papieża-Polaka do Ojczyzny. Codziennie do 10 czerwca rano będziemy  przypominać wydarzenia i atmosferę danego dnia sprzed 40 lat. Ciekawostkami historycznymi dzieli się  dla Czytelników Stacji7 dr hab. Paweł Skibiński – historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Paweł Skibiński

Paweł Skibiński

historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Tymczasem 40 lat temu: 5 czerwca 1979 r.

Czwarty dzień pamiętnej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w całości upłynął na Jasnej Górze, gdzie przybył nie tylko papież, biskupi z kraju i zagranicy ale przede wszystkim tysiące Ślązaków, którzy do Częstochowy mieli najbliżej. Papież odprawia dwie Msze św. i kilka razy spotyka się z wiernymi.

Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tymczasem 40 lat temu: 5 czerwca 1979 r.
Czwarty dzień pamiętnej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w całości upłynął na Jasnej Górze, gdzie przybył nie tylko papież, biskupi z kraju i zagranicy ale przede wszystkim tysiące Ślązaków, którzy do Częstochowy mieli najbliżej. Papież odprawia dwie Msze św. i kilka razy spotyka się z wiernymi.

Wtorek, 5 czerwca 1979, Częstochowa – czwarty dzień pielgrzymki

Czwarty dzień pielgrzymki to kolejny dzień panujących w Polsce upałów. Meteorolodzy notują, że temperatura w całym kraju przekraczała 30 stopni, nawet nad morzem. Pogodą rządził wtedy potężny wyż, który znalazł się nad środkowym pograniczem Szwecji i Norwegii. Było tak właściwie od początku do końca pobytu Jana Pawła II w kraju. Wraz z jego odlotem do Rzymu nadeszło ochłodzenie i deszcze.
Tymczasem we wtorek, 5 czerwca dzień dla papieża zaczyna się bardzo wcześnie, bo już o 7.30 jasnogórskie fanfary obwieszczają rozpoczęcie celebrowanej przez niego Mszy św. w kaplicy Cudownego Obrazu. Uczestniczą w niej siostry zakonne z całej Polski. Ale to dopiero początek bogatego programu spotkań, które Jan Paweł II odbędzie tego dnia.

Najpierw o 10 rano otwiera zebranie plenarne Konferencji Episkopatu Polski. Komentatorzy podkreślają, że po raz pierwszy w historii polskich biskupów w takim zebraniu uczestniczy następca św. Piotra. Przemówienie papieża jest długie, historyczne i bardzo osobiste. Liczne podziękowania zaczyna od osoby kard. Wyszyńskiego.

Pragnę o nim powiedzieć dzisiaj choćby tylko to, co już wielokrotnie wyrażałem: mianowicie, że jest on człowiekiem opatrznościowym dla Kościoła, a także dla Ojczyzny. Nie tylko Polacy, ale także przedstawiciele innych społeczeństw w Europie i w świecie dają temu wyraz – i wspólnie z nami dziękują Bogu za to, że taką moc raczył dać człowiekowi (por. J 1,12) tu, w tym miejscu i w tych czasach.

Spotkanie jest przerwane tuż przed godz. 12, żeby papież mógł poprowadzić modlitwę Anioł Pański.

Jest w Rzymie taki piękny zwyczaj, że papież w każdą niedzielę i święto odmawia “Anioł Pański” z wiernymi, którzy gromadzą się w tym celu na placu św. Piotra. Ten zwyczaj zastałem jako dziedzictwo po moich czcigodnych poprzednikach, a przede wszystkim po Pawle VI i podtrzymuję go z wielką radością. (…) Znamy doskonale wady, które przemieniają się niekiedy w prawdziwe plagi zagrażające życiu duchowemu czy nawet biologicznemu narodu.
Myślcie o tym, drodzy bracia i siostry. Gorąco was o to proszę. Niech na ziemi polskiej trwa nadal “Anioł Pański” w łączności z papieżem. I niech wydaje owoce w całym polskim życiu. Nie tylko od święta, ale i na co dzień.

 

FOT. Instytut Pamięci Narodowej

 

Bezpośrednio po modlitwie papież wraca na obrady biskupów, tym razem w mniejszym gronie bo Rady Głównej. Nie opuszcza go dobry nastrój. Po powitaniu ks. prof. Mariana Rechowicza papież mówi:

– Jak się tak rozglądnę dobrze po tym towarzystwie, to widzę, że może któraś z obecnych tutaj osób mogła mi kiedyś postawić pałę…

Obrady trwają do 14, po czym papież idzie na obiad w gronie m.in. kardynała László Lékaia z Węgier oraz kard. Johna Króla z Filadelfii.

Potem papież znów dołącza do biskupów na dalszą część obrad. O 17 zaś rozpoczyna się niezwykle uroczysta Msza św. z udziałem Ślązaków. 

 

🔷 PRZECZYTAJ: Tymczasem 40 lat temu: 4 czerwca 1979 r.

 

Jak wyjaśnia IPN Jasna Góra była miejscem zastępczym dla spotkań Jana Pawła II z wiernymi z regionów kraju, gdzie nie mógł się udać. Władze komunistyczne nie wyraziły zgody na odwiedzenie przez papieża Trzebnicy oraz Piekar Śląskich, stąd na Jasnej Górze 5 czerwca odbyło się spotkanie z pielgrzymami z archidiecezji wrocławskiej (z Dolnego Śląska, Ziemi Lubuskiej i Śląska Opolskiego).
W trakcie tej homilii padają jego znamienne słowa poświęcone polskim rodzinom:

I ja – drodzy rodacy – pragnę modlić się dziś razem z wami – o jedność wszystkich polskich rodzin. Jedność ta bierze początek w sakramencie małżeństwa, w owych uroczystych ślubach, którymi wiążą się z sobą mężczyzna i kobieta na całe życie, powtarzając sakramentalne “a iż cię nie opuszczę aż do śmierci”. Jedność ta wynika z miłości oraz wzajemnego zaufania – a owocem jej i nagrodą jest również miłość i zaufanie dzieci w stosunku do rodziców. Ta więźba duchowa jest najsilniejszym fundamentem jedności. Biada, jeśli ona osłabnie lub wykruszy się pomiędzy małżonkami, a także pomiędzy rodzicami i dziećmi. Świadomi zła, jakie niesie z sobą rozbicie rodziny, módlmy się dzisiaj o to, aby nie ulegała ona temu wszystkiemu, co niszczy jedność, ażeby była prawdziwym “siedliskiem sprawiedliwości i miłości”.

 

 

 

Prymas Wyszyński notuje o tej Mszy, że była “olbrzymim nabożeństwem” z udziałem “potężnych chórów”. Trwała aż 2 godziny.

 

🔷 PRZECZYTAJ: Nowenna do Ducha Świętego. Dzień 6.

 

Po krótkim odpoczynku wczesno wieczornym papież znów wychodzi do ludzi zgromadzonych na Błoniach, by o 21. poprowadzić Apel Jasnogórski.
Po modlitwie – jak notuje Prymas – wrócił do klasztoru, gdzie przy kominku spotykał się z ojcami paulinami. Tę noc również spędza w mieszkaniu prymasowskim na Jasnej Górze.

 


Zapraszamy do naszego cyklu“Tymczasem 40 lat temu…” przypominającego, co dokładnie działo się w kolejne dni pierwszej pielgrzymki Papieża-Polaka do Ojczyzny. Codziennie do 10 czerwca rano będziemy  przypominać wydarzenia i atmosferę danego dnia sprzed 40 lat. Ciekawostkami historycznymi dzieli się  dla Czytelników Stacji7 dr hab. Paweł Skibiński – historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Paweł Skibiński

Paweł Skibiński

historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >