video-jav.net

Tymczasem 40 lat temu: 10 czerwca 1979 r.

Ostatni dzień pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski to niedziela, niedziela Trójcy Świętej. Zaczyna ją od niezwykłej, gromadzącej nieprzebrane tłumy wiernych Mszy na krakowskich Błoniach. Potem są już tylko wzruszające rozstania.

Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tymczasem 40 lat temu: 10 czerwca 1979 r.
Ostatni dzień pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski to niedziela, niedziela Trójcy Świętej. Zaczyna ją od niezwykłej, gromadzącej nieprzebrane tłumy wiernych Mszy na krakowskich Błoniach. Potem są już tylko wzruszające rozstania.

O godz. 10 hejnał z wieży Kościoła Mariackiego ogłasza przybycie papieża na krakowskie Błonia. Nie tylko ulice pełne były ludzi pragnących zobaczyć przejazdem Ojca Świętego. Prawdziwe tłumy zaczynają się dopiero tutaj, na Błoniach, które tego dnia – 10 czerwca dokładnie 40 lat temu – po raz pierwszy stają się miejscem Mszy Jana Pawła z rodakami. Pierwszy i nie ostatni. Na papieża czeka już tam nawet półtora miliona wiernych, co należy uznać za wielki wyczyn zważywszy na problemy z transportem, stosunek władz do tej wizyty i straszenie Polaków dantejskimi scenami, które mogłyby się rozegrać w takim tłumie.

Nic takiego się nie wydarza. Oprócz papieża na Błonia przybywa również Prymas Wyszyński – od kilku dni nieobecny przy papieżu, aby pozwolić mu samemu “rządzić” ponownie w jego dawnej diecezji. Oprócz Prymasa jest oczywiście obecny też kard. Franciszek Macharski, następca Karola Wojtyły na krakowskiej katedrze.

Są tu również obecne relikwie św. Stanisława, którego 800-lecie męczeńskiej śmierci Kraków wówczas świętował. Zostały przywiezione specjalnie z kościoła na Skałce.

 

 

 

Zanim rozpocznie się Msza papież objeżdża odkrytym samochodem przez aż pół godziny poszczególne sektory, chce pozdrowić jak największą liczbę pielgrzymów. Powitanie na początku Mszy wygłaszają kard. Stefan Wyszyński i kard. Franciszek Macharski. Homilię – mówi sam papież. 

Podobnie jak ta wygłoszona ledwie tydzień wcześniej w Warszawie i ta homilia przechodzi do historii. W pamięć wielu zapadło wiele pochodzących stamtąd słów. Jak choćby te:

Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale – pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego “wolno”? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć “nie” temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło.

 

 

Albo te o “bierzmowaniu dziejów”. Wychodząc od męczeństwa św. Stanisława papież przekonywał, że owa śmierć była jakby bierzmowniem, przeprowadzeniem ku dojrzałości młodego państwa polskiego. I zestawił z tamtą sytuacją – sytuację Polaków w roku 1979 r., w którym te słowa wygłaszał:

Pragnę wam dziś przekazać tego Ducha, ogarniając sercem z najgłębszą pokorą to wielkie “bierzmowanie dziejów”, które przeżywacie. Więc mówię za Chrystusem samym: “Weźmijcie Ducha Świętego!” (J 20,22). I mówię za Apostołem: “Ducha nie gaście!” (1 Tes 5,19).
I mówię za Apostołem: “Ducha Świętego nie zasmucajcie!” (por. Ef 4,30).
Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara!

 

 

Gdy zaś wygłosił te słowa, brawa, które się zerwały gdy skończył, nie cichły przez wiele minut. 

Pozwólcie – że zanim odejdę – popatrzę jeszcze stąd na Kraków, na ten Kraków, w którym każdy kamień i każda cegła jest mi droga – i popatrzę stąd na Polskę…
I dlatego – zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię “Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, – abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, – abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.

Msza św. trwa długo. Po niej papież wraca na Franciszkańską na obiad i kolejne spotkanie. Tym razem przyjmuje dziennikarzy obsługujących pielgrzymkę. Rozmawia z nimi w kilku językach: po polsku, francusku, włosku i angielsku.

Potem znów wsiada do odkrytego samochodu, aby dojechać na lotnisko w Balicach, skąd odleci do Rzymu. Wzdłuż całej trasy na lotnisko stoją tłumy ludzi. Na lotnisko dojeżdża niedługo przed godz. 17, już czekają przedstawiciele władz państwowych oraz biskupi, w tym Prymas Polski. Nie brakuje wzruszeń.

Mój krótki pobyt w Polsce umocnił jeszcze moje duchowe więzy z umiłowaną Ojczyzną i z tym Kościołem, z którego wyszedłem i któremu pragnę służyć nadal całym sercem i ze wszystkich sił poprzez moją uniwersalną posługę papieską. Dziękuję za zapewnienie o pamięci w modlitwie. Tam za Alpami słuchał będę w duchu bicia dzwonów wzywających do modlitwy, zwłaszcza na “Anioł Pański”, i równocześnie słuchał będę bicia serc moich rodaków.

 

Po ostatnich słowach przemówienia, zakończonego błogosławieństwem, Jan Paweł II klęka i całuje ziemię, podobnie jak zrobił to 9 dni wcześniej po wylądowaniu w Warszawie. Potem wchodzi po stopniach do samolotu, wiele razy pozdrawiając zgromadzonych. Jego ostatnim chwilom w Polsce towarzyszy przejmująca muzyka i śpiew górali: “Góralu, czy ci nie żal…”

O godz. 17 samolot z Ojcem Świętym startuje w drogę powrotną do Rzymu.

Jan Paweł II powróci do Ojczyzny dopiero 16 czerwca 1983 r., półtora roku po wprowadzeniu stanu wojennego. 


To ostatni odcinek naszego cyklu “Tymczasem 40 lat temu” przypominającego codziennie kolejne wydarzenia z pamiętnej pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Paweł Skibiński

Paweł Skibiński

historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Tymczasem 40 lat temu: 9 czerwca 1979 r.

Papież w Ojczyźnie jest już od tygodnia. Ósmego dnia swojej pielgrzymki jedzie do Nowej Huty, odwiedza grób rodziców i brata, spotyka się z chorymi, z teologami, siostrami zakonnymi. A wieczorem zgodnie z nową tradycją - z młodzieżą czekającą na niego pod oknem.

Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tymczasem 40 lat temu: 9 czerwca 1979 r.
Papież w Ojczyźnie jest już od tygodnia. Ósmego dnia swojej pielgrzymki jedzie do Nowej Huty, odwiedza grób rodziców i brata, spotyka się z chorymi, z teologami, siostrami zakonnymi. A wieczorem zgodnie z nową tradycją - z młodzieżą czekającą na niego pod oknem.

Jest sobota, dokładnie tydzień od wylądowania papieża w Ojczyźnie. Papież rozpoczyna dzień od spotkania z naukowcami z Rady Papieskiego Wydziału Teologicznego, z którego powstał dzisiejszy Uniwersytet Papieski Jana Pawła II. Wspomina tam przede wszystkim swoje związki z tą uczelnią, która – jak sam wyjaśniał – służyła jako miejsce rozwijania naukowego kapłanów, choć wywodziła jeszcze z Wydziału Teologicznego założonego przez Królową Jadwigę Uniwersytetu

Bezpośrednio po tym spotkaniu Jan Paweł II jedzie do kościoła franciszkanów, gdzie już czekają na niego chorzy i niepełnosprawni. Podchodzi do tych na wózkach, przytula chore dzieci.

 

 

W przemówieniu mówi o znoszeniu swojego krzyża choroby wspólnie z Chrystusem i prosi o modlitwę. – Moja siła jest z was! – przekonuje.

 

Z kościoła franciszkanów udaje się na lądowisko helikoptera, skąd śmigłowcem leci do Nowej Huty, do opactwa cystersów w Mogile-Nowej Hucie. Tam odprawia Mszę św. w obecności tłumów krakowian oraz przy współudziale kilku zagranicznych biskupów, m.in. kard. Josepha Ratzingera z Monachium, późniejszego Benedykta XV czy Franz Koeniga z Wiednia.

 

 

 

Dziękuję Chrystusowi ukrzyżowanemu za to, że znów jestem w Jego mogilskim sanktuarium w Nowej Hucie. Za to, że znów jestem tutaj wspólnie z wami, z wami, z którymi połączyły mnie całe lata wspólnego budowania Nowej Huty na fundamencie Krzyża

– mówi na początku. Całą homilię poświęca teologii krzyża i teologii ludzkiej pracy, wychodząc właśnie od niezwykłej historii krzyża nowohuckiego. 

Kiedy w pobliżu Krakowa powstawała Nowa Huta – olbrzymi kombinat przemysłowy oraz nowe wielkie miasto: nowy Kraków – może nie uświadamiano sobie, że powstaje ono przy tym Krzyżu. Przy tej relikwii, którą wraz z prastarym opactwem cysterskim odziedziczyliśmy po czasach piastowskich. Rok 1222: czasy księcia Leszka Białego, czasy biskupa Iwona Odrowąża, okres poprzedzający kanonizację św. Stanisława. W tych czasach, w trzecim stuleciu milenium naszego chrztu, założono tutaj cysterskie opactwo. A później wprowadzono relikwię Krzyża świętego, do której od wieków pielgrzymował Kraków i ziemia krakowska od północy od strony Kielc, i od wschodu od strony Tarnowa, i od zachodu od strony Śląska. To wszystko działo się na terenie, na którym wedle tradycji istniała kiedyś Stara Huta, jakby daleka historyczna poprzedniczka tej współczesnej Nowej Huty.

Po Mszy św. i obiedzie jedzie do bazyliki mariackiej na spotkanie z kolejnym środowiskiem, tym razem sióstr zakonnych z Krakowa i całej archidiecezji. Po drodze udaje mu się zatrzymać na cmentarzu Rakowickim na krótką modlitwę przy grobie swoich Rodziców i brata. 

Gdy już dociera do bazyliki Mariackiej mówi:

Byłbym w sumieniu niespokojny, czy naprawdę byłem w Krakowie, gdybym nie odwiedził bazyliki Mariackiej, gdybym nie wszedł do tej wspaniałej świątyni, o której trudno jest mówić zwięźle. Tyle w niej piękna, tyle wyrazu, tyle modlitewnego nastroju, tyle maryjnej tajemnicy i tyle polskości! Więc wam za to bardzo dziękuję, że wasza tutaj obecność tak liczna przymusiła mnie, aby tu przyjść.

W sumie nie mówi długo, przemawiając do sióstr zakonnych, choć – jak przyznaje – mówi całkowicie z głowy.

O 20 spotyka się z przedstawicielami zagranicznych episkopatów, zaś po godz. 22 znów wychodzi do młodzieży spontanicznie gromadzącej się pod oknem na Franciszkańskiej 3, gdzie papież nocuje.  To ostatnie podczas tej pielgrzymki spotkanie z młodzieżą na audiencji “okiennej”, ale dopiero jedno z pierwszych, które w trakcie następnych wizyt Jana Pawła II w Krakowie nastąpiły. Prawdopodobnie wtedy zostało zrobione to nagranie:

 

 


Zapraszamy do naszego cyklu“Tymczasem 40 lat temu…” przypominającego, co dokładnie działo się w kolejne dni pierwszej pielgrzymki Papieża-Polaka do Ojczyzny. Codziennie do 10 czerwca rano będziemy  przypominać wydarzenia i atmosferę danego dnia sprzed 40 lat. Ciekawostkami historycznymi dzieli się  dla Czytelników Stacji7 dr hab. Paweł Skibiński – historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Paweł Skibiński

Paweł Skibiński

historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
Share via