Fot. CBS News,Twitter/BuckarooBanzai,Twitter

Świecie, co jest z tobą nie tak?!

Podświetliliśmy mosty i budynki na żółto i niebiesko. Zadeklarowaliśmy, że współczujemy i wspieramy. Można więc spokojnie założyć kapcie i zasiąść przed telewizorem, oglądając obrazki, które są wprawdzie przerażające, ale… jak dobrze, że to nie u nas.

Reklama

Kiedy wszyscy mieliśmy już pewność, że Rosja zaatakuje Ukrainę, po wstępnej niepewności czy kogokolwiek z polityków na świecie będzie obchodziła ta sytuacja, wraz z pierwszymi deklaracjami o sankcjach – przyszła nadzieja. Przez chwilę wielu z nas uwierzyło, że jesteśmy razem, że to już inny świat, że kiedy trzeba, jednoczymy się przeciwko wrogowi i wspólnie, solidarnie bronimy porządku świata. Przyszła nadzieja, że Ukraina nie zostanie sama…

Minął jednak jeden dzień wojny i wiemy już, że podświetliliśmy mosty i budynki na żółto i niebiesko, zadeklarowaliśmy, że współczujemy i wspieramy, można więc spokojnie założyć kapcie, wyjąć popcorn i zasiąść przed telewizorem, oglądając obrazki, które są wprawdzie przerażające, ale przecież jesteśmy przyzwyczajeni i całe szczęście to nie u nas. Problem w tym, że to nie serial ani nie film, ale prawdziwe życie ludzi. Naszych sąsiadów. Naszych kolegów i ich rodzin. Ludzi, którzy w dużej części mają także polskie korzenie.

Patrzymy na Prezydenta Ukrainy, który nam ogłasza: pozostajemy sami, broniąc naszego państwa. Kto jest gotów dać gwarancję Ukrainie wejścia do NATO? Nic o tym nie słyszę. Czy jesteście z nami?

Reklama
Reklama

Wołodymyr Zełenski mówi w przejmującym orędziu: Wróg oznaczył mnie jako cel numer jeden, moja rodzina jest celem numer dwa. Pozostaję w stolicy, z moim narodem. Moja ojczyzna to Ukraina. Moje dzieci też są na Ukrainie. Myślimy: cóż za bohaterski człowiek! Naraża siebie i rodzinę. Prawdziwy Prezydent… i idziemy zrobić sobie herbatę.

Witalij Kliczko – mistrz świata w boksie, podziwiany przez tenże świat, zarówno za swoje osiągnięcia na ringu, jak i światową karierę. Mimo że w swojej sytuacji razem z bratem mogliby spędzić przyjemne życie w bezpiecznym, przyjemnym regionie świata, zaciągają się do wojska, stają naprzeciw wroga, zostają dowódcami, by bronić swojego narodu. Apelują do tego samego świata, który ich tak podziwiał, że Naród Ukraiński tęskni za demokracją, suwerennością i pokojem, że potrzebuje pomocy, a świat chyba nadal uważa, że to tylko zawody na ringu.

Reklama
Reklama

Cały świat wysłuchał ostatnich słów bohaterów – pograniczników, broniących Wyspy Węży położonej na Morzu Czarnym, którzy walczyli do ostatniej kropli krwi i wszyscy zginęli. Świat załamał ręce, porównał z Termopilami, i co dalej? Dalej czeka na kolejną przejmującą akcję Ukraińców.

Dlaczego ciągle na świecie, z prostym szacunkiem do drugiego człowieka, wygrywa to, co się opłaca? Dlaczego wszystkim nam wydaje się to normalne? Dlaczego nic nie możemy zrobić? Dlaczego? Dlaczego?...

Możliwe, że wojna rządzi się innymi prawami. Możliwe, że wszelkie próby powstrzymania szaleńca mogą spowodować jeszcze większe spustoszenia. Ale nam, zwykłym ludziom, ciężko zrozumieć, że kilkadziesiąt kilometrów od nas giną ludzie, tacy jak my: matki, ojcowie, córki, synowie, dzieci, dziadkowie. Ludzie, którzy mieli iść do pracy, do szkoły, na uczelnię, do fryzjera, spotkać się ze znajomymi. Obudzili się pewnego ranka o 5 godzinie i już nie mieli swojego, zwykłego świata. Stłoczeni w metrze, w piwnicach i innych różnych schronach, gdzie mogą znaleźć choć pozorne bezpieczeństwo, wystraszeni, przerażeni, zatroskani o swoich mężów, synów i ojców, którzy poszli na wojnę, czekają na naszą pomoc, a my nie możemy nic zrobić.

Reklama

Warto jednak robić co się da, tu na miejscu. A można zaangażować się np. w akcje prowadzone przez różne organizacje katolickie, charytatywne, przez rodziny. Zbierane są pieniądze na podstawową pomoc, poszukiwane są mieszkania do udostępnienia uchodźcom z Ukrainy, zbiórki żywności i odzieży.

Zawsze pozostaje nam także nadzieja, że wreszcie przyjdzie opamiętanie na „władców tego świata” i zaprzestaną przeliczać, co się komu opłaca, a zaczną uznawać życie ludzkie za najwyższą wartość, którą należy chronić za wszelką cenę.

Od wielu dni klęczymy. Nasze serca są gotowe na pomoc. Mamy przygotowane domy, by do nich przyjąć potrzebujących dachu nad głową. Mamy jednak także poczucie, że można było do tego nie dopuścić. Mamy poczucie, że nadal można to powstrzymać.

Świecie, zrób coś!


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę