Wziął Ją do siebie

Ciężko pracował, czasem na kilka etatów. Przyszły na świat dzieci. Zbudowali nowy, piękny dom. Świetnie sobie radzili. Niczego im nie brakowało. Jednak od teściów ciągle słyszał krytykę.

Polub nas na Facebooku!

Scena z życia Maryi:

I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
(J 19,27)

 

Scena z życia Zofii:

To z reguły nie jest łatwe, kiedy młodzi małżonkowie muszą zamieszkać z rodzicami. Muszą bardziej, niż chcą: i jedni, i drudzy nie bardzo potrafią się w takim układzie odnaleźć.

Był bardzo zagubiony. On – mężczyzna, głowa rodziny, ma zamieszkać u teściów? Nic nie wnosząc do majątku? Ma być im do końca życia wdzięczny? Bał się tej sytuacji, ale żona nalegała. I po prostu nie mieli wyjścia. Nie było ich stać na własne mieszkanie.

Ciężko pracował, czasem na kilka etatów. Przyszły na świat dzieci. Zbudowali nowy, piękny dom. Świetnie sobie radzili. Niczego im nie brakowało. Jednak od teściów ciągle słyszał krytykę. Starał się unikać konfliktów, choć czasem było ciężko, czasem nie wytrzymał i po ludzku coś odpowiedział.

Mijały lata. W końcu przywykł do tego, że teściowie nigdy nie będą zadowoleni z tego, co robi. Ich zdaniem wszystko robił źle, jakkolwiek by się starał. Nie liczył na wdzięczność czy choćby dobre słowo.

Gdy zmarł teść, on wraz z żoną z pieczołowitością wszystkim się zajęli. Od tego czasu bardziej też zaopiekowali się jej mamą.

Nadal nie przepadała za nim, nadal krytykowała. Dzieci i wnuki, ci z daleka, byli dla niej lepsi, lepsze podejmowali decyzje, lepiej w życiu sobie radzili. To dla nich zarezerwowała wszystkie uczucia.

Przyszedł dzień, kiedy zachorowała. Była skazana już tylko na leżenie. Nic nie pamiętała, nie rozpoznawała najbliższych. Opiekowali się nią z największą miłością, nosił ją na rękach do toalety, ubierał (żona nie miała tyle siły), przenosił z łóżka na fotel do karmienia, potem zmieniał pieluchy. Z ogromnym przejęciem starał się, by do końca, do ostatniej godziny, nie czuła się upokorzona chorobą i żyła godnie.

Dzieci i wnuki, ci z daleka, nie mieli czasu, by ją odwiedzić. Zresztą: „babcia i tak już nic nie pamięta”.

Tego dnia, rankiem, podczas porannej toalety, gdy przenosił ją na fotel, bardzo słabą, bardzo schorowaną i cierpiącą, tak że nie wiedział nawet, czy go rozpoznała, czy cokolwiek pamiętała, spojrzała mu prosto w oczy z wielką wdzięcznością, a delikatnym, cichym i niezwykle ciepłym głosem powiedziała: „Jesteś dobry, dziękuję”.

Wieczorem odeszła.

 

Modlitwa:

Maryjo, która mogłaś liczyć na opiekę ucznia – syna, którego Ci Jezus ofiarował, spraw, aby wszystkie dzieci wzięły pod opiekę swoich starych,
schorowanych rodziców. Daj im siłę i miłość, wspieraj w opiece nad niedołężnymi rodzicami, tak aby w ostatnich dniach ich życia okazali miłosierdzie i zapewnili im poczucie godności do ostatniej chwili.

 

Fragment pochodzi z książki “30 scen życia Maryi” Anety Liberackiej

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Łąki ciągle umajone!

Czy Maryja stała się dla nas Bramą Niebieską?

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czy Maryja pomogła nam przybliżyć się do nieba, do Boga? Ona, która zawsze była i jest blisko Niego?

W każdym momencie życia, na każdym jego etapie, są nam bliskie inne tytuły Maryi. Prosimy Ją o wstawiennictwo u Boga w różnych sprawach, chcemy, by nas do Niego prowadziła, wzywając Jej imienia i zwracając się różnymi zawołaniami. Zastanawiałam się, który tytuł Maryi z Litanii Loretańskiej jest mi szczególnie bliski. Wyszło, że chyba ten, który jest najbliższy w ogóle wszystkim Polakom – Królowo Polski! Maryja przecież towarzyszy nam od zawsze. Jest z nami, zwłaszcza w najcięższych dla nas chwilach. Czcimy ją w ponad pięciuset sanktuariach. Większość z nas od dzieciństwa miała okazję mieszkać blisko lub przynajmniej pielgrzymować do sanktuarium maryjnego. Maryja jest wyjątkowo blisko nas, Polaków. I tak było przecież zawsze. Pierwszy kościół polski, zbudowany w Gnieźnie, poświęcony był Maryi; pierwsze kazanie w języku polskim głosiło cześć Matki Najświętszej; pierwsza polska pieśń bojowa miała tytuł „Bogurodzica”.

Mimo to często kultowi maryjnemu w Polsce przypisuje się sentymentalizm, a samą Maryję zamyka w obrazie cichego, uległego dziewczęcia, biernego i strasznie słodkiego. To przekonanie o Maryi jako postaci bez wyrazu i charakteru, za to pokrytej grubą warstwą pozłotki, która przyprawia o zniechęcenie, ciągle pokutuje w kulturze. Tytuł Królowa Polski uznaje się za zbyt patetyczny, a Jasną Górę, która jest domem Królowej Polski i symbolem tego Królestwa, często w bolesny dla nas sposób wyśmiewa i obraża.

Kiedyś funkcjonowało piękne pojęcie „Matka Polka”, które również z czasem otrzymało niesprawiedliwe i negatywne znaczenie. Uznawano je za obraźliwe. Matką Polką w pogardliwy sposób określano kobiety, które swoje życie poświęciły dla dzieci. Zajmowały się domem. Uznawano to za brak innego pomysłu na życie, za rezygnację, poddanie się. Nie bacząc na to, że macierzyństwo wybieramy jako główne nasze powołanie, jako sens i treść naszego istnienia. Tytuł więc „Matka Polka” jest wyłącznie powodem do dumy i całkowitego spełnienia.

Tak. Jesteśmy dumne. My, Matki Polki, jesteśmy dumne, że jesteśmy matkami, że mieszkamy i wychowujemy nasze dzieci w Polsce. Przede wszystkim zaś jesteśmy dumne z tego, że naszą Królową jest Maryja. Każdego roku, zwłaszcza w maju, sierpniu, wrześniu i październiku, czczona przez nas w nabożeństwach, jest nam wyjątkowo bliska, jest dla nas wzorem i wiele razy w historii pokazała, że Naród Polski, a szczególnie polskie matki, są głęboko w jej sercu, i zabiega o to, by Królestwo jej Syna stało się także ich udziałem.

 

Maryja, Matka Króla królów. Ona zaraz po Bogu jest najbliżej nas, aby nam pomagać. W każdej sytuacji podnosi, pociesza, nas, aby nam pomagać. Ona też jest naszą tęsknotą, marzeniem, wzorem, ideałem i przewodniczką.

Maryjo Królowo Polski – módl się za nami! 

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl “Rozmowy z Janem Pawłem II” oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap