Scena 3: Pełna Łaski

Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny

Powolnym krokiem kierowała się w stronę domu, wciąż słysząc w myślach tylko jedno zdanie: „Nie przeżyje pani tego porodu, dla ratowania życia, proszę dokonać aborcji”. Ma zabić dziecko, które nosi w sobie? Nie zezwolić mu przyjść na świat tylko dlatego, żeby ratować siebie? Przecież kobiety nieraz słyszą, że mogą umrzeć w czasie porodu, a potem się okazuje, że jednak żyją.

Emilią targały sprzeczne emocje…. Życie za życie? Jedno ma być ważniejsze niż drugie?

Po rozmowie z mężem Karolem, nie miała już wątpliwości: urodzi to dziecko! Przecież ono ma prawo żyć. Jak trzeba będzie, to ono da sobie radę, musi tylko mu to umożliwić. A cokolwiek się stanie, znaczy, że taka jest wola Boża.

Zdała się na zamysł Stwórcy. I na swoją intuicję kobiety i matki. Będzie tak, jak jest zapisane w górze – tłumaczyła sobie. Była gotowa do ofiary.

Pewnie już wtedy myślała, kim będzie jej dziecko gdy dorośnie. Pewnie układała w głowie plany jak je wychowa. Pewnie zamartwiała się czy będzie zdrowe, czy przeżyje a potem czego w życiu dokona. Jakim będzie człowiekiem.

18 maja 1920 roku około godziny siedemnastej urodziła pięknego, zdrowego syna. Dali mu imię po ojcu – Karol. Imię Jan Paweł II wybrał sobie sam, pięćdziesiąt osiem lat później.

Opowieść jest fragmentem książki “Matka Papieża” Mileny Kindziuk

Scena 3: Pełna Łaski


Maryjo, która dałaś siłę i odwagę Emilii Wojtyłowej, która chroniłaś jej syna przez całe Jego życie, Maryjo, która od poczęcia miałaś w swojej opiece naszego papieża Polaka, wspieraj nas, chcemy tak jak On, oddać swoje życie w Twoje matczyne ręce. Totus tuus Maryjo

Królowo Polski, módl się za nami!



Scena 2: Oto ja Służebnica Pańska

Niech mi się stanie według słowa Twego



Scena 4: Bądź pozdrowiona

Posłał Bóg anioła Gabriela, do Dziewicy poślubionej mężowi



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Scena 2: Oto ja Służebnica Pańska

Niech mi się stanie według słowa Twego

Poznali się i natychmiast bardzo pokochali. Rok później byli już małżeństwem. Agata – przepiękna blondynka, wysportowana, uwielbiana przez wszystkich. Jacek – wrażliwy, opiekuńczy, zawsze blisko.

Ona zmagała się z chorobą szpiku. Nie ukrywała tego przed nim. Oboje zdawali sobie sprawę z zagrożenia. Wiedzieli, że prędzej czy później potrzebny będzie przeszczep, że terapia może się nie powieść. Z wiarą jednak szli do ołtarza przysięgać sobie miłość na dobre i złe.

Starali się żyć normalnie. Korzystać z życia. Spotykali z rodziną i znajomymi, wyjeżdżali na wakacje. Nadszedł jednak ten dzień, nawrót choroby, zły wynik badania, który jednoznacznie wskazywał, że natychmiast należy przystąpić do przeszczepu. Zaczęły się przygotowania do podjęcia terapii.

Cztery dni przed terminem przeszczepu dowiedzieli się, że Agata jest w ciąży.  

W normalnej sytuacji, wiadomość o ciąży, to radość, pełnia szczęścia. Agata jednak miała właśnie zacząć chemioterapię, by przygotować organizm do przeszczepu. Lekarze zastanawiali się co zrobić, jeden powiedział wprost: „Powinna pani usunąć ciążę”.  Dla Agaty i Jacka, to był cios. Modlili się. Zastanawiali się, co robić. Razem postanowili, że dziecko się urodzi. Odsunęli „chemię” i leczenie na kilka miesięcy. Ryzykowali życie Agaty, ratowali dziecko. Zaczęła się walka o życie.

Córeczka przyszła na świat dwa miesiące przed terminem, zupełnie zdrowa. Lekarze przyspieszyli poród, żeby jak najszybciej zająć się Agatą. Po przeszczepie na początku nic nie wskazywało na komplikacje. Mieli nadzieję, że będzie dobrze…

Telefon zadzwonił rano. Jacek podniósł słuchawkę: „Jeśli chce Pan się pożegnać z żoną, proszę przyjechać. Już nic nie możemy zrobić”. Miał pretensje do Boga. Ale przypomniał sobie spokój i pokorę Agaty. „Ona nigdy nie miała pretensji do Boga za swoją chorobę. Dziękowała Mu za każdy dzień życia.

Scena 2: Oto ja Służebnica Pańska

Agata Mróz, nasza przepiękna „złota” siatkarka zmarła 4 czerwca 2008 roku.

Pogrzeb odbył się w pierwszą rocznicę ślubu. Zamiast wieńca, Jacek kupił wiązankę – taką, jaką mieli na ślubie. Kupił też różyczkę od małej Lilki. I nie na cmentarzu ale pod obrazem Matki Bożej złożyli kwiaty. Tak jak robią nowożeńcy.


Maryjo, miej w opiece wszystkie matki, które z różnych powodów stają na granicy decyzji o urodzeniu dziecka, daj im siłę aby podjęły ryzyko tak jak Ty to zrobiłaś zgadzając się na urodzenie Jezusa. Niech każda matka ma odwagę powiedzieć: nich mi się stanie, niech przyjmie wolę Bożą i bez względu na konsekwencje wybierze życie.



 

Scena 1: Oto poczniesz i porodzisz syna

Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?


Scena 3: Pełna łaski

Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas