Scena 25: Wiara czyni cuda

Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy!

Cokolwiek by się nie działo – czwartkowe popołudnia są dla nich. Spotykają się zawsze w tym samym miejscu. Już nawet Pani kelnerka wie która, co zamówi. Najpierw z rumieńcem na twarzy opowiadały o randkach, potem o zaręczynach. Po kilku latach głównym tematem było przygotowanie do ślubu. Ostatnio mówią o ciążach i dzieciach. I to był ten moment, kiedy Ani co chwilę coś w czwartek wypadało. A to nadgodziny w pracy, a to lekarz…

Ania po prostu nie była w stanie słuchać o kolejnych dzieciach, o pierwszych ząbkach czy okrzykach „mamo”. Tak bardzo chciała zostać mamą, a nie mogła. Teraz już to wiedziała. Wcześniej cały czas żyła nadzieją: jeździła po całej Polsce na wizyty u kolejnych lekarzy, wydawała z mężem ogromne sumy na leczenie.

Poczucie bycia gorszą. Totalna bezsilność. A jednocześnie tak ogromne pragnienie dziecka. – Czemu te, które nie chcą dzieci zachodzą w ciąże? A ja nie mogę go mieć? – krzyczała do Boga z pewną pretensją. Nie mogła się z tym pogodzić. Do pewnego momentu.

Scena 25: Wiara czyni cuda

W pochmurny jesienny dzień wracała do domu. Zrezygnowana zatrzymała się przy wystawie z ubrankami dla dzieci. Już bez żalu, bez pretensji, bez nadziei. Obok stanęła starsza Pani, uśmiechnęła się i zagadnęła:

– Każda mama się tu zatrzymuje.

– Ja nigdy nie będę mamą. Nie mogę mieć dzieci – odpowiedziała smutno Ania.    

– Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Jedź do Matemblewa – powiedziała kobieta i poszła.

W Gdańsku Matemblewie jest Dom Samotnej Matki. Po co miałaby tam jechać? Okazało się, że w Matemblewie jest też Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej… Anna pojawiała się tam prawie codziennie. Przez kilka miesięcy. Czuła, że to jej pomaga. Psychicznie zaczęła odżywać. Wyciszyła się, jakby ukoiła ból i smutek. I… po pół roku zaszła w ciążę!

Cud – mówią lekarze. Niemożliwe – mówią specjaliści. – A jednak! Przecież dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. A Maryja podpowiada mu do ucha, gdzie czynić cuda – uśmiecha się Ania, mama 4 miesięcznej dziewczynki. Nie ma czasu na dłuższą rozmowę, bo… ucieka na babskie spotkanie. Przecież dziś czwartek.


Maryjo, która byłaś Matką dziecka w cudowny sposób poczętego, miej w swojej opiece wszystkie kobiety, które pragną dziecka. Daj im siłę, aby nie ustawały w wierze, że wszystko jest możliwe, jeśli tylko zaufa się Panu, tak jak Ty to zrobiłaś. Matko Boża Brzemienna, bądź blisko zrozpaczonych i zrezygnowanych, wyproś im łaskę spokoju i przyjęcia woli Bożej.



Scena 24: Trwali na modlitwie

Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego


Scena 26: Jak dobrze Twym dzieckiem być!

W Jej ramionach znajdziesz spokój i uchronisz się od zła


Scena 24: Trwali na modlitwie

Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego

Klasy pierwsze Liceum Ogólnokształcącego mają ślubowanie. W Katedrze. Sam biskup udzieli im specjalnego błogosławieństwa, na rozpoczęcie nowej szkoły i nowego roku szkolnego. Młodzież (wśród nich mój syn) nieco zawstydzona, wszyscy zajmują ostatnie ławki, choć ksiądz zachęca:

– Podejdźcie bliżej, do przodu.

Nikt jednak się nie przesiada, każdy patrzy na innych, bo to jednak trochę obciachowe, takie przesiadanie się, może ktoś inny ruszy, może uda się zostać na miejscu, może ksiądz się ogarnie i przestanie się czepiać i wywoływać.

Zaczyna się Msza św. Uśmieszki i irytująco głośny szept nadal trwają, a nawet się nasilają. Przychodzi mi do głowy myśl:  

– Ach ta dzisiejsza młodzież, oczywiście nie wiedzą, po co tu przyszli.

Może zwrócić im uwagę? Może wtedy chociaż inni skupiliby się na mszy? Msza trwa nadal, biskup zaczyna czytać ewangelię: "Nie wlewa się młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki się psują. Raczej młode wino wlewa się do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje".

Scena 24: Trwali na modlitwie

Robi się jakaś dziwna cisza, biskup zaczyna mówić homilię, wyjaśnia:

– To Wy jesteście tym młodym winem, młode wino jest pełne energii. Zachodzą w nim procesy fermentacyjne… Ono buzuje…

– Jego siła i świeżość rozsadza stare bukłaki. Do Was należy świat. Jesteście solą ziemi i światłem świata. To wy macie zarażać świat radością. Pokażcie, że chrześcijanie, to ludzie radości, energiczni, chcący zmieniać świat na lepsze. To od Was wszystko zależy. Nie bójcie się zawsze iść do przodu. Waszym Mistrzem jest Chrystus, taka jest dla Was Nowina. Idźcie w ten nowy rok szkolny z radością i nadzieją! Wszystko będzie dobrze!

Kończy się homilia, kończy się też już Msza Święta. Biskup i wszyscy księża wstali, młodzież wstała, śpiewamy na zakończenie „My chcemy Boga”. Koniec pieśni. Celebransi wyszli do zakrystii… a młodzież nadal stoi. Nikt nic nie mówi, nikt się nie śmieje, nie szepcze, nikt nie wychodzi, nawet nikt się nie rusza. Oni tak tylko w ciszy stoją (trwają). Łzy ciekną mi po policzkach…

Jednak wiedzą, po co przyszli. Młode wino w nowych bukłakach.


Maryjo, która trwałaś na modlitwie z apostołami, która wspólnie z nimi tworzyłaś Kościół odrodzony po Zmartwychwstaniu Jezusa, zanoś prośby do Ducha Świętego za polską młodzież. Aby zawsze oświecał ich umysły i pomagał im budować piękną przyszłość, zarówno dla nich, jak i dla całej Naszej Ojczyzny.


Scena 23: Wziął ją do siebie

I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie


Scena 25: Wiara czyni cuda

Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy!



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas