Znamy datę beatyfikacji Carlo Acutisa – nastolatka z Włoch

Zmarły zaledwie 14 lat temu włoski nastolatek Carlo Acutis będzie beatyfikowany 10 października w Asyżu - poinformował arcybiskup tego miasta. To był jeden z najszybszych procesów beatyfikacyjnych ostatnich lat.

Polub nas na Facebooku!

Znamy datę beatyfikacji Carlo Acutisa - nastolatka z Włoch
Zmarły zaledwie 14 lat temu włoski nastolatek Carlo Acutis będzie beatyfikowany 10 października w Asyżu - poinformował arcybiskup tego miasta. To był jeden z najszybszych procesów beatyfikacyjnych ostatnich lat.

To przepiękne, że wiadomość o wyznaczonej dacie jego beatyfikacji nadchodzi w czasie, gdy Kościół obchodzi uroczystość Bożego Ciała. Przecież młody Carlo wyróżniał się swoją miłością do Eucharystii, którą nazywał “swoją autostradą do nieba”

powiedział ogłaszający datę abp Sorrentino, metropolita Asyżu.

Zgodnie z jego zapowiedzią beatyfikacja rozpocznie się 10 października o godz. 16 w bazylice św. Franciszka z Asyżu, do którego wielką pobożność miał Sługa Boży Carlo Acutis i gdzie jest pochowany. Już ponad rok temu, w związku z kończącym się już procesem beatyfikacyjnym przeniesiono jego trumnę do górnego kościoła. Wówczas też okazało się, że jego ciało nie uległo rozkładowi od 2006 r., kiedy to Carlo zmarł.

Uroczystościom będzie przewodniczył prefekt watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu.

Proces beatyfikacyjny młodego nastolatka z Włoch od początku przebiegał w bardzo szybkim tempie. Na szczeblu diecezjalnym rozpoczął się w Mediolanie w lutym 2013 r. – 7 lat po śmierci Carlo. Zgromadzony wówczas materiał trafił do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w 2016 r., a już w 2018 r. papież podpisał Dekret o heroiczności cnót Carlo Acutisa. Wystarczył nieco ponad rok, by zdążyły się zebrać komisje badające autentyczność cudu za jego wstawiennictwem i już 23 lutego 2020 Franciszek zatwierdził go oficjalnie. Właśnie ten ostatni akt oznacza zakończenie procesu beatyfikacyjnego i możliwość wyznaczenia daty i miejsca tej uroczystości.

Niezwykłe tempo przebiegu tego procesu wynikło częściowo z tego, jak szybko sława i przekonanie o świętości młodego programisty rozprzestrzeniała się w świecie. – Już od chwili jego śmierci ludzie zaczynali przyzywać jego wstawiennictwa w swoich modlitwach – mówi w wywiadach mama Carlo Acutisa. Podaje przykład kobiety chorej na nowotwór, która przybyła na jego pogrzeb i już wtedy modliła się o uzdrowienie. Została uzdrowiona. Podobnie inna kobieta, która przyzywała wstawiennictwa Carla modląc się o dziecko – również została wysłuchana. – Jego modlitwa zaowocowała w życiu wielu ludzi, wielu osobom on pomógł zbliżyć się do Boga – mówi Antonia Salzano.

Cud, który przesądził o zakończeniu jego procesu beatyfikacyjnego wydarzył się w Brazylii i dotyczył także młodego chłopaka. Zdiagnozowano u niego genetyczną chorobę trzustki o szybkim przebiegu, zagrażającym życiu. Zaprzyjaźniony z rodzicami tamtego chłopca kapłan zaproponował odmawianie nowenny do Carlo Acutisa. Po trzech dniach chory chłopiec poprosił o jedzenie a po kilku tygodniach okazało się, że jego trzustka jest całkowicie zdrowa. Kolejne komisje lekarskie potwierdziły niewytłumaczalny naukowo charakter tego wydarzenia.

Także szef wydziału spraw kanonizacyjnych kurii w Mediolanie ks. Ennio Apeciti przyznaje, że przekonanie o świętości tego chłopaka rozprzestrzeniało się w świecie niezwykle szybko. – Nazwałbym to nawet tajemniczą tajemniczą eksplozją opinii o jego świętości, tak, jak gdyby komuś bardzo zależało na tym, by pokazać życie tego chłopaka. Rzeczywiście, w jego życiu wydarzyło się coś wielkiego i ja przed tym klękam – powiedział w jednym z wywiadów ks. Apeciti.

Carlo Acutis zmarł w październiku 2006 r. na ostrą białaczkę limfatyczną, zdiagnozowaną u niego zaledwie 2 miesiące wcześniej. Był niezwykle uzdolnionym informatycznie chłopakiem, zafascynowanym… Eucharystią. Do I Komunii świętej przystąpił, za specjalną zgodą, mając zaledwie 7 lat i od tamtej pory nie opuścił ani jednej Mszy św. Spowiadał się co tydzień. Wszystkich starał się zarazić swoją wiarą w obecność żywego Jezusa w Eucharystii. Właśnie dlatego fascynował się także cudami eucharystycznymi. Informacje o nich kolekcjonował przez kilka lat, ostatecznie zamieniając w informatyczny katalog o nich. Na podstawie jego pracy Watykan zorganizował potem wielką wystawę o Cudach Eucharystycznych, która gościła na wszystkich kontynentach. “Im więcej Eucharystii przyjmujemy, tym bardziej stajemy się podobni do Jezusa. To nasz przedsmak Nieba na ziemi” – napisał na swojej stronie internetowej.

Po diagnozie białaczki wszystkie swoje cierpienia ofiarował za papieża i Kościół, a jego mama podkreśla, że całą chorobę i umieranie znosił ze spokojem i uśmiechem, nigdy nie narzekając. – Tuż przed śmiercią powiedział mi: Mamo, umieram szczęśliwy, ponieważ nigdy nie zmarnowałem ani minuty mojego życia na rzeczy, które nie podobają się Bogu” – wspomina Antonia Salzano w rozmowie z portalem Chiesa di Milano.

Jako przykład świętości możliwej także dla współczesnej młodzieży wymienił go papież Franciszek w swojej adhortacji “Chrtistus Vivit”.

Anna Druś, CNA/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Św. Antoni nad miastem Padwa czyli obchody odpustowe w czasie epidemii

Zamiast tradycyjnej procesji z relikwiami i figurą św. Antoniego - która nie mogła przejść przez Padwę z powodu trwającego stanu epidemii - relikwie i figurę załadowano na pokład helikoptera, aby Święty mógł błogosławić wiernym z góry. W tym roku tradycyjny odpust ku czci św. Antoniego miał w jego włoskim mieście inny przebieg niż zwykle.

Polub nas na Facebooku!

Św. Antoni nad miastem Padwa czyli obchody odpustowe w czasie epidemii
Zamiast tradycyjnej procesji z relikwiami i figurą św. Antoniego - która nie mogła przejść przez Padwę z powodu trwającego stanu epidemii - relikwie i figurę załadowano na pokład helikoptera, aby Święty mógł błogosławić wiernym z góry. W tym roku tradycyjny odpust ku czci św. Antoniego miał w jego włoskim mieście inny przebieg niż zwykle.

Zwykle już 12 czerwca w sanktuarium św. Antoniego w Padwie gromadzą się niezliczone tłumy wiernych. W tym roku wierni również się pojawili, ale z powodu stanu epidemii – nie tak licznie jak zwykle. Mniej liczna była wieczorna procesja z dzielnicy Arcella, dziś znajdującej się w Padwie, a w czasach Antoniego będąca przedmieściami miasta. To tam zatrzymał się bardzo ciężko chory święty, za wszelką cenę chcący dostać się do swego klasztoru. Nie udało się, tutaj zmarł i od tej pory co roku w nocy z 12 na 13 czerwca wierni “odprowadzają” go w tej niezwykłej pośmiertnej procesji.

W sobotę, w dniu wspomnienia inaczej wyglądało też samo sanktuarium. Przecież jeszcze 2 miesiące temu nieopodal znajdowało się lokalne epicentrum epidemii koronawirusa, więc i wiernych jest dziś mniej niż co roku. Aby mogli zachować bezpieczne odległości od siebie odprawiono aż 8 Mszy św., po każdej z nich dezynfekując Sanktuarium. Wyznaczono też sporo miejsc na zewnątrz.

Bałam się, że nie będę mogła w tym roku przyjechać, do niedawna nie można przecież było w ogóle podróżować po kraju. Ale jestem tu i wydaje mi się to jak sen. Widać różnicę między tym, co dziś, a tym, jak święto wyglądało w latach poprzednich, nie ma tego typowego zamieszania, jest raczej cicho. Najważniejsze jednak to tu być, modlić się do świętego i być z nim

mówiła w rozmowie z agencją ACI pani Marianna, która przyjechała do Padwy aż z Palermo.

Inaczej też wygląda okolica sanktuarium. W latach poprzednich tętniąca gwarem, z licznymi punktami z pamiątkami, kawiarniami i restauracjami – dziś też jest raczej spokojna. Niektóre miejsca nie otworzyły się wcale: właściciele zbankrutowali z powodu wcześniejszych ograniczeń epidemicznych.

Temat epidemii wracał też w homiliach wygłaszanych podczas kolejnych Mszy św.

​​Właśnie w tak trudnych chwilach, jak ta, której doświadczamy, świetlisty przykład wiary i miłości wcielony przez Antonio w życie przybliża się do nas, pomagając nam przekształcić ten bolesny okres w nowe życie. Przypomina, że ​​to święto ma „niespotykany smak”, ale przesłanie patrona miasta wydaje się jeszcze bardziej aktualne i wyraziste, bo wskazuje na naszą kruchość, która może okazać się naszą siłą. Obyśmy otrzymali dziś dar prawdziwego nawrócenia serca

mówił biskup Padwy Claudio Cipolla podczas odprawianej przez siebie Eucharystii.

Jednym z takich znaków obecności świętego wśród ludu była co roku popołudniowa procesja z jego relikwiami  ulicami miasta. Nie mogła się odbyć z powodu ograniczeń epidemicznych, ale rektor seminarium postanowił i tak “wyprawić” Świętego w miasto. Figurę i relikwie zapakowano do helikoptera, który potem kilkanaście minut latał nad Padwą.

 

ad, ACI Stampa/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap