„Umarła szczęśliwa, bo wiedziała, że to nie oddzieli jej od Boga”. Enrico Petrillo o śmierci żony

"Kiedy patrzymy na życie Chiary, staje przed naszymi oczami najwyższa góra na świecie, którą tej kobiecie i matce udało się zdobyć. I myślimy sobie: ja bym tego nie potrafił. Ale Chiara też nie potrafiłaby tego zrobić. Gdybyśmy potrafili, to gdzie byłoby miejsce na moc Boga" - mówi mąż Chairy Corbelli Petrillo, Enrico.

FOT. Facebook/Chiara Corbella Petrillo - święta z sąsiedztwa

W poniedziałek mija 10 lat od śmierci Chiary Corbella Petrillo. Zmarła w wieku 28 lat, rok po narodzinach swego syna Francesca. Kiedy była z nim w ciąży, wykryto u niej nowotwór. Chiara podjęła leczenie dopiero po urodzeniu. Od czterech lat trwa jej proces beatyfikacyjny. Lubię wspominać Chiarę, bo tak przypominam sobie, jak często Pan Bóg był blisko nas i pozwalał nam dostrzegać swoją obecność. Dzięki temu dziś wiem, że jestem człowiekiem zbawionym – mówi Radiu Watykańskiemu mąż Chiary.

„Kiedy Pan Bóg do czegoś nas wzywa, to daje nam też łaskę”

Enrico Petrillo zastrzega jednak, że opisywanie jej życia w kategoriach heroizmu, moralnej integralności, nie oddaje w pełni tego, co ich spotkało. Konsekwentna i wierna była nie tyle Chiara, co Pan Bóg. Ona jedynie szła za głosem Dobrego Pasterza. Rozpoznała drogę, którą wskazywał jej Pan i szła za Nim krok po kroku – mówi Petrillo.

Kiedy patrzymy na życie Chiary, staje przed naszymi oczami najwyższa góra na świecie, którą tej dziewczynie, kobiecie i matce udało się zdobyć. I myślimy sobie: ja bym tego nie potrafił. Ale Chiara też nie potrafiłaby tego zrobić. Gdybyśmy potrafili to zrobić, to gdzie byłoby miejsce na moc Boga w naszym życiu, skoro wszystko moglibyśmy uczynić o własnych siłach. Jest czymś całkiem normalnym pytać się, jak można sobie z tym poradzić. Kiedy Bóg czegoś od ciebie oczekuje, to pytasz się, jak to zrobić. W naszym życiu są rzeczy, których nie wybieramy. I nasze doświadczenie, Chiary i moje, jest takie, że kiedy Pan Bóg do czegoś nas wzywa, to daje nam też łaskę, by móc zrobić te kroki. Inaczej byłby złym Bogiem, który pozwala ci utonąć. Tymczasem są to sytuacje, w których spotykasz Tego, który pozwala ci umrzeć szczęśliwym i iść po wodzie – mówi.

Reklama
Reklama

„Była dzieckiem Bożym aż do ostatniego tchnienia”

Enrico Petrillo przyznaje, że ma problemy z medialną obecnością Chiary, bo prowadzi to niekiedy do uproszczeń, instrumentalizacji i tworzenia fałszywych mitów na jej temat. Najboleśniej doświadczył tego w dniu, kiedy jego syn znalazł w szkolnym katechizmie opowieść o swej matce. Mało tego, że zawierała ona nieuprawnioną fabulację, to sugerowała jeszcze, że Chiara zmarła z powodu swego syna. Petrillo przyznaje jednak, że postać jego żony ma silne oddziaływanie. Docierają też do niego świadectwa o modlitwach, które zostały wysłuchane za jej wstawiennictwem. Za najbardziej paradoksalne uważa modlitwy o poczęcie i narodzenie dzieci, bo sama Chiara straciła dwoje dzieci tuż po urodzeniu, a trzecim cieszyła się tylko przez rok.

Bardziej niż uzdrowienia fizyczne, natychmiastowe i całkowite, czyli zgodne z definicją cudu, uderza mnie świadectwo o nawróceniach, które dokonały się pod wpływem Chiary. Dla mnie są to jeszcze większe cuda niż uzdrowienia. Myślę, że jednym z centralnych punktów w jej życiu jest to, że była dzieckiem Bożym aż do ostatniego tchnienia. Był to oczywiście pewien proces. To nie jest tak, że taka już się narodziła, z tą świadomością. Umarła szczęśliwa, bo wiedziała, że ani śmierć, ani cierpienie nie może jej oddzielić od Boga. I to pociąga. Też chcesz być dzieckiem Boga, chcesz umrzeć szczęśliwy. Bycie dzieckiem jest najważniejsze w jej historii – dodaje.

kh, Vatican News/Stacja7

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę