Fot. Wikipedia

„Tak Panie, Ty wiesz, że Cię… lubię”. Co wydarzyło się nad Jeziorem Tyberiadzkim?

Żeby odkryć, jaki jest ukryty przed nami właściwy sens tego tekstu, musimy zajrzeć do greckiego oryginału. Okazuje się, że ten dialog jest naprawdę ciężki dla Piotra. Jezus pyta się po grecku: „Agapas me?”. A Piotr odpowiada: „Filo se”. Nie odpowiada adekwatnie. Mówi coś innego, używa innego słówka, choć oba dotyczą miłości. Czy to specjalny zabieg świętego Jana, który napisał tę Ewangelię?

Reklama

A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje!» I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?» Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś owce moje!» Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?» Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje! Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz». To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: «Pójdź za Mną!».

J 21, 15-19

Piotr, który wraca do tego, co dawne

Pierwsza rzecz, która mnie zawsze w tym tekście urzeka, to sama sytuacja mająca tu miejsce, ale rozumiana w nieco szerszym kontekście. Piotr wraca do dawnych zajęć. Nie mogę go zrozumieć. To jest niesamowite, i to w sensie negatywnym, że ktoś mógł coś takiego zrobić! Dwa razy Jezus pokazał się apostołom jako zmartwychwstały. Dwa razy! W 21 rozdziale napisane jest, że to już trzeci raz, jak się im objawił. Dwa razy spotkali zmartwychwstałego. I co Piotr robi? Wraca do dawnych zajęć. Jeszcze wciąga swoich kolegów. Jezus im mówi: „Idźcie na cały świat, głoście ewangelię, nawracajcie, chrzcijcie, uzdrawiajcie, wyrzucajcie złe duchy”, a Piotr mówi: „Idę łowić ryby”. A jego koledzy, apostołowie, którzy to wszystko słyszeli, zamiast mu powiedzieć: „Piotrek, nie idziemy łowić ryb, tylko ewangelizować. Idziemy nawracać i chrzcić”, to odpowiadają mu: „Idziemy i my z tobą”. Tragedia. Pan Jezus daje możliwości, a oni nie robią tego, do czego zostali zaproszeni.

To jest właśnie ta granica, o której wspomniałem wcześniej. Czy oni się boją? Oczywiście, że się boją, bo jeszcze będą siedzieć czterdzieści dni zamknięci w wieczerniku. Boją się, że jak się zbliżą do tej granicy, to może z nimi stać się to, co z Jezusem, czyli ich pozabijają. Oni się boją. Ale zobaczcie, zamiast właśnie wyjść do tych granic, oni chowają się do środka. Wracają do tego, co było, do ich pierwotnego stanu – a tak naprawdę do stanu bez Boga, bez Jezusa. Tak jakby chcieli wykreślić Go ze swojego życiorysu przez to, że tak strasznie boją się wyjść.

Reklama
Reklama

Trzykrotne wyparcie się Jezusa, trzy pytania o miłość

Co robi Piotr? W momencie gdy ten człowiek – o którym nie wiedzieli, że to Jezus – pyta ich, czy nie mają nic do jedzenia, a potem łowią tyle ryb, Jan mówi: „To jest Pan”. I Piotr ubiera się (co jest śmieszne), skacze do wody i w tym ubraniu płynie. I to jest też strasznie ważne i ogromnie nam potrzebne. W greckim tekście czytamy, że on był „nagi”. Tłumacz polski napisał natomiast, że był „prawie nagi”, żeby przypadkiem nie urazić czytelnika albo tego, kto będzie słuchał Ewangelii. Był „prawie nagi” a „nagi” – to spora różnica. Więc przyjmujemy zgodnie z tekstem, że był nagi, czyli po prostu nic na sobie nie miał. Dlatego też ubiera się, żeby przed Panem Jezusem stanąć ubranym. To teza, którą nazwijmy psychologiczną.

Natomiast jest też teza mistyczna. Jakby porównać to wydarzenie do tego, co wydarzyło się w ogrodzie Eden, to Piotr na tej łódce wiedział, co zrobił. Zaparł się. Co zrobił Adam w momencie, jak zgrzeszyli z Ewą, gdy zerwali owoc? Zobaczyli, że są nadzy i ubrali się w jakieś liście. A teraz co się dzieje? Piotr, mistycznie patrząc, wie, że jest nagi, że się wstydzi, że musi się ubrać. Więc nakłada na siebie te wszystkie rzeczy, wskakuje do wody i spotyka się z Jezusem.

I wiecie, co zrobił Jezus? Zrobił najgorszą rzecz, jaką mógł uczynić dla Piotra. To, co Piotr zobaczył na plaży, to była najgorsza rzecz, jaką mógł zobaczyć. A co zobaczył? Jezusa, ogień, rybki. Teoretycznie nic. Ale teraz pomyślcie, że to przypomina plażę, na której On mu powiedział: „Pójdź za Mną” trzy lata wcześniej.

Reklama
Reklama

Ta scena jest w zasadzie powtórką tego, co już się wydarzyło. On dokładnie tak ich powołał. To znaczy powiedział im, że trzeba zarzucać sieci, i że uczyni ich rybakami ludzi. To pierwsza kwestia. Teraz Piotr mógł sobie pomyśleć: „Kurczę, spartaczyłem całe trzy lata”. I znowu jest dokładnie to samo, czyli łódka, połów ryb i Pan Jezus. Wracamy do początku.

Ale to jest pierwszy i jeszcze wcale nie najstraszniejszy wątek. Najstraszniejsze jest to ognisko. Te żarzące się węgle. Wiecie, jak często pojawia się ognisko w Ewangeliach? Dwa razy. Gdzie? Tu, na plaży, i u arcykapłana na dziedzińcu. Na tym dziedzińcu po jednej stronie za ścianą był Pan Jezus, a po drugiej było ognisko, przy którym grzał się Piotr. I tam Piotr się Go zaparł. Tam trzy razy powiedział, że Go nie zna. I znowu mamy Pana Jezusa, ognisko i Piotra.

I teraz trzeba by spróbować to sobie wyobrazić – jak to w ogóle wyglądało. Po prostu Piotr dostał takie, można powiedzieć, dwa duchowe baty. „Piotrek, przyprowadziłem cię w miejsce, gdzie cię powołałem, i zapaliłem ci ognisko, żebyś wiedział, o co chodzi”. Najgorsza rzecz, jaką Pan Jezus mógł zrobić.

Reklama

O co Jezus zapytał Piotra?

Myślę sobie o tej scenie jako o najlepszym spacerze, jaki wydarzył się na świecie. Prawdopodobnie odbyły się dwa takie spacery. Pierwszy był w Księdze Rodzaju, kiedy Adam mógł sobie chodzić z Bogiem w ogrodzie Eden – genialna sprawa, chodzić sobie z Bogiem – a druga taka scena pełna miłości to właśnie ten spacer, kiedy Jezus zaprasza Piotra. On go najpierw prawdopodobnie wyciąga spośród Apostołów. Bierze go: „Chodź, idziemy”. I potem właśnie daje mu trzeci bat. Mówi mu: „Szymonie, synu Jana”. Już nie: „Piotrze”, nie: „Skało”, nie: „ty, na którym chcę zbudować mój Kościół”, tylko wracamy do początku, czyli: „Szymonie, synu Jana”. Gorzej się nie dało.

I tu zaczyna się istota tego tekstu. Po polsku brzmi to cudownie. Jezus pyta się Piotra: „Czy Mnie miłujesz?” A on odpowiada: „Tak, kocham Cię”. I znaczna część współczesnych słuchaczy nie wie, o co tu dokładnie chodzi. Ja tak naprawdę odkryłem to dopiero w seminarium. Bo ten tekst ma w istocie trochę inną wymowę. Tu nie chodzi o to, że Jezus go pyta: „Czy Mnie kochasz?”, a Piotr Mu odpowiada: „Tak, kocham Cię”. Jak żona pyta męża: „Kochasz mnie?”, a ten na to: „Tak, kocham cię”. Okej, wystarczy.

Żeby odkryć, jaki jest ukryty przed nami właściwy sens tego tekstu, musimy zajrzeć do greckiego oryginału. Okazuje się, że ten dialog jest naprawdę ciężki dla Piotra. Jezus pyta się po grecku: „Agapas me?”. A Piotr odpowiada: „Filo se”. Nie odpowiada adekwatnie. Mówi coś innego, używa innego słówka, choć oba dotyczą miłości. Czy to specjalny zabieg świętego Jana, który napisał tę Ewangelię?

Gdybyśmy chcieli przetłumaczyć to bardzo dosadnie na polski, brzmiałoby to tak: „Piotrze, kochasz Mnie?”, na co on odpowiada: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię lubię”. I nawet nie chodzi tu o wyznanie miłości – Pan Jezus się go zapytał: „Piotrze, czy kochasz Mnie ponad wszystko na świecie?”, a on Mu odpowiada: „Tak, ja Cię lubię”. I co mu Jezus mówi? „Paś baranki moje”.

Drugie pytanie jest takie: „Czy miłujesz Mnie?” Odpowiedź: „Tak, Ty wiesz, że Cię kocham”. I znowu: „Agapas me? – Filo se”. I potem mamy właśnie tę trzecią wymianę zdań, która nie wybrzmiewa w pełni w języku polskim: „Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?» [tutaj tłumacz zmienił słowa]. Zasmucił się Piotr, że po raz trzeci powiedział mu: «Czy kochasz Mnie?» i rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham»”.

Dlaczego Piotr się zasmucił?

Za trzecim razem pyta się go Jezus: „Fileis me?”, a on Mu odpowiada: „Filo se”. I to jest ten żal Piotra. To nie jest żal o to, że Jezus trzy razy zapytał go o to samo. Nie, Jezus zapytał się go dwa razy o to, czy kocha Go miłością nadprzyrodzoną, największą na świecie, a on mówił, że tylko Go lubi. I teraz, za trzecim razem, Jezus zapytał się go: „Piotrze, czy ty Mnie lubisz?”. A on się zasmucił i powiedział: „Panie, Ty wszystko wiesz. Ty wiesz, że na ten moment, jak tu stoimy i rozmawiamy, ja Cię tylko lubię”.

To jest pytanie, które strasznie boli mnie jako księdza, i myślę, że powinno boleć wszystkich ludzi. Bo Pan Jezus pyta się mnie codziennie, czy ja Go kocham miłością pełną, ostateczną, a ja Mu mówię: „Panie Jezu, wiesz co? Ja jako ksiądz Kacper Cię lubię”. Dzisiaj przed Wami i przed sobą samym zdaję sobie sprawę, ile jest takich dziedzin, w których kocham Go miłością bezgraniczną, a ile takich, gdzie tylko Go lubię.

Żeby nauczyć się prawdziwej miłości, muszę sobie właśnie najpierw odpowiedzieć na to pytanie: czy ja Go kocham miłością pełną, ostateczną, czy ja Go tylko lubię.

Oczywiście, mogę Go lubić, i On powie mi: „Paś baranki moje” i to jest najlepsza odpowiedź dla mnie. Ja Go tylko lubię, a On mi daje te baranki, te owieczki – wszystko mi daje. Ale czy ja rzeczywiście potrafię Go pokochać taką miłością, która przekracza wszystkie granice? Żeby w ogóle zrozumieć to „Agapas me? Fileis me?”, musimy sięgnąć do tych greckich słówek, i do tego za chwilę wrócimy. Przy tej analizie powróci nam postać Chiary. Ona jest w tym kontekście po prostu idealna.

Cztery rodzaje miłości

Próbowałem przeczytać dwie książki o niej: „Przyszliśmy na świat, by nigdy już nie umrzeć” oraz „Chiara Corbella Petrillo w opowieściach świadków” w takiej perspektywie, żeby pokazać Wam, jak ta miłość w niej zadziałała. Język grecki ma cztery określenia miłości. Język polski ma tylko jedno. Miłość to miłość. U Greków są cztery terminy, w tym dwa występujące w Ewangeliach. Chiara – pewnie nie wiedząc o tym, a może świadomie, tego nie wiem – wykorzystała te cztery rodzaje miłości. I uwaga, nie tylko wprowadziła je w życie, ale do samej śmierci się ich trzymała. Teraz będziemy omawiać je po kolei, zastanawiając się: Czy ja potrafię tak kochać? Czy umiem kochać tylko na jeden sposób, a może na dwa lub trzy? A może jestem taki fantastyczny, że potrafię kochać na cztery sposoby? Może jest ktoś, kto potrafi tak kochać, ale naprawdę ciężko mi powiedzieć, ilu jest takich ludzi na świecie.

Fragment książki ks. Kacpra Nawrota „Więcej aniżeli ci. Rekolekcje wielkanocne. Ideał miłości”


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę