Siostry oddają grunty klasztorne, by uratować miasto przed podtopieniami

Nietypową decyzję podjęły siostry Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa w Nowym Orleanie. Za zaledwie 1 dolara wypożyczą miastu grunty swojego konwentu, by na ich terenie zbudować park, który będzie pełnił funkcję zbiornika wodnego. Miliony litrów wody sztormowej i deszczowej będą gromadzić się tam w wolno schnącym jeziorze, co ocali miasto przed podtopieniami.

Polub nas na Facebooku!

Nowy Orlean jak i cały stan Luizjana to szczególnie podatne na ataki huraganów miejsca. W 2005 roku huragan “Katrina” spowodował jedną z największych klęsk żywiołowych we współczesnej historii Stanów Zjednoczonych, zalał wodą ok. 80 proc. Nowego Orleanu. Przez ostatnie 20 lat miasto nawiedziło 28 huraganów, z czego 2 z nich miały miejsce tylko w ostatnich dwóch tygodniach.

W ostatnim czasie władze Nowego Orleanu zainicjowały projekt, mający pomóc uporać się miastu z podtopieniami, które powodują sztormy i ulewne deszcze wywołane huraganami. Jak się okazało, bohaterkami projektu są siostry zakonne, ze Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa.

O pomyśle nad ten projekt opowiedziała dziennikowi New York Times siostra Barbara Hughes. W sierpniu w 2005 roku w klasztorze józefitek mieszkało 40 sióstr. W wyniku huraganu Katrina klasztor został kompletnie zalany wodą i odratowanie go pochłonęło ponad milion dolarów. Rok później, zanim siostry zdążyły wrócić do klasztoru, piorun uderzył w dach budynku i spłonęło w nim trzecie piętro, a woda zrzucona przez helikopter gaszący pobliski pożar, zniszczyła dodatkowo kolejne piętro budynku. Klasztoru nie udało się go odbudować. – To było jak patrzenie, jak umiera ktoś, kogo kochasz – wspomina siostra Hughes.

Siostry przeniosły się do innej placówki, a terenami klasztornymi zainteresowali się deweloperzy. Chcieli odkupić tę ziemię, wypompować wodę i wybudować domy. Teren jest jednak na tyle podmokły, że postanowiono go wykorzystać na zatrzymanie nadmiaru wody. Na pomysł ten wpadł David Wagonner, architekt, który zainspirował się holenderskim pomysłem na poradzenie sobie z podtopieniami. Zwrócił uwagę, że Holendrzy zamiast walczyć z wodą, stwarzają warunki, aby jej nadmiar przejęły jeziora i rezerwuary.

Siostry józefitki zaoferowały, by ich konwent i należące do niego pobliskie tereny przebudować na park, pełniący funkcję zbiornika wodnego. Park Mirabeu Water Garden będzie w stanie zaabsorbować miliony litrów sztormowej wody w wolno schnącym jeziorze, ponieważ klasztor położony jest bardzo nisko i przez wiele lat zbierał tu nie tylko wodę deszczową. Jest to ogromna przestrzeń, teren ma aż 10 ha powierzchni – to jedna z największych działek prywatnych w całym Nowym Orleanie. Wokół parku powstaną domy mieszkalne. Jak powiedział architekt David Wagonner, w parku zostaną posadzone lubiące wodę gatunki drzew. – Projekt ten wpłynie na zwolnienie procesu podmakania miasta – powiedział Wagonner.

Dziś sióstr józefitek jest w klasztorze zaledwie kilka, ale mimo to jest w nich wielka determinacja do niesienia pomocy. Co ciekawe zdecydowały się oddać miastu teren klasztoru w dzierżawę, za symboliczną opłatę 1 dolara rocznie, wyjaśniając to mottem swojego zgromadzenia “Aby byli jedno” i przypominając, że ich charyzmatem jest bycie wśród ludzi, że chcą być “dobrymi sąsiadami”. Mają też nadzieję, że park stanie się dla wielu osób miejscem gorliwej modlitwy. Znajdzie się w nim też miejsce na pomnik upamiętniający zgromadzenie.

Siostra Hughes zauważa także, że ten teren jest naznaczony życiem wielu ludzi, którzy tu przychodzili, pracowali, uczyli się. – Jest w tym pewna świętość – uważa józefitka. W tekście New York Times wskazuje, że park będzie nowym miejscem schronienia dla miasta, podobnie jak kiedyś był nim klasztor.

 

os, KAI, New York Times/Stacja7

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



ZE ŚWIATA

Kielich ostrzelany przez ISIS pokazywany w hiszpańskich kościołach

W ramach starań o upamiętnienie i modlitwę za prześladowanych chrześcijan, kilka kościołów z hiszpańskiej diecezji Malaga wystawi podczas Mszy świętych kielich, którego dżihadyści używali, aby strzelać do celu. - Nie wyobrażali sobie, że zostanie on ponownie poświęcony i zabrany do wielu części świata, aby odprawiać Mszę w jego obecności - powiedziała Ana María Aldea z organizacji charytatywnej, która sprowadziła kielich.

Polub nas na Facebooku!

Kielich został uratowany z kościoła katolickiego w mieście Qaraqosh na równinie Niniwy w Iraku i przywieziony do diecezji w Maladze przez papieską organizację charytatywną Aid to the Church in Need (ACN), aby pokazywać go podczas Mszy św. za prześladowanych chrześcijan. – Ten kielich był używany przez dżihadystów, aby strzelać do celu. Nie wyobrażali sobie, że zostanie on ponownie poświęcony i zabrany do wielu części świata, aby odprawiać Mszę w jego obecności – wyjaśniła Ana María Aldea.

Celem pokazywania kielicha podczas Mszy świętych jest zwrócenie uwagi na, istniejące od początku Kościoła, prześladowania religijne, których również dzisiaj doświadcza wielu chrześcijan. – Kiedy widzisz ten kielich z wejściem i wyjściem kuli, wtedy stajesz się świadomy prześladowań, jakich chrześcijanie doświadczają w tych miejscach – dodała.

Kielich będzie w diecezji Malaga do 14 września, natomiast pierwsza Msza z tym kielichem została odprawiona 23 sierpnia w parafiach San Isidro Labrador i Santa María de la Cabeza w miejscowości Cártama.

Kiedy Państwo Islamskie, znane również jako ISIS, zaatakowało północny Irak w 2014 roku – w tym także równinę Niniwy gdzie znajduje się wiele miast z większością chrześcijańską – ponad 100 tysięcy osób musiało uciekać z powodu zagrożenia życia. Bojownicy ISIS zniszczyli wiele chrześcijańskich domów i firm, a niektóre kościoły zostały zniszczone lub poważnie uszkodzone.

 

kh, CNA/Stacja7

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap