Piłkarz z wizerunkiem Jezusa na plecach. „Wiara jest dla mnie wszystkim”

"Jeśli nie wierzysz w Boga, nie wierzysz w nic. Być może ktoś będzie patrzeć na mnie krytycznie z powodu tego tatuażu, ale ja naprawdę jestem wierzący" - przyznaje Pasqual Mazzocchi, 26-letni piłkarz, który na plecach ma wytatuowany wizerunek Jezusa.

fot. pakomazzocchi_seven/instagram.com

Pasqual Mazzocchi to 26-letni włoski piłkarz występujący na pozycji obrońcy w US Salernitana. Swój awans do najwyższej klasy rozgrywek ligowych we Włoszech zawdzięcza ciężkiej pracy i wytrwałości.

Piłkarz uwielbia tatuaże. Są dla niego symbolicznym odzwierciedleniem tego, co najważniejsze. Dlatego też na jego plecach znajduje się obraz przedstawiający Jezusa w koronie cierniowej. Jak zaznacza Bóg odgrywa w jego życiu znaczącą rolę. „Wiara jest dla mnie wszystkim” – przyznał w wywiadzie dla jednego z włoskich magazynów internetowych.

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez PASQUALE MAZZOCCHI (@pakomazzocchi_seven)

Reklama
Reklama

Jeśli nie wierzysz w Boga, nie wierzysz w nic. Być może ktoś będzie patrzeć na mnie krytycznie z powodu tego tatuażu, ale ja naprawdę jestem wierzący. Wierzę ja, wierzy moja rodzina i wierzy moja żona. Szanuję wszystkich, ale od innych oczekuję również tego samego” – dodał.

„Kiedy umarł, razem z nim odeszła też jakaś część mnie”

Jednak to nie jedyny tatuaż, który tak wiele dla niego znaczy. Pasqual na piersi, tuż obok serca ma wytatuowany wizerunek małego chłopca. „To mój przyjaciel, któremu zadedykowałem gol zdobyty w meczu z Empoli” – tłumaczy 26-letni piłkarz.

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez PASQUALE MAZZOCCHI (@pakomazzocchi_seven)

Reklama
Reklama

„Kumpel z dzielnicy, z którym razem dorastałem. Byliśmy nierozłączni” – dodaje. „Niestety, w wieku 9 lat zmarł z powodu zapalenia opon mózgowych i od tamtej pory nie ma dnia, żebym go nie wspominał. Dzisiaj często dzieciaki mówią do siebie per brachu, ale on naprawdę był dla mnie jak brat. Kiedy umarł, razem z nim odeszła też jakaś część mnie. To, co mówię, może wydawać się frazesem, ale zapewniam, że nim nie jest. I jeśli zdecydowałem się na tę ścieżkę kariery, zawdzięczam to również jemu – przekonuje Mazzocchi .

pa, Aleteia.pl/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę