Apel do UE: natychmiast zabierzcie uchodźców z Lesbos!

Wzywamy do natychmiastowej ewakuacji obozów dla uchodźców na wyspach greckich, aby zapobiec katastrofie! - piszą do szefów Unii Europejskiej przedstawiciele 200 organizacji charytatywnych, w tym Caritas Europe w apelu wysłanym 24 marca. Na greckich wyspach stłoczonych jest 42 tys. uchodźców, którzy nie są w stanie obronić się przed pandemią.

Polub nas na Facebooku!

Apel podpisało w sumie 200 organizacji charytatywnych prowadzonych przez wyznawców różnych religii, w tym Kościoła katolickiego, ewangelickiego, społeczności żydowskiej i muzułmańskiej.

Swoje wezwanie argumentują dramatyczną sytuacją, w jakiej znajdują się uciekinierzy wojenni mieszkający w obozach na greckich wyspach, zwłaszcza na Lesbos. Piszą, że osoby stłoczone w tych obozach nie są w stanie przestrzegać elementarnych choćby zasad chroniących przed rozprzestrzenianiem się epidemii, takich jak mycie rąk czy zachowywanie metrowych odległości od innych. – W obozie Moria na Lesbos na jeden kran z bieżącą wodą przypada aż 1300 osób. Brakuje prądu, opieki medyczne i edukacji. Najbardziej cierpią dzieci – przypomina Caritas Europe podpisana pod apelem. “W tych przerażających warunkach nie ma nadziei na powstrzymanie tam epidemii” – czytamy w apelu skierowanym do władz Unii Europejskiej oraz do premiera Grecji.

“Czas ma zasadnicze znaczenie. Wzywamy do podjęcia działań nadzwyczajnych w celu zagwarantowania zdrowia i bezpieczeństwa osób ubiegających się o azyl, lokalnej ludności i pracowników pomocy humanitarnej na wyspach” – piszą dodając, że “poradzenie sobie z tym kryzysem leży w możliwościach UE”.

„Domagamy się, aby powszechne prawo człowieka do ubiegania się o azyl i zagwarantowane mu przez Europejską Kartę Praw Podstawowych zostało niezwłocznie przywrócone i utrzymane w mocy. Obejmuje to przyjmowanie wniosków o azyl i rozpatrywanie ich w uczciwy sposób, bez karania osób przekraczających granice” – piszą.

Tymczasem Grecja już 1 marca przestała przyjmować wnioski o azyl od uchodźców. Dziś pojawiły się doniesienia o tym, że w obozie Moria na Lesbos zmarła pierwsza ofiara zarażenia koronawirusem.

ad, Crux Now/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Koronawirus dotarł do Medjugorie

W miejscu prawdopodobnych objawień Matki Bożej w Medjugorie odnotowano pięć przypadków zarażenia koronawirusem, wszystkie wśród stałych mieszkańców tutejszego sanktuarium. Zarażeni to dwaj franciszkanie oraz trzy siostry w pobliskim klasztorze

Polub nas na Facebooku!

O przypadkach zarażenia poinformowała chorwacka Informacyjna Agencja Katolicka IKA, którą z kolei zawiadomił przełożony hercegowińskiej prowincji franciszkańskiej. Chorzy pozostają pod opieką zespołu medycznego, a wszystkie działania są podejmowane w porozumieniu z władzami cywilnymi i służbą zdrowia.

Według o. Miljenko Šteko zdecydowano w porozumieniu z wizytatorem apostolskim abp. Henrykiem Hoserem, że prowincja będzie nadal zapewniać opiekę duszpasterską nad parafią.

Jeden z zarażonych zakonników o. Tomislav Pervan, posługujący w Medjugorju od 7 lat, wydał oświadczenie, w którym oznajmił, że stwierdzono u niego pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa w jego organizmie. Powiadomił o tym swych współbraci i całą wspólnotę parafialną w tej hercegowińskiej wiosce 29 bm. w liście na utworzonej niedawno stronie hercegovackiportal.com . Jednocześnie zaznaczył, że według lekarzy jego organizm przezwyciężył wirusa i nie ma niebezpieczeństwa pogorszenia się jego stanu zdrowia.

“Jak może pamiętacie, w środę 25 marca rano wspomniałem, abyśmy się modlili za papieża, który też jest zagrożony [wirusem], ale poleciłem także swoje potrzeby waszym modlitwom. Niektórzy uznali, że coś jest nie w porządku” – napisał franciszkanin. Wyjaśnił, że tydzień wcześniej poczuł gorączkę, drgawki i inne objawy, typowe dla niego, gdy ma grypę. Nazajutrz utrzymywała się już tylko nieznacznie podwyższona temperatura, ale opiekująca się nim siostra zaraz zaopatrzyła go w odpowiednie lekarstwa. Sytuacja zdawała się poprawiać, chory mógł normalnie oddychać i nie wykazywał żadnych oznak, “o których tyle się teraz mówi”.

Kapłan zaznaczył następnie, że na wszelki wypadek poddał się badaniu na obecność wirusa Covid-19 i wówczas okazało się, że wynik testu jest pozytywny. Zapewnił, że w czasie swej choroby nie wychodził z domu ani nie prowadził samochodu, a jednak – zauważył – ktoś przyniósł tego wirusa do domu, w którym oprócz niego mieszka jeszcze ponad 20 sióstr. Są to w większości starsze kobiety, które spędzają tam swe ostatnie lata, trwając jednocześnie na modlitwie. “I one są zagrożone a gdyby wszystkie przeszły badania, to z pewnością liczba zarażonych byłaby wyższa” – ubolewał kapelan. Podkreślił, że “teraz wszystko jest w rękach Pana i lekarzy”.

KAI, ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap