Nasze projekty
fot. unsplash.com

Wracamy do szkół. „Czeka nas próba wzajemnego zrozumienia i wsparcia”

Większość dzieci i rodziców negatywnie ocenia naukę zdalną - wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka. Jaką lekcję powinniśmy wyciągnąć z czasu nauki zdalnej? Czy powrót do rzeczywistości szkoły sprzed pandemii jest możliwy? I wreszcie - o czym nie wolno zapomnieć rozpoczynając hybrydowy tryb nauki?

Reklama

Powrót do szkół wzbudza wiele emocji – i trudno się dziwić, bowiem szkoła ma za sobą jedną z najważniejszych od dłuższego czasu lekcji, jaką był czas nauki zdalnej. A ta oceniana jest zarówno przez rodziców jak i uczniów negatywnie. Jak wynika z badań postaw wobec nauczania zdalnego zrealizowanych na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka większość badanych negatywnie ocenia swoje zadowolenie z poziomu nauczania zdalnego (rodzice- 46%, uczniowie – 43%), mniejsza część badanych – raczej pozytywnie, zwłaszcza uczniów dobrych i bardzo dobrych (rodzice – 27%, uczniowie – 31%).

Do jakiej szkoły wracamy?

Jak mówi Marek Pleśniar, dyrektor Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, powrót do rzeczywistości szkoły sprzed zdalnego nauczania jest „na szczęście niemożliwy”. Mam nadzieję, że szkoła już będzie zawsze trochę inna – podkreśla i wyjaśnia, że pandemia otworzyła oczy na „edukację XXI wieku”, w której zaczęto wykorzystywać nową technologię w celach dydaktycznych. Zaczęliśmy doceniać możliwości XXI wieku, musieliśmy się wdrożyć do czegoś, do czego naprawdę trudno było wdrożyć nauczycieli, rodziców, uczniów, ale to już za nami i mam nadzieję, że będzie to wykorzystywane w dalszej nauce.

Pozytywny aspekt wykorzystana nowej technologii w celach dydaktycznych zauważają także rodzice. Dla kilkulatków świat technologii, zmieniających się platform edukacyjnych, okazał się nieraz prostszy niż dla rodziców. Cieszę się, że tryb nauki zdalnej naturalnie wprowadził dziecko w narzędzia takie jak sporządzanie notatek, przeszukiwanie Internetu pod kątem zadań domowych czy pierwsze prezentacje w prostym programie graficznym – wyjaśnia Anna Koźlik. To jest ważne, żeby w końcu potraktować Internet jako element naszego codziennego życia – dodaje Marcin Perfuński, tata pięciu córek – Przed pandemią większość szkół w ogóle zakazywało obecności Internetu na co dzień w szkole – obowiązuje zakaz używania smartfonów, a komputer służy tylko do spraw edukacyjnych, a to jest narzędzie, którego przecież używamy na co dzień.

Reklama
Reklama

Zaczęliśmy doceniać możliwości XXI wieku, musieliśmy się wdrożyć do czegoś, do czego naprawdę trudno było wdrożyć nauczycieli, rodziców, uczniów, ale to już za nami i mam nadzieję, że będzie to wykorzystywane w dalszej nauce.

Badania prezentują także wniosek, iż większym problemem od zdobywania wiedzy podczas edukacji zdalnej jest nabywanie praktycznych umiejętności. Jak zaznacza Marek Pleśniar, wzięcie pod uwagę tego aspektu, jest kluczowe w powrocie do szkół. Edukacja szkolna, edukacja z nauczycielem tylko w części polega na tym, że zdobywamy jakąś wiedzę. Wiedza z definicji to jest całokształt umiejętności i wiadomości człowieka – podkreślam słowo „umiejętności”. Nauka zdalna pokazała na czym polega brak nauczyciela – zauważa. Według niego najbardziej ucierpiała ta część edukacji polegająca na dawaniu informacji zwrotnej dla nauczyciela, obserwacji tego, z czym uczeń sobie nie radzi, co wymaga pomocy, dodatkowego wyjaśnienia.

O ile zdobycie czy wyszukanie informacji chociażby w Internecie nie stanowiło dla dzieci większego kłopotu, o tyle aspekt praktycznych umiejętności ucierpiał poprzez ograniczenia kontaktu z nauczycielem. To jest duża bolączka, a informacja zwrotna w tym co robimy – w pracy, w szkole, w jakimkolwiek działaniu – jest podstawą. Brak korelacji tego co robimy z jakimś wynikiem, wszystko niweczy, o to trzeba zabiegać i tzw. „wiedza” jest najmniej istotna – zaznacza. Według niego, kluczowe więc w powrocie do szkół będzie położenie odpowiedniego akcentu. Będziemy zachęcać szkoły i uczyć społeczeństwo tego, żeby wręcz przesunąć wynik na drugie miejsce a pracę wychowawczą i społeczną na pierwszy plan.

Reklama
Reklama

Uwolnić od cyberuzależnienia

Wykorzystanie nowej technologii w szkołach oraz zmierzenie się ze skutkami nauczania zdalnego stawia pytanie o cyberuzależnienia. W badaniu uczniowie i ich rodzice wskazali na zbyt długi czas spędzany przy urządzeniach elektronicznych. Według Mateusza Puchowskiego, terapeuty specjalizującego się w uzależnieniach dzieci, pytanie, jakie wysuwa się na pierwszy plan jest pytaniem o cel – czy dzieci, spędzając czas przy komputerze rzeczywiście przeznaczyły go na naukę. Wskazuje, że w swojej praktyce terapeutycznej często zauważa, że dzieci spędzały czas lekcji na grach, czatowaniu na komunikatorach, oglądaniu seriali i filmów na Netflixie, a także – oglądały pornografię. Za korzystanie ze sprzętu elektronicznego jest odpowiedzialne i dziecko i rodzic, mówimy tu o współdecydowaniu. Jeśli rodzic widzi dziecko przechodzące z pokoju do pokoju podczas lekcji z telefonem w ręku, grającego w grę, to jest pytanie po czyjej stronie jest problem, jeśli rodzic na to nie reaguje. Zwrócił uwagę także na sytuacje, gdzie rodzice, nie mają możliwości pracy zdalnej nie byli w stanie kontrolować swoich dzieci – wtedy kontrola powinna przenieść się na czas po lekcjach. Każdy, po kilku godzinach pracy przy komputerze, ma ochotę go wyłączyć, ma zwykłą, zdrową niechęć. Kiedy dziecko nagle tego nie ma, warto zainteresować się dlaczego. Młodzież jest osamotniona, przeciążona i przebodźcowana. Są non stop „online” i teraz jest bardzo ważne co w tym czasie robią. Aby temu sprostać konieczna jest ingerencja wychowawcza rodzica. 

Mateusz Puchowski zaznacza, że po odstawieniu bądź ograniczeniu dostępu do elektroniki u dziecka pojawiają się objawy tzw. zespołu abstynencyjnego – w zależności od stopnia uzależnienia objawia się on zachowaniami depresyjnymi, apatią, agresją czy skokami nastroju. Gdy stopień uzależnienia jest zaawansowany obserwujemy bardziej niepożądane reakcje – dziecko przeklina, albo nic nie mówi, rzuca klawiaturą – wyjaśnia. Podkreśla, że jeśli epizod takiego obniżonego nastroju będzie się utrzymywał dłużej niż dwa tygodnie, dziecko wymaga pomocy specjalistycznej. W ciągu 15 lat pracy nie miałem jeszcze takiego przypadku, by po dwóch tygodniach objawy nie ustąpiły. Najważniejsze jest to, żeby rodzic się nie złamał w tym ograniczeniu korzystania z komputera, dobrze jest też skonsultować się w takim przypadku z terapeutą – radzi. 

Odbudowa psychiki i relacji

Wyniki badań jednoznacznie ukazują wpływ nauczania zdalnego na pogorszenie się dobrostanu psycho-fizycznego. W zgodnej opinii uczniów i rodziców zdalna nauka raczej negatywnie odbija się na zdrowiu. Andrzej Mielecki, psycholog i psychoterapeuta podkreśla, że każda zmiana generuje stres i zarówno przejście na naukę zdalną, jak i powrót do szkół będzie sytuacją wzmożonego stresu. Wielu uczniów może się obawiać powrotu do innego sposobu przekazywania wiedzy, konfrontacji z tym, czego się nauczyli, albo właściwie czego nie nauczyli się przez ten czas – podkreśla.

Reklama

Dzieci mogą mierzyć się także z obawą utraty relacji z rówieśnikami, które trwały przed pandemią. Dla wielu z nich spotkania osobiste już stały się egzotyczne. To też bardzo zależy od tego, jak rodzice podchodzili do tego w czasie kwarantanny – jeżeli rodzice zarządzili ścisłą izolację, nigdzie nie wychodzili, z nikim się nie spotykali, to dziecko oczywiście automatycznie też będzie miało problem z odnalezieniem się wśród rówieśników. 

Dzieci mogą mierzyć się także z obawą utraty relacji z rówieśnikami, które trwały przed pandemią

Wnioski z badania potwierdzają, że znacząco osłabiły się relacje pomiędzy rówieśnikami. Co czwarty uczeń ma negatywne relacje z otoczeniem rówieśniczym. Zdalna nauka znacznie utrudnia budowanie trwałych przyjaźni. Jedynie 4% uczniów wskazuje na wzmocnienie relacji. Powiem szczerze, że mnie te cztery procenty bardzo mnie cieszą. To jest też ważna informacja zwrotna, żeby nie demonizować Internetu, tylko zobaczyć, że on też może służyć budowaniu relacji rówieśniczych. Oczywiście to jest tylko narzędzie, a nie spotkanie twarzą w twarz. Ale to pokazuje, że dzieci potrafią też szybko budować relacje poprzez Internet – podkreśla Marcin Perfuński, który od lat praktykuje także edukację domową i podpowiada, że budowanie relacji rówieśniczych jest możliwe także w domowym trybie nauki. Choć edukacja domowa to nie nauka zdalna, to są dwa różne światy, to w czasie edukacji domowej dziecko samo sobie organizuje ten czas. Nauka odbywa się bardzo szybko, potem dziecko organizując ten czas po swojemu, umieszcza w nim też relacje rówieśnicze. Staram się w rozmowach z córkami stawiać na to, żeby patrzyły na te relacje, które utrzymują na przykład w klubach tanecznych, klubach kultury, czy wśród sąsiadów, i jeżeli nie chcą z kimś utrzymywać kontaktu uczyły się też bycia asertywnymi – to jest bardzo ważne.

Nadrobić „stracony” czas?

Wszyscy rozmówcy są zgodni – ostatni miesiąc nauki w trybie hybrydowym nie powinien być nastawiony na nadrabianie braków z minionego roku. Dużym problemem jest niepotrzebna presja na wyniki i niestety jest ona popularna wśród władz oświatowych i w sporej części rodziców. Jest oczekiwanie, że dzieci wrócą i nadgonią zaległości, że teraz naprawimy różne rzeczy. Tymczasem teraz czeka nas próba zrozumienia, że wszyscy – nauczyciele, rodzice i uczniowie, bardzo ciężko razem pracowaliśmy i naprawdę nauczyliśmy przez ten rok zupełnie nowych rzeczy i one są tak ważne, nowoczesne i wpłyną na naszą przyszłość, że nawet uznajmy je za dorobek – wzywa Marek Pleśniar. 

Jest oczekiwanie, że dzieci wrócą i nadgonią zaległości, że teraz naprawimy różne rzeczy. Tymczasem teraz czeka nas próba zrozumienia, że wszyscy – nauczyciele, rodzice i uczniowie, bardzo ciężko razem pracowaliśmy i naprawdę nauczyliśmy przez ten rok zupełnie nowych rzeczy i one są tak ważne, nowoczesne i wpłyną na naszą przyszłość, że nawet uznajmy je za dorobek

Andrzej Mielecki podkreśla, że najważniejsze w najbliższym czasie jest wzajemne wsparcie, wyrozumiałość i dbanie każdy o swoją odpowiedzialność, a nie zrzucanie jej na innych, gdyż skutki pandemii dotknęły rodziców, uczniów ale także nauczycieli. To wyzwanie dla nas wszystkich i solidarnie powinniśmy postarać się stawić mu czoło. Przede wszystkim nie dobrze byłoby traktować tej sytuacji jako powrót do normalności, bo to jakieś kolejne zaburzenie – to nie jest powrót ani do tej samej szkoły, ani tych samych uczniów, ani tych samych nauczycieli, zupełnie innych rodziców. Dodaje, że ważna jest także perspektywa myślenia i nastawienie. Z punktu widzenia psychologii kryzys powinien być jednak zjawiskiem rozwojowym, więc tak naprawdę chodzi o to, żebyśmy postarali się z tej sytuacji wyciągnąć dla nas tyle, ile to będzie możliwe.

Zróbmy z tego czasu taką jedną wielką godzinę wychowawczą – wskazuje Marcin Perfuński – zadbajmy o psychikę, pogadajmy z dziećmi pobądźmy z nimi. Nie musimy przecież realizować planu w ostatnim miesiącu przed wakacjami Spróbujmy udostępnić szkołę jako przestrzeń spotkania tych ludzi, mniej postawić na nadrabianie strat edukacyjnych, bo tego mamy mało czasu, przez miesiąc niewiele można nadrobić, a można zadbać o odbudowanie relacji, dać więcej przestrzeni na na bycie ze sobą. 

Anna Koźlik zwraca uwagę, że nie należy zapominać o ciągłym towarzyszeniu i wspieraniu dziecka. Nie usuniemy spod dziecięcych nóżek kłód, stresów czy nieprzyjemnych sytuacji. Naturalnie, że chcielibyśmy. To, co zawsze w każdej sytuacji będzie odpowiednie to wspierające bycie przy dziecku. Na ile rodzic umie, ale i na ile dziecko pozwoli. Ten młody człowiek, to po prostu człowiek. Kochać, mieć cierpliwość, głęboko oddychać i jeszcze raz kochać.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę