Nasze projekty

Lewandowski: Cieszę się, że mam talent od Boga

Cieszę się, że mam talent od Boga i potrafię grać w piłkę, że zarabiam pieniądze i mogę nimi pomóc. Chcę się także rozwijać jako człowiek - mówi Robert Lewandowski w wywiadzie dla portalu Wirtualna Polska przed swoim 100. meczem w reprezentacji Polski.

W długim wywiadzie z kapitanem polskiej reprezentacji pada wiele tematów bieżących, jak i kilka dotyczących poglądów i postaw Roberta Lewandowskiego. Portal wp.pl pyta go m.in. o to, jak znosi porażki, dlaczego angażuje się w pomoc chorym dzieciom, o relacje rodzinne. 

– Po zwycięstwach też cieszę się z Anią, a po porażkach jest znacznie trudniej, bo od najbliższych oczekuje się wsparcia. Ktoś, kto nie rozumiał tego, że szukałem kontaktu z żoną, nie wie, jak wygląda życie sportowca, jak ważna jest rodzina, wsparcie, jak istotne jest poukładane życie prywatne. Siatkarze ze złotymi medalami też biegli do swoich rodzin, zabierali dzieci na podium. Ktoś, kto tego nie rozumie, myśli emocjami, a zapomina o tym, że sportowiec jest przede wszystkim człowiekiem.

Gdy dziennikarz pyta o jego zaagażowanie w pomoc dzieciom leczonym w Centrum Zdrowia Dziecka piłkarz odpowiada:

Reklama
Reklama

– W życiu są rzeczy ważne i ważniejsze. Cieszę się, że mam talent od Boga i potrafię grać w piłkę, zarabiam pieniądze i mogę pomóc. Chcę się także rozwijać jako człowiek. Wiem, że na zdrowie najczęściej nie mamy wpływu, że o wszystko możemy zadbać sami, a z chorobą się nie dyskutuje. Ciężko się patrzy na cierpienie, wiemy też, że wszystkim nie pomożemy. Nie jesteśmy w stanie naprawić świata. Jesteśmy ludźmi, mamy swoje emocje i staramy się zrozumieć, co przeżywają te dzieci i ich rodziny.

Jak Robert znosi porażki? Przyznaje, że długo odchorowywał porażkę reprezentacji w Mundialu w Rosji. Opowiada również, jak podnosił się po wcześniejszych niepowodzeniach:

– Kiedy patrzę na swoją piłkarską karierę, wiem, że miałem kilka razy wybór: walczyć dalej czy się poddać. Nigdy się nie poddałem, nie mógłbym spojrzeć w lustro i uświadomić sobie, że nawet nie spróbowałem. Gdybym za łatwo zrezygnował, straciłbym wiele w swoich oczach, to byłby dla mnie najboleśniejszy cios. Nie jestem kimś, kto uważa, że może siedzieć na kanapie i myśleć, że wszystko mu się należy. Nawet jak coś osiągnąłem, chciałem więcej, chciałem się rozwijać. Jeśli zadowolisz się tym, co masz, to staniesz w miejscu i przegrasz.

Reklama
Reklama

Przyznaje jednak, że jest tylko człowiekiem i zdarza mu się popełniać błędy. 

– Oczywiście, nie ze wszystkich decyzji byłem zadowolony, ale nigdy nie czułem wstydu. Nie zrobiłem, ani nie powiedziałem niczego takiego, po czym nie mógłbym spojrzeć drugiej osobie w oczy. A dla mnie słowa też mają znaczenie, nie uważam, że są „tylko” słowami. Czasami w emocjach powiem coś, czego szybko żałuję, szybko przeproszę. Jak każdy z nas.

Gdy dziennikarz pyta o sprawy rodzinne, o „cukierkowaty obraz medialny jego małżeństwa, opowiada o tym, że obraz ten wynika z tego, że strzegą swojej prywatności i nie opowiadają o wszystkich aspektach swojej relacji w mediach. Przyznaje jednak, że córka wniosła bardzo wiele do jego życia, także sportowego:

Reklama

– W Polsce często myśli się, że dziecko sportowca rozprasza, ale to mit. Przy dziecku łapię dystans, szybko czyszczę głowę. Nic mi nie przeszkadza, nie dekoncentruje. Proszę spojrzeć, jak na Zachodzie piłkarze szybko decydują się na dzieci. Sportowcy chcą mieć uporządkowane życie rodzinne, to na dłuższą metę każdemu służy.

 

Całość wywiadu znajduje się na stronie sportowefakty.wp.pl

 

ad/Stacja7

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite