video-jav.net

Kard. Nycz: bądźmy służebni wobec Kościoła i w Kościele

Bądźmy razem, służebni wobec Kościoła i w Kościele, który jest służebny wobec świata. Nie zaniedbujmy w sobie charyzmatu, który został nam dany - mówił dziś kard. Kazimierz Nycz podczas Mszy Krzyżma odprawianej w archikatedrze warszawskiej z udziałem kapłanów z archidiecezji.

Polub nas na Facebooku!

W homilii kard. Nycz zwrócił uwagę, że podczas święceń nowi kapłani zobowiązują się do życia w celibacie, posłuszeństwa Kościołowi, biskupom oraz do wypełniania zadań, które wynikają z kapłaństwa. – Ciągle na nowo chcemy je odnawiać, abyśmy byli jednością z biskupem, biskupami pomocniczymi, abyśmy byli jednością z Kościołem powszechnym, ale także żebyśmy byli w prawdziwej jedności z papieżem Franciszkiem – mówił.

Hierarcha podkreślił, że Wielki Czwartek parafianie będą dziękowali swoim kapłanom za konkretny wymiar kapłańskiego życia oraz modlili się za nich. – Przyjmijcie tę wdzięczność, ona jest szczera. Przyjmijcie tę wdzięczność i dołączcie do niej swoją modlitwę. Szczerą, gorącą modlitwę o nowe powołania kapłańskie i zakonne, aby Kościołowi nigdy nie zabrakło tych, którzy idą głosić Ewangelię i sprawować sakramenty święte – podkreślił.

Kard. Nycz powiedział, że w tym roku Wielki Czwartek m szczególny charakter z uwagi na przeżywany w Kościele roku Ducha Świętego. – Ducha, który umacnia naszą miłość do Pana Boga, do braci, do wiernych. Duch, który umacnia miłość do parafian, dla których jesteście pasterzami i których prowadzicie po drogach zabawienia i miłości – mówił.

Duchowny przypomniał, że Jezus został namaszczony Duchem Świętym. – Ono stało się początkiem jego mesjańskiej działalności, która zawiodła go na krzyż, a potem do zmartwychwstania dnia trzeciego – podkreślił. Jak dodał,
Hierarcha zaznaczył, że związek namaszczenia Duchem św. z kapłaństwem jest widoczny głoszeniu Słowa Bożego i w posłudze sakramentów. – Papież Jan Paweł II wielokrotnie do tego związku nawiązywał i mówił: ważne są ręce kapłana, ważne są usta kapłana, bo one wypowiadają słowa znaków sakramentalnych, słowa konsekracji mszalnych – mówił.

Zwracając się do kapłanów zgromadzonych w świątyni kard. Nycz pytał również: Czy odprawiając codzienną Mszę św. dochodząc do tego momentu szczególnego Eucharystii uświadamiamy sobie, że działamy w Duchu Świętym?

Odwołał się również do słów Jezusa „Pokój wam!”, które wypowiada w wieczerniku. – Potrzeba nam wszystkim spokoju i pokoju, postawy refleksji, mądrego dystansu do opanowania tego wszystkiego, co burzy ludzki pokój i ludzką wspólnotę – zaznaczył.

– Kiedy mówimy, że kościół jest służebny, kapłan jest służebny, kapłaństwo jest służebne to zwróćmy uwagę, że kapłan jest służebny wobec Eucharystii, wobec ludu Bożego Kościoła oraz tych wszystkich, do których jest kościół posłany – mówił. – Bądźmy razem, służebni wobec Kościoła i w Kościele, który jest służebny wobec świata. Nie zaniedbujmy w sobie charyzmatu, który został nam dany – zakończył.

KAI/ad

Stan ikony Matki Bożej Częstochowskiej jest bardzo dobry

Zakończył się doroczny przegląd konserwatorski Cudownego Obrazu Matki Bożej, zawsze odbywający się w Wielkim Tygodniu. - Stan wiekowej już Ikony, która doświadczyła w historii wiele, jest bardzo dobry - przekonują konserwatorzy. Zapewniają, że doskonale sprawdza się nowy system kontroli wilgotności i zabezpieczenie Obrazu w specjalnej kasecie. Nad przeglądem czuwają przedstawiciele Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP w Warszawie i specjalnie wyznaczeni ojcowie i bracia paulini.

Polub nas na Facebooku!

– Największym wyzwaniem jest wyjęcie Obrazu z zabezpieczającej go kasety i pierwsze oględziny, które zawsze wzbudzają niepokój, czy wszystko jest w porządku, czy nie wydarzyło się coś szczególnie niebezpiecznego – podkreśla prof. Krzysztof Chmielewski z warszawskiej ASP, który od 19 lat, wspólnie z prof. Wojciechem Kurpikiem, dokonuje konserwatorskiego przeglądu.

Konserwatorzy przypominają, że Obraz „to zmęczona, krucha i wrażliwa materia, po wielu przejściach”. – Szczególnie dużych i poważnych zniszczeń Ikona doznała w czasie II wojny, kiedy była zamurowana. Potem trwała długa walka o to, by ustabilizować warstwy zaprawy i warstwy malarskie, łącznie z powołaniem specjalnej komisji – podkreśla prof. Chmielewski.

Zauważa, że najważniejszą kwestią jest utrzymanie stałej wilgotności w bezpośrednim otoczeniu Obrazu. – Wizerunek namalowany jest na drewnianej desce a drewno pod wpływem wilgotności zmienia swoją objętość, kurczy i rozszerza się, a to przenosi się na warstwę zaprawy i warstwę malarską, które podnoszą się – wyjaśnia konserwator.

Przypomina, że to właśnie dlatego, 5 lat temu, paulini zainstalowali nowy specjalny system utrzymywania i kontroli wilgotności, który bardzo dobrze się sprawdza i sytuacja jest teraz ustabilizowana. – Niestety nie oznacza to, że odspojenia się nie pojawiają. One są, ale jest ich niewiele i są niegroźne – podkreśla prof. Chmielewski.

Konserwator wyjaśnia, że zabiegami, które w tej sytuacji są wykonywane to tzw. iniekcje czyli zastrzyki z kleju. – Wprowadza się je w miejsca, które mają tendencje do podnoszenia, ale bardzo ostrożnie i z wyczuciem – zauważa profesor. Podkreśla, że w tym roku takich iniekcji wykonano tylko cztery i to bardzo małe.

– Dzięki temu, że Obraz badają od lat te same osoby, które go doskonale znają, bardzo szybko, metodą osłuchową, mogą znaleźć ewentualne uszczerbki.
Są bowiem miejsca na Ikonie, które „dźwięczą” inaczej, ale niekoniecznie są to odspojenia. Znajomość pozwala na interwencję tam, gdzie rzeczywiście jest ona konieczna.

– Niczego nie robimy na siłę, bo każda ingerencja osłabia tę delikatną materię – opowiada prof. Chmielewski i dodaje, że „najbardziej zmęczona jest twarz Matki Bożej, Jej lewy policzek, na którym widać wiele nierówności”. – Tego całkowicie zlikwidować się nie da, bo to efekt dużo wcześniejszych i bardzo poważnych zniszczeń – podkreśla.

Zanim Obraz Matki Bożej poddany zostanie konkretnym zabiegom dokonuje się bardzo delikatnego oczyszczenia go z kurzu. Dzięki umieszczeniu go w specjalnej kasecie, znacznie zmniejszyła się jego ilość, co stanowi dodatkowy walor, bo w kurzu znajduje się wiele szkodliwych dla tego dzieła sztuki mikroorganizmów.

Konserwatorzy podkreślają, że Obraz Matki Bożej Częstochowskiej jest wyjątkowym dziełem sztuki, które „nosi w sobie i na sobie wiele śladów historii, wiele emocji i dlatego trzeba z wielką ostrożnością podchodzić do wszelkich zabiegów”.

Przy okazji konserwacji sporządzany jest specjalny raport, w którym znajdują się szczegółowe informacje o dokonanych czynnościach. Przed laty wykonane zostały rentgenogramy i badania podczerwienią, ale paulini myślą już o tym, jak wykorzystać najnowsze osiągnięcia techniki, by na nowo, metodą nieinwazyjną zbadać ten największy „narodowy skarb”. Pojawiły się również pomysły o stworzeniu bardziej nowoczesnej, komputerowej, dokumentacji Ikony.

Obraz jasnogórski jest typem Hodegeteria. Określenie to oznacza „Tę, Która prowadzi”. Wyobraża Maryję tronującą z Dzieciątkiem Jezus na lewym ramieniu. Pobożny przekaz przypisuje jego autorstwo św. Łukaszowi Ewangeliście, który miał go namalować na deskach stołu, przy którym spożywała posiłki Święta Rodzina. Ostatnie badania wskazują na jego bizantyjskie pochodzenie.

Został namalowany techniką enkaustyczną stosowaną w starochrześcijańskich obrazach. Po zniszczeniu w 1430 r., z największą starannością wykonano naprawy, zachowując wszystkie oryginalne elementy, w tym deski, na których obraz był namalowany.

Zgodnie ze zwyczajem, cudowny obraz przyozdabia się. Początkowo kosztowne klejnoty mocowano bezpośrednio do deski. Następnie był przyozdabiany w złote i srebrne blachy oraz korony. Od połowy XVII wieku cudowny wizerunek jest ubierany w sukienki wykonane z cennych tkanin, haftowane złotem i ozdobione klejnotami. Wszystkie są unikatowymi dziełami sztuki jubilerskiej.

Zwykle do zmiany sukienki wykorzystuje się czas przeglądu konserwatorskiego. Tym razem jednak tak nie było. Na Cudownym Wizerunku nadal pozostała wyjątkowo zdobna sukienka brylantowa, zwana też diamentową. Pochodząca z XVII wieku, wykonana przez brata zakonnego Klemensa Tomaszewskiego, poprawiona przez br. Makarego Sztyftowskiego, suknia brylantowa była przeznaczona na największe uroczystości i święta kościelne. Zdobiona jest klejnotami wysadzanymi głównie diamentami lub kamieniami w typie diamentów. Mieni się setkami brylantów, emaliowanych rozet, brosz, różnych zawieszeń.

Na Obrazie nadal pozostały korony papieskie „Totus Tuus”, które Ojciec Święty Jan Paweł II pobłogosławił i przekazał dla jasnogórskiego wizerunku dzień przed śmiercią, 1 kwietnia 2005 r.

Prawdziwe pochodzenie i czas powstania Cudownego Obrazu Matki Bożej wciąż pozostaje przedmiotem dyskusji specjalistów. Prawdopodobnie dzieło przywieziono na Jasną Górę 31 sierpnia 1384 roku – podarował je Paulinom, których sprowadził do Częstochowy dwa lata wcześniej, książę Władysław Opolczyk. Jednak, by łatwiej było łączyć jubileuszowe obchody, przyjmuje się, że i Paulini, i Obraz Matki Bożej, przybyli na Jasną Górę w roku 1382. Do dziś niewyjaśniona jest kwestia, czy klasztor jasnogórski był rzeczywiście, jak mówi legenda, ufundowany specjalnie dla Cudownego Obrazu.

Jasna Góra, to jedno z najważniejszych sanktuariów maryjnych na świecie. Rocznie przybywa tu ok. 4 mln pielgrzymów.

KAI/ad