video-jav.net

Bydgoszcz: obchody Światowego Dnia Osób z Zespołem Downa

„W naszym środowisku popularne jest powiedzenie, że osoby z zespołem Downa wyróżnia dodatkowy gen miłości” - powiedział Piotr Częstochowski, tata Małgosi. Część artystyczna, prezentacja filmów, dyskusja dotycząca środowiska i oferty dla osób z zespołem Downa wypełniły obchody Światowego Dnia Osób z Zespołem Downa w Dziecięcym Graffiti w Bydgoszczy.

Polub nas na Facebooku!

Czego najbardziej potrzebuje osoba z zespołem Downa oprócz wsparcia? Ksiądz dr Janusz Tomczak podkreślił, że wciąż trwa poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie wśród najbliższych, w kręgach pedagogicznych i medycznych oraz w Kościele. – Na przestrzeni wieków osoby z zespołem Downa określano słowami, które koncentrowały się na ich brakach fizycznych, psychicznych, intelektualnych i duchowych, po to, aby udowodnić, że tacy ludzie nie mają wartości. Stosunek społeczeństwa do osób z niepełnosprawnością intelektualną był często bardzo okrutny – powiedział.

 

Kapłan dodał, że przez lata dzięki lepszemu zgłębianiu wiedzy i jej popularyzowaniu nastąpiła ewolucja stosowanej terminologii. Uwzględniono w niej to, że każdy jest wartościową osobą, która zasługuje na pełen szacunek i którą należy wesprzeć w rozwoju szczególnych uzdolnień. – To, bowiem, czy niepełnosprawność stanie się upośledzeniem, zależy od środowiska – na ile ono odrzuci, a na ile zaakceptuje inność człowieka i jego samego z jego problemami. Powyższe doświadczenia mogą powodować zły obraz samego siebie, myślenie o sobie jako o kimś zbędnym, kogo nie można kochać – zauważył diecezjalny duszpasterz niepełnosprawnych.

 

Ksiądz dr Janusz Tomczak uważa, że każda z osób z zespołem Downa jest inna, ale jedno jest charakterystyczne dla większości spośród nich – są przyjacielscy. – Bogu dziękuję za ich przyjaźń. Przyjaźń prostą, szczerą, bez zbędnych pytań o znajomości, układy, wykształcenie, pracę i stan konta, ale z jednym najważniejszym – czy ty mnie kochasz i czy będziesz moim przyjacielem? Osoby z zespołem Downa najbardziej szukają bowiem przyjaźni – podkreślił.

 

Piotr Częstochowskim jest twórcą inicjatywy na rzecz osób niepełnosprawnych pod nazwą „Dziecięce Graffiti”, a na co dzień tatą Małgosi z zespołem Downa. Światowy Dzień Osób z Zespołem Downa jest najważniejszym świętem w jego kalendarzu. – Jako „Dziecięce Graffiti” zainaugurowaliśmy te obchody w 2012 roku, organizując spotkanie w Miejskim Centrum Kultury w Bydgoszczy, gdzie uczestnicy mogli obejrzeć m.in. film „Downtown. Miasto Downów”. Wtedy też spotkałem się z protestem rodziców, sprzeciwiających się jego emisji – nie ze względu na treść, ale na jego tytuł, w którym jest użyte słowo „Down”, które może być negatywnie odbierane. Szybko dotarło do mnie, jak wiele mamy jeszcze do zrobienia, zarówno w naszym środowisku – osób z zespołem Downa, jak i w całej reszcie społeczeństwa, jak delikatna jest to materia – powiedział.

 

W samej Bydgoszczy żyje wiele osób z zespołem Downa – najstarsza bydgoszczanka ma 64 lata. – Małgosia jest naszym piątym dzieckiem i można by powiedzieć, że powinniśmy być zahartowani na różne okoliczności. Chwila, w której przekazano nam informację o możliwości wystąpienia wady genetycznej u naszego dziecka, wypełniona była niedowierzaniem. Rozmowa z panią doktor odbyła się następnego dnia po porodzie, a wszelkie wiadomości zostały przekazane w tak delikatny sposób, że mogliśmy sobie z tym problemem poradzić. Później okazało się, że pani doktor Barbara – której serdecznie dziękujemy – jest matką chrzestną Kuby, chłopca z zespołem Downa – dodał.

 

Dzieci z zespołem Downa przychodzą na świat w rodzinach prawników, lekarzy, generałów, polityków, bankierów. – W naszym środowisku popularne jest powiedzenie, że osoby z zespołem Downa wyróżnia dodatkowy gen miłości. Kto wymarzyłby sobie lepszego nastolatka, który od rana tuli się i mówi, że nas kocha – i tak kilka razy dziennie – zamiast kłótni lub, co gorsza, całkowitego braku kontaktu. W naszych dzieciach nie ma fałszu, wyrachowania, podstępu. Dla nich nie jest ważne, ile kto ma pieniędzy, czy jest gruby, czy chudy. Dzięki Małgosi udało mi się zobaczyć piękno drugiego człowieka, ale też dzięki niej zauważyłem, jacy my „normalni” jesteśmy „ułomni” – mówi Piotr Częstochowski.

 

Zespół Downa to zaburzenie, które może charakteryzować się niepełnosprawnością intelektualną. Zawdzięcza swoją nazwę odkrywcy – lekarz John Langdon Down zidentyfikował je w 1862, a opisał w 1866 roku. Zespół jest trisomią 21. pary chromosomów. Oznacza to, że właśnie przy 21. parze jest dodatkowy, trzeci chromosom lub jego fragment. Zespół jest dość częstym zaburzeniem genetycznym, występuje z częstotliwością wahającą się od 1 na 800 do 1 na 1000 żywych urodzeń.

 

Honorowy patronat nad wydarzeniem, którego pierwsza część odbywała się w sali konferencyjnej Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy objęli wojewoda i kurator oświaty. Całość zakończyła się przemarszem przez Park Kazimierza Wielkiego.


(KAI) mj / Bydgoszcz

Prymas do maturzystów: Zaufajcie i zaryzykujcie

„Nie musicie wciąż szukać, odkrywać, zadręczać się, że nie wszystko rozumiecie. Bóg ma najlepszą odpowiedź na moje i twoje życie. Trzeba tylko zaryzykować, zaufać i czasami jak św. Józef, zamilknąć” – mówił abp Wojciech Polak do maturzystów modlących się 20 marca na Jasnej Górze.

Polub nas na Facebooku!

Młodzi ludzie jak co roku pielgrzymowali do Matki Bożej w dwóch grupach. Pierwsza modliła się u tronu Jasnogórskiej Pani w sobotę, pod przewodnictwem gnieźnieńskiego biskupa pomocniczego Krzysztofa Wętkowskiego. Druga stanęła u celu w poniedziałek, wspólnie z prymasem Polski abp. Wojciechem Polakiem, który zachęcał młodych, by niezależnie od motywów, jakie im towarzyszą, wykorzystali te parę godzin na szczerą rozmowę z Panem Bogiem.

„Bo przecież taka pielgrzymka przed maturą to zawsze okazja, by do głosu dopuścić właśnie Jego. Jestem na niej nie po to, by słuchać tylko siebie, swoich lęków czy pragnień, swoich własnych marzeń i wątpliwości, ale by spróbować usłyszeć to, co On mi chce dziś powiedzieć” – mówił prymas.

Nawiązał też do wspominanego tego dnia w liturgii św. Józefa – milczącego świętego, jak się niekiedy o nim mówi, który – jak dodał – może być wzorem takiego właśnie ustawicznego wsłuchiwania się, albo nasłuchiwania głosu Boga. W Ewangeliach – wskazał dalej metropolita gnieźnieński – jawi się on jako człowiek silny, mężny, ale w jego charakterze jest też wrażliwość, która wcale nie oznacza słabości, jak sądzi wielu, ale wręcz przeciwnie, jest oznaką siły ducha, otwartości na drugiego i gotowości do wypełniania nie tyle swojej woli, co woli Boga.

„Historia św. Józefa może nas wiele nauczyć – mówił do młodych abp Polak. – Najpierw o tym, żeby różne sytuacje naszego życia spróbować odczytywać w świetle tego, co mówi nam Bóg. Spróbować rzucić na nie Boże światło. Uwierzyć, że Bóg ma na nasze życie najlepszą odpowiedź. Taką odpowiedź miał też dla Józefa, gdy przeżywał on koszmar trudnej nocy, w której musiał podjąć słuszną i dobrą decyzję. I taką odpowiedź Pan Bóg ma na twoje i moje noce i dnie. Od nas jedynie żąda, by Mu zawierzyć, by być gotowym zaryzykować, by zaufać bardziej Jemu niż sobie, by okazać gotowość i wolę słuchania, przyjęcia tego, co On do nas mówi. Nie musisz szukać w jakiś zaświatach. Nie musisz odkrywać tego, co niezrozumiałe. Nie musisz zadręczać się tym, że nie wszystko rozumiesz. Trzeba zaryzykować i uwierzyć, a czasami jak św. Józef zamilknąć” – tłumaczył Prymas, dodając, że to józefowe milczenie nie oznacza wewnętrznej pustki, ale właśnie pełnię wiary.

Łącznie na Jasną Górę pielgrzymowało z archidiecezji gnieźnieńskiej przeszło 1300 maturzystów. Młodzi ludzie uczestniczyli w nabożeństwie pokutnym wysłuchali konferencji i mieli możliwość skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania. Po Mszy św. w Kaplicy Cudownego Wizerunku zawierzyli siebie i swoje życie Matce Bożej, a po południu uczestniczyli w Drodze Krzyżowej na Jasnogórskich Wałach. Jak co roku maturzystom towarzyszyli ich katecheci, opiekunowie oraz diecezjalny duszpasterz młodych ks. Wojciech Orzechowski.


bgk / Jasna Góra