video-jav.net

Broniszewice: Dom Chłopaków otwarty

W Broniszewicach (diecezja kaliska) 1 września odbyło się uroczyste poświęcenie i oddanie do użytku Domu Chłopaków. Siostry dominikanki znane m.in. z filmiku internetowego, w którym naśladowały pingwiny, od podstaw wybudowały nowy dom dla 56 swoich podopiecznych.

Polub nas na Facebooku!

To gigantyczne przedsięwzięcie pochłonęło ponad 6,8 mln zł, które wsparło wielu darczyńców. – Ten nowy dom to dowód, że dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych – mówi s. Regina Dorota Krzesz, dyrektor Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży w Broniszewicach.

Nowoczesny budynek dla 56 chłopców zastąpił niefunkcjonalny, stary obiekt, usytuowany w pobliskim XIX-wiecznym pałacyku, którego stan techniczny nie pozwalał na dalsze użytkowanie.

Decyzja o budowie domu zapadła cztery lata temu. – Mając na uwadze dobro chłopców podjęłyśmy decyzję o budowie nowego domu. Rozpoczęły się starania, by zdobyć środki i projekty. To zajęło ponad dwa lata, bo teren wokół pałacu też jest zabytkowy. W tym czasie dużo było momentów, kiedy działała Opatrzność Boża. Pan Bóg sam podsuwał rozwiązania – podkreśliła w rozmowie z KAI s. Regina Krzesz.

Siostry dominikanki zbierały fundusze jeżdżąc i kwestując w kościołach na terenie całej Polski. – Pewnego dnia podczas kwesty jedna pani powiedziała: św. Józef wybuduje wam dom i tak się stało – mówi zakonnica.

Owocem tych wyjazdów i informacji zamieszczonych na stronie internetowej Domu Pomocy Społecznej w Broniszewicach były kontakty z różnymi osobami, które same pytały, w jaki sposób mogą pomóc albo zwracały się do sióstr z konkretnymi propozycjami wsparcia. Pojawiali się dziennikarze proponujący udział w programach.  I tak dzięki pomocy Pana Boga i życzliwości ludzi pojawił się pierwszy milion złotych – opowiada dominikanka.

Chłopcy zamieszkają w dwuosobowych pokojach z łazienkami. Każdy pokój został wykonany na życzenie chłopców dzięki m.in. panelom ściennym czy fototapetom.

Podobnie jak w pałacu chłopcy zostali podzieleni na cztery rodziny mniej więcej po 14 osób. – Nie chciałyśmy im zaburzać świata. Przeprowadzą się do nowego mieszkania w tych samych rodzinach, w których są aktualnie i z tym samym zespołem personelu, który nimi się zajmuje – powiedziała s. dyrektor.

W nowym domu znalazła swoje miejsce część rehabilitacyjna. Tam będzie się odbywała rehabilitacja z fizykoterapeutami. Natomiast w pałacu nadal będą się odbywały zajęcia terapeutyczne: manualne, artystyczne, by chłopcy mogli rozwijać swoje umiejętności.

Dom dla niepełnosprawnych osób w Broniszewicach istnieje od 1956 r., ale siostry przybyły tu 100 lat temu. Dostały mieszkanie w zabytkowym pałacu i tam opiekowały się sierotami najpierw po I, a potem po II wojnie światowej. Wtedy był to ośrodek na kształt obecnych domów dziecka. Oprócz tego zajmowały się też pracą parafialną. – Nasza założycielka zaszczepiała w siostrach troskę o chorych i konających. Miały towarzyszyć im przy śmierci i w trudnych chwilach ich rodzinom. Posyłała siostry do ludzi szczególnie ze środowisk wiejskich. Tu też dominikanki tak zaczynały. Oczywiście większą uwagę zwracały na dzieciaki, które były pod ich opieką. Ale chodziły też do chorych znajdujących się w domach – opowiada dominikanka.

W takiej formie dom funkcjonował do lat 50. XX w., kiedy to władze komunistyczne zdecydowały, że dzieci zostaną przeniesione do państwowych domów dziecka. Wtedy siostry zajęły się niepełnosprawnymi chłopcami, którzy przez lata mieszkali w pałacu. W latach 90. XX w. siostry wybudowały klasztor i tam się przeniosły. W pałacu pozostali chłopcy z całym zapleczem, które było  im potrzebne do funkcjonowania.

W Broniszewicach jest obecnie 17 sióstr, a 12 z nich jest zaangażowanych w Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży. Siostry emerytki wspierają je modlitwą. Oprócz zakonnic w domu pracuje 47 osób świeckich.

Uroczystość oddania do użytku Domu Chłopaków została połączona z inauguracją obchodów 100. rocznicy obecności dominikanek w Broniszewicach.

Mszy św. przewodniczył dominikanin o. Wojciech Jędrzejewski z Łodzi. Kazanie wygłosili główny celebrans i o. Tomasz Nowak z Łodzi.

Kaznodzieja podkreślał, że siostry dominikanki odnalazły w swoich podopiecznych skarb od Boga. – Siostry z całą pasją i zaangażowaniem zajęły się chłopcami potrzebującymi opieki – mówił o. Jędrzejewski. Z kolei o. Tomasz Nowak wskazywał, że z głębi serca wypływa dobro. – Ludzie, którzy spotykają się z Bogiem i doświadczają Jego miłości mogą ją roznosić po świecie na różny sposób – powiedział dominikanin.

Obecni byli także: o. Maciej Biskup OP ze Szczecina, duchowieństwo diecezji kaliskiej, siostry dominikanki z matką generalną, przedstawiciele władz samorządowych, podopieczni, opiekunowie i dobroczyńcy.

Po Eucharystii sprawowanej w intencji chłopców i darczyńców siostry zaprosiły wszystkich na wspólną degustację „bigosu dominikańskiego”. Odbyły się też koncerty.

KAI/awo

Niepokalanów 8 na świecie Centrum Modlitwy o Pokój

Światowe Centrum Modlitwy o Pokój zainaugurowano 1 września w Niepokalanowie. Głównym punktem uroczystości była Msza św. pod przewodnictwem nuncjusza apostolskiego w Polsce z homilią przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Sercem centrum jest kaplica wieczystej adoracji Najświętszego Sakramentu.

Polub nas na Facebooku!

Abp  Stanisław Gądeckie podkreślił w homilii, że “tylko Chrystus przynosi pokój trwały, bo wewnętrzny, prawdziwy, który polega na usunięciu głównej przyczyny niepokoju, jaką jest grzech”

Przypomniał, że stowarzyszenie Communità Regina della Pace  postanowiło stworzyć na całym świecie 12 ośrodków wieczystej adoracji Najświętszego Sakramentu w intencji pokoju. „Centra takie tworzone są na różnych kontynentach, aby objąć taką modlitwą całą ziemię. Powstają one w miejscach szczególnie doświadczonych skutkami wojen, konfliktów religijnych i nienawiści rasowej” – powiedział. Niepokalanów jest ósmym centrum.

– Tutejsza bazylika została zaproszona do tego przedsięwzięcia, ponieważ – oprócz doświadczenia wojny – jest miejscem naznaczonym obecnością św. Maksymiliana Kolbe, który osobiście pragnął, aby w tej bazylice trwała wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu – tłumaczył metropolita poznański. Jak dodał, list, w którym o. Kolbe wspomina o ołtarzu wieczystej adoracji bardzo przypomina ten, który wyszedł z pracowni Mariusza i Kamila Drapikowskich, autorów ołtarza wieczystej adoracji w nowej Kaplicy Pokoju w Niepokalanowie.

Abp Gądecki podkreślił, że pokój jest przedmiotem najgłębszych pragnień każdego, kierującego się czystymi intencjami człowieka. „ Im bardziej człowiek uświadamia sobie niebezpieczeństwa zagrażające pokojowi, tym bardziej pragnie pokoju, czyli pragnie nie tylko życia wolnego od wojen i konfliktów, ale również życia pełnego, szczęśliwego i dobrze zrealizowanego. Pragnie możliwości integralnego, osobistego i społecznego rozwoju” – mówił.

 „Wyścig zbrojeń nadal pochłania w sposób nierozważny środki, które mogłyby być lepiej wykorzystane. Nagromadzenie broni konwencjonalnej, chemicznej, bakteriologicznej, a zwłaszcza nuklearnej poważnie zagraża przyszłości narodów i słusznie je niepokoi” – zaznaczył abp Gądecki.  Jak dodał, ludzkie wysiłki podejmowane w kierunku zachowania pokoju okazują się niewystarczające.

Metropolita poznański podkreślił, że ludzkość nie zazna pokoju, dopóki się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia Bożego. „Tylko Chrystus przynosi pokój trwały, bo wewnętrzny, prawdziwy, który polega na usunięciu głównej przyczyny niepokoju, jaką jest grzech. Chrystus Pan wziął grzechy całego świata na Siebie, odpokutował i złożył Bogu godne zadośćuczynienie za nie, stworzył bezcenny skarb swoich zasług, a po Zmartwychwstaniu stosuje te zasługi do poszczególnych dusz przez ustanowienie sakramentu pokuty, w którym kontynuuje się dzieło Odkupienia i będzie się kontynuowało aż do skończenia świata” – mówił.

Wspominając nauczanie św. Jana Pawła II duchowny podkreślił, że przebaczenie goi rany powstałe z napięć istniejących między pojedynczymi osobami, jak i w konfliktach o bardziej ogólnym zasięgu, również międzynarodowym. „Przebaczenie w żadnej mierze nie przeciwstawia się sprawiedliwości, gdyż nie polega na zaniechaniu słusznych żądań, by naruszony porządek został naprawiony. Przebaczenie dąży raczej do pełnej sprawiedliwości prowadzącej do spokojnego ładu, która jest nie tyle nietrwałym i czasowym zaprzestaniem działań wojennych, ile gruntownym uzdrowieniem krwawiących ran duszy” – zaznaczył.

Abp Gądecki wskazał, że nie ma stosowniejszego miejsca w Polsce niż Niepokalanów do powstania Światowego Centrum Modlitwy o Pokój. „To miejsce przypomina nam najpierw, że Maryja – od momentu poczęcia – jest bez grzechu, posiada „pełnię łaski” i dzięki temu pozostaje dla nas niedościgłym wzorem pokoju” – dodał.

„Jeśli Chrystus jest Pokojem, to Niepokalana jest Matką Jezusa, czyli Matką Pokoju. Ona jest Nauczycielką Pokoju i należy do „błogosławionych, którzy wprowadzają pokój”, bo – naśladując swego Syna – nauczyła nas szczególnego szacunku dla bezcennej wartości wewnętrznego pokoju, bez którego każdy inny, zewnętrzny pokój będzie nietrwały, złudny i niewystarczający” – podkreślił abp Gądecki.

Światowe Centrum Modlitwy o Pokój w Niepokalanowie jest jedynym tego rodzaju miejscem w Polsce i ósmym na świecie. W planach jest 12 takich ośrodków na wszystkich kontynentach, tworzących łańcuch modlitwy o pokój. Częścią Centrum jest Kaplica Pokoju, w której trwać będzie wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu.

Autorem ołtarzy do Kaplic Pokoju jest gdańska pracownia Mariusza Drapikowskiego, która wykonała wiele prac sakralnych w Ziemi Świętej  m.in. ośmioramienną „Gwiazdę Pokoju” , którą zamieszczono w betlejemskiej Bazylice Narodzenia Pańskiego. Jest też współtwórcą gdańskiego Bursztynowego Ołtarza Ojczyzny w kościele św. Brygidy.

KAI/awo