video-jav.net

Abp Michalik: Polska, jeśli ma przetrwać, musi się nawrócić!

Z udziałem Episkopatu Polski oraz kilkunastu tysięcy wiernych odbyły się w niedzielę w Krakowie uroczystości św. Stanisława Biskupa i Męczennika – głównego patrona Polski i archidiecezji krakowskiej. Homilię podczas uroczystej Mszy św. na Skałce wygłosił abp Józef Michalik

Polub nas na Facebooku!

Uroczystości poprzedziła procesja, która przy biciu dzwonu Zygmunta przeszła z Wawelu na Skałkę. W procesji niesiony był m. in. łaskami słynący obraz Matki Bożej od Wykupu Niewolników, z kościoła św. Jana w Krakowie, koronowany na Skałce przez abp. Karola Wojtyłę 9 maja 1965 roku. Wolontariusze ŚDM nieśli kopię krzyża Światowych Dni Młodzieży.

W bazylice na Skałce została odprawiona Msza św. pod przewodnictwem abp. Skworca. Słowo powitania skierował do uczestników uroczystości kard. Stanisław Dziwisz, który podkreślał potrzebę odnowy życia religijnego w Polsce w przeddzień Światowych Dni Młodzieży. „Światowe Dni Młodzieży będą bowiem świętem wiary ukazującym młode oblicze polskiego Kościoła” – zaznaczył metropolita krakowski.

Zebrani przy Ołtarzu Trzech Tysiącleci wysłuchali wcześniej świadectwa uczestnika poprzednich ŚDM. W procesji z darami wolontariusze ofiarowali deklaracje uczestnictwa w projekcie L4. Jest to akcja, w której młodzież prosi o modlitwę za przygotowania do wydarzeń w Krakowie osoby chore i starsze ze swoich wspólnot lokalnych. Przedstawiciele parafii nieśli także Pamiętniki Duchowych Przygotowań, czyli relacje z dotychczasowych działań podjętych na poziomie poszczególnych parafii archidiecezji krakowskiej.

Homilię podczas uroczystej Mszy św. na Skałce wygłosił abp Józef Michalik. Metropolita przemyski przypominał, że fundamentem Kościoła jest Jezus Dobry Pasterz, który powinien też być fundamentem życia chrześcijan. „O trwałości budowli decydują fundamenty, materiał budowlany i umiejętności wykonawców. Podobnie jest ze wspólnotami ludzkimi. O ich sile i trwałości decydują zasady, jakimi chcą się kierować, cele, jakie sobie stawiają i metody, jakimi się posługują” – podkreślał.

„Nie możemy się godzić na zło i milczeć, ilekroć deptane jest prawo Boże, nawet pod pozorem legalności w ustanawianym przez parlament prawie. Przypomnijmy więc, że przykazanie Nie zabijaj znaczy – nie zabijaj nikogo i nigdy, nie zabijaj człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. A Nie kradnij zabrania przywłaszczania każdej własności: prywatnej, wspólnej, państwowej, zgodnie z zasadą sprawiedliwości społecznej wobec pracodawcy i pracownika. Za uczciwą pracę zawsze należy się uczciwa zapłata” – mówił kaznodzieja. Zaznaczył, że wspólnota Kościoła, jego biskupi, kapłani i wierni, będą wielokrotnie musieli powtarzać „Non possumus”. Jako wzór odwagi w głoszeniu Ewangelii zwłaszcza w czasach trudnych abp Michalik postawił św. Stanisława.

„Polska, jeśli ma przetrwać, musi się nawrócić!” – apelował hierarcha. Jego zdaniem nasz kraj jest chory, bo „godząc się na zło, traci swoją siłę i wolność życia”. Jako szczególnie zagrażające Polsce kaznodzieja wymienił ustawy sprzeczne z prawem naturalnym, atak na rodzinę, seksualizację dzieci i ideologię gender. Do destrukcyjnych zjawisk zaliczył także zapaść służby zdrowia, likwidację stoczni, kopalń, przemysłu, bezradność wobec braku kultury społecznej i korupcji oraz emigrację ludzi młodych i wykształconych.

„Ilekroć przegrywa Bóg i Ewangelia, prawo Boże i prawo naturalne, tylekroć przegrywa człowiek. Przegrywamy dlatego, że nie jesteśmy zjednoczeni w wierności Bogu, Ewangelii, Kościołowi” – przestrzegał abp Michalik. „Przegrywamy, bo dobrzy ludzie często milczą godząc się na in vitro, aborcję, na ideologię gender. Przegrywamy, bo chętnie słuchamy fałszywych proroków, niejednokrotnie przebranych w strój duchowny, którzy obłudnie wołają o reformę Kościoła, zamiast reformować siebie. Słuchamy też ludzi nieochrzczonych, którzy od lat walczą z tym, co katolickie i polskie. Zapominają, że ten naród, to nasza wspólna historia, dziedzictwo, kultura. Bez tego nie ma naszej przyszłości!” – dodał.

Podczas głównych uroczystości św. Stanisława na Skałce wierni dziękowali za kanonizację św. Jana Pawła II i modlili się o dobre przygotowanie i owocne przeżycie przyszłorocznych Światowych Dni Młodzieży.


md / Kraków

Internet jest jak Ferrari. Konferencja o etyce w mediach

Współcześnie nie można zrezygnować z Internetu, ale jest on jak Ferrari, by nim kierować potrzebne są umiejętności i prawo jazdy - powiedział w Bydgoszczy o. Lech Rynkiewicz SJ

Polub nas na Facebooku!

Jezuita z Radia Watykańskiego zaprezentował podczas VII międzynarodowej konferencji o etyce w mediach temat „Wpływ Internetu na dzieci i młodzież”.

O. Rynkiewicz SJ przypomniał na wstępie, że minęło już 30 lat od pojawienia się narzędzia komunikacji, jakim jest właśnie Internet. Dodał, że to już drugie, jeśli nie trzecie pokolenie młodych współżyje z nim na co dzień, przynajmniej w tych częściach świata, gdzie Internet jest dostępny masowo, a sytuacja materialna pozwala na posiadanie urządzeń dających dostęp do sieci. – W ciągu ostatnich lat zrobiono już wiele badań socjologicznych i psychologicznych nad wpływem internetu m.in. na młode pokolenie – powiedział.

Wnioski płynące z tych danych – jak zauważył prelegent – pod pewnym względem są analogiczne do tych, które wiele już lat temu wyciągano na temat telewizji, gdy wtargnęła i zrewolucjonizowała życie odbiorców. Trzeba również przy tym zaznaczyć, że Internet to na razie sprawa mniejszej części ludności świata. Na przeszło 7 miliardów ludzi do internetu ma dostęp trochę ponad 3 miliardy. – Dostęp do Internetu ograniczany jest nie tylko przez brak zasobów ekonomicznych czy słabą strukturę techniczną. Przyczynia się do niego polityka niektórych państw ograniczających wolność dostępu do sieci – podkreślił.

Kapłan zaprezentował doroczny raport Freedom House, międzynarodowej niepaństwowej organizacji monitorującej wolność i prawa cywilne w mediach. Donosi ona, że na 195 krajów na świecie tylko 89 (46%) gwarantuje wolny dostęp do Internetu, 55 (28%) tylko częściowo wolny, a 51 (26%) ogranicza lub blokuje dostęp do sieci. Najgorsze pod tym względem są Iran, Syria i Chiny. Próbując odpowiedzieć na pytanie, kto i jak nawiguje po stronach internetowych, duchowny oparł swoje rozważania na badaniach przeprowadzonych we Włoszech oraz w Stanach Zjednoczonych.

Podkreślił, że jest to wąski wycinek światowego Internetu. Rzuca on jednak światło na tzw. Zachód, z którego pewne procesy nieuchronnie wychodzą poza granice określonych stref kulturowych. We Włoszech z danych głównego urzędu statystycznego za rok 2014 wynika, że dostęp do Internetu ma 63,5% ludności. Większość użytkowników sieci stanowią młodzi poniżej 30 roku życia (około 60%). – Własny telefon komórkowy ma 62% dzieci, które dodatkowo korzystają z komputera starszego rodzeństwa lub rodziców. Komórka służy im przede wszystkim do gier, rozmów, wysyłania sms-ów i mms-ów. Jedna trzecia łączy się z YouTube, 25% z iTunes lub innymi aplikacjami, by słuchać muzyki, 20% procent chodzi po stronach internetowych i używa Instagramu, 10% łączy się z portalami społecznościowymi – powiedział.

Według o. Lecha Rynkiewicza SJ dzieci uważają, że ich rówieśnicy mimo młodego wieku potrafią lepiej używać Internetu niż ich rodzice i nauczyciele. Dziadkowie natomiast uważani są za zupełnie niezdolnych do tego dzieła. Szkoły włoskie mają w 90% laboratoria informatyczne, ale tylko 70% z nich ma dostęp do sieci. Gość konferencji wskazał także na różnice między północą i południem Włoch, na korzyść północy. – Młodzi żyją zanurzeni w technologii, każdy zgodnie ze swoimi potrzebami, technicznymi umiejętnościami, no i z portfelem rodziców, ale w symbiozie z narzędziami komunikacji i awangardową technologią. Można określić to hasłem: „Nigdy bez komórki, komputera, Internetu i telewizji” – zauważył.

Jezuita podkreślił, że im wyższy stopień wykształcenia i zamożności, tym większy dostęp do technologii. Ale i tu są wyjątki podyktowane osobistymi wyborami. Zdarzają się osoby o wyższej kulturze i bogatsze, które nie zamierzają mieć dostępu do Internetu czy do używania urządzeń cyfrowych. – Mniejsze zainteresowanie nowymi technologiami wyrażają dziewczęta w odróżnieniu od chłopców. Ograniczony dostęp do nowych technologii mają nieraz osoby niepełnosprawne albo są z nich całkowicie wykluczone – stwierdził.

O. Rynkiewicz SJ odniósł się także do zagrożeń związanych z korzystaniem z sms, komunikatorów, chatów, Facebooka czy selfie. Badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych wśród studentów uniwersyteckich poniżej 20 roku życia pokazują, że nie rezygnują oni z pisania sms-ów nawet w sytuacjach określanych często jako niewłaściwe. – Aż 33% z nich przyznaje, że wysyła i otrzymuje do 100 sms-ów dziennie, kontroluje własną komórkę kilkanaście razy na godzinę, 90% ma kontakty tekstowe w czasie posiłków, 80% procent w łazience czy toalecie, 75% w czasie pracy czy wykładów. Znacznie mniejszy odsetek jest w innych, ale również niewskazanych sytuacjach: 20% w czasie nabożeństw w kościele, 10% podczas pogrzebu, a nawet 7% w czasie stosunków seksualnych – zaznaczył.

Na zakończenie jezuita porównał Internet do szybkiego samochodu Ferrari. – Jeśli pozwolimy, by wsiadł do niego ktoś, kto nie ma prawa jazdy, to wyleci na pierwszym zakręcie. A prawem jazdy jest odpowiedzialność. Dwa lata temu mówiłem, że Internet jest dla wszystkich, ale nie wszyscy są dla Internetu. To odnosi się przede wszystkim do dzieci i młodzieży i nie chodzi o zabranianie, ale o wychowanie do dojrzałości. I w tym miejscu otwiera się bolesna i niepokojąca strona, bo powołani do tego przede wszystkim rodzice poddali się albo nie czują się w stanie zadziałać – powiedział.

O. Rynkiewicz, opierając się na włoskich badaniach, dodał, że tylko 18% rodziców nie tylko zna się na nowych mediach, ale jest w stanie towarzyszyć swym dzieciom, dozując jasne i proste reguły postępowania w dialogu z nimi. Pozostałe 78% oscyluje między niepokojem, zadowoleniem z technicznej brawury dzieci lub całkowitym permisywizmem. – Niebezpieczeństwo, na jakie narażone są dzieci i młodzież, to nie tylko zawartość treściowa: przemoc, pornografia, chamstwo, rasistowskie hasła. Ryzyko powszechniejsze to uzależnienie się od sieci i świata wirtualnego, wytworzenie tożsamości chwiejnej, opierającej się na przesłankach pozoru i powierzchowności. Sieć może być źródłem ubogacenia, ale jedynie pod warunkiem, że będzie konfrontować się z realnym życiem i jego trudnościami, niełatwymi, ale i rozwijającymi – zakończył.


jm / Bydgoszcz