W Niedzielę Palmową ulicami krakowskiej Nowej Huty przeszła tradycyjna Droga Krzyżowa. Tegoroczna edycja była jubileuszowa - 20. w historii. "Bardzo Was proszę, niech Wasze życie będzie świadectwem tego, że warto iść za krzyżem" - mówił bp Robert Chrząszcz.

W niedzielę wieczorem pod hasłem „Idźcie i głoście” (Mt 10,7) odbyła się 20. Nowohucka Droga Krzyżowa. Wierni rozważając Mękę Pańską przeszli od pallotyńskiej parafii Matki Bożej Pocieszenia do Opactwa Cystersów w Mogile. Uczestnicy nabożeństwa trzymali w rękach zapalone świece lub znicze. Przez całą drogę prowadził ich Krzyż Mogilski.
Wierni przyznawali, że taka forma modlitwy jest dla nich wyrazem pamięci o wydarzeniach z 1960 r., kiedy mieszkańcy Nowej Huty stanęli w obronie krzyża na Osiedlu Teatralnym. Jest to dla nas już rodzinna, pokoleniowa tradycja. Przejście tych kilku kilometrów to pewne poświęcenie, umożliwiające głębsze przeżycie cierpienia Chrystusa w drodze na krzyż. To publiczne i pokorne pokazanie, że bez Boga nie można w życiu niczego zbudować – oceniła pani Magdalena.
Krzyż ma w Hucie wielkie znaczenie – widać go na każdym kroku. Jesteśmy dumni z tego, że nasi przodkowie na tych ziemiach zawalczyli o krzyż. Niewątpliwie jest to dla nas źródło mocy i siły do tego, by dalej na wartościach płynących z krzyża budować swoje życie – dodała pani Krystyna.
„Nowa Huta miała być antyreligijna. Nie jest taka”
Potwierdził to proboszcz pallotyńskiej parafii, ks. Krzysztof Wojda SAC. Widok rzeszy wiernych, którzy publicznie pokazują swoją wiarę i oddanie krzyżowi Jezusa dowodzi, że plany ludzkie nie są planami Boskimi. Nowa Huta miała być antyreligijna. Nie jest taka, a dzisiejsza modlitwa to ogromne świadectwo tego, że w naszej dzielnicy Bóg ma naprawdę ważne miejsce – wskazał kapłan.
Odnosiły również do tego rozważania odczytywane przy każdej stacji. Musimy nieść miłość wszędzie tam, gdzie dzieje się zło. Gdzie zabijani są niewinni, gdzie poniżani są słabsi i bezbronni, gdzie słowa ranią bardziej niż czyny. Musimy świadczyć o miłości w naszych rodzinach, w miejscach pracy, dawać ją ludziom, którzy utracili nadzieję i sens życia. Jezu proszę Cię abym tak jak Ty potrafił kochać i nieść miłość wszędzie tam, gdzie jej brakuje – wybrzmiał mocno fragment modlitwy przy stacji XII.
Przeczytaj również
Bp Chrząszcz: „Gdy jesteśmy uczniami Jezusa, stajemy się misjonarzami”
Nabożeństwu przewodniczył bp Robert Chrząszcz, który nawiązując do hasła roku duszpasterskiego, zwrócił uwagę, że pójście drogą krzyża to bycie pielgrzymem nadziei. Każdy z nas jest dla Jezusa ważny i to jest dla nas źródłem nadziei. Możemy być pielgrzymami nadziei, gdy staramy się nieść nasze codzienne krzyże. Mimo różnych trudności mamy nadzieję, że nie jesteśmy sami, że On będzie razem z nami – podkreślił biskup.
Trzeba być uczniem Chrystusa, iść z Nim i uczyć się od Niego, co to znaczy ofiarować cierpienie oraz jaki jest jego sens. W ten sposób stajemy się Jego uczniami. A gdy jesteśmy uczniami Jezusa, stajemy się misjonarzami – tymi, którzy głoszą i dają świadectwo. Moi drodzy, bardzo Was proszę, niech Wasze życie będzie świadectwem tego, że warto iść za krzyżem i że warto mieć w swoim sercu wiarę – dodał.
Nowohucka Droga Krzyżowa co roku gromadzi wiernych z Nowej Huty i całego Krakowa, którzy chcą wspólnie przenieść krzyż Chrystusa przez „miasto bez krzyża”, dając tym samym świadectwo swojej wiary i poczucia przynależności do tego wyjątkowego miejsca.
KAI, diecezja.pl, pa/Stacja7








