video-jav.net
Z KRAJU

8 tys. wejściówek na uwielbienie rozeszło się w 3 tygodnie

8156 - dokładnie tyle biletów wejściowych na wieczór uwielbienia w katowickim Spodku, organizowany przez ekipę Langusty na palmie o. Adama Szustaka OP, zniknęło w zaledwie 3 tygodnie. Wydarzenie pod nazwą "Namaszczeni" odbędzie się 2 października i będzie największym dotychczas spotkaniem modlitewnym zorganizowanym przez ekipę Langusty.

Polub nas na Facebooku!

“Myśl, która towarzyszy nam od pierwszego naszego spotkania, by wyjść z murów kościoła, żeby mógł zgromadzić się cały Kościół, pęcznieje w naszych głowach. Pęcznieje też w nas pragnienie spotkań oko w oko, serce w serce, dlatego idziemy o krok dalej i po zupełnie wspaniałych chwilach w Łodzi, Krakowie i Warszawskim Służewie, tym razem spotkamy się w katowickim Spodku, by słuchać Słowa, uwielbić i być jedno w Tym, który jest Obecnością” – napisali organizatorzy w zaproszeniu na wydarzenie. Internetowa sprzedaż wejściówek ruszyła 24 lipca, zaś ostatnie bilety zniknęły z dostępnej puli 11 sierpnia. Sprzedaż, bowiem wynajem tak ogromnego obiektu jak katowicki Spodek sporo kosztuje.

– Bardzo się cieszymy z tak dużego zainteresowania obecnością na tym wydarzeniu i już nie możemy doczekać się tego spotkania – mówią w rozmowie ze Stacją7 przedstawiciele ekipy Langusty na Palmie.

“Namaszczeni” będą kontynuacją podobnych spotkań modlitewnych, które już odbyły się w Krakowie, Łodzi i Warszawie. Głosić będą ojcowie Adam Szustak i Tomasz Nowak, stronę muzyczną jak zawsze poprowadzi zespół owca po raz pierwszy we współpracy z Atom String Quartet. Tym razem również wspólnej modlitwie będzie towarzyszyło udzielanie sakramentu namaszczenia chorych. “Sakramenty to jest najpotężniejsza broń jaką mamy w Kościele! Czasem jednak przez to, że są one w takiej zwyczajnej otoczce, tak się do nich przyzwyczailiśmy, że nie widzimy ich mocy. Tak właśnie jest z sakramentem namaszczenia chorych – jest w nim znacznie większa moc, niż w setkach odbywających się spotkań uzdrowieniowych” – mówił o. Adam w swoim vlogu z 19 lipca.

Od momentu zakończenia sprzedaży wejściówek na profilu tego wydarzenia na Facebooku nieustannie pojawiają się prośby i pytania o możliwość sprzedaży tych już wykupionych. “Może miałby ktoś odsprzedac 3 bilety. Mój syn bardzo pragnąłby otrzymać sakrament namaszczenia choruje od 18 lat” – spytała pani Beata. I już niedługo odpisała jej osoba, która ma dwa i odstąpi, bo chory bardziej potrzebuje.

“Namaszczeni” w katowickim Spodku będą największym dotychczas zorganizowanym przez ekipę o. Adama spotkaniem uwielbieniowym. Wiosną odbyły się dwa, w Krakowie i Łodzi, dysponując jednorazowo maksymalnie liczbą 1600 miejsc. Wejściówki rozchodziły się w rekordowym czasie dwóch godzin. Tłumy przyszły również na “Światła Miasta” – spotkanie plenerowe na dziedzińcu warszawskiego klasztoru ojców dominikanów na Służewie.

ad/Stacja7

Jasna Góra: co kwadrans dociera kolejna pielgrzymka piesza

Pieszo i na rowerach, od Bałtyku po Podkarpacie, niemal co kwadrans na jasnogórskie błonie docierają właśnie tysiące pątników. Obok własnych intencji dominują te za Ojczyznę, o wolność serc Polaków a także za Kościół, Ojca Świętego i o nowe powołania. Przywitaniu z Maryją bardzo często towarzyszy odśpiewanie narodowego hymnu.

Polub nas na Facebooku!

– Ty, Maryjo, uczysz nas wolności. W stulecie niepodległości chcemy Ci obiecać: jeszcze Polska nie zginęła – modlili się przed Cudownym Obrazem pątnicy.

Niektórzy w drodze byli aż 20 dni, pokonując ponad 600 km. Odbywali rekolekcje nie tylko idąc, ale również jadąc na rowerze. Zwłaszcza do grup z tak daleka, dołączają cykliści. 120 osób przyjechało np. z diecezji pelplińskiej.
– Oczywiście na rowerze też jest wysiłek, też bolą różne części ciała, ale jest czas na przemyślenia różnych ważnych spraw, to jest Boży czas, za który jesteśmy bardzo wdzięczni – powiedziała jedna z pątniczek. Inny z rowerzystów dodał, że „jeśli nie ma bólu, nie ma też radości, nie może być cały czas dobrze, bo wtedy jest niedobrze”.

W pielgrzymowaniu nie przeszkadza nawet niepełnosprawność. Artur Marcińczyk pielgrzymował pierwszy raz. – Jestem osobą niepełnosprawną, doznałem w drodze ogrom życzliwości. Warto, żeby wszyscy wybrali się chociaż raz w życiu na pielgrzymkę i zobaczyli twarz Matki, żeby tu przyszli. Ja się też bałem, 38 lat, ale strach minął i bardzo zachęcam – powiedział.

W 41. Pieszej Pielgrzymce Diec. Rzeszowskiej przyszło ok. 1,5 tys. osób. W modlitwie pamiętali przede wszystkim o papieżu Franciszku. – Przewodzenie całemu Kościołowi to jest kwestia łaski i mocy Ducha Świętego, ale i wstawiennictwa całego Kościoła a my jesteśmy jego cząstką – powiedział ks. Marek Kędzior, przewodnik jednej z grup.

W 27. Pieszej Pielgrzymce Diec. Pelplińskiej w 5 grupach wędrowało 965 osób. W zależności od miejsca wyjścia danej grupy pielgrzymi pokonali trasę mierzącą od 360 do 520 km, w ciągu od 11 do 17 dni. Towarzyszyło im hasło: „Z Maryją wolni”.

Szczególne intencje nieśli pątnicy z Kościerzyny. – Dziękujemy Panu Bogu za to, że po zeszłorocznej nawałnicy, która przeszła przez nasz teren, że ludzie zostali ocaleni, wiele dobytków też ocalało. Taki trud, niepokój, nieszczęście spowodowało wiele dobra w sercach całej diecezji, ale też całej Polski, która spieszyła z pomocą – powiedział ks. Antoni Bączkowski.

– Siły bierzemy od Maryi, od Jezusa – powiedziała Bernadeta Żywicka, która przyszła z grupą kaszubską z Kościerzyny. Ona także mówi o wielkiej tegorocznej życzliwości: ludzie na trasie są dla nas bardzo życzliwi, częstują nas obiadami, słodyczami, wszystkim co mają, noclegów udzielają, niesiemy także i ich intencje. Oni są szczęśliwi, że nas przyjmują, a my im za to dziękujemy modlitwą.

Pielgrzymka archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej zgromadziła 130 osób, choć, jak zauważa ks. Janusz Szczepaniak, przez całą pielgrzymkę przewinęło się ok. pół tysiąca osób. Najdłużej szli pątnicy z Pustkowa, którzy przez 20 dni przemierzyli 625 km. Grupa ze Szczecina szła 16 dni pokonując 525 km.

Pan Piotr wyruszył już po raz 22. Jak powiedział „idzie nas mało, ale jest w nas siła wiary”. – Niosą nas z serca napędzone intencje. Jesteśmy przekonani, że wyrzeczenie i ofiara są Bogu miłe, On widzi serce, widzi ofiarę i widzi wysiłek a to prowadzi nas do ufności – zauważył pątnik.

Zapytany o różnice w kolejnych pielgrzymkach podkreślił, że każde rekolekcje w drodze są inne. – Każda pielgrzymka jest inna, różna, począwszy od innej liczebności, po organizację i ludzi. Zaletą jest atmosfera, ludzie się dobrze znają, dużo rozmawiają, jest bardzo wspólnotowo, jesteśmy bardzo zjednoczeni – twierdzi pan Piotr. Dodaje, że pielgrzymka ma i tę zaletę, że w wirze pracy nie widzimy nie tylko drugiego człowieka, ale i piękna otaczającego nas świata: sarenek, kwiatków.

W 36. Pieszej Pielgrzymce Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej wędrowało 420 osób, w tym bp Krzysztof Włodarczyk, biskup pomocniczy diecezji.

„Napełnieni Duchem Świętym”, to hasło 29. Pieszej Pielgrzymki Diec. Drohiczyńskiej. Wzięło w niej udział 589 osób. Ks. Andrzej Falkowski, kierownik pielgrzymki wyjaśnia, że „pod względem duchowym pielgrzymka była próbą przylgnięcia do Ducha Świętego, otwarciem się na Jego dary”.

– Pielgrzymka jest fenomenem dlatego, że dzisiejszy świat mówi, że liczy się wygoda, a pielgrzymka to wyrzeczenie. A jednak jest coś, co pociąga także młodych ludzi. Myślę, że jest to atmosfera, świadomość, że tutaj ludzie stają się dla siebie zupełnie inni niż w codzienności, odkrywają brata i siostrę, odkrywają bliźniego – zauważa kapłan.

– Na pielgrzymkę nie da się nie powrócić – stwierdza Agnieszka, która 23. raz uczestniczyła w „drodze”. – Pielgrzymka daje siłę – podkreśla.

Pielgrzymi, którzy weszli na Jasną Górę w poniedziałek przed południem, zgromadzili się na wspólnej Mszy św. o godz. 11.30 na jasnogórskim Szczycie. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Edward Dajczak, biskup diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

Zaapelował, by nie zmarnować trudu pielgrzymki. – Nie możecie „przegrać” Jasnej Góry, nie wolno! Za wiele trudu, modlitwy, intencji i bogactwa pielgrzymkowego. To chwila, w której musi się wszystko „dopełnić”- mówił kaznodzieja.

– Przyszliście na górę jasną i wędrowaliście wiele dni, by tu wejść, a na Górę wchodzi się po to, żeby zobaczyć świat inaczej niż z dołu, a na tej Górze widać świat oczami Tej, która jest pierwszym wzorem Kościoła, w porządku wiary, miłości i zjednoczenia z Panem. Trzeba mieć oczy otwarte na Górze i serce gotowe, żeby chłonąć to wszystko, co jest, żeby nie dać się pokonać zmęczeniu, lękowi i drżeniu nóg, żeby to wszystko zamknąć w pięknych doświadczeniach – podkreślał bp Dajczak.

Pomorze reprezentują dziś pielgrzymki ze Szczecina, Koszalina, Kołobrzegu czy Pelplina, a Podkarpacie – Rzeszów. Przyszły także grupy m.in. z Kielc, Drohiczyna, Włocławka i Sosnowca. Najliczniejszą jest ponad 5-tysięczna kompania radomska, a najstarszą, bo już 381. kaliska, która także, co należy do wyjątków, wraca pieszo.

KAI/ad