Niedziela Palmowa

Po co Jezus przybył do Jerozolimy na Święto Przaśników i dlaczego liturgia Niedzieli Palmowej rozpoczyna się poza świątynią? Liturgia Wielkiego Tygodnia to liturgia drogi, nie tylko tej wewnętrznej, ale także pielgrzymka w wymiarze czysto fizycznym.

Iwona Podgórska
Iwona
Podgórska
zobacz artykuly tego autora >

Co roku Żydzi na święto „Przaśników” pielgrzymowali do świątyni Jerozolimskiej, by tam chwalić Boga i dziękować Mu za wyswobodzenie z niewoli Egipskiej. Jezus również pielgrzymował wraz z apostołami by świętować dzień wyzwolenia narodu wybranego. Będąc w okolicy Betfage, polecił swoim dwóm uczniom, by poszli do pobliskiej wsi i przyprowadzili znajdującego się tam osła. Na pytania, czemu to robią, Jezus kazał im odpowiedzieć: „Pan go potrzebuje”. Gdy to zrobili, Chrystus dosiadł osiołka i na nim wjechał do Jerozolimy. Lud wyszedł na spotkanie swojemu Nauczycielowi, słał pod nogi płaszcze i gałązki palmowe i krzyczał: „Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie. Hosanna na wysokościach” (Mt 21,1-11). Wydarzenie to miało być spełnieniem słów ze Starego Testamentu: „Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny – jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy” (Za 9,9).

Niedziela Palmowa

Niedziela Palmowa otwiera Wielki Tydzień. Siedem kolejnych dni przygotowuje wiernych do najważniejszego święta chrześcijańskiego jakim jest Zmartwychwstanie Jezusa. Od zawsze te wielkie dla chrześcijan wydarzenia celebrowano ze szczególnym nabożeństwem i uwagą.

Po czasach prześladowań, gdy wszelkie praktyki religijne były surowo zabronione, dzięki Edyktowi Mediolańskiemu ogłoszonemu w 313 r., wierni mogli jawnie wyznawać wiarę i sprawować obrzędy religijne. Chrześcijanie zamieszkujący Jerozolimę przeżywali szczególnie mocno tajemnice męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

W rocznice wielkich wydarzeń wierni udawali się w święte miejsca, gdzie modlitwą, pochodami i śpiewem odtwarzano historyczne sceny z życia Zbawcy. Konstantyn Wielki i matka jego św. Helena otoczyli wielką czcią i troskliwą opieką miejsca święte, gdzie żył i umierał Zbawiciel. W Betlejem i w Nazaret, na Górze Oliwnej i na Kalwarii stanęły wspaniałe świątynie. Liczni pielgrzymi zaczęli nawiedzać „Ziemię świętą”. Zachowały się zapiski galijskiej pątniczki Egerii, która około roku 385 przybyła z dalekiej Akwitanii, aby przeżyć Wielki Tydzień w Jerozolimie. Podaje ona w swych pamiętnikach, że gdy w Wielki Piątek czytano pasję, cały kościół był pełen szlochu i łkania.

Niedziela Palmowa

W Niedzielę Palmową – opowiada Egeria – schodził się cały lud wraz z biskupem na Górę Oliwną do kościoła Eleona o godzinie 7.00, czyli 13.00 naszego czasu. Tam odmawiano hymny i antyfony. O godzinie 9.00, czyli 15.00 przechodzono z kościoła Eleona, stojącego w ogrodzie oliwnym, do kościoła Imbomon, znajdującego się w miejscu, z którego Chrystus wstąpił do nieba. Tam na siedząco odmawiano antyfony i słuchano czytań do godziny 11.00. Kończono czytaniem Ewangelii o uroczystym wkroczeniu Chrystusa do Jerozolimy, a na słowa „Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie!” wszyscy natychmiast podnosili się i udawali pieszo do kościoła Zmartwychwstania, gdzie kończono nabożeństwem przy świecach. Z jej opisów obchodów wielkotygodniowych w Świętym Mieście łatwo wywnioskować, że nasza liturgia tych najświętszych dni w roku wzorowana jest na zwyczajach jerozolimskich.

Zwyczaj procesjonalnego obchodzenia pamiątki triumfalnego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy rozpowszechnił się na Wschodzie i na Zachodzie.

Sakramentarze z IX wieku mówią już o procesji na pamiątkę triumfalnego wkroczenia Mesjasza do Jerozolimy. Zachowały się dosyć dokładne opisy tych obchodów w średniowiecznych miastach. W Niedzielę Palmową wychodziły za miasto dwie procesje. Pierwsza złożona z duchowieństwa, udawała się do jednego z kościołów położonych za murami, w którym był wystawiony Najświętszy Sakrament, figura Chrystusa lub przynajmniej krzyż. Kościół taki nazywał się „Betanią”. Wstępując do niego procesja witała Chrystusa okrzykiem „Witaj nasz Królu!”

Po adoracji duchowni niosąc Chrystusa wychodzili naprzeciw drugiej procesji. Gdy połączyły się one, szły ze śpiewem ku zamkniętym w międzyczasie bramom miasta. Wewnątrz za bramą chór witał zbliżającą się procesję, skomponowanym na tę uroczystość hymnem. Po zastukaniu w bramę otwierała się ona i wierni wkraczali ze śpiewem do głównego kościoła, gdzie rozpoczynała się zaraz potem Msza święta.

Niedziela Palmowa

W innych regionach celebrans wychodził w Niedzielę Palmową przed kościół, a bramę świątyni zamykano. Kapłan uderzał w nią trzykrotnie krzyżem, wtedy dopiero brama otwierała się i kapłan z uczestnikami procesji wchodzili do kościoła, aby odprawić mszę świętą. Symbol ten miał wiernym przypominać, że zamknięte niebo zostało otwarte dzięki zasłudze krzyżowej śmierci Chrystusa. W XI w. rozpowszechnił się również zwyczaj święcenia palm, mających upamiętnić gałązki palmowe rzucane pod nogi wjeżdżającego do Jerozolimy Jezusa. Ten nieodłączny dziś atrybut Niedzieli Palmowej przez lata nabrał szczególnej mocy i znaczenia w ludowej religijności.


Palma na miarę naszych możliwości


W Niedzielę Palmową kapłan nie przywdziewa szat pokutnych, fioletowych, ale czerwone dla podkreślenia tego, że Chrystus jest Mesjaszem, Królem. Procesja zaś ma charakter triumfalny. Akcentują to m.in. pieśni, które śpiewa się w czasie poświęcenia palm i procesji.


Źródła:

A. Bugnini C. M., C. Braga C. M.,Peregrinatio Sylviae, cyt. w Ordo Hebdomadae Sanctae restauratus, Romae 1956, s. 28-29.

S. Maria Renata, Vivere cum Ecclesia. Rozważania liturgiczne na poszczególne okresy i święta roku kościelnego t. I, Kraków 1958, s. 280-283.

Wesprzyj nas
Iwona Podgórska

Iwona Podgórska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Iwona Podgórska
Iwona
Podgórska
zobacz artykuly tego autora >

Oczekiwania wobec Jezusa: Wybrałbym Barabasza

Barabasz był dla Rzymian „bandytą”, a dla Żydów bohaterem ludowym walczącym ze znienawidzonym okupantem. Był bojownikiem o wolność, być może nawet uważanym za swego rodzaju politycznego mesjasza.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Piłat przekonany o niewinności Jezusa, ale jednocześnie, nie wiedząc, jak wybrnąć z niewygodnej dla siebie sytuacji, że Sanhedryn nalega na zatwierdzenie wyroku, postanowił skorzystać ze zwyczaju amnestii udzielanej jednemu więźniowi z okazji święta Paschy. Lud miał zadecydować, który więzień wyjdzie na wolność. Piłat zaproponował dwóch kandydatów: Jezusa i Barabasza. Wiemy, że tłum wołał: „Wypuść nam Barabasza!”  (por. Łk 23,18). Czy to jednak takie dziwne i szokujące?  Wbrew temu, co pokazał Mel Gibson w „Pasji”, jest mało prawdopodobne, że Barabasz był jakimś odrażającym i obleśnym jednookim zbójem, strojącym głupie miny, wywalającym jęzor i prezentującym braki w uzębieniu oraz w inteligencji.

Bardzo wielu biblistów jest dziś zdania, że Barabasz należał do stronnictwa zelotów, może nawet był jednym z jego przywódców. Chodziło więc o członka ruchu oporu. Taką interpretację przyjmuje też Benedykt XVI w książce „Jezus z Nazaretu”, przypominając, że greckie słowo lestes, jakim jest określony Barabasz, może oznaczać powstańca, bojownika o wolność.

Oczekiwania wobec Jezusa: Wybrałbym Barabasza

Z Ewangelii dowiadujemy się, że Barabasz był „znacznym więźniem” (Mt 27,16), uwięzionym „z buntownikami, którzy popełnili zabójstwo” (Mk 15, 7), co więcej „był on wtrącony do więzienia za jakiś rozruch powstały w mieście i za zabójstwo” (Łk 23,19). Człowiek, który w ramach jakiejś akcji sabotażowej zabił Rzymianina lub osobę sympatyzującą z Rzymem, wcale nie był za to piętnowany przez opinię społeczną, wprost przeciwnie, w oczach wielu uchodził za bohatera. W Biblii Tysiąclecia czytamy o nim co prawda, że „był zbrodniarzem” a w przekładzie Biblii Gdańskiej, że „był bandytą” (J 18,40). Możemy zaakceptować taki sposób przełożenia słowa lestes, jeśli uwzględnimy kontekst jego użycia.

Sytuacja Żydów przypominała wtedy sytuację Polaków w czasie II wojny światowej. Niemcy określali członków polskiego ruchu oporu i żołnierzy AK właśnie określeniem: „Polnische Banditen”.

Barabasz był dla Rzymian „bandytą”, a dla Żydów bohaterem ludowym walczącym ze znienawidzonym okupantem. Był bojownikiem o wolność, być może nawet uważanym za swego rodzaju politycznego mesjasza. Wskazywać może na to hipoteza, że słowo „Bar Abbas” (które znaczy po aramejsku „Syn Ojca”) było „pseudonimem”, „przydomkiem mesjańskim”, podobnym do innych, przypisywanych przywódcom wielu buntów antyrzymskich.

Postawienie obok siebie Jezusa i Barabasza oznacza więc właściwie przeciwstawienie dwóch koncepcji mesjanizmu. Biorąc pod uwagę oczekiwania mesjańskie Żydów w tamtym czasie – bardziej spełniał je Barabasz niż Jezus. Tłumy nie miały do wyboru kogoś o nieposzlakowanej opinii z jednej strony i zbrodniarza z drugiej strony.

Oczekiwania wobec Jezusa: Wybrałbym Barabasza

A gdybyśmy my stali tam wtedy na dziedzińcu i gdyby od nas uzależniono wybór? Kogo byśmy wybrali? Barabasza czy Jezusa? Łatwo się mówi post factum, kiedy już się ma wiedzę, zna wszystkie okoliczności i przyszłe wydarzenia. Ale spróbujmy wyobrazić sobie, że żyjemy wtedy, w kraju pod okupacją i mamy taką wiedzę, jak ówcześni Żydzi.

Zakładając, że byłbym patriotą, a nie kolaborantem, obawiam się, że także wolałbym, aby uwolniono bojownika o wolność i bohatera gotowego do walki zbrojnej z wrogiem Ojczyzny, niż jakiegoś cudotwórcę i wędrownego kaznodzieję, głoszącego kontrowersyjne nauki i uczącego moralnego postępowania oraz stawiania miłości Boga na pierwszym miejscu. Nawet odczuwając sympatię do Jezusa, wybrałbym chyba wtedy Barabasza.

Opcja, że Jezus jest Bogiem, zmienia oczywiście wszystko, ale nawet Jego najbliżsi uczniowie uświadamiali to sobie dopiero stopniowo po zmartwychwstaniu.


Polecamy także poprzednie części cyklu „Oczekiwania wobec Jezusa:

Wesprzyj nas
Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >