Być kobietą, być kobietą. Jak Maryja

W czym kobiecie najbardziej jest do twarzy?

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Miłość, dobroć, pokora, rozwaga to atrybuty, z którymi jest pięknie każdej kobiecie. Spędzamy godziny na pielęgnowaniu cery, włosów, paznokci, wszystko po to, byśmy były piękniejsze. No i dobrze! Dla nas samych, naszego samopoczucia, dla bliskich, dla męża naprawdę warto. Są jednak takie cechy, które czynią nas piękniejszymi i nie wymagają od nas wielu godzin spędzonych w salonach piękności.

Być kobietą, być kobietą. Jak Maryja

Miłość

Wydaje się, że z tą sobie jeszcze radzimy. Przychodzi sama, naturalnie, wręcz instynktownie. Każda matka wie, że miłość do dziecka jest bezgraniczna i całkowicie bezinteresowna, po prostu jest. Nawet często silniejsza od nas.

Miłość macierzyńska jest wzorem dla każdej miłości, bo w każdej prawdziwej miłości do drugiego człowieka jest ta troska, zapobiegliwość, domyślność, przeczucie serca. Miłość macierzyńska najlepiej pokazuje, że w prawdziwej miłości nie widzę siebie,  całkowicie oddaję się na potrzeby drugiego i w pełnym zaufaniu daję się porwać. Iść za tą miłością, otwierać na zmiany, przyjmować niedogodności.

Podobnie jest z miłością tą pierwszą, świeżą, czystą – człowiek jest w stanie wtedy zrobić wiele, rzuca wszystko, daje się porwać i tylko tym żyć. Wtedy nie ma jeszcze kalkulowania, zazdrości, szukania poklasku, unoszenia się pychą i gniewem. Jest wyłącznie piękno i otwarcie na drugiego. Trzeba tylko tę miłość wziąć i przenieść przez całe życie aż do końca. Żeby nie ustała dalej trzeba wszystkiemu wierzyć, we wszystkim pokładać nadzieję i wszystko przetrzymać.

Tak właśnie zrobiła Maryja. Tak kochała Boga. Całkowicie z pełnym zaufaniem powiedziała tak. Przyjęła tę miłość, a potem przeniosła ją przez całe życie, mimo ciężkich, najcięższych prób, we wszystkim z wiarą i nadzieją. Maryja uczy nas prawdziwej miłości do Boga.

Możemy wyobrazić sobie tę sytuację. Jesteśmy świeżo upieczonymi narzeczonymi, napełnia nas szczęście i wizja pięknej przyszłości, spełnienia marzeń o mężu, dzieciach, rodzinie. Nagle dowiadujemy się, że mamy z tego wszystkiego zrezygnować, zaryzykować zmianę w imię wiary i miłości. Ciekawe, która z nas powiedziałaby oto ja służebnica, tak wchodzę w to, chcę, choć całe moje życie legnie w gruzach, będzie wręcz zagrożone, wchodzę w to. Można to ocenić jako naiwność. Ale taka ma być miłość. Ta prawdziwa. Bez kalkulacji i szukania fałszywych korzyści. Tak właśnie Boga kochała Maryja.

Tylko taka miłość sprawia, że piękniejemy w oczach.

Czy potrafimy kochać jak Maryja? Czy potrafimy na miłości do Boga zbudować miłość do drugiego człowieka? Czy nasza dusza tak wielbi Pana, że aż raduje się Duch nasz? Czy potrafimy dać bliskim Boga, dać Jezusa jak Maryja?

Może warto poświęcić chociaż jeden wielkopostny wieczór na to, by pogawędzić z Maryją, poopowiadać jej jak to jest u nas, czy nasza miłość czyni nas błogosławionymi między niewiastami. Zastanowić się jak Ona to robiła, że tak kochała…

Być kobietą, być kobietą. Jak Maryja

Dobroć

Staramy się być dobre. Chętnie bierzemy udział w różnych akcjach dobroczynnych, wspieramy fundacje, angażujemy się w różne ruchy, by wesprzeć innych: modlitwą, swoim czasem, może finansowo. Zabiegamy, by robić dla innych coś dobrego, ale jak daleko nam do tej dobroci zwykłej, codziennej, takiej powszedniej, bez zbędnych uniesień i litościwych odruchów serca. Być dobrym na co dzień, okazuje się, naprawdę trudnym zadaniem.

Pewna pani doktor pediatra, która najczulej na świecie zajmuje się swoimi małymi pacjentami (jest dobra, serdeczna, miła), opowiadała, że w momencie gdy siada za kierownicę samochodu, staje się innym człowiekiem. Coś się zmienia, coś przestawia. Nie potrafi być dobra, cierpliwa, zaczyna trąbić, rzucać wyzwiska na innych kierowców a nawet pokazywać brzydkie gesty. Dlaczego? Dlaczego ktoś kto jest dobry i czuły w swojej pracy w sytuacji, gdzie potrzebne jest współczucie i miłosierdzie, nie potrafi okazać tych uczuć na co dzień? Dlaczego brakuje nam cierpliwości, by być dobrym dla innych?

Często jest tak, że im nam się lepiej powodzi, im więcej dobrego wokół nas dzieje, tym mniej myślimy o innych. „Wskakujemy” na jakiś poziom pozycji społecznej, który sprawia, że czujemy się lepsi. I to jakoś tak poza nami, poza naszą kontrolą. Jesteśmy ważniejsi i już. Brakuje nam zwykłej ludzkiej dobroci i takiego codziennego zainteresowania się drugimi, po prostu bycia miłym i serdecznym.

Dlaczego nie potrafimy cieszyć radością innych? Koleżanka dostała w pracy awans i zdecydowanie lepsze wynagrodzenie. Kupiła samochód i bardzo się cieszyła. Przestała jednak po kilku dniach jeździć samochodem do pracy, ponieważ inne koleżanki przestały się do niej odzywać, odtąd nie miały już o niej najlepszego zdania.

Dlaczego mamy taki problem z okazywaniem zwykłej dobroci?

Maryja była dobra. Tak naprawdę. W sytuacji gdy dowiedziała się, że jest najlepsza, że właśnie Bóg wywyższył jej pokorę, uczynił jej wielkie rzeczy, nie stała się zadufana w sobie. Pierwsza rzecz, jaka przyszła jej do głowy, to podzielenie się swoją radością z krewną Elżbietą oraz radość z tego szczęścia, które spotkało Elżbietę. Bez zawiści, bez kalkulowania, że no fajnie, że tak mi dobrze, ale może Ona ma lepiej. Bez zastanawiania się jak jej to powiedzieć, żeby mnie doceniła, żeby czuła, że tak mi się w życiu poszczęściło. Dobroć w najczystszej postaci. Myślenie o drugim człowieku w jego szczęściu i radość z tego szczęścia.

Nam łatwiej przychodzi współczuć bliźniemu, gdy jest nieszczęśliwy, gdy spotka go jakaś bieda. Wtedy tak, wtedy często sprawdzamy się, jesteśmy blisko, powtarzamy sobie przysłowie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. No a co jeśli nasz przyjaciel się wzbogaci, jeśli dobrze mu się wiedzie? Czy stać nas na to, żeby iść do niego daleko przez góry i powiedzieć: to dla mnie naprawdę wielka radość, że tak Ci się w życiu poszczęściło?

Jak daleko nam do takiej dobroci? Jak być dobrą jak Maryja?

Być kobietą, być kobietą. Jak Maryja

Pokora

Z  tą nam chyba najtrudniej – te mocne, współczesne kobiety, ta moda na niepokorne – słowo które staje się synonimem atrakcyjne.

Warto sobie wyobrazić, co byłoby gdyby Maryja swoją siłę i odwagę pomyliła z naszą współczesną niepokornością i powiedziała nie. Tak z czystej przekory, by się „nie naginać”, nie dopasowywać, nie będzie jej nikt kazał.

Czy współczesne biznes women są na tyle silne, by umiały być pokorne jak Maryja?  

My często dajemy się porwać pokusie „szukania sprawiedliwości”, nade wszystko, zapominając o innych. W trosce o to, byśmy nie były nazwane „frajerkami”, pozostajemy asertywne do granic możliwości. Do udowodnienia naszym mężom, współpracownikom, szefom, że posiadamy tę wysoko cenioną współcześnie „kompetencję”. Nasze aplikacje do pracy, profile zawodowe, wymagane cechy, rozmowy kwalifikacyjne czynią z nas kogoś zupełnie innego niż jesteśmy.

A pokora, to taka piękna cecha, która dodaje kobiecie powabu i urody. Jeśli jest szczera i mądrze „zarządzana”, tzn. wypływa z głębi serca, może okazać się najlepszą kompetencją, nie tylko dla najbliższej rodziny, ale też w wymarzonej pracy i karierze zawodowej.

Coraz częściej na rozmowach kwalifikacyjnych – szczególnie do dużych korporacji  – nie  zadaje się pytań o dyspozycyjność, asertywność i szalone pasje, lecz o trzy najważniejsze wartości w życiu i co jest dla nas takim prawdziwym sukcesem, z czego jesteśmy najbardziej dumni.

Kolega został zatrudniony dlatego, że powiedział prawdę, wymienił w kolejności trzy wartości, którymi się w życiu kieruje: Bóg, Rodzina, Ojczyzna.

Koleżankę zatrudniono, ponieważ powiedziała, że największym sukcesem w jej życiu jest rodzina i prawdziwa miłość.

To tak jak Maryja, została wybrana nie dlatego, że wyróżniała się zarozumiałością, bezczelnością i asertywnością ale dlatego, że była piękna w swojej sile pokory. To dlatego zaczęły błogosławić ją wszystkie pokolenia, bo miała tyle siły i dystansu do siebie, że wolała być uniżoną służebnicą niż pysznić się i dać strącić z prawdziwego tronu.

Prawdziwa nasza siła, kryje się w pokorze.

Czy potrafimy być pokorne? Czy staramy się w ogóle kiedykolwiek dobiec do pokory Maryi, uczyć się od niej tej znakomitej kompetencji? Może właśnie z taką cechą staniemy się bezkonkurencyjne na rynku pracy?

Być kobietą, być kobietą. Jak Maryja

Rozwaga

Przyda się, aby zapanować nad wszystkimi pozostałymi atrybutami naszej urody.

Ciężko o lepszy przykład rozwagi, niż przykład Maryi. W sytuacji w jakiej się znalazła, niejedna z nas wpadłaby w panikę, histerię, straciła przytomność lub przeciwnie – wpadłybyśmy w zachwyt, ekstazę, poczucie sławy.

Maryja nie pozostała wolna od lęku, ale też nie popadła w jakieś skrajne emocje. Jak na bystrą i inteligentną kobietę przystało, gdy znalazła się w trudnym położeniu, zaczęła rozważać.

My teraz nazywamy to planowaniem, zarządzaniem ryzykiem, zarządzaniem zmianą. Wszystkim i wszystkimi staramy się zarządzać. Maryja nie musiała mieć certyfikatu PMP, żeby zachować spokój w ekstremalnej dla siebie sytuacji. My coraz mniej słuchamy, bo mamy już ułożony w głowie plan, postawione cele i często wszystko do tego planu staramy się dopasować.

Trudne sytuacje, które nas wytrącają rosną tym samym do rangi życiowych problemów nie do rozwiązania. Jan Paweł II nazywał to pokusą beznadziei. Ta pokusa sprawia, że w przypadku najmniejszego zachwiania naszych wyobrażeń o życiu nie radzimy sobie, wpadamy w stany depresyjne, szukamy pomocy u specjalistów… a często wystarczy chwila namysłu, rozważenia sytuacji. Dzisiaj nazywamy to analizą SWOT.

Maryja po prostu wykonała taką analizę. Cały klucz jednak polega na tym, aby ustawienie mocnych i słabych stron, szans i zagrożeń wypływało z głębi naszego serca. Serca rozumianego nie jako zagłębie chimerycznych emocji, ale jako centrum sumienia, rozumu i woli. Bez zbędnych definicji Maryja rozważyła szybko wszystko w swoim sercu. Nie skupiała się na nieistotnych szczegółach, tak jak my teraz często mamy w zwyczaju. Nie zastanawiała się, jak wygląda anioł, jak wszedł, jaki ma głos, co w ogóle się dzieje. Maryja słuchała co On mówi, co znaczą jego słowa. Rozważała je i reagowała błyskawicznie, żeby poznać całą sytuację, zadała pytania istotne dla Sprawy, konkretne: jak to się stanie?

Gdybyśmy my tak jak Maryja nie skupiały się na szczegółach, ale w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji umiały rozważyć to, co jest kluczowe dla sprawy zamiast zabiegać o drobiazgi, nieważne szczegóły. Gdybyśmy przestały się zamartwiać o to co nieistotne, może weszłybyśmy wtedy na drogę Maryi i zaczęły nią podążać rozważnie i w dobrym kierunku. Może wtedy tak jak Ona, rozważając wszystko w bojaźni Bożej, poczułybyśmy moc Jego ramienia.

Warto wejść na drogę Maryi, warto mieć w sobie tę radość, mądrość, siłę i entuzjazm. Może wtedy uda się nam ustawić wszystkie wartości na swoim miejscu.

Tak jak zrobiła to Ona, tak jak zrobiła Maryja!


Przeczytaj również kim był Józef – ziemski ojciec Zbawiciela Świata



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

wklejkaMaryjaBiografia

Jestem Niepokalanym Poczęciem!

Daremne byłoby szukanie w Piśmie świętym stwierdzenia, że Maryja jest niepokalanie poczęta. Bez większych problemów natomiast znajdziemy wersety zdające się przeczyć tej prawdzie, zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie

Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Cierpiący Hiob pyta: Któż wolny będzie od nieczystości? Nikt, choćby ktoś nawet jeden tylko dzień żył na ziemi (Hi 14,4). Podobnie o powszechności grzechu uczy św. Paweł (Rz 3, 23). Wiemy, że grzechem, którego dopuścili się prarodzice, dotknięty jest cały rodzaj ludzki.

Brak jasnego sformułowania doktryny o poczęciu Maryi bez zmazy pierworodnej nie musi dziwić. W Piśmie Świętym nie znajdziemy też słów takich jak Trójca Święta, niełatwym też zadaniem jest uzasadnienie osobowości i bóstwa Ducha Świętego. Jednak żaden chrześcijanin nie ośmieli się zaprzeczyć, że są to nauki biblijne.

Chrześcijanie myślą o Maryi już gdy czytają księgę Rodzaju. Po grzechu pierworodnym Pan Bóg mówi do węża: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, między potomstwo twoje a potomstwo jej: Ono zmiażdży ci głowę, a ty zranisz mu piętę (Rdz 3,15). To Chrystus jest tym, który już zmiażdżył głowę pradawnego węża i sam wskazuje, że tą niewiastą jest Jego Matka, gdy tak właśnie zwraca się do niej na kartach Ewangelii (J 2,4; 19,26). Maryja, ta niewiasta wroga szatanowi, nie tylko przyczyniła się do ostatecznej porażki diabła, ale również wygrała z nim walkę w swoim życiu, do którego od początku ani na chwilę nie miał dostępu. To właśnie w sztuce symbolizuje przedstawianie Maryi depczącej węża.

Jestem Niepokalanym Poczęciem!

Najważniejszą bezpośrednią przesłankę prowadzącą nas do wniosku o niepokalanym poczęciu Maryi znajdziemy w słowach anioła ze sceny zwiastowania. Gabriel zjawiając się u najświętszej Dziewicy tak się do niej zwraca: Raduj się Pełna Łaski (Łk 1,28).

Bibliści dochodzą do wniosku, że to Kecharitomene – Pełna Łaski, to nowe imię, jakie boski posłaniec nadaje Maryi. Zgodnie z semickim rozumieniem imienia, ono ją najdoskonalej określa, jest z nią tożsame. To imię wskazuje, że ona od początku jest Kecharitomene. Zapowiedziana już w księdze Rodzaju i u Izajasza (7, 14), od zawsze istnieje w zamyśle Boga, jak Mądrość (Prz 8). Przygotowana i gotowa na przyjęcie Syna Bożego – samą Łaskę.

Dla zobrazowania prawdy o świętości Maryi i uchronieniu jej od grzechu pierworodnego, już Ojcowie Kościoła szukali w Piśmie obrazów wyjaśniających tę sprawę. I tak najpopularniejszym i najbardziej płodnym dla rozwoju omawianej doktryny, było odkrycie podobieństwa Maryi do Ewy przez św. Justyna (ur. ok. 100 r.) w „Dialogu z Żydem Tryfonem”. Apologeta pisał, że jak dziewica Ewa swoim sprzeciwieniem się Bogu przyniosła na świat śmierć, tak dziewica Maryja przez pozytywną odpowiedź daną bożemu posłańcowi umożliwiła narodziny Zbawiciela (dającego życie). Ireneusz dlatego później śmiało nazywa Maryję przyczyną zbawienia całego rodzaju ludzkiego („Przeciw herezjom”, 3, 22, 4; 5, 19, 1; zob. też Tertulian, „De carne Christi” 17, 2). Stąd już niedużo trzeba, by wśród podobieństw Maryi i Ewy oprócz dziewictwa dostrzec też niepokalane poczęcie.

W Polsce, gdzie do dziś popularnością cieszą się tradycyjne Godzinki ku czci Niepokalanego Poczęcia czy Litania Loretańska, podobnie jak rozważania Ojców Kościoła pełne biblijnych obrazów, ukazujących tajemnicę zbawienia Maryi, zarzuty o niebiblijność nauki o uchronieniu Matki Bożej przed zmazą grzechu pierworodnego nie są traktowane poważnie. Przywołajmy kilka tych obrazów: „Arka Przymierza” (cała pokryta szczerym złotem – Wj 25, 10-22), „Księżyc w Pełni” (Pnp 6,10), lilia pośród cierni (Pnp 2, 2), czy – jak od dawna Kościół modli się w tradycyjnym rycie rzymskim – „Tota pulchra” (Cała Piękna, Pnp 4,7).

Jestem Niepokalanym Poczęciem!

Wreszcie patrzy się na Maryję jako najdoskonalszą ikonę Kościoła. W niej, jak i w Kościele, dostrzega się apokaliptyczną Oblubienicę i Niewiastę obleczoną w słońce. Kościół, podobnie jak Maryja, zradza dla świata i siebie Chrystusa. A Kościół jest święty i nieskalany (Ef 5, 27).

Wiara w niepokalane poczęcie była w Kościele żywa zawsze. Szczególnie przejawiała się w pobożności wiernych. Już w XV wieku papież Sykstus IV zatwierdził franciszkanom całe oficjum o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, ułożone przez teologa domu papieskiego Leonarda Nogarolę. Mimo przerwy między pontyfikatem Piusa V a ogłoszeniem dogmatu przez Piusa IX, przetrwało ono w liturgii aż do dziś. Bardzo możliwe, że wtedy znane już były ludowe Godzinki ku czci Niepokalanej, które powstały prawdopodobnie w Hiszpanii, gdzie członkowie zakonów rycerskich składali śluby obrony tej doktryny. A było przed czym jej bronić, bo choć wśród pobożnego ludu cieszyła się popularnością, to teologowie ostro się o nią spierali. Dzisiejszy krakowski plac Wszystkich Świętych, odgradzający bazyliki dominikanów (przeciwników doktryny) i franciszkanów (wielkich zwolenników i popularyzatorów), jest świadkiem, że spory te bywały nie tylko werbalne.

Jestem Niepokalanym Poczęciem!

Wspomniany już Sykstus IV w 1483 roku zakazał zwolennikom i przeciwnikom doktryny nazywać się wzajemnie heretykami, aż do czasu rozstrzygnięcia kwestii przez Kościół. Warto wspomnieć, że przeciwnikiem nauki o niepokalanym poczęciu był nawet wielki Doktor Kościoła, św. Tomasz z Akwinu. Do przełomu doszło dzięki ogromnemu wkładowi Dunsa Szkota, który rozwiązał stawiane przez Tomasza i jego uczniów problemy (dotyczące powszechności grzechu pierworodnego i odkupienia oraz wolności Maryi). Franciszkanin wykazał, iż prawda o niepokalanym poczęciu nie stoi w sprzeczności z faktem (uprzedniego) odkupienia Maryi. To może wydawać się skomplikowane, jednak chrześcijanie wierzący w to, że już w Wielki Czwartek, podczas Ostatniej Wieczerzy, Pan Jezus uobecnił misterium, które wydarzyło się później, nie powinni mieć problemu ze zrozumieniem tajemnicy objęcia zbawieniem Maryi jeszcze przed narodzeniem Zbawiciela.

Sobór Trydencki nazwał Matkę Bożą Niepokalaną, Paweł V zakazał publicznie krytykować tę doktrynę. Wreszcie w 1878 roku Pius IX rozsyła do biskupów ankietę z zapytaniem o stosunek do ogłoszenia dogmatu o niepokalanym poczęciu Maryi. Zdecydowana większość odpowiedziała pozytywnie. Wreszcie 8 grudnia 1854 roku w bulli „Ineffabilis Deus”, niecałe dwadzieścia lat przed ogłoszeniem dogmatu o nieomylności papieża, następca św. Piotra przemawia ex cathedra: „Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć”. Odtąd w Kościele cześć dla Niepokalanej szybko się rozpowszechniła, szczególnie po objawieniach w Lourdes, gdzie cztery lata po ogłoszeniu dogmatu Maryja wyjawiła Bernadecie Soubirous swoje imię: „Ja jestem Niepokalane Poczęcie”. W Polsce do intelektualnego oraz pobożnościowego rozkwitu nabożeństwa do Niepokalanej bardzo przyczynił się o. Maksymilian Kolbe, założyciel Niepokalanowa.

XI-wieczczna prawosławna ikona przedstawiająca Całą Nieskazitelną

Prawosławni i protestanci zgodnie odrzucają możliwość uznania dogmatu. Co ciekawe, Marcin Luter w pewnym okresie wierzył w niepokalane poczęcie, dystansując się od niego dopiero w 1528 r. W Kościołach wschodnich i u prawosławnych Maryja chętnie czczona jest pod imieniem „panhagia” – cała święta. Katolicki dogmat odrzucają głownie dlatego, że ogłosił go papież. Na pewno „braciom odłączonym” w zrozumieniu i przylgnięciu do tej prawdy może pomóc wyzbycie się niechęci do prawideł zachodniej katolickiej teologii oraz ogromny wkład, jaki w mariologię wnieśli szczególnie w ostatnich czasach bibliści.

W celebrowaniu maryjnych świąt nie możemy zapominać o tym, czego uczy nas liturgia – iż zawsze uwielbiamy Trójjedynego Boga razem z tą, której Wszechmocny uczynił wielkie rzeczy. Kontemplujemy Maryję nie tylko jako naszą orędowniczkę, ale też jako zapowiedź i porękę tego, co nas czeka, gdyż dla niej zbawienie już się dokonało. Tak modlimy się w kolekcie na dzisiejsze święto:

„Boże, Ty przez Niepokalane Poczęcie Najświętszej Dziewicy przygotowałeś swojemu Synowi godne mieszkanie i na mocy zasług przewidzianej śmierci Chrystusa zachowałeś ją od wszelkiej zmazy, daj nam za Jej przyczyną dojść do Ciebie bez grzechu. Przez naszego Pana”.


Dawid Gospodarek – sekretarz redakcji miesięcznika „List” i redaktor „Biblia krok po kroku”.


Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >