video-jav.net

Wielka Sobota i Wigilia Paschalna: nie przegap w liturgii

Wielka Sobota do zmroku jest czasem ciszy, tradycyjnego postu i czuwania przy grobie, a po zmroku rozpoczyna zupełnie nowy rozdział, świętą Noc Zmartwychwstania.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
ks. Dominik Ostrowski
ks. Dominik
Ostrowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Cisza
Od wschodu do zachodu słońca tego dnia jest sobota, dzień ciszy „bo Król zasnął”.
Choć nie sprawuje się tego dnia Eucharystii ani nie przyjmuje Komunii św. (z wyjątkiem umierających, którzy mogą przyjąć Wiatyk) nie jest to dzień a-liturgiczny. Istnieje przecież Liturgia Godzin, celebrowana w wielu kościołach rano jako tzw. Ciemna Jutrznia oraz adoracja Najświętszego Sakramentu przechowywanego w Grobie.


Zwyczaj ten to bez wątpienia najintensywniej pielęgnowana polska tradycja świąt paschalnych, nawet wśród niewierzących. Korzeniami sięga VII w. i nawiązuje do Paschy żydowskiej oraz kontynuujących ją agap chrześcijańskich, odbywających się w Wielką Noc po zakończeniu Eucharystii. Najstarsze ceremoniały zawierające teksty modlitw błogosławienia pokarmów wskazują nawet na to, że przede wszystkim poświęcano wtedy baranka wprost nawiązującego do żydowskiego święta na pamiątkę wyjścia z Egiptu oraz do Chrystusa – prawdziwego Baranka, który zgładził grzechy świata. Wszystko więc wskazuje na to, że poświęcenie pokarmów na świąteczny stół powinno odbywać się po zakończeniu liturgii Wielkiej Nocy, aby ten uroczysty posiłek był przedłużeniem uczty Eucharystycznej. Skąd zatem wziął się zwyczaj dokonywania tego poświęcenia w Wielką Sobotę – dzień ciszy i czuwania przy grobie Pana?

Wyjaśnień tego terminu szukać należy jeszcze w czasach średniowiecza, gdy utrwalał się zwyczaj przesuwania na coraz wcześniejsze godziny świętowania Wigilii Paschalnej. Prawdopodobnie wiązało się to z wymogiem postu przed przyjęciem Komunii św.: nie można było nic jeść od północy do Eucharystii. Dlatego właśnie przez całe wieki kapłani nie sprawowali Mszy św. wieczornej, a jedynie poranną. Dzięki temu zarówno oni jak i wierni nie musieli cały dzień głodować. Najmocniej zaś przepis ten musiał dokuczać właśnie w Wielką Sobotę. Gdyby sprawować Wigilię Paschalną po zachodzie słońca w sobotę kapłani – poszczący przecież już od rana w Wielki Piątek i z uwagi na pełnione funkcje intensywnie tego dnia pracujący – nie mogliby nic jeść również przez całą sobotę. Termin Wigilii Paschalnej zaczęto zatem przesuwać na coraz wcześniejsze godziny aż doszło do sprawowania jej nawet o 7 rano w Wielką Sobotę! Kontrastowało to na pewno z obrzędem poświęcenia ognia i słowami o „tej świętej Nocy”.

Drugim powodem mogła być trudność w dotarciu wiernych na nocne celebracje, które w czasach wojen czy prześladowań z pewnością bywały zakazywane, a na terenie Polski rozbiorowej na pewno w okresie zaborów zabraniane. Wigilia Paschalna oddzielała się więc coraz bardziej od Niedzieli Zmartwychwstania, przenosząc obwieszczanie Dobrej Nowiny o żyjącym Jezusie na poranek niedzielny. Czy gdzieś zachowało się takie przesunięte świętowanie? Obecnie ranne świętowanie Wigilii Paschalnej zostało zachowane jedynie w Jerozolimie, gdzie godziny celebracji dyktuje dokument z 1852 porządkujący celebracje w bazylice Grobu Pańskiego. Mamy tam do czynienia z utrwalonym stanem faktycznym godzin liturgii katolickiej z XIX w.

W tej perspektywie już mniej zaskakujący jest zwyczaj święcenia pokarmów w Wielką Sobotę. Mogło się ono odbywać już po przesuniętej Wigilii Paschalnej.

Utrzymywanie go również dzisiaj, gdy wrócono do nocnego celebrowania Nocy Zmartwychwstania, wiąże się prawdopodobnie z technicznymi trudnościami przeprowadzania licznych poświęceń jedzenia w środku nocy. Należy jednak wspomnieć, że istnieje możliwość święcenia pokarmów przez ojca lub inną osobę w rodzinie w niedzielny poranek w domu.


Znaki Wigilii Paschalnej

Wigilia Paschalna – najbardziej wyjątkowa liturgia całego roku – składa się z kilku części: liturgii światła, wyjątkowo długiej Liturgii Słowa podzielonej na 2 części śpiewem “Gloria” , Liturgii Chrztu i Liturgii Eucharystii. W starożytności rozpoczynano ją w nocy a według niektórych tradycji kończono nad ranem procesją obwieszczającą światu zmartwychwstanie Chrystusa, dlatego w coraz większej liczbie kościołów w Polsce również tradycyjną Rezurekcję celebruje się w nocy, na zakończenie Wigilii.

Ogień
Poświęcenie ognia a następnie zapalenie tym ogniem nowego Paschału ma przypominać przede wszystkim kolumnę ognia, która prowadziła Izraelitów przez Morze Czerwone. W znaku tym chodzi jednak o Chrystusa, który jest dla nas taką kolumną ognia, światłem i przewodnikiem na drodze do zbawienia. Od kilku lat toczy się w Kościele batalia o to, by Paschał koniecznie wykonany był z wosku, bo o tym śpiewa się przecież w Orędziu Paschalnym, wykonywanym zaraz po uroczystym wniesieniu poświęconego Paschału. Tymczasem bardziej chodzi w tym znaku o ogień, a nie o to, czy mamy zachowaną symbolikę naturalnego wosku czy nie. To jest też jedyny moment, gdy w ciągu roku okadza się właśnie tę świecę – nośnik światła symbolizującego Chrystusa.


Exsultet – Orędzie Paschalne
O tej przepięknej pieśni napisano już wiele, dla bardziej świadomego jej wysłuchania warto przeczytać ją wcześniej, przed pójściem na liturgię. Jak to często przypominają kapłani w komentarzach przed liturgią pieśń ta początkowo wykonywana była spontanicznie przez diakonów, potem dopiero zredagowana z różnych pieśni w jedną. Niektórzy przypisują jej autorstwo św. Augustynowi lub św. Ambrożemu, bo to od ich czasów funkcjonuje wersja Exultetu, którą znamy dzisiaj.


Liturgia Słowa: Proroctwa

Wiele z czytań, których słuchamy dziś podczas Wigilii Paschalnej, były również odczytywane już w starożytności. Ochrzczonym i katechumenom miały przypominać wydarzenia z historii zbawienia, których kulminacją była męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. W liturgii trydenckiej czytania nazywa się “proroctwami” (ta ciekawa nazwa poprawnie podkreśla sens tych czytań) i jest ich aż 12 (a więc jeszcze więcej niż w liturgii odnowionej, w której mamy ich 8 plus opowiadanie z Ewangelii). Po ostatnim czytaniu ze Starego Testamentu (7) po raz pierwszy od Wielkiego Czwartku znów słychać dzwony przy śpiewie Gloria (Chwała na wysokości Bogu), na znak zrealizowania starotestamentalnych proroctw w Chrystusie i wejście w czas Nowego Testamentu. Wzmocnieniem znaczenia jest fakt, że w czasie tego hymnu zapala się wszystkie świece na ołtarzach. Przed Ewangelią nie występuje zwykła aklamacja “Alleluja”, jest ona zastąpiona uroczystym psalmem “allelujatycznym” (Psalm 118).


Ogień – woda

Sercem całej liturgii Wielkiej Nocy jest misterium chrztu. Przez wiele wieków to był zresztą jeden z dwóch zaledwie momentów udzielania tego sakramentu, drugim była niedziela zesłania Ducha Św. Niemal wszystko więc w teologii znaków tego dnia obraca się wokół tego sakramentu. Liturgię Chrztu rozpoczyna poświęcenie wody za pomocą… ognia. Paschał z poświęconym ogniem zanurza się w naczyniu z wodą do poświęcenia. Ma to nam przypominać, że w Chrzcie zanurzamy się w Chrystusa – jak łączy się w tym geście ogień z wodą (można też odczytać ten gest jako zanurzenie Chrystusa w naszą naturę). Znak ten wskazuje także na inny wymiar tajemnicy chrztu: zstąpienie Ducha Świętego, który na początku stworzenia “unosił się nad wodami” lub jak można wnioskować z kontekstu “przenikał wody” dając naturze życie.


Dlaczego “przyrzeczenia” chrzcielne?

Może nas zastanawiać, dlaczego gdy mowa o odnowieniu wyznania wiary, odbywającego się w trakcie Liturgii Chrztu, mówimy o odnowieniu “przyrzeczeń” chrzcielnych, skoro niczego nie przyrzekaliśmy. Rzeczywiście, w obrzędzie Chrztu wyrzekamy się zła, grzechu i szatana, a składamy jedynie wyznanie wiary, nie składamy obietnic. Porównanie tego do przyrzeczeń może mieć swoje źródło w czasach cesarstwa rzymskiego, gdy porównywano chrześcijańskie obrzędy do obrzędów wojskowego zaprzysiężenia nowych legionistów. Uroczystość ta bywała nazywana przysięgą (łac. iuramentum). Jest możliwe, że od słowa ”iuramentum” pochodziło łacińskie słowo “sacramentum”, czyli sakrament. Sacramentum to połączenie “sacrum” i “iuramentum”. Wydaje się, że św. Augustyn w sposób ścisły nazywał sakramentem tylko Chrzest. Dlatego odnowienie przyrzeczeń można by przetłumaczyć jako “odnowienie sakramentu”. Można też podkreślić, że w życiu chrześcijańskim chodzi o wierność Chrystusowi, tak jak żołnierze mają być wierni swojej przysiędze.


Procesja Rezurekcyjna: nocą czy nad ranem?

Wydaje się, że zwyczaj procesji odbywającej się o świcie niedzieli Zmartwychwstania jako formy pierwszego ogłoszenia przetrwał właściwie tylko w Polsce. Dawniej w niektórych miejscach kończył nocną liturgię, która mogła sięgać aż do godzin świtu i wtedy  rzeczywiście taka procesja miała najgłębszy sens. Wigilia Paschalna była wtedy prawdziwą wigilią, bo przecież to słowo oznacza po łacinie czuwanie.

Do popularności procesji rezurekcyjnej o poranku przyczyniło się na pewno rozdzielenie Wigilii Paschalnej od Niedzieli Zmartwychwstania, które wspomnieliśmy przy poświęceniu pokarmów. Obecnie w części parafii Procesja Rezurekcyjna kończy Wigilię Paschalną, w części – jest przeniesiona na czas przed świtem Niedzieli Zmartwychwstania. Oba rozwiązania mają swoje zalety i wady.

Za pierwszym rozwiązaniem przemawia teologia znaków liturgicznych. Wszelki kult Eucharystii powinien następować po Mszy św. a nie przed – tak się dzieje, gdy Rezurekcja odbywa się rano przed pierwszą Mszą. Trudno też nie dostrzec sprzeczności w tym, że nocą świętujemy Zmartwychwstanie a potem znów wynosi się Najświętszy Sakrament z  Grobu.

Z kolei za rozwiązaniem porannym przemawia właśnie pora. Jest oczywistym nawiązaniem do odnalezienia pustego grobu Chrystusa właśnie rano. Oraz właśnie świt – jasny dzień jest najlepszą porą na ogłaszanie światu czegokolwiek. Środek nocy, gdy świat śpi, nie jest naturalnym momentem na noszenie sztandarów i śpiewanie pieśni, w ciemnościach bowiem zaciera się naturalność procesji, której celem jest zamanifestowanie na zewnątrz prawdy wiary.

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Dominik Ostrowski

ks. Dominik Ostrowski

liturgista, wykładowca akademicki i konsultor Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Konferencji Episkopatu Polski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
ks. Dominik Ostrowski
ks. Dominik
Ostrowski
zobacz artykuly tego autora >

Krzyż. Liche drewno, a ratuje życie

Wiem, że zrozumienie i pokój przyjdą. Trzeba tylko cierpliwie trwać przy Krzyżu. To „liche drewno” ratuje moje życie

ks. Marek Chrzanowski
ks. Marek Chrzanowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

 

Wielki Piątek. Stoisz Panie przede mną. Osądzony przez świat, przez ludzi, przeze mnie. Chciałbym odwrócić wzrok, ale nie potrafię. Wpatruję się w Twoją poranioną twarz odkrywając, że miłość jest bólem i ofiarą, bo jak inaczej umiałbym zrozumieć, że można mnie kochać, aż tak. Patrzę na Twoją głowę cierniem moich grzechów okrytą i wiem, że przyszedłeś właśnie do mnie. Twoja miłość zaprowadziła Ciebie, Panie, aż na krzyż.

W centrum Wielkiego Piątku postawiłeś Panie Twoje zwycięstwo na drzewie Krzyża. Wpatruję się w Ciebie w milczeniu. Patrzysz na mnie i widzisz łzy, które nie płyną jeszcze z moich oczu, bo serce mam jak z kamienia. Nie umiem bowiem pojąć siły Twojej miłości płynącej z krzyża. Tak wiele razy go nie przyjąłem, nie chciałem się na niego zgodzić w moim życiu. Chciałem uciec a Ty szeptem mówiłeś, że najlepiej uciec pod….krzyż. I podpowiadasz mi dzisiaj słowami św. Jana Pawła II: „Jeżeli Krzyż zostaje przyjęty, przynosi zbawienie i pokój (…) Bez Boga Krzyż nas przygniata; z Bogiem daje nam odkupienie i zbawienie. (…) Weź Krzyż!, przyjmij go, nie pozwól, aby przygniotły cię wydarzenia, ale z Chrystusem zwyciężaj zło i śmierć! Jeżeli z Ewangelii Krzyża uczynisz program swojego życia, jeżeli pójdziesz za Chrystusem aż na Krzyż, w pełni odnajdziesz samego siebie!”.

Zatem uciekam pod Krzyż. Wtulam się w Twoje wyciągnięte ramiona i milczę. Cisza przybliża mi Twoją tajemnicę Krzyża. I choć pojmuję niewiele, wiem, że tylko tutaj, u stóp Twojego krzyża mogę odnaleźć siebie prawdziwego i pokochać na nowo. Milczenie otula mnie jak Twoja miłość, otwiera oczy na prawdę zamkniętą w Wielkim Piątku. I przychodzą do mnie słowa św. Alojzego Orione, że Ciebie Panie kocha się na krzyżu, albo nie kocha się Ciebie wcale. Słyszę je i jeszcze mocniej przytulam się do Krzyża, by uczyć się tej miłości i by nigdy w życiu się go nie wstydzić. Bym umiał z podniesioną głową powtarzać za św. Janem Pawłem II: „Nie wstydźcie się tego krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym. (…) Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina nam o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz.”

Patrzę na Twój krzyż i widzę Twoje oczy pełne nadziei, kiedy wpatrujesz się we mnie. I chciałbym ze wstydem opuścić wzrok, ale Ty patrzysz tak jak nikt inny patrzeć nie potrafi. Wiem, że widzisz jaśniej, mocniej i prawdziwiej. Możesz zobaczyć, co głęboko schowałem pod grzechem i niewiernością. I zachęcasz mnie, bym wszystko Tobie – tutaj pod Krzyżem zostawił – by do mnie to już nie należało; bym wszystko przybił do krzyża Twojej miłości. Nie wiem czy umiem, ale trwam przy Tobie; przy Arce mojego zbawienia.

Żołnierz włócznią przebija Twój bok a ja powtarzam za św. Janem Chryzostomem: „Żołnierz więc przebił Mu bok i otworzył wejście do świątyni, a ja tam znalazłem cudowny skarb, i cieszę się ze wspaniałych bogactw. To więc się stało z Barankiem: Żydzi Go zabili, a ja zebrałem owoc ofiary.” I choć umarłeś to jeszcze nie koniec, tylko początek życia dla mnie. Trzeba mi tylko wracać pod krzyż. Trzeba mi krzyż ukochać. Trzeba mi powtarzać za św. Alojzym Orione: „Wytrwajmy na krzyżu dla miłości Jezusa. On, który jest naszym Wodzem i idzie przed nami, będzie nam pomagał. „Bóg nasz walczył za nas”. I wiem, że w tej walce chodzi o moje życie przy sercu Ojca.

 

Zostanę przy Krzyżu, choć tak niewiele rozumiem, choć często ocieram łzy bólu i cierpienia, zostanę. Wtulę się w ramiona Matki Pana i będę patrzył Jej oczami na krzyż. Wiem, że zrozumienie i pokój przyjdą. Trzeba tylko cierpliwie trwać przy Krzyżu. To „liche drewno” ratuje moje życie; nadaje mu sens i podpowiada, że każda ludzka krzyżowa droga kończy się zmartwych powstaniem – do życia, do pełni, do miłości.

Zostanę pod Krzyżem – z Matką Pana i umiłowanym uczniem – by kolejny raz próbować zrozumieć sens słów zapisanych w pięknie poezji:

 

 

Stygmaty miłości to Twój krzyż zapisany w moim życiu. Modlę się, bym zawsze umiał wytrwać, by umiał go pokochać jak Ty, Panie. Niech cisza Twojej miłości zapisana w sercu Matki i umiłowanego ucznia staną się i dla mnie drogą do odkrywania na nowo Twojego błogosławionego krzyża i wiernego trwania.

ks. Marek Chrzanowski

ks. Marek Chrzanowski

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marek Chrzanowski
ks. Marek Chrzanowski
zobacz artykuly tego autora >