Modlę się za Ciebie

Czy piosenka z “kasowego” filmu może przekazać jakąś ważną prawdę, a może nawet cnotę?

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Modlę się za Ciebie
Czy piosenka z “kasowego” filmu może przekazać jakąś ważną prawdę, a może nawet cnotę?

W świecie, który wydaje się uciekać od takich “staromodnych” wartości, jak głęboka, prawdziwa miłość, wsparcie, wierność, pojawia się piosenka “Shallow”, nominowana do Oscara, która te wszystkie wartości niesie.

Oskarowych piosenek o miłości było już wiele, cieszy jednak, że ta właśnie sięga po głębię. Mówi o tym, by nie poruszać się na płyciźnie. I ta płycizna właśnie jest jej motywem przewodnim. Płycizna jest niestety także motywem przewodnim naszego życia. Płycizna otacza nas zewsząd. Płycizna jest naszą codziennością. Nie ma czasu na głębię, a jedyne, co możemy w tym rozpędzonym świecie robić, to poruszać się po powierzchni. Po tej płyciźnie. Każde bowiem zaangażowanie wymaga czasu, poświęcenia, oddania, zrezygnowania z czegoś. Piosenka “Shallow” opowiada więc o tym, że szukanie i budowanie głębokiej relacji bardzo męczy, wymaga wielkiego wysiłku, poświęcenia czegoś, rzucenia się na głęboką wodę. (W naszej “branży” mówi się “wypłynięcia na głębię”). Padają w piosence pytania: czy naprawdę jesteś szczęśliwy w tym nowoczesnym świecie? Czy szukasz czegoś głębokiego? Czy szukasz zapełnienia pustki?

 

 

Taka wierność wbija nas w fotel, sprawia, że brakuje chusteczek, że nie możemy się otrząsnąć… ale też zmusza do zastanowienia: czy taką właśnie jest moja miłość?

Film wzrusza do granic możliwości, bo każdy tęskni za czymś głębszym. Każdy marzy o miłości, takiej po grób, takiej na wieczność, takiej, która jest wspólną drogą do Nieba. Tymczasem miłość  poruszając się po płyciźnie staje się zmianą statusu w social mediach na: “w związku”, po to tylko, by za kilka tygodni, czy miesięcy zmieniła się w tzw. “wolny”.

Każdy pragnie tej prawdziwej, głębokiej miłości, ale nie każdy potrafi na nią pracować. A ona nie przychodzi sama. Uniesienia i emocje  tak, ale nie miłość.

Płycizna miłości wydaje się być piętnem naszych czasów, bo to właśnie miłość jest największą tęsknotą każdego człowieka. Stąd po zakończeniu filmu, przez dłuższą chwilę nikt nie wychodzi z kina. Kiedy bohaterka w ostatniej scenie śpiewa “I’ll Never Love Again, nie chcę czuć innego dotyku, nie chcę wzniecać innego ognia, nie chcę znać innego pocałunku, żadne inne imię nie wyjdzie z moich ust…“, to taka wierność wbija nas w fotel, sprawia, że brakuje chusteczek, że nie możemy się otrząsnąć… ale też zmusza do zastanowienia: czy taką właśnie jest moja miłość? Czy to, co mam, to co buduję, jest głęboką miłością, czy raczej poruszam się po płyciźnie?

 

 

Prawdziwa miłość nie kończy się na zachwycie, trzeba jeszcze umieć ten zachwyt przenieść przez całe życie.

Gdzie jest ta głębia? Dla wierzących odpowiedź jest prosta. 

Prawdziwa miłość to kochanie słabości w swoim ukochanym. Prawdziwa miłość nie kończy się na zachwycie, trzeba jeszcze umieć ten zachwyt przenieść przez całe życie. Zachwyt, którym z czasem stają się właśnie słabe strony. Tam, gdzie ukochany nie domaga, gdzie ma kompleksy, to w czym czuje się nieatrakcyjny dla świata, zawsze jest atrakcyjny dla mnie. Czy to przychodzi z czasem? Nie, to przychodzi z Bogiem. Tylko z Bogiem, mamy gwarancję zbudowania głębokiej miłości. Normalnie, po ludzku, przy wszystkich problemach, zranieniach, słabościach i grzechach, człowiek nie poradziłby sobie. Po ludzku wydaje się to niemożliwe. Czasem w swoim zapomnieniu wchodzimy w tak głęboki kryzys, ból, zranienie tej drugiej osoby, że nie ma już przebaczenia, nie ma już powrotu, myślimy, że to już nie może się udać, wszystko wydaje się nie do poskładania. Tymczasem Bóg zawsze potrafi to podnieść, pozbierać i jeszcze ułożyć z tego coś lepszego, piękniejszego i głębszego.

 

Gdybyśmy więcej pamiętali o wspólnej modlitwie i modlitwie za siebie nawzajem, pewnie o wiele mniej byłoby szlochania w kinie i w życiu

Dlatego każdego zachęcam do modlitwy za ukochaną osobę. Zaczynamy akcję #ModlęSięZaCiebie. Modlitwa za ukochanego, ważna jest przede wszystkim z tego powodu, że tylko Pan Bóg wie, jak nas prowadzić, żeby ciągle pogłębiać naszą miłość. Ale także dlatego, że modląc się za ukochaną osobę, już przez samą modlitwę, sprawiamy, że staje nam się coraz bliższa. Gdybyśmy więcej pamiętali o wspólnej modlitwie i modlitwie za siebie nawzajem, pewnie o wiele mniej byłoby szlochania w kinie i w życiu. Taka piękna, głęboka filmowa miłość, ostatecznie potoczyłaby się inaczej, niż w filmie “Narodziny gwiazdy” i w wielu innych. Gdybyśmy wszyscy wierzyli, naprawdę wierzyli  w taką miłość, zakorzenioną w Bogu, każdy film i każda sytuacja w życiu, kończyłaby się happy endem.

Doceńmy to, co mamy. Doceńmy naszą miłość. Niech w tym roku “Święto Zakochanych”, czyli wspomnienie św. Walentego, będzie wielkim świętem podziękowania za ukochanego lub prośby o prawdziwą, głęboką miłość.

 

Zaczynamy więc modlitwę za swoich Ukochanych: MODLĘ SIĘ ZA CIEBIE…

 


MODLĘ SIĘ ZA CIEBIE…

to akcja w mediach społecznościowych,
do której zaprasza Stacja7.

Do akcji włączyły się znane pary i małżeństwa, aktywne w social mediach.

Są z nami: Weronika i Jan Kostrzewowie,
Monika i Marcin Gomułkowie – Początek Wieczności,
Karolina i Maciej Piechowie – Szczęśliwa Rodzina


 

 


W tym numerze:

 

Zyski i straty. Czy warto modlić się o miłość?


“Modlę się za Ciebie” – Dołącz do akcji!


Media społecznościowe czy anty-społecznościowe? O budowaniu relacji w czasach social media


● Miłość jako owoc Ducha Świętego


Papież Franciszek na walentynki. 7 wskazówek do głębokiej relacji


Jeśli szukasz dobrego męża… znajdź najpierw siebie


Rozmowy z Janem Pawłem II. Miłość


 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Uderzeni POPKULTURĄ

Czy miliony seriali i tysiące filmów, które oglądamy, są elementem popkultury? Czy gdyby założyć, że kultura, popkultura są dziedzinami życia, które mają jakoś nas wzbogacić, rozwinąć, to ten cały nurt szerokiego dostępu do wszelkich produkcji filmowych, muzycznych, fotograficznych, itd. rzeczywiście spełnia takie zadanie?

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Uderzeni POPKULTURĄ
Czy miliony seriali i tysiące filmów, które oglądamy, są elementem popkultury? Czy gdyby założyć, że kultura, popkultura są dziedzinami życia, które mają jakoś nas wzbogacić, rozwinąć, to ten cały nurt szerokiego dostępu do wszelkich produkcji filmowych, muzycznych, fotograficznych, itd. rzeczywiście spełnia takie zadanie?

Młodzieżowym słowem roku 2018 zostało słowo DZBAN. Słowo, które w słowniku młodzieży określa kogoś prostego, pustego… jak dzban. Nie mniej przeglądając słownik synonimów, odpowiedników tego prostego słowa jest aż 19.

Gdzie umieścić takie narzędzie jak Netflix? Czy miliony seriali i tysiące filmów, które oglądamy są elementem popkultury? 

Tymczasem słowo POPKULTURA w tym samym słowniku ma tylko jeden synonim – kultura masowa. Dlaczego?

 

Czym tak naprawdę jest popkultura?

Biskup Janocha w rozmowie z nami bardzo ciekawie wyjaśnia, że należy oddzielić kulturę popularną od masowej. Warto przeczytać dlaczego (>>> Ewangelizacja popkulturą). Ciekawą analizę popkultury przeprowadza także jeden z ankietowanych przez nas licealistów, że czymś innym była popkultura 20 lat temu i czymś innym jest teraz. Elektronika zabija wszelkie elitaryzmy – mówi inny ankietowany (>>> zobacz sondę: “Pytamy o COOLturę”).

Gdzie zatem umieścić np. takie narzędzie jak Netflix? Czy miliony seriali i tysiące filmów, które oglądamy, są elementem popkultury? Czy gdyby założyć, że kultura, popkultura są dziedzinami życia, które mają jakoś nas wzbogacić, rozwinąć, to ten cały nurt szerokiego dostępu do wszelkich produkcji filmowych, muzycznych, fotograficznych, itd rzeczywiście spełnia takie zadanie?

 

Czym dziś jest popkultura, w erze tzw. nowych technologii?

Czy bodźce, którymi obrywamy oglądając systematycznie, codziennie kilka filmów, czy odcinków serialu nie są w istocie torturą podobną do tej stosowanej w starożytności na chińskich skazańcach?

Badania prowadzone przez różne instytucje pokazują, że dziennie przyjmujemy dziesiątki gigabajtów danych. W przeliczeniu na słowa jest ich ponad 100 tys, czyli mniej więcej to tak, jakby ktoś do nas mówił non stop przez 12 godzin. (Każdy, kto miał “przyjemność” przebywania z osobą, która mówi ciągle, bez przerwy i tak przez kilka godzin, wie, że jest to nie do zniesienia). Czy zatem kultura a nawet popkultura, które potrzebują chwili refleksji, zagłębienia się, czasu na poruszenie, mają szansę być tym elementem życia, który wprowadza jakiś spokój, poczucie wyższego stanu umysłu, wzorce myślenia i zachowania? Czy bodźce, którymi obrywamy oglądając systematycznie, codziennie kilka filmów, czy odcinków serialu lub grając kilka godzin w grę komputerową nie są w istocie torturą podobną do tej stosowanej w starożytności na chińskich skazańcach (nie opisując drastycznych scen) zmuszono ich do całodobowego przyjmowania bodźców ze świata, bez możliwości odpoczynku. Czy to co dziś jest dla nas dziedziną popkultury nie jest przypadkiem narzędziem tortur dla naszego mózgu?

 

A może te brakujące słowa w słowniku synonimów dla słowa popkultura to dziś: bodźce, natłok wrażeń, akcja, kolejny level, zmęczenie, itd…

 

Istnieje możliwość, by tak nie było. Wystarczy umieć wybrać. Nie wszystko w dziejach kultury prawdziwą kulturą było. Podobnie nie wszystko, co dziś jest tzw. popkulturą, jest dla nas dobre. Wszystko mi wolno ale nie wszystko przynosi korzyść. Warto więc, by każdy sam zdefiniował, czym dla niego jest kawałek popkultury, wyrażany w chwili relaksu czy rozrywki.

Nasz mózg też czasem musi mieć wolne.

Popkultura może stać się narzędziem w służbie naszego spokoju, rozwoju ducha i myśli. Należy tylko wybrać to, co dla nas dobre a nie to co modne, czy to co świat nam  na siłę wciska; świat, czyli reklamy, trendy, presja ze strony rówieśników, itp.

Przecież w tym milionie obrazów i dźwięków musi się znaleźć coś wartościowego. Z pomocą mogą przyjść np. Dominikanie, którzy od wieków umiejętnie korzystając z dobrodziejstw czasów, pomagają dokonać wyboru tego, co ważne (>>> zobacz artykuł o. Jacka Szymczaka: OP tak bardzo POP). Z pomocą może także przyjść seria podkastów Stacji7 (>>> Popfiction: S01E01. Zaczynamy!), w której mierzymy się z najczęściej oglądanymi serialami i filmami, czy też najbardziej popularnymi grami, by pokazać, gdzie jest dobro, a gdzie zło. Zło, którego czasem w pierwszym planie nie zauważamy, a wewnętrznie w nas działa.

 

Niewątpliwie nasz mózg też czasami musi mieć wolne. Aby tak było, warto przemyśleć, jaki wzorzec życia wskazuje nam to, co właśnie obejrzeliśmy. Warto od czasu do czasu wybierać filmy, które zainspirują nas do twórczego działania. Warto też co jakiś czas zamiast filmu wybrać spacer, który dla naszego mózgu bez dwóch zdań jest tą formą rozrywki, która zapewnia mu relaks.

Zapraszam do numeru o współczesnej popkulturze.

 


W tym numerze:

 

Popfiction: S01E01. Zaczynamy!


Bp Michał Janocha: Czym innym jest: “chcę, byście byli wolni od trosk”, a czym innym “be cool”


OP, tak bardzo POP


Pytamy o COOLturę


Ks. Grzegorz Ogorzałek: Wybierajcie zdrową dietę popkulturową


5 tytułów na Netflixie z wiarą w tle


 

 


Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >