video-jav.net
PAPIEŻ FRANCISZEK

Papież Franciszek na walentynki. 7 wskazówek do głębokiej relacji

Światowe Dni Młodzieży w Panamie za nami, ale słowa Papieża Franciszka są wciąż aktualne. Zwłaszcza z okazji zbliżających się... walentynek. Jakich wskazówek do budowania prawdziwych i głębokich relacji z innymi ludźmi udzielił nam - młodym Ojciec Święty?

Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

1. Nie bój się różnic

Światowe Dni Młodzieży to święto różnorodności. Do Panamy przyjechali pielgrzymi z całego świata. Różniło nas wiele: kolor skóry, język ojczysty, tradycje oraz sposoby wyrażania wiary, ale to nie przeszkodziło, by wspólnie świętować i tworzyć wielkie dzieło.
Myślę, że w codziennym życiu bardzo często spotykamy się z ludźmi, którzy choć zazwyczaj mówią po polsku, to trudno się z nimi porozumieć. Wydaje się, że za wiele nas różni. Z relacjami męsko-damskimi jest podobnie. Nie bez powodu mówi się, że „mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus”.

Jednak Papież Franciszek za Benedyktem XVI tłumaczył, że nie należy obawiać się tego, co dzieli, bo „prawdziwa miłość nie znosi słusznych różnic, ale łączy je harmonijnie w wyższą jedność”. I choć często jest trudno o porozumienie, to razem, z naszymi różnymi doświadczeniami i umiejętnościami, jesteśmy bogatsi i możemy spełniać wspólne marzenia.

 

2. Słuchaj sercem

Dzięki wzajemnemu słuchaniu możemy się uzupełniać. “Chcemy odkryć i rozbudzić wraz z wami nieustanną nowość i młodość Kościoła (…). Jest to możliwe tylko pod warunkiem,(…) że potrafimy iść, słuchając siebie i słuchać, uzupełniając się nawzajem, jeśli potrafimy dawać świadectwo, głosząc Pana w służbie naszym braciom; jest to zawsze konkretna służba.” Poprzez szczerą rozmowę oraz „otwarte” serce na potrzeby drugiej osoby, jesteśmy w stanie coraz bardziej ją poznawać i skupiać się na jej pragnieniach.

W Panamie gościłam u dwóch rodzin. Zadziwiające było, jak często gospodarze pytali mnie o to, co chciałabym zjeść oraz jakie mam plany na wieczór. Pomimo, że porozumiewaliśmy się przede wszystkim za pomocą tłumacza Google, to czułam, że naprawdę zależy im, aby trafnie zaspokoić moje potrzeby. Takich gestów bezinteresownej dobroci nie zapomnę nigdy.

 

3. Wejdź w jej/jego buty

Papież Franciszek przypomniał, że prawdziwa miłość nie potępia, nie uogólnia, nie piętnuje. Jak bardzo „światu” potrzeba umiejętności wczuwania się w sytuację drugiej osoby i spojrzenia na problemy z jej perspektywy, bez oceniania, ale z delikatnością i szacunkiem.

W Panamie spotkałam się z ogromną życzliwością gospodarzy: codziennie dostawałam posiłki, miałam też na czym spać, jednak nie wszystkim było dobrze. Niektórzy pielgrzymi o śniadaniach i kolacjach od „host family” musieli zapomnieć, a za łóżko służyła im ich własna karimata położona na betonie. Jednak taka gościna nie była wyrazem złej woli gospodarzy, ale biedy, która nie pozwalała w inny sposób przyjąć uczestników ŚDM . I choć na początku wielu moich znajomych było rozczarowanych tą sytuacją, to zaczęli dostrzegać, że panamskie rodziny robią wszystko, co mogą, aby ich jak najlepiej ugościć.

 

4. Działaj!

Tak wiele mówimy o miłości, zwłaszcza z okazji zbliżających się walentynek. Na sklepowych wystawach pojawiają się urocze serduszka i słodkie pluszowe misie, które pokazują jedynie „cukierkowy” wymiar miłości. Papież Franciszek mówił zgromadzonej młodzieży, że miłość to przede wszystkim konkretna służba. Prosił, by nie bali się prawdziwie zaangażować w relacje, by nie lękali się służyć innym, podjąć ryzyko. Choć na tej drodze mogą pojawić się przeszkody, to nie warto popadać w zniechęcenie, bo gra toczy się o najwyższą stawkę – o miłość.
Następca św. Piotra zachęcił, by każdy z nas wziął przykład z Maryi, która mimo, że “nie kupiła ubezpieczenia na życie”, zaangażowała się w służbę Bogu. Miała odwagę powiedzieć „tak” i zaufać. Chęć służenia była silniejsza niż wszelkie wątpliwości i trudności. Ze szczerej ofiary wynikała jej wewnętrzna radość.

Papież pytał: „Czy chcesz, aby miłość Ojca otworzyła Tobie nowe perspektywy i prowadziła drogami, jakich nigdy sobie nie wyobrażałeś i o jakich nie myślałeś, nie marzyłeś ani nie oczekiwałeś, a które radują i sprawiają, że serce śpiewa i tańczy?”.

Polecamy

 

5. Nie stój w miejscu

Często może się wydawać, że wszystko jest dobrze, albo że nie warto nic nowego budować, bo wymaga to wysiłku, a po zmianie może być gorzej.

W międzyczasie wymyślamy dla siebie przyszłość „higienicznie dobrze opakowaną, bez konsekwencji”, która pozornie przynosi radość. W ten sposób przestajemy robić „raban” oraz zadawać ważne, życiowe pytania. Wtedy nasze marzenia tracą polot i stają się przyziemnymi, ulotnymi fikcjami, tylko dlatego, że uważamy, że jeszcze nie nadeszło nasze „teraz”.

Tymczasem Papież podkreślał: “Nie jesteście przyszłością, lecz Bożym teraz. On was zwołuje i wzywa was w waszych wspólnotach i miastach, by pójść w poszukiwaniu dziadków, dorosłych, aby stanąć na nogi i razem z nimi zabrać głos i spełnić marzenie, z jakim Pan was wymarzył. Nie jutro, ale teraz”.

 

6. Szukaj „skrzydeł”

Tylko jak wytrwać we wszystkich dobrych postanowieniach, gdy wokół wiele osób nie podziela entuzjazmu oraz chęci zmian na lepsze? Ojciec Święty zwrócił uwagę, że człowiek nie rozwinie się, jeśli nie ma silnych korzeni, które pomagają, by stać mocno na nogach i trzymać się ziemi. Łatwo jest „latać”, gdy nie ma nic, czego można by się uchwycić. Dlatego tak ważne jest otaczanie się wspólnotą oraz ludźmi, którzy mobilizują do tworzenia dobra.

Choć ŚDM i inne podobne spotkania dają „power” do działania, to również na co dzień potrzebne jest duchowe wsparcie. Masz takie „ożywcze” miejsce oraz znasz ludzi, którzy dodają skrzydeł?

 

7. Pozwól sobie pomóc

Wiadomo, że każdemu zdarzają się większe lub mniejsze upadki. Nie jesteśmy doskonali, często sprawiamy wiele przykrości naszym najbliższym. Jednak Papież Franciszek tłumaczy, żebyśmy nie bali się porażek, bo prawdziwym dramatem jest zostać na ziemi i nie pozwolić sobie pomóc wstać. Ojciec Święty zachęca do odwagi w pokonywaniu trudności i przyjmowaniu pomocnej dłoni.

 

A czego Was uczy Papież Franciszek?

 


MODLĘ SIĘ ZA CIEBIE…

to akcja w mediach społecznościowych

do której zaprasza Stacja7

Do akcji włączyły się znane pary i małżeństwa, aktywne w Social Media. 

Są z nami: Weronika i Jan Kostrzewa, Monika i Marcin Gomułkowie – Początek Wieczności, Karolina i Maciej Piechowie – Szczęśliwa Rodzina


 

Polecamy
Maria Górczyńska

Maria Górczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Media społecznościowe czy anty-społecznościowe? O budowaniu relacji w czasach social media

Mojemu pokoleniu pewnie się nie śniło, że kiedyś w kontakcie z drugim człowiekiem przestanie nas ograniczać odległość. Mam też poczucie, że w dzisiejszych czasach coraz trudniej o bliskość, a samotność staje się globalnym cierpieniem.

Małgorzata Rybak
Małgorzata
Rybak
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jako nastolatka, w czasach tuż przed i tuż po upadku żelaznej kurtyny, miałam dwójkę znajomych z zagranicy. Dima mieszkał w Biełgorodzie i pisaliśmy do siebie po rosyjsku. Z Tiffany z Colorado korespondowałam przez dziesięć lat. Nie spotkałam się z nimi nigdy, ale z ową Amerykanką, podobnie jak z kilkuset innymi osobami z kraju i dalekich zakątków świata, teraz mam kontakt dzięki social media. Mimo to mam też poczucie, że w dzisiejszych czasach coraz trudniej o bliskość, a samotność staje się globalnym cierpieniem.

Nie chcę pisać, że „kiedyś było lepiej”. Idealizacje upraszczają świat, a każde czasy mają blaski i cienie. Połowa naszej klasy w podstawówce musiała korespondować z dziećmi z ZSRR, a podwórka z czasów PRL-u (dziś kontrastowane z wirtualną rzeczywistością) były świadkami i szczęśliwych historii, i traum. Przyjmuję z wdzięcznością dobrodziejstwa technologii – dostęp do wiedzy i informacji, wymianę doświadczeń, szybki kontakt. Możliwość rozprzestrzeniania dobrych treści i inspiracji. Łatwość organizowania zbiórek publicznych na ważne cele i pomagania innym.

 

Ukryte uwodzenie

Myślę, że social media robią nam dwie rzeczy na raz: łączą i oddalają. Sztaby ludzi wymyślają, jak sprawić, byśmy potrzebowali ich coraz bardziej. I niestety jest w tym coś z ukrytego uwodzenia, bo nie od razu orientujemy się, że czekoladowe pralinki ich obietnic mają gorzkie nadzienie. Albo że w pewnym momencie zaczną karmić nasz kluczowy ludzki głód – głód więzi – przy pomocy erzacu. Że to nie tabliczka dobrej mlecznej z orzechami, ale znany mojemu pokoleniu wyrób czekoladopodobny. Dało się go zjeść tylko dlatego, że nic innego nie było. I człowiek dobrze pamiętał, że czekolada smakuje inaczej.

Media społecznościowe dotykają w nas czegoś najbardziej fundamentalnego i wrażliwego, dlatego stają się dla wielu codziennym towarzyszem życia. Obiecują spełnić naturalną i ogromnie ważną potrzebę relacji, tworząc kanał kontaktu non-stop, bo przecież telefony często sypiają z nami lub na półce tuż obok. Kłopot polega na tym, że obiecują na wyrost. „Gdy ci smutno albo źle, wystarczy, że otworzysz Facebooka i zaraz będziesz blisko innych ludzi”. To nic, że kontakt jest pozorny, a przesuwające się obrazy działają jak znieczulenie – nie jak empatyczna obecność kogoś, kto cię wysłucha, przytuli albo opowie ci, co tam u niego. Nawet człowiek samotny w ciemnym pokoju czuje się częścią czegoś większego, gdy zobaczy zdjęcie znajomych na nartach, okładkę książki, którą ktoś przeczytał, albo słodkiego pieska w grupie miłośników zwierząt.

 

Schowani za lepszym profilem

Samopoczucie poprawia się chwilowo, także gdy ty coś pokażesz światu – i masz odzew. Przychodzą powiadomienia o reakcjach, które po erze „lajków” stają się coraz bardziej urozmaicone. Ktoś zareagował uśmiechem, ktoś inny dał serduszko albo wow. Dotyka to nas, bo potrzebujemy wiedzieć, że istnieją ludzie, dla których to, kim jesteśmy i co robimy, jest ważne. Za tym dobrym, ciepłym odczuciem, stoi jednak i drugie – co z tymi, którzy nie zareagowali? Jeśli na tysiąc moich znajomych dwójka reaguje, to co robi reszta? Choć i ta dwójka mogła okazać swoją aprobatę stojąc w kolejce w sklepie albo scrollując Facebooka w ubikacji, w której smartfony powoli zajmują miejsce gazet.

Dotykając potrzeby bliskości z innymi – media społecznościowe równocześnie odpowiadają na podstawowy lęk przed odsłonięciem się, ryzykiem zaufania komuś i wejściem w relację, która dzieje się naprawdę i nie możemy jej kontrolować. W mediach możemy odsłonić tylko kawałek siebie. Najlepszy, przemyślany, wyedytowany. Mimo że Facebook – to „książka twarzy”, możemy pokazać tylko lepszy profil. Ten słaby, niedowierzający, poraniony, niepewny – większość ukrywa z lęku przed odrzuceniem. I ukrywa słusznie, bo to, co kruche, nie powinno wpaść w ręce byle kogo. Schowani za lepszym profilem, zyskujemy powierzchowne kontakty, które nie są w stanie nas nasycić, ponieważ do życia potrzebujemy głębokich i silnych więzi. Potrzebujemy ludzi, którzy nas przyjmują i interesują się nami nie tylko w wolnych chwilach, gdy mają czas sięgnąć do newsów na swoich telefonach.

 

Odzyskać czas

Potrzebujemy spotkania, dotknięcia czyjejś dłoni, wypicia razem herbaty. Pojechania wspólnie na wycieczkę albo pójścia na koncert i podzielenia się wrażeniami. Potrzebujemy ubogacenia skarbami, jakie mają nam do ofiarowania inni, gdy dzielą się sobą. I potrzebujemy także pokazywać najgłębsze części siebie w bezpiecznym „tu i teraz”, nie w odmętach cyberprzestrzeni, gdzie nie wiadomo do końca, kto przeczyta i czy odpowie. Zbyt osobiste i delikatne nosimy w sobie rzeczywistości, by je wystawiać na pastwę anonimowych ocen.

Warto odzyskać czas, który przywłaszczają sobie od nas social media. Odzyskać go na wykonanie telefonu, rozmowę i spotkanie twarzą w twarz – zamiast anonimowej „księgi twarzy”. Dla nieocenionych chwil serdecznego kontaktu z samym sobą i drugim człowiekiem.

 


MODLĘ SIĘ ZA CIEBIE…

Polecamy

to akcja do w mediach społecznościowych

do której zaprasza Stacja7

Do akcji włączyły się znane pary i małżeństwa, aktywne w Social Media. 

Są z nami: Weronika i Jan Kostrzewa, Monika i Marcin Gomułkowie – Początek Wieczności, Karolina i Maciej Piechowie – Szczęśliwa Rodzina


 

Polecamy
Małgorzata Rybak

Małgorzata Rybak

Od 2002 żona Andrzeja, mama trójki dzieci. Anglistka, certyfikowany trener pracy z grupą. Autorka książek: "Raz się żyje. Przewodnik po work-life balance" oraz "Wygrane małżeństwo. Jak ochronić miłość?". Prowadzi warsztaty rozwojowe oraz własnego bloga na stronie malgorzata-rybak.pl.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Małgorzata Rybak
Małgorzata
Rybak
zobacz artykuly tego autora >
Share via