video-jav.net

Wychował Jezusa

Gotowość na zmianę, determinacja, wierność i zaufanie. Oto kilka cech, za które podziwiam św. Józefa i których mu zazdroszczę.

Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wychował Jezusa

Zapewne każdy słyszał kiedyś, że św. Józef powinien być wzorem dla mężczyzn, a Maryja dla kobiet. Wezwanie to, to przecież evergreen wszelkich rekolekcji stanowych. Nieraz więc – posłuszny przedstawicielowi Kościoła nauczającego – zastanawiałem się jak to jest z tym Józefem w moim życiu i czego mogę się od niego nauczyć. I przez lata nic z tego nie wychodziło, może poza pobożnymi deklaracjami.

Trudno zrozumieć św. Józefa. Może dlatego, że wiemy o nim naprawdę niewiele. W Biblii nie wypowiada ani jednego słowa, nic, cisza. Widzimy go zaledwie w kilku scenach. Tradycja mówi, że wykonywał zawód cieśli. Wiemy, że przygotowywał się do ślubu z Maryją. Zapewne doszedł do porozumienia z ojcem Maryi, Joachimem, jaki posag wniesie Maryja i jakie on, Józef wniesie zabezpieczenie dla młodej żony. Wszystko zostało ustalone. Małżeństwo na starożytnym Bliskim Wschodzie przypominało kontrakt, więc pewnie i tu było podobnie. Nie zamieszkali jednak razem, bo być może jedna ze stron, lub obie czekały, aż uda się zebrać wszystkie potrzebne środki, aby dopełnić umowy, a może po prostu mieszkanie młodych nie było jeszcze gotowe… Czy tych oboje łączyła romantyczna miłość, jaka dziś prowadzi narzeczonych do ołtarza? Być może. Chociaż… Czy gdyby tak było, Józef nie zareagowałby większym wybuchem emocji na wieść, że Maryja jest w ciąży? Byłby wściekły, czułby się potwornie zraniony, zrozpaczony. Nic takiego jednak nie zaszło. Był zagubiony, zaczął się zastanawiać, co zrobić, żeby jego wybranka, mimo wszystko, zachowała dobre imię. Był w nim wtedy smutek, ale i spokój. Ale w Ewangelii jest coś jeszcze…

Wychował Jezusa

Od pewnego czasu podziwiam św. Józefa i zazdroszczę mu (a więc czasem proszę, aby mi tego użyczył) trzech rzeczy: otwartości na głos Boży, zaufania Bogu w sytuacji niemal beznadziejnej i życiowej konsekwencji.

Józef po prostu robi to, co do niego należy. Nazwano go sprawiedliwym, a to znaczy, że w życiu dokładnie przestrzegał 613 przykazań żydowskich. Był skromnym, bogobojnym facetem, w którym tkwiła wielka determinacja, by żyć tak, a nie inaczej. Ale była w nim jednocześnie gotowość na zmianę. Zrozumiałem to, kiedy sam stałem się ojcem. Kiedy w życiu pojawiają się dzieci, każda życiowa trudność jeszcze bardziej staje się trudna. Zmiana pracy, miejsca zamieszkania, decyzja o wzięciu kredytu, bądź nie – to wszystko dodatkowo obciążone jest tym słodkim brzemieniem. Przecież nie odpowiadam już tylko za siebie. Kiedy sam chorujesz, jest OK, ale kiedy zaczyna chorować dziecko – OK już nie jest, przeżywasz to o wiele bardziej niż swoje dolegliwości. I w tym wszystkim widzę Józefa. Czytamy o nim zaledwie kilka zdań, ale każde z nich nosi w sobie dramatyzm, którym możnaby obdarować kilka osób. A on w tym wszystkim idzie jakąś dziwną drogą zaufania: wierzy, że wszystko ma sens, mimo, że pewnie rozumowo trudno mu było go uchwycić: przyjmuje do siebie ciężarną narzeczoną, która twierdzi, że to Bóg jest Ojcem Dziecka, wyrusza w podróż tuż przed rozwiązaniem, nie mając pojęcia, gdzie przyjdzie im rodzić, ucieka z Dzieciątkiem i Jego Matką przed zabójcami do Egiptu, wraca, wychowuje nie swoje Dziecko, które na mu dodatek ucieka. Chciałbym ufać jak Józef, chciałbym mieć w sobie taką determinację, determinację do zwyczajnego życia w zaufaniu Bogu, bez kombinowania, bez wymyślania „lepszych” niż te dane od Boga życiowych rozwiązań.

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,6112,Badz-uzdrowiony-moca-Jezusa?utm_source=stacja7&utm_medium=Wklejka&utm_campaign=Bądź uzdrowiony mocą Jezusa

Sławomir Rusin

Sławomir Rusin

Pochodzi z Podkarpacia, a mentalnie to nawet nadal w nim tkwi (choć bywa, że temu zaprzecza). Mąż, ojciec, redaktor, z wykształcenia historyk. Uważa, że o wszystkim da się mówić/pisać "po ludzku". Lubi pracować z ludźmi, ale najlepiej odpoczywa w dzikich, leśnych ostępach. Interesuje się Wschodem (szeroko pojętym), ale z tym nazwiskiem to chyba zrozumiałe.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >

Święty Mikołaj Cudotwórca

Choć brak dokładnych informacji historycznych o życiu św. Mikołaja z Miry, to od wieków jest on jednym z najpopularniejszych świętych. Na topkę trafił jednak nie dlatego, że rozdawał prezenty.

Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Według legend chrześcijańskich Mikołaj urodził się około 270 roku w Patarze, jako jedyne i długo oczekiwane dziecko bogobojnych i zamożnych mieszczan. W młodości rozdał swój majątek ubogim i z tym wydarzeniem jest dzisiaj najczęściej utożsamiany. Jednak rozgłos postaci św. Mikołaja nadały takie legendarne wątki jak: historia marynarzy wybawionych z katastrofy morskiej czy trzech oficerów uwolnionych za jego wstawiennictwem. Święty Mikołaj patronuje między innymi marynarzom i pannom na wydaniu.

Popularna jest też opowieść o trzech ubogich pannach wydanych za mąż dzięki posagom, które Mikołaj dyskretnie podobno dostarczał im nocą. Tymi darami były złote kule.

Według ustaleń historyków Mikołaj żył w czasach prześladowań chrześcijan przez cesarza Dioklecjana i był więziony. Za panowania cesarza Konstantyna Wielkiego został uwolniony i mianowany biskupem Miry – podobno uchronił to miasto od zarazy, ale szczegóły tej historii nie są bliżej znane. Biskup Mikołaj zmarł prawdopodobnie między 345 a 352 rokiem.

Święty Mikołaj Cudotwórca

Kult św. Mikołaja zaczął rozszerzać się krótko po jego śmierci, najpierw lokalnie za sprawą  rybaków i żeglarzy. Z czasem przejeżdżający przez okolice Miry kupcy, obserwując gorliwe modlitwy miejscowej ludności i słysząc o licznych cudach, zaczęli rozpowszechniać go na kolejne miasta. Skutecznie wypraszano liczne łaski o uzdrowienie czy ratunek w tarapatach. Czcią tego świętego darzyli z czasem nie tylko ludzie prości, ale również cesarze i królowie. Justynian I Wielki wybudował w Konstantynopolu jedną z największych bazylik ku czci św. Mikołaja. Na wschodzie jest to dzisiaj jeden z najpopularniejszych świętych, często przedstawiany w ikonografii, nie tylko jako biskup, ale również mistyk, który otrzymał dar stygmatów na rękach.

Do Europy zachodniej kult świętego Mikołaja dotarł za sprawą mnichów greckich, którzy uciekali z powodu prześladowań. Świątynie ku jego czci budowano na Sycylii, w Kalabrii, Rzymie, Rawennie i Wenecji. W rzymskiej bazylice św. Jana Laterańskiego poświęcono mu kaplicę, a miejscem największej czci św. Mikołaja stało się Barii. Tutaj przywiezione zostały w 1087 roku wykradzione przez kupców relikwie z Miry. W Barii znajduje się również słynący cudami obraz świętego Mikołaja. Jego popularność rozszerzyła się dzisiaj na cały świat. Patronuje między innymi marynarzom i pannom na wydaniu, a także dzieciom, więźniom, kupcom czy piekarzom.

Pomysł rozdawania prezentów pojawił się w XIII wieku, najpierw w szkołach i szybko rozpowszechnił się znajdując licznych naśladowców.



Więcej o świętych poczytaj w kategorii “Święci”.


Judyta Syrek

Judyta Syrek

Manager ds PR i z-ca redaktora naczelnego portalu. Autorka popularnych książek takich jak: „Kobieta, boska tajemnica”, „Sekrety mnichów” (wyróżniona nagrodą Fenix w 2007 r.), „Uwierzcie w koniec świata”, czy „Nie bój się żyć”. Współprowadzi program w TVP1 z o. Leonem Knabitem OSB "Sekrety mnichów. Ojca Leona przepis na udane życie".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >