Święty Walenty: Mityczny patron zakochanych

Czy rzeczywiście święty Walenty jest patronem zakochanych? Czy może to tylko wymysł popkultury sprawił, że przypisuje mu się taką rolę?

Magdalena
Wyżga
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Walentynki, święto zakochanych obchodzone 14 lutego, niesłusznie bywa stawiane w jednym rzędzie z Halloween, jako kolejny eksportowany produkt kultury anglosaskiej. Okazuje się bowiem, że wspominany tego dnia w kalendarzu liturgicznym św. Walenty, od którego imienia pochodzi nazwa święta, został ogłoszony patronem zakochanych już w 1496 r. przez papieża Aleksandra VI.

 

Czytając biografie świętych bardzo szybko można odkryć dlaczego ten, a nie inny stał się patronem lekarzy, robotników czy podróżujących; dlaczego o dobrego męża modlimy się do św. Józefa, a  w sytuacji beznadziejnej wzywamy wstawiennictwa św. Judy Tadeusza czy św. Rity. Tak wynika z ich życiorysu i predyspozycji jakie posiadali. Jakie zatem życie miał św. Walenty, że okrzyknięto go patronem zakochanych? Czy spełnił się w roli dobrego swata, czy też sam doświadczył zakochania? A może rola jaka został mu przypisana w ogóle do niego nie pasuje?

 

Święty Walenty: Mityczny patron zakochanych

Pogańskie prapoczątki

Początków dzisiejszych walentynek szukać trzeba nie w chrześcijaństwie, lecz w pogańskim Rzymie. O ich dacie zadecydowała sama przyroda. W połowie lutego bowiem ptaki gnieżdżące się w Wiecznym Mieście zaczynały miłosne zaloty i łączyły się w pary. Uważano to za symboliczne przebudzenie się natury, zwiastujące rychłe nadejście wiosny. Z tej racji Rzymianie na 15 lutego wyznaczyli datę świętowania luperkaliów – festynu ku czci boga płodności Faunusa Lupercusa. W przeddzień obchodów odbywała się miłosna loteria: imiona dziewcząt zapisywano na skrawkach papieru, po czym losowali je chłopcy. W ten sposób dziewczyny stawały się ich partnerkami podczas luperkaliów. Bywało, że odtąd chodzili ze sobą przez cały rok, a nawet zostawali parą na całe życie…

Gdy w IV w. chrześcijaństwo stało się religią panującą w cesarstwie rzymskim, pogańskie obchody stopniowo zastępowano przez święta chrześcijańskie. Luperkalia były na tyle popularne, że utrzymały się aż do końca V w. Zniósł je dopiero w 496 r. papież Gelazy I, zastępując je najbliższym w kalendarzu liturgicznym świętem męczennika Walentego. Okazuje się jednak, że miał on wiele wspólnego z zakochanymi.

Święty Walenty: Mityczny patron zakochanych

Św. Walenty uzdrawia epileptyka. Obrazkowy żywot świętych. Brno 1899

Kim był święty Walenty?

 

Dzisiaj bardzo trudno odtworzyć historię jego życia. Pochodził z pierwszych wieków chrześcijaństwa, z czasów wielkich prześladowań. Spisywanie życiorysów było wówczas zabronione, przekazywano je zatem ustnie. Można domyślić się więc, że wiele faktów z życia św. Walentego zostało zapomnianych, część wielokrotnie zmieniła swoją wersję, a inne zostały po prostu wymyślone dla dodania biografii większego kolorytu. Jedno jest pewne – św. Walenty to postać autentyczna. Żył w Terni, dzisiejszej włoskiej Umbrii. Niektóre źródła podają, że z wykształcenia był lekarzem, ale porzucił swój zawód i został rzymskim kapłanem.

 

Za panowania cesarza Klaudiusza Gockiego Rzym był uwikłany w krwawe i niepopularne wojny do tego stopnia, że mężczyźni nie chcieli wstępować do wojska. Cesarz uznał, że powodem takiego postępowania była ich niechęć do opuszczania swoich narzeczonych i żon. Dlatego odwołał wszystkie planowane zaręczyny i śluby. Kapłan Walenty pomagał parom, które pobierały się potajemnie. W końcu został zatrzymany przez prefekta Rzymu i poddany procesowi polegającemu na wymuszeniu siłą zaparcia się Chrystusa.

 

Świętego Walentego bito kijami, a kiedy nie przyniosło to rezultatów kazano go ściąć. W innych podaniach można natomiast przeczytać, że św. Walenty uzdrowił z epilepsji małego chłopca, co przyczyniło się do nawrócenia i ochrzczenia całej jego rodziny, ale na Walentego ściągnęło to wyrok śmierci. Egzekucję wykonano 14 lutego 269 roku.

Dlaczego został patronem zakochanych?

Zanim to nastąpiło, w więzieniu Walenty zaprzyjaźnił się z córką strażnika, która go odwiedzała i podnosiła na duchu. Aby się odwdzięczyć, zostawił jej na pożegnanie liść w formie serca, na którym napisał: “Od twojego Walentego”. Nad grobem męczennika przy Via Flaminia zbudowano bazylikę, jednak papież Paschalis I (817-24) przeniósł szczątki męczennika do kościoła św. Praksedy.

 

Z czasem postać kapłana Walentego zmieszała się z innym świętym męczennikiem noszącym to samo imię. Niektórzy badacze twierdzą nawet, że tak naprawdę chodzi o tę samą osobę. W 197 r. został on biskupem miasta Terni w Umbrii. Znany był z tego, że jako pierwszy pobłogosławił związek małżeński między poganinem i chrześcijanką. Wysyłał też do swych wiernych listy o miłości do Chrystusa. Zginął w Rzymie w 273 r., gdyż nie chciał zaprzestać nawracania pogan. Dziś to właśnie on jest bardziej znany i to do jego grobu w katedrze w Terni ściągają pielgrzymi. Na srebrnym relikwiarzu kryjącym jego szczątki znajduje się napis: “Święty Walenty, patron miłości”.

Nieraz też mówi się o św. Walentym jako patronie epileptyków. Faktycznie jednak chodzi tu o trzeciego świętego noszącego to imię. Żył on w V w. w Recji (na dzisiejszym pograniczu niemiecko-austriacko-szwajcarskim) i przypisywano mu moc uzdrawiania z tej choroby.


Wykorzystano artykuł autorstwa Pawła Bielińskiego / Terni / KAI / pb / Warszawa


3 modlitwy do św. Walentego


Magdalena Wyżga

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Magdalena
Wyżga
zobacz artykuly tego autora >

Benedykt i Scholastyka. Święte rodzeństwo

Czy dwójka świętych bliźniaków myślała kiedykolwiek, że na podstawie reguły ich życia (którą sam Benedykt nazwał niedoskonałą, dla początkujących) wyrośnie wiele zgromadzeń zakonnych, a z nich – wielu świętych?

Renata
Czerwińska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Benedykt i Scholastyka rodzą się ok. 480 r. w rodzinie bogatych, ale i pobożnych patrycjuszy. Choć jak to bliźniaki, są mocno ze sobą związani, ich rodzice planują dla nich odmienną przyszłość. Dziewczynka, której imię oznacza „uczennica”, jest wychowywana na przyszłą mniszkę (co zresztą wcale jej nie przeszkadza, wręcz przeciwnie), a chłopiec – „błogosławiony” – ma zrobić karierę w świecie.

 

Jak zostać mnichem?

Początkowo wszystko idzie zgodnie z planem – Benedykt wyrusza do Rzymu, by tam z zapałem studiować sztuki wyzwolone (gramatykę, retorykę i prawo), jednak przeżywa pewne dylematy moralne. Wreszcie decyduje się złożyć wszystko na jedną szalę i zamiast poświęcać się nauce, poświęcić się Bogu.

W tajemnicy przed rodziną wybiera się kilkadziesiąt kilometrów za Rzym, by zamieszkać w pustelni. Zaprzyjaźniony mnich obleka go w habit i udziela pierwszych nauk. Po kilku latach zaczynają do Benedykta przychodzić miejscowi pasterze, chcąc zaczerpnąć mądrości od człowieka żyjącego blisko Boga. Tymczasem on sam potrzebuje jeszcze nauki – kiedy niedługo potem jedna z pobliskich wspólnot monastycznych z miejscowości Vicovaro prosi go o to, by został ich opatem, już wkrótce ma dość gorliwości młodego przełożonego i próbuje… go otruć! Ich zamiary spełzają na niczym, nasz bohater wraca do swej pustelni, ale niezbyt długo nacieszy się samotnością z Panem, ponieważ zaczynają napływać do niego jeszcze większe rzesze uczniów. Cóż robić? Zakłada 12 wspólnot mniszych, a sam staje na czele trzynastej.

Około 529 r. przybywa wraz z współbraćmi na górę Monte Cassino, okolicę wtedy jeszcze zupełnie pogańską. Tam zakłada klasztor i układa regułę życia. Jednak życie wspólnotowe nauczyło go nowych zasad: nie polegania na sobie, cierpliwości i wyrozumiałości wobec innych, utrzymywania pokoju we wzajemnych relacjach, posłuszeństwa opartego nie na literze prawa, ale na zaufaniu. Dlatego w regule kładzie nacisk nie tyle na umartwienia zewnętrzne, co na życie w bliskości z Panem, któremu ma służyć zarówno praca, jak i modlitwa, słuchanie Słowa Bożego – „aby we wszystkim Bóg by uwielbiony”. Stąd też jego naśladowcy nazwali ją prosto: „Módl się i pracuj”.

 

Braterska pomoc

A co ze Scholastyką? Kiedy Benedykt wyrusza z Rzymu na pustynię, przekazuje jej cały majątek, który miał odziedziczyć po rodzicach. Tymczasem jej wcale nie zależy na rzeczach materialnych – chciała być tylko blisko Boga! Po śmierci rodziców ona również postanawia wstąpić do klasztoru – ale jakiego? Najbardziej odpowiada jej styl życia brata, wybiera się więc do niego po radę. Dla siostry i jej zakochanych w Bogu towarzyszek, Benedykt zakłada dom poniżej góry, na której schronili się bracia.

Mimo bliskiej więzi widują się tylko raz do roku, a ten czas spędzają na rozmowach o najbardziej fascynującym ich temacie: o Panu Bogu. W lutym 547 r. rozmawiają do późnego wieczora. Benedykt już ma odchodzić do klasztoru, gdy siostra usilnie prosi go, żeby pozostał dłużej. Nie podoba mu się ten pomysł, to wbrew regule klasztornej. Widząc, że brat jest nieugięty, Scholastyka modli się chwilę, po czym na dworze rozpętuje się tak straszna burza, że „ani Benedykt, ani towarzyszący mu bracia nawet na krok nie mogli odejść z miejsca, w którym przebywali” – notuje św. Grzegorz Wielki. Kiedy brat czyni jej wyrzuty, ona odpowiada, że on co prawda nie chciał jej słuchać, ale dobry Bóg ją wysłuchał. „Ale idź, skoro ci tak spieszno!”. Wyjść jednak było niepodobna, więc aż do rana rozmawiali o dobroci Bożej i trwali na wspólnej modlitwie.

 

Razem w niebie

W trzy dni po słynnej rozmowie Benedykt widzi, jak z pobliskiego klasztoru ulatuje gołębica. Dowiaduje się, że w tym właśnie czasie zmarła jego siostra. Każe sprowadzić jej ciało i pochować w grobie, który przygotował dla siebie. Sam odchodzi do Pana w półtora miesiąca później – podtrzymywany przez współbraci, śpiewa psalm uwielbienia. Papież Grzegorz dodaje: „Tak się stało, iż nawet grób nie rozdzielił tych, których umysły zawsze były zjednoczone w Bogu”.

Na miejscu ich urodzenia stoi dziś skromny kościół pw. św. Benedykta, a w jego podziemiach można dotknąć ściany domu, w którym się wychowywali. Na wzgórzach w Subiaco i w Piombaroli do tej pory wznoszą się klasztory, które założyli – benedyktynów i benedyktynek. Czy dwójka świętych bliźniaków myślała kiedykolwiek, że na podstawie reguły ich życia (którą sam Benedykt nazwał niedoskonałą, dla początkujących) wyrośnie wiele zgromadzeń zakonnych, jak benedyktynki (klauzurowe i czynne), cystersi, kameduli czy trapiści, a z nich – wielu świętych?

 

Renata Czerwińska

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Renata
Czerwińska
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap