ŚWIĘCI

Święty Błażej od bólu gardła

Leczenie chorób ciała porzucił na rzecz leczenia duszy człowieka. Ostatecznie i tak został patronem od bólu gardła i krwotoków, a nawet specjalistą od chorób zwierząt.

Magdalena
Wyżga
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Filozof i lekarz

Błażej należy do grona tych świętych z pierwszych wieków chrześcijaństwa, o których wiemy jedynie z legend i podań. Niewiele faktów z jego życia można znaleźć w historycznych źródłach. Prawdopodobnie pochodził z Cezarei Kapadockiej i studiował filozofię, ale ostatecznie został lekarzem. Stąd wniosek, że mógł pochodzić ze średniozamożnej rodziny, bowiem lekarzami zostawali wówczas jedynie wyzwoleni niewolnicy albo ich synowie. Szybko jednak porzucił leczenie chorób ciała i udał się na pustynię, aby całkowicie zająć się swoją duszą poprzez posty i modlitwę.

 

Biskup i więzień

Kiedy przebywał w odosobnieniu, zaczęło się nim interesować duchowieństwo oraz świeccy z położonej niepodal Sebasty w Armenii. Po śmierci swojego biskupa, poprosili oni Błażeja, aby został ich pasterzem. Zgodził się. Nowy biskup mężnie, z wielkim oddaniem, prowadził powierzony sobie lud w czasach rządów cesarza Licyniusza i prześladowania chrześcijan. Wkrótce sam musiał uciekać z miasta. Ukrył się w jednej z pobliskich pieczar górskich i stamtąd dalej kierował swoją diecezją, umacniając wiernych słowem, modlitwą i postami. Niestety ktoś doniósł cesarzowi o miejscu pobytu biskupa. Błażej został aresztowany i wtrącony do więzienia, gdzie czekał na wyrok. Nadal niestrudzenie, nawet swoim współwięźniom głosił Chrystusa. Wielokrotnie namawiano go, aby odstąpił od wiary w zamian za ułaskawienie, ale biskup nie godził się na takie układy. W końcu poddano go okrutnym torturom, a gdy także one nie złamały Błażeja, ścięto go mieczem. Było to około 316 roku. 

 

Cudowne świece i jabłka

Jedna z legend o świętym Błażeju przypisuje mu uzdrowienie chłopca, któremu ość przebiła gardło i groziło mu uduszenie. Dlatego dziś biskup Sebasty czczony jest jako patron od chorób gardła i krwotoków. Przez wieki, w nawiązaniu do tego cudu, 3 lutego w dniu wspomnienia świętego Błażeja, we wszystkich kościołach palono tak zwane „błażejki”, czyli poświęcone świeczki, których dymem się inhalowano, a także żuto i połykano ich kawałki dla wzmocnienia efektu działania. Wierzono, że w ten sposób można uchronić się przed chorobami gardła.

Późniejszym zwyczajem jaki pojawił się w Kościele w związku z kultem Błażeja było specjalne błogosławieństwo. Kapłani po zakończeniu mszy świętej dotykali gardeł wiernych skrzyżowanymi, płonącymi świecami odmawiając modlitwę: „Wszechmogący Boże! Majestatu Twojego pokornie prosimy, aby przez zasługi i przyczynę św. Błażeja uwolnić nas raczył od bólu gardła i od wszelkiego złego na duszy i na ciele, abyśmy zdrowi i weseli mogli Ci służyć”. Zgodnie z „Rytuałem Rzymskim” obowiązującym przed Soborem święcono nie tylko świeczki, ale również owoce – przede wszystkim jabłka oraz chleb, wino i wodę. Miały być one stosowane w czasie choroby zarówno ludzi, jak i zwierząt.

Święty Błażej należy do grona Czternastu Wspomożycieli, czyli świętych, których wstawiennictwo u Boga Kościół katolicki uznał za wyjątkowo skuteczne, szczególnie w wypadku chorób. Jest patronem przede wszystkim lekarzy oraz osób pracujących głosem i chorych na gardło, a także opiekunem zwierząt domowych, zwłaszcza koni.

 

Magdalena Wyżga

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Magdalena
Wyżga
zobacz artykuly tego autora >

Święty Jan Bosko. Bajarz i akrobata z sercem bez granic

Miał serce bez granic, dlatego, że wszelkie granice, które były przed nim i które wydawało się, że go zatrzymają, pokonywał.

Mateusz
Kalinowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Marzenie o kapłaństwie

Święty Jan Bosko. Bajarz i akrobata

Nie miał specjalnie komfortowych warunków do nauki. Jako dwunastolatek opuścił dom z powodu awantur wywoływanych przez brata. Jan trafił do stajni, w której wcale nie miał lepiej. Dopiero po dwóch latach pracy w niej wraca do domu i do edukacji. Zaczyna pobierać nauki u znajomego księdza. Po śmierci nauczyciela znowu odkłada książki na cały rok. Na szczęście potem idzie do szkoły powszechnej, gdzie uczy go kapłan jeszcze znany z czasów pracy przy koniach.

Był to czas przemian politycznych we Włoszech. Przed nihilistycznymi nastrojami społecznymi, które panowały w miastach, uchroniło Jana Bosko życie na wsi. Poszedł więc ochoczo do następnej szkoły, jednocześnie pracując w kawiarni. Uprawiał zresztą różne zawody, marząc o skończeniu seminarium, co wiązało się z kosztami. I spełnił swoje marzenie, został kapłanem. Po święceniach odczuwał jednak niedosyt i udał się do Konwiktu kościelnego św. Franciszka z Asyżu, gdzie poza nauką miał okazję rozejrzeć się po Turynie. Tam wałęsała się zdegenerowana, sfrustrowana, dresiarska młodzież. Część z powodu szemranych sprawek lądowała w kiciu, z czym Jan Bosko nie mógł się pogodzić. Nie obwiniał aresztowanych, ale okoliczności, które sprawiły, że weszli oni na drogę występku. Postanowił ich socjalizować. Tak zaczęła się wielka historia Oratorium. A tak dokładniej…

 

Skrawki normalności

Kiedyś wybawił pewnego chłopca z rąk hultajów, którzy zrobili sobie z niego worek treningowy. Jan Bosko uratował go też przed analfabetyzmem. Po tej akcji towarzystwo wokół Świętego gęstniało, miał coraz więcej gości. Dzieciaki zainteresowane nauką znajdowały w jego otoczeniu znacznie więcej: skrawki normalności i uczucia rodzinne. Trzeba wspomnieć, że od dzieciństwa był on przyciągającą osobowością. Imponował kolegom cyrkowymi umiejętnościami i wspaniałą gawędą. Potrafił przytoczyć całe kazanie z głowy. Organizował ludzi od najmłodszych lat, i to skutecznie.

Zaczęło się szukanie siedziby dla odrzuconej młodzieży. Szło tak sprawnie, że Oratorium zdążyło przybrać nazwę Wędrownego. Nawet jak udało się gdzieś zahaczyć, to sąsiedztwo przepędzało zbyt głośno szumiącą (a raczej “szemraną”) młodzież. Jednak po półtora roku przeganiania z kąta w kąt towarzystwo osiadło w sympatycznej ruince, którą zaraz zaczęto remontować. Wszystko to jednak było dla ks. Jana tak wyczerpujące, że omal nie zszedł z tego świata. Ale kiedy było z nim już naprawdę nietęgo, jego wychowankowie stanęli na wysokości zadania i intensywnie omadlali swojego księdza. I wymodlili powrót do zdrowia!
Ponieważ Jan nie lubił zasypywać gruszek w popiele, niedługo powstało nowe Oratorium, gdzie na dzień dobry ksiądz Jan został skrojony z fantów. Mimo wszystko powstawały nowe dzieła zapewniające ludziom nie tylko edukację i chęć porozumienia ze społeczeństwem, ale również pieniądze. Dzieła te przełamywały powoli opór do wyrzutków, aż Turyn trafiła cholera. Wtedy to ofiarna pomoc w walce z epidemią i piękna postawa młodzieży przełamała dystansujące stereotypy. Posypały się pieniądze, przyszli ludzie pragnący bezinteresownie wesprzeć młodych. Ci ludzie byli pierwszymi Pomocnikami Salezjańskimi.

 

Czemu został świętym?

Jan Bosko miał wielkie pragnienie wiedzy. Sam zmagał się z problemem dostępu do edukacji i walczył o tę dostępność dla innych. Wierzył w ludzi. Trafił w ciężkie czasy, w których fabryki wypierające domowe przedsiębiorstwa produkowały m. in. mnóstwo bezrobotnych. Był autentycznie przejęty losem tych, z którymi nikt nie chciał mieć do czynienia. Nie przestawał działać, nie zrażał się niepowodzeniami, znosił przeganianie jego i jego “hołoty” i nazywanie go wariatem. Doczekał się jednak ogromnych owoców, które zaczęły kwitnąć już za jego życia, kiedy „hołota” wymodliła mu zdrowie u Pana Boga.

 

Serce bez granic

Piękną i barwną opowieść o św. Janie Bosko przedstawia ks. Adam Parszywka, Prezes Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego Młodzi Światu. “Miał serce bez granic, dlatego, że wszelkie granice, które były przed nim i które wydawało się, że go zatrzymają, pokonywał”.

 

 

Mateusz Kalinowski

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Mateusz
Kalinowski
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap