video-jav.net

Nunzio Sulprizio. Dzieciak po przejściach

Osierocony przez rodziców, źle traktowany przez wuja, zmagający się z pracą ponad miarę i cierpieniem fizycznym, potrafiący ciężką sytuację przekuć w drogę do świętości. Oto Nunzio Sulprizio, 19-latek, który 14 października zostanie ogłoszony świętym.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Gdy Nunzio Sulprizio przychodzi na świat, w całych Włoszech panuje bieda, a głód dotyka domy najuboższych. Taka też była jego rodzina, zamieszkująca niewielką miejscowość Pescosansonesco niedaleko Pescary na wschodnim wybrzeżu Włoch. Był 13 kwietnia 1817 r., tuż po Wielkanocy. Nowonarodzony chłopiec dostaje imię Nunzio po dziadku, a rodzice niosą go do chrztu kilka godzin po urodzeniu, bojąc się, że chłopiec szybko umrze. Tak się jednak nie stało. Przeżył, a 3 lata później rodzice zabrali go do lokalnego biskupa Sulmona Francesco Tiberi aby otrzymać potwierdzenie przyjęcia chrztu.

 

Trudne dzieciństwo

Niedługo potem umiera jego tata, zaś mama 2 lata później, chcąc zabezpieczyć finansowo rodzinę ponownie wychodzi za mąż za znacznie starszego mężczyznę. Ojczym traktował Nunzia z pogardą, surowością i oziębłością, więc chłopiec coraz bardziej wiązał się emocjonalnie z mamą i babcią ze strony mamy.

W tym czasie także zaczął chodzić do szkoły prowadzonej przez ks. De Fabiisa, to tam oprócz nauki czytania i pisania, dzięki katechezie prowadzonej przez księdza, poznał Jezusa, zachwycił się Eucharystią oraz zaczął poznawać życiorysy świętych.

Po roku nowego małżeństwa mama Nunzia umiera, a opiekę nad chłopcem przejmuje babcia Anna Rosaria, mama jego matki. Jej głęboka, choć prosta religijność, również ma wpływ na pobożność chłopaka. Często razem chodzą na Mszę św, także w dni powszednie.

Bezpieczny czas przy babci trwa jedynie 3 lata. Po jej śmierci opiekę nad Nunziem przejmuje jego wuj Domenico Luciani, parający się kowalstwem. Postanawia wykorzystać obecność chłopaka do pomocy w swoim warsztacie. Wuj ma jednak twardą rękę: jest bardzo surowy w ocenie pracy chłopaka, a jeśli ten nie spełnia jego oczekiwań, odmawia mu nawet jedzenia oraz stosuje kary fizyczne. Często zdarza się, że wykorzystuje Nunzia do prac ponad jego siły, nie zwracając uwagi, że ten jest jeszcze dzieckiem.

 

Gangrena

Te ciężkie warunki wychowania i dorastania Nunzio znosi opierając się na Bogu i Jemu ofiarowując swoje cierpienia. Jego ciało jednak wkrótce nie wytrzymuje. Okazuje się, że na nodze chłopaka wyrosła zgorzel, wdała się gangrena. Nunzio trafia do Neapolu, do szpitala dla nieuleczalnie chorych, gdzie jest poddawany różnym bolesnym nieraz terapiom.

Tam odnajduje go wuj ze strony ojca, żołnierz, który dzieli się opieką nad bratankiem ze swoim przełożonym, pułkownikiem Felice Wochingerem. To pierwszy dorosły od dawna, który otacza Nunzia naprawdę czułą i ojcowską opieką. Chłopak znajduje w nim psychiczne oparcie.

W szpitalu polowym, Nunzio spotyka św. Gaetano Enrico, który niedawno założył Zgromadzenia Misjonarzy Najświętszych Serc Jezusa i Maryi w Neapolu. Chłopak marzy o wyzdrowieniu i wstąpieniu do tego zgromadzenia. W międzyczasie, skończywszy lat 15, został dopuszczony do I Komunii Świętej, którą przeżywa z wielką radością.

Tymczasem brak postępów w leczeniu skutkuje tym, że lekarze amputują chłopakowi nogę. Święty znosi to z wielką cierpliwością, poczuciem humoru, nie skarżąc się na swój los. Stara się również wspierać innych chorych, leżących z nim w szpitalu.

Pomimo amputacji zakażonej nogi, stan chłopca stale się pogarsza, gorączka nie ustępuje. W lutym 1836 r. prosi o sakrament namaszczenia chorych, jednak miesiąc później, 5 marca umiera, trzymając w ręku krzyż i stale się modląc. “Bądźcie radośni, z nieba będę wam pomagał” – tak miały brzmieć jego ostatnie słowa, których świadkiem był pułkownik Wochinger. Świadkowie jego śmierci zeznają, że czuli wówczas piękny zapach róż, jakim po śmierci emanowało jego ciało.

 

“Nasz mały święty”
Opinia świętości tego “małego świętego”, jak natychmiast nazywają go neapolitańczycy szybko rośnie. Historię jego życia często podsumowują słowami: “Biedny dzieciak, bez chwili na oddech”. Po siedmiu latach papież Pius IX otwiera jego proces beatyfikacyjny, który potrwa aż do pontyfikatu św. Jana XXIII. Ten tuż przed swoją śmiercią zdąża zatwierdzić dwa cuda za wstawiennictwem Nunzia.
Beatyfikacja 19-latka odbywa się w czasie trwania Soboru Watykańskiego II 1 grudnia 1963.

Cudem, który ostatecznie zdecydował o podpisaniu przez Franciszka zgody na kanonizację była historia młodego chłopaka z Tranato we Włoszech, który bardzo lubił bł. Nunzia i woził nawet w portfelu jego zdjęcie. Pewnego dnia miał poważny wypadek motocyklowy, wskutek którego znalazł się w śpiączce i w stanie wegetatywnym przebywał w szpitalu. Znając nabożeństwo do bł. Nunzia Sulprizio rodzice chłopaka uzyskali zgodę na przyniesienie do szpitala relikwii Błogosławionego, nieustannie modląc się o wybudzenie ze śpiączki swojego syna. Tak się stało: w ciągu 4 miesięcy powróciły wszystkie funkcje życiowe chłopaka i ten się wybudził.

 

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Maria Katarzyna Kasper. Poruszona przez Bożego Ducha

Już jako dziecko wiedziała, że Bóg powołuje ją do życia konsekrowanego. Zanim w pełni oddała się powołaniu, opiekowała się rodzicami aż do ich śmierci. Gdy wreszcie mogła wstąpić do zakonu, a w jej okolicy nie było żadnego zgromadzenia – powołała własne. Maria Katarzyna Kasper zostanie kanonizowana 14 października.

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Katarzyna Kasper urodziła się 26 maja 1820 r. w Dernbach, w pobożnej chłopskiej rodzinie. Dostała imię po swojej mamie. Miała 3 braci oraz z pierwszego małżeństwa ojca 4 przyrodnie siostry.

Katarzyna bardzo lubiła czytać książki, szczególnie Biblię oraz “O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza à Kempis. Wyróżniała się silnym charakterem, była bardzo energiczna. Na ile pozwalało jej zdrowie, uczęszczała do szkoły. Poza nauką ochoczo pomagała rodzicom w domu, gotowała, przędła i pracowała w polu, m.in. zajmując się rozdrabnianiem kamieni do budowy dróg.

Katarzyna zajmowała się także innymi dziećmi, śpiewając z nimi i opowiadając różne historie. Często zabierała je też do pobliskiego sanktuarium na modlitwę. Chętnie też pomagała ubogim i chorym. Już jako dziecko odkryła powołanie do zakonu, pisała później, że czuła “wielkie pragnienie ślubów zakonnych”. W późniejszych latach nadal posłusznie pomagała rodzicom, ale idąc do pracy w polu czuła bardzo obecność Boga w sobie. W tym czasie modliła się dużo do Matki Bożej, chcąc tak jak ona odpowiedzieć Bogu “tak”, ponieważ czuła, że jej pragnienia to autentyczne poruszenia Ducha Świętego. Nie od razu jednak zaczęła realizować swoje powołanie, wciąż ofiarnie opiekowała się rodziną i pomagała rodzicom.

 

Kiedy Katarzyna miała 21 lat, straciła ojca. Rok później zmarł jeden z jej braci. Te tragedie zdruzgotały rodzinę, pojawiły się problemy finansowe. Razem z matką Katarzyna wyprowadziły się z domu i wynajęły pokój. Dziewczyna najęła się do pracy u właściciela domu, w którym się zatrzymały, by z lichych zarobków utrzymać siebie i matkę. Niedługo potem matka Katarzyny zmarła, co niejako spowodowało, że dziewczyna mogła teraz w spokoju odpowiedzieć na głos powołania.

W regionie, w którym mieszkała Katarzyna nie było żadnego zakonu – zostanie siostrą wiązałoby się z wyjazdem w dalekie strony. Z drugiej strony nie chciała ona wstępować do już istniejącego zakonu. Czuła przynaglenie, by powołać nowe zgromadzenie.

Mając 1,5 $ w kieszeni i wielką wiarę, Katarzyna zbudowała swojej rodzinnej miejscowości mały budynek, który stał się pierwszym domem nowej społeczności zakonnej. Dziewczyny, które zaprosiła do współpracy, zajmowały się dziećmi i pomocą osobom chorym.

Szybko zauważono działalność tych kobiet, a burmistrz miasta wydał nawet specjalne oświadczenie z prośbą o wspieranie ich pracy datkami. Powiadomiono również o tym przedsięwzięciu zakonników z pobliskich miejscowości, a dzięki nim wieść o tworzącym się zgromadzeniu dotarła do bpa Bluma, ordynariusza Limburgii. Postanowił on odwiedzić Dernbach i poznać Katarzynę Kasper oraz towarzyszące jej kobiety.

 

Z czasem grupa kobiet potrzebowała coraz więcej przestrzeni do realizowania swoich zadań. Poza pomocą potrzebującym dbały też o rozwój życia religijnego. 15 sierpnia 1851 pierwsze 4 siostry w obecności biskupa złożyły śluby zakonne. Tak powstało zgromadzenie Sióstr Ubogich Służebnic Ukrzyżowanego Jezusa, którego wzorem postępowania miała być Matka Boża. Również ze względu na nią Katarzyna przyjęła jako imię zakonne Maria.

Wkrótce zgromadzenie zaczęło się szybko rozrastać, już po kilku latach pierwsze domy zakonne pojawiły się w Holandii. Maria Katarzyna starała się odwiedzić jak najwięcej z nich, by zobaczyć, jak funkcjonują i realizują misję zgromadzenia. Pięciokrotnie z rzędu została wybrana na Matkę Generalną. Swoje współsiostry uczyła w każdej sytuacji rozeznawać, wolę Bożą względem nich.

Papież Pius X przyjął wprawdzie regułę zakonną sióstr, ale oficjalny dekret w tej sprawie wydał dopiero Leon XIII w 1890 roku. Do tego czasu domy zakonne Sióstr Ubogich Służebnic Ukrzyżowanego Jezusa pojawiły się już nawet w Stanach, m.in. w Chicago.

 

W 1898 roku Maria Katarzyna zmarła kilka dni po ataku serca, w Święto Objawienia Pańskiego, 2 lutego. Jej szczątki spoczywają w kaplicy domu macierzystego zgromadzenie, pod ołtarzem głównym.

W momencie śmierci Marii Katarzyny zgromadzenie liczyło ponad 1700 sióstr. Dziś jest ich niespełna 700, posługują w około stu domach na całym świecie, również w Meksyku i Indiach.

 

Proces beatyfikacyjny Marii Katarzyny ruszył 30 lat po jej śmierci. Teologowie zatwierdzili jej pisma duchowe jako zgodne z doktryną Kościoła. Błogosławioną ogłosił ją papież Paweł VI, w 1968 roku, nazywając kobietą wielkiej wiary i hartu ducha. Po 50 latach od tego wydarzenia oboje zostaną ogłoszeni świętymi przez papieża Franciszka. Dzieje się to w roku, kiedy zgromadzenie obchodzi 150. rocznicę swojej obecności w Ameryce.

 

Otylia Sałek

Otylia Sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >