ŚWIĘCI

Bł. Piotr Tarrés y Claret. Wiedział, co to znaczy nie marnować czasu

"Mam tylko jeden cel, Panie - być świętym kapłanem, nieważne, za jaką cenę!". Tak napisał w swoim notesie dzień przed święceniami bł. Piotr Tarrés y Claret. Pochodzący z Hiszpanii kapłan, lekarz, społecznik, opiekun i kapelan dzieł ludzi świeckich, zwłaszcza Akcji Katolickiej. Zmarł z powodu nowotworu mając zaledwie 45 lat i przyszło mu odejść w szpitalu, który wcześniej sam otworzył jako lekarz. Swoje cierpienia w czasie choroby ofiarował w intencji uświęcenia kapłanów.

Polub nas na Facebooku!

Piotr Tarrés y Claret urodził się w Manresie, koło Barcelony, 30 maja 1905 roku. Pochodził z pobożnej rodziny robotniczej. Obie jego siostry zostały siostrami zakonnymi. On zaś uczył się najpierw u pijarów, potem u jezuitów i sam opłacał swoje wykształcenie, dzięki stypendiom naukowym za bardzo dobre wyniki w nauce. Pod wpływem miejscowego aptekarza Josepa Balaguera, któremu pomagał w pracy, postanowił zostać lekarzem. Mając 16 lat rozpoczął studia medyczne na uniwersytecie w Barcelonie. W tym czasie uczęszczał do oratorium pw. św. Filipa Nereusza, gdzie poznał ks. Jaume Serrę, który przez kilkanaście lat był jego ojcem duchowym. W czasie studiów Piotr odkrywał powoli powołanie do kapłaństwa.

2 lata po tym, jak zmarł jego ojciec, Piotr za zgodą kierownika duchowego złożył śluby czystości. Miał wtedy 22 lata. Zdawał egzaminy z wyróżnieniem; już w wieku 23 lat otrzymał dyplom lekarza i na stałe osiadł w Barcelonie. Bardzo lubił swoją pracę. Od lat nastoletnich był członkiem Federacji Młodzieży Chrześcijańskiej, która była częścią Akcji Katolickiej. Pełnił różne obowiązki w obu organizacjach.  Pracował jako apostoł młodzieży, był cenionym publicystą. Mimo wielu obowiązków lekarskich zawsze znajdował czas na spotkania lokalnych grup stowarzyszenia w całej Katalonii.

Wraz ze swym przyjacielem, dr Gerardo Manresą założył szpital-sanatorium pw. Matki Bożej Miłosierdzia w stolicy Katalonii. Jako lekarz był wzorem życia pełnego miłości do bliźnich i pobożności, a przy chorych zawsze promieniował radością, która udzielała się innym. Cechowało go pogodne usposobienie, kochał ludzi i przyrodę,często oddawał się kontemplacji. W jego życiu duchowym najważniejsza była eucharystia i cześć Matki Bożej.

Wybuch wojny domowej w Hiszpanii lipcu 1936 r. zastał go w narodowym sanktuarium katalońskim w Montserrat, gdzie odbywał rekolekcje. Po powrocie do Barcelony potajemnie zanosił komunię prześladowanym przez “czerwonych”, udało mu się uciec, gdy jego mieszkanie poddano rewizji. W lipcu 1938 r. trafił do wojska republikańskiego jako lekarz. Odwagą i poświęceniem zyskał wśród żołnierzy taką sympatię, że sami prosili dowództwo, aby mianować go kapitanem. Na ile mógł w tym czasie Piotr uczył się także samodzielnie łaciny i filozofii, z nadzieją na to, że w przyszłości zostanie księdzem.

Na początku 1939 r. powrócił do domu i zaraz podjął obowiązki w Akcji Katolickiej. 29 września tego roku wstąpił też do miejscowego seminarium duchownego. W przeddzień święceń Piotr napisał w swoim dzienniku: “Mam tylko jeden cel, Panie – być świętym kapłanem, nieważne, za jaką cenę!”. W dniu swoich 37. urodzin Piotr przyjął święcenia kapłańskie, po czym został wikarym w jednej z parafii w Barcelonie. W następnym roku biskup wysłał go na studia na Uniwersytet Papieski do Salamanki, na którym uzyskał licencjat z teologii.

Po powrocie do Barcelony w 1945 r. działał przede wszystkim w Akcji Katolickiej, zajmując się głównie duszpasterstwem młodzieży i kobiet, był kapelanem w kolegium prowadzonym przez siostry. Nierzadko napotykał przy tym na trudności, które znosił w duchu miłości, skromności i męstwa. 17 listopada 1945 r. zapisał w swym dzienniku, że czuje się “zanurzony w oceanie apostolstwa”, o którym tak bardzo marzył od dawna i że odczuwa podobny entuzjazm, jak wtedy, gdy jako świecki działał w Federacji. Żył bardzo skromnie. Pracował jako opiekun i asystent kościelny różnych stowarzyszeń, wspomagał materialnie i duchowo ubogich i sieroty, był diecezjalnym opiekunem kobiet i kierownikiem duchowym w szpitalu sióstr magdalenek, przyjmującego umierające kobiety, które nabawiły się chorób w wyniku prostytucji. Odwiedzał rodziny w ubogich dzielnicach miasta i opiekował się chorymi na gruźlicę. Założył też dla nich specjalistyczną klinikę.

Pełen zaangażowania styl życia i przeciążenie licznymi obowiązkami sprawiły, że zachorował sam ks. Piotr. W maju 1950 r. okazało się, że cierpi na bardzo szybko rozwijający się nowotwór. Piotr oddał swój los w ręce Boga, ofiarowując swoje młode życie za uświęcenie duchowieństwa. Zmarł 30 sierpnia w szpitalu, który sam założył jeszcze jako świecki. Miał 45 lat. Pochowano go na barcelońskim cmentarzu Montjuic. W 1975 r. jego doczesne szczątki przeniesiono do kościoła św. Wincentego z Sarria, gdzie kiedyś opiekował się Akcją Katolicką.

Beatyfikował go papież św. Jan Paweł II podczas swojej wizyty w Loreto 5 września 2004 r.

 

os, KAI/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

ŚWIĘCI

Jan Chrzciciel. Prawda bez kompromisów

Męczeńską śmierć św. Jana Chrzciciela wspomina Kościół katolicki 29 sierpnia. Zginął za to, że wypomniał Herodowi jego kazirodczy związek z Herodiadą, żoną swego przyrodniego brata Filipa. O Janie Chrzcicielu Jezus powiedział, że "między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela". Papież Benedykt XVI w 2007 r. w specjalnej katechezie poświęconej temu świętemu podkreślił, że był on „największym z proroków”.

Polub nas na Facebooku!

“Jak przystało na autentycznego proroka, Jan dał świadectwo prawdzie bez kompromisów. Obnażał łamanie przykazań Bożych nawet, kiedy dopuszczali się tego możni. I tak kiedy oskarżył o zdradę Heroda i Herodiadę, przypłacił to życiem, przypieczętowując męczeństwem swą służbę Chrystusowi, który jest wcieloną Prawdą – zwrócił uwagę w swej katechezie o św. Janie Chrzcicielu papież Benedykt XVI.

Jan był synem kapłana Zachariasza i Elżbiety, krewnej Maryi. Jego narodzenie zwiastował ojcu anioł Gabriel. Zapowiedział też Zachariaszowi, że dziecko ma otrzymać imię Jan. Już w łonie matki spotkał się pierwszy raz z Jezusem, kiedy to Maryja odwiedziła Elżbietę. Wtedy Elżbieta została napełniona Duchem Świętym, co tradycja tłumaczy, że Jan również został napełniony łaską uświęcającą, a więc uwolniony od grzechu pierworodnego. Z tej przyczyny Kościół – całkiem wyjątkowo – obchodzi uroczystość ku czci świętego nie tylko w dniu śmierci (29 sierpnia), jak to jest przyjęte, ale także w dniu narodzin (24 czerwca).

 

 

Kult św. Jana Chrzciciela należy do najdawniejszych. Od IV wieku powstawały kościoły ku jego czci. Najsławniejszym jest Bazylika św. Jana na Lateranie w Rzymie, pierwotnie katedra papieży.

Do najgłówniejszych sanktuariów św. Jana należała też bazylika, wystawiona ku jego czci w Damaszku przez cesarza Teodozego I Wielkiego (379-395). Dzisiaj jest to meczet turecki. W jego zachodniej części znajduje się marmurowy grobowiec, mający według tradycji zawierać głowę św. Jana (Turcy bowiem czczą św. Jana jako jednego z proroków). Natomiast pod Jerozolimą, na miejscu domku świętych Elżbiety i Zachariasza stoi dziś kościół.

Św. Jan Chrzciciel jest patronem Florencji, Malty, Burgundii, Prowansji, Amiens oraz archidiecezji warszawskiej. Przyjęli go także za patrona karmelici i maltańczycy (joannici).”Jak przystało na autentycznego proroka, Jan dał świadectwo prawdzie bez kompromisów. Obnażał łamanie przykazań Bożych nawet, kiedy dopuszczali się tego możni. I tak kiedy oskarżył o zdradę Heroda i Herodiadę, przypłacił to życiem, przypieczętowując męczeństwem swą służbę Chrystusowi, który jest wcieloną Prawdą – zwrócił uwagę w swej katechezie o św. Janie Chrzcicielu papież Benedykt XVI.

Jan był synem kapłana Zachariasza i Elżbiety, krewnej Maryi. Jego narodzenie zwiastował ojcu anioł Gabriel. Zapowiedział też Zachariaszowi, że dziecko ma otrzymać imię Jan. Już w łonie matki spotkał się pierwszy raz z Jezusem, kiedy to Maryja odwiedziła Elżbietę. Wtedy Elżbieta została napełniona Duchem Świętym, co tradycja tłumaczy, że Jan również został napełniony łaską uświęcającą, a więc uwolniony od grzechu pierworodnego. Z tej przyczyny Kościół – całkiem wyjątkowo – obchodzi uroczystość ku czci świętego nie tylko w dniu śmierci (29 sierpnia), jak to jest przyjęte, ale także w dniu narodzin (24 czerwca).

Kult św. Jana Chrzciciela należy do najdawniejszych. Od IV wieku powstawały kościoły ku jego czci. Najsławniejszym jest Bazylika św. Jana na Lateranie w Rzymie, pierwotnie katedra papieży.

Do najgłówniejszych sanktuariów św. Jana należała też bazylika, wystawiona ku jego czci w Damaszku przez cesarza Teodozego I Wielkiego (379-395). Dzisiaj jest to meczet turecki. W jego zachodniej części znajduje się marmurowy grobowiec, mający według tradycji zawierać głowę św. Jana (Turcy bowiem czczą św. Jana jako jednego z proroków). Natomiast pod Jerozolimą, na miejscu domku świętych Elżbiety i Zachariasza stoi dziś kościół.

Św. Jan Chrzciciel jest patronem Florencji, Malty, Burgundii, Prowansji, Amiens oraz archidiecezji warszawskiej. Przyjęli go także za patrona karmelici i maltańczycy (joannici).


awo, mo / Warszawa

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap